Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Białoruś 2010. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Białoruś 2010. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 grudnia 2011

Rok po „Ploszczy”


Decyzje podjęte w 2010 roku nadal rzutują na sytuację ekonomiczną Białorusi.

Od ostatnich wyborów prezydenckich na Białorusi mija właśnie rok. O wynikach głosowania, zaprezentowanych przez przewodniczącą CKW, Lidię Jarmoszynę, nikt ani wówczas ani dziś nie wspomina. Uwaga społeczeństwa przez długi czas skupiona była na wieczornych wydarzeniach, które miały miejsce na Placu Niezależności, a także na ich konsekwencjach. Brutalna akcja rozpędzenia pokojowej demonstracji zakończyła krótki okres liberalizacji, który przez kilka miesięcy napawał optymizmem prodemokratycznie nastawioną część obywateli.

Tak wielkiej liczby wyborców, którzy zebrali się na Placu, nie spodziewały się zarówno władze, jak też sami opozycyjni kandydaci na urząd prezydenta. Morze ludzi z biało-czerwono-białymi flagami rozlało się na Prospekcie Niezależności po horyzont. Był to najjaśniejszy moment ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej.

„Masowe zamieszki” siedmiu kandydatów

Euforii tłumu nie przygasił nawet fakt, że kilka godzin przed demonstracją, w centrum Mińska, pobity został Uładzimir Niakliajeu. O północy przyszła kolej również na innych polityków. Stłuczenie kilku okien w Domu Rządu zostało uznane za „masowe zamieszki”, a naprzeciwko ludzi trzymających flagi stanęły setki specnazowców. Zdjęcia i nagrania wideo z akcji rozpędzania demonstrantów obiegły serwisy informacyjne całego świata.

Efekt protestu szokował: 639 osób zatrzymano. W siedzibach niezależnych mediów, sztabów wyborczych i organizacji broniących praw człowieka odbyły się rewizje. Aresztowanie na raz aż sześciu kandydatów na prezydenta stało się niechlubnym rekordem. Oprócz Uładzimira Niakliajeua, zatrzymani zostali również Andrej Sannikau, Mikoła Statkiewicz, Dzmitryj Us, Aleś Michalewicz i Wital Rymaszeuski. Natomiast Ryhor Kastusiou i Jarasłau Ramanczuk wyszli na wolność dopiero po rozmowach z funkcjonariuszami służb bezpieczeństwa.

Żadnego usprawiedliwienia

Najpoważniejszą konsekwencją rozpędzenia demonstracji na Placu Niezależności była atmosfera strachu, która zapanowała w społeczeństwie na całe pół roku, do chwili powstania ruchu „rewolucji poprzez sieć”. Towarzyszyła jej jednak niespotykana fala solidarności z więźniami.

Kilkunastu opozycyjnych aktywistów wyjechało za granicę, w obawie przed oskarżeniem.

Wiosna minęła pod znakiem politycznych procesów. W sprawie masowych zamieszek oskarżonych zostało ponad 60 osób, nie zapadł ani jeden uniewinniający wyrok. Do dziś za kratami pozostaje Sannikau, Statkiewicz i Bandarenka, a także Źmicer Daszkiewicz i Eduard Łobau, ci ostatni aresztowani w przeddzień wyborów.

Jak polityka odbiła się na gospodarce

Niektórzy Białorusini udawali, że nie dostrzegają powyborczych zmian w życiu społeczno-politycznym, jednak kryzys ekonomiczny uderzył we wszystkich. Chcąc przekupić opinię publiczną przed wyborami, Łukaszenka podwyższył pensje do tego stopnia, że budżet państwa nie wytrzymał obciążenia. W efekcie doszło do trzykrotnej dewaluacji rubla, a co za tym idzie wzrostu cen.

W ostatniej chwili Rosja udzieliła Białorusi pomocy finansowej. I jeszcze mocniej przyciągnęła ją w swoje ramiona. To pozwoliło Łukaszence znowu odejść od koncepcji wprowadzania w kraju europejskich standardów życia i powrócić do budowy „państwa społecznie zorientowanego”, jednak już nie tak szczodrego jak rok wcześniej.

***

Co, z dzisiejszej perspektywy, zmieniliby Państwo w przebiegu protestu na Placu Niezależności w 2010 roku? Na to pytanie „Naszej Niwy” odpowiedzieli uczestnicy grudniowej demonstracji.

Uładzimir Niakliajeu, „Mów prawdę!”: Założyłem, że władza nie dopuści do użycia siły w stosunku do uczestników pokojowej akcji protestu, co jednak miało miejsce. To był zasadniczy błąd.

Ryhor Kastusiou, Partia BFN: Po pierwsze, naciskałbym na to,  by wspólne decyzje wszystkich kandydatów wykonywane były z większą starannością, zarówno przed protestem, jak i już na Placu. Po drugie, zrobiłbym wszystko, żeby wyłowić wszystkich prowokatorów, którzy pojawili się w naszych szeregach.

Iryna Chalip, żona kandydata na prezydenta, Andreja Sannikaua, kampania społeczna „Europejska Białoruś”: Powinniśmy zostać na Placu Październikowym i czekać na oficjalne wyniki wyborów, a potem stworzyć miasteczko namiotowe. Tym bardziej, że jak mi wiadomo, wszystko było już kupione. Drugi wariant – pójść na spacer po mieście, żeby ludzie nie zmarzli, żeby mogli się poruszać, ale nie skupiać się na Placu Niezależności.

***

Kino o wydarzeniach na Placu Niezależności

Białoruskie marzenie” (Беларуская мара)

Film w reżyserii Kaciaryny Kibalczycz, opowiada historię życia młodego człowieka z Mińska, który od 17 lat żyje w kraju „ostatniego dyktatora Europy”.

„Zwyczajne wybory” (Звычайныя выбары)

W reżyserii Jurija Chaszczewackiego. Konstytucja znanych filmów „Zwyczajny prezydent” (1996) i „Plac Kalinowskiego” (2007). Reżyser nie rezygnuje z wcześniejszego stylu i nadal prowadzi swój wyimaginowany dialog z prezydentem Łukaszenką.

„Плошча. Жалезам па шклу”

Propagandowe „śledztwo”, stworzone przez agencję telewizyjnych wiadomości. W filmie rekomendowanym przez przewodniczącego teleradiokompanii, Hienadzia Dawydźkę, oczernieni zostali przedstawiciele opozycji.





18 grudnia 2011, 18:10, Jahor Marcinowicz


Artykuł można przeczytać tutaj

sobota, 13 sierpnia 2011

Ułaskawieni więźniowie polityczni właśnie wychodzą na wolność

Dyżurny kolonii w Bobrujsku powiedział korespondentowi "Svabody", że w tej chwili trwa procedura wypuszczania z zakładów karnych więźniów politycznych, którzy znaleźli się na liście ułaskawionych. "Dzmitryj Drazd a także inni osadzeni wsiadają właśnie do pociągu jadącego do Mińska. Nie mają możliwości zatelefonowania do domów, przyjadą do stolicy i tam wszystko załatwią" - powiedział dyżurny.

Wiadomo, że razem z Drazdem na wolność wyjdą również Arciom Hrybkou, Siarhiej Kazakou i Andrej Pratasienia. Siostra Hrybakoua, Ludmiła, potwierdziła, że w kolonii karnej zapowiedziano wypuszczenie jej brata w pierwszej połowie dnia.

Siostra więźnia politycznego Jauhena Sakreta, Iryna, powiedziała korespondentowi "Svabody", że jej brat zadzwonił dziś rano do domu i poinformował, że trafił na listę ułaskawionych, został już uwolniony i właśnie jedzie do domu. Jauhen Sakret odbywał karę w kolonii nr 15 pod Mohylewem. Sakret przewiduje, że do wieczora dotrze do domu w Anopalu pod Mińskiem.

Żona Klaskouskiego, Natalia, póki co nic o uwolnieniu męża nie wie - nie uzyskała żadnej informacji z kolonii w Szkłowie, ponieważ nikt nie odbierał tam telefonu.

13 sierpnia 2011, 13:10, Aleh Hruździłowicz

Artykuł można przeczytać tutaj

piątek, 12 sierpnia 2011

Viasna: Wśród ułaskawionych Drozd, Hrybkou, Kazakou, Pratasienia

Zostały ujawnione nazwiska niektórych skazanych uczestników Placu, których 11 sierpnia ułaskawił Aleksander Łukaszenka.

Wszyscy z nich odbywają karę w kolonii karnej w Bobrujsku. Wśród nich są Dźmitryj Drozd, Arciom Hrybkou, Siarhiej Kazakou, Andrej Pratasienia.

*5 maja Dźmitryja Drozda skazano na 3 lata kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.

*5 maja Andreja Pratasienia skazano na 3 lata kolonii karnej o zaostrzonym rygorze



*12 maja Siarhieja Kazakowa skazano na 3 lata kolonii karnej o umiarkowanym rygorze



*26 maja Arcioma Hrybkowa skazano na 4 lata pozbawienia wolności wraz z przymusowym leczeniem alkoholizmu.



Prawdopodobnie wśród ułaskawionych również są Uładzimir Loban i Aliaksandr Klaskouski. Informacje o najnowszych doniesieniach przekazuje Organizacja Praw Człowieka "Viasna".

Jak powiadamia BiełTA powołując się na rzecznika prasowego Łukaszenki decyzja w sprawie ułaskawienia została przyjęta na podstawie próśb więźniów, biorąc pod uwagę, że zrozumieli bezprawność swoich postępowań, przyznali się do winy i szczerze żałowali.


9:57- W kolonii karnej w Bobrujsku karzą czekać do poniedziałku.


Matka więźnia politycznego Siarhieja Kazakowa Hanna Wiktarauna zatelefonowała do administracji kolonii karnej w Bobrujsku, gdzie odbywa karę Siarhiej:

"W kolonii niczego nie potwierdzili. Powiedzieli, że nie ma żadnych dokumentów, żadnych potwierdzeń, dlatego kazali zatelefonować potem i prawdopodobnie o wszystkim będzie wiadomo nie wcześniej jak w poniedziałek.... Dlatego nie wiem... Myślicie, że już po wszystkim, że już można się cieszyć?"

Według Hanny Wiktarauny postawa Siahieja była twarda- nie pisał żadnych listów o ułaskawienie, nikogo o nic nie prosił. Powiedział o tym dopiero 2 sierpnia podczas spotkania.

"A może on i inni niczego takiego nie pisali, może tak to przedstawiono, ale to już nieistotne. Najważniejszy jest wynik."

10:00- Zoja Drozd: "Nie wierzę w tę bajkę"

Zoja Drozd powiadomiła "Svabodę", że przyjaciel jej syna Leanid już wyjechał do Bobrujska, aby spotkać się z więźniem Dźmitryjem Drozdem. Mimo oficjalnej informacji o ułaskawieniu, rodzinę o niczym nie powiadomiono.

"Zdążyłam się już ucieszyć, pobiegłam do sklepów za czymś smakowitym. Będę czekać na niego w domu. Przyjedzie czy nie przyjedzie, i tak będę gotować. To taka radosna nowina, że ja po prostu nie wierzę w tę bajkę. Gdy go obejmę, wtedy się przekonam, że to prawda. Wiecie, jakie to było kłucie w sercu, kiedy on tam był, kiedy było mu ciężko, to mnie było sto razy gorzej."

Zoja Drozd mówi, że podczas spotkania jej syn powiedział, że przyjeżdżał do niego jakiś "człowiek" który trzy godziny go "męczył", aby napisał prośbę o ułaskawienie. Wtedy odpowiedział, że jeszcze się namyśli.

"Widocznie potem do niego jeszcze raz przyjechali i go przekonali... Nie wiem. Pewnie jak na mnie spojrzał, gdy przyjechałam umęczona, 10 kg chudsza, to wszystko podpisał, aby mnie już nie dobijać. Tak sądzę."

10:30- MSW: Można oczekiwać na zwolnienia jutro lub pojutrze

Departament ds Wykonywania Kar MSW Białorusi jest gotowy do szybkiego zrealizowania dekretu prezydenta o ułaskawienie 9-u skazanych za wydarzenia z 19 grudnia.

"Dekret na razie nie wpłynął do Departamentu" -powiadomił jego szef Alaksandar Barsukou.

"Dzisiaj dekret ma wpłynąć do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a stamtąd trafi do nas. Wszystko zależy od tego, kiedy dekret do nas wpłynie, wtedy od razu zaczniemy go realizować. Konieczne będzie przygotowanie odpowiednich dokumentów. Zapewne, nikt w nocy nie będzie zwolniony, dlatego warto czekać na zwolnienie jutro lub za dwa dni" -przekazał Barsukou w piątek 12 sierpnia.

10:30- Krewni: Hrybkou powiedział że go na kolana nie rzucą

Ciotka więźnia Arcioma Hrybkoua Ludmiła powiadomiła "Svabodę", że rodzinę o zwolnieniu Hrybkoua nikt nie powiadomił.

"Arciom w listach pisał, że nie rzucą go na kolana, że nie będzie wysyłać żadnych listów o ułaskawienie. Nie wiadomo, czy go nie przymuszono."

11:00- Natalia Klaskouskaja: Zero informacji.

Nic nowego o losie więźnia politycznego Alaksandra Klaskouskiego, który według niektórych nowin mógł trafić na listę ułaskawionych przez Aleksandra Łukaszenkę, do jego rodziny nie dotarło.

Żona więźnia Natalia:
"W czasie mojej ostatniej rozmowy Sasza kategorycznie zaprzeczył temu, że będzie pisał list o ułaskawienie. Jest gotowy odsiedzieć pięć lat, ale nie zrobi tego. Powiedział, że przymuszają go do napisania oświadczenia."

11:05- Rodzina więźnia Andreja Pratasienia nie otrzymała żadnych oficjalnych informacji o ułaskawieniu. Jego brat Alaksandar krótko to skomentował: "Czekamy."

12:15- Obrońcy praw człowieka nie wykluczają, że skazani byli kandydaci na prezydenta Białorusi zostaną ułaskawieni nawet bez petycji.

Przewodniczący Białoruskiego Komitetu Helsińskiego przekazał BiełPAN:
"W naszej historii były już takie sytuacje, że eks-kandydat na prezydenta Aleksander Kazulin został ułaskawiony bez prośby z jego strony. Dlatego się nie zdziwię, jeżeli i innych kandydatów na prezydenta uwolnią bez tej petycji"- powiedział Hulak.

Takiej samej opini jest obrońca praw człowieka Uładzimir Labkowicz:

"Można zrozumieć ludzi, którzy ze względu na naciski psychologiczne i fizyczne podpisali list o ułaskawienie- lepiej być na wolności, niż uwięzionym. Z drugiej strony to kolejny raz ukazuje istnienie w kraju więźniów politycznych, którzy siedzą w więzieniach za swoje przekonania."

13:22 Anatol Labiedźka "Wraz z uwolnieniem musi iść rehabilitacja"


Przewodniczący Zjednoczonej Partii Obywatelskiej Anatol Labiedźka z radością przyjmuje pierwsze doniesienia o zwolnieniu skazanych za Plac, ale ostrzega o konieczności walki o rehabilitacje wszystkich tych, którzy są prześladowani za wydarzenia 19 grudnia.

Anatol Labiedźka: Spełniły się prognozy moje i niezależnych analityków, ze Łukaszenka i jego otoczenie nie mają gdzie uciec.
Muszą teraz zastanowić się, jak wyjść z tej ślepej uliczki, w jaką sami się zapędzili. Dziś zrozumieli, że jest to niemożliwe bez rozstrzygnięcia kwestii więźniów politycznych. I władza podjęła odpowiedni kroki, przy czym chciałaby, aby cała procedura odbywała się na warunkach bardziej korzystnych dla niej. A stanie się tak, gdy Ci, którzy znajdują się w kolonii karnej, napiszą petycje. I proces ten ruszył. Łukaszenka sądzi, że będzie to mile widziane w Europie, Waszyngtonie. Ale jakie będą dalsze kroki, trudno przewidzieć. Sądzę, że nie wszyscy zdecydują się na przyznanie się do winy i napiszą wniosek do Łukaszenki. W każdym razie jest to dowód na to, że władza czuła się niekomfortowo. Ja się cieszę, że ludzie wyjdą na wolność.


Korespondent: A co będzie z tymi, których nie skazano na karę pozbawienia wolności, jak Uładzimira Niaklajeua czy Irynę Chalip, jak również z tymi, których sprawy zawieszono lub są w toku?

A. Labiedźka: Jestem zwolennikiem takiego rozwiazania, żeby nie tylko uwolnić więźniów ale i w pełni zrehabilitować oskarżonych w sprawie 19 grudnia. Sądzę, że taki cel musi postawić sobie i obywatelska wspólnota Białorusi i międzynarodowe organizacje, struktury czy inne kraje. Tylko wtedy będzie to oznaczało, że problem został rozwiązany całkowicie

Korespondent: Nie sądzi Pan, że władza będzie do ostatka ociągać się z taką rehabilitacją?

A. Labiedźka: Niezaprzeczalnie. Idealny wariant dla władzy: wszyscy napisali petycje, Łukaszenka zrobił im łaskę, podpisał te petycje. Ale równocześnie muszą stworzyć system kontroli nad oponentami. A tutaj lepiej, kiedy zostajesz figurantem sprawy i nakładają na ciebie różne ograniczenia. Czy przy wyjeździe za granicę, czy w przemieszczaniu się po Białorusi lub udziale w niektórych wydarzeniach. Jedną ręką podpisać ułaskawienie, a drugą utworzyć korytarze po których będą kierować ludzi i kontrolować ich aktywność obywatelską. Taki może być schemat działalności władzy, i kiedy wejdzie w życie, to znowu będzie to oznaczało zwycięstwo Czerwonego Domu. Dlatego twierdzę, że trzeba domagać się nie tylko ułaskawienia, ale i rehabilitacji wszystkich oskarżonych w sprawie 19 grudnia.

Lider ZPO Anatol Labiedźka został aresztowany po 19 grudnia i był przetrzymywany w więzieniu KGB prawie 3 miesiące. Polityka oskarżono o udział w masowych zamieszkach, jego sprawa do tej pory nie została rozstrzygnięta. W toku sprawy zabroniono Anatolowi Labiedźce wyjazdu za granicę, polityk nadal nie odzyskał paszportu.

14:20 - Uładzimier Niakliajeu: "Pierwsze ułaskawienie miało zostać wydane już przed 3 lipca".

Były kandydat na prezydenta Uładzimir Niakliajeu sądzi, że jeszcze w tym roku, wszyscy więźniowie polityczni, wraz z byłymi kandydatami na prezydenta, będą już na wolności.

"Najważniejsze, że doszło do przełomu. Doszło do przerwania tamy z kamieni, piasku, gruzu który zalegał na naszej drodze. I my musimy teraz tę szczelinę drążyć, by ją poszerzyć, a w efekcie sprawić by wszyscy wyszli na wolność. Myślę, że do Nowego Roku wszyscy mogą wyjść na wolność. A to, że teraz zaczęło się w internecie rozliczanie, czy ludzie napisali prośbę o ułaskawienie, czy nie napisali, jest niedobre, bo zupełnie nieistotne. Najważniejsze, że ludzie będą na wolności. A władza nie mogła inaczej postąpić, jak tylko zacząć wypuszczać uwięzionych. Według moich informacji, planowano to przeprowadzić jeszcze przed 3 lipca, ale jedyny człowiek, który się tym u nas zajmuje, żachnął się, że naciskają właśnie na ten termin i odmówił podpisów. Ale może obrażać się do woli, a kryzys uderza jeszcze mocniej i głowy ludzi siedzących w rządowych gabinetach widocznie zaczęły trzeszczeć. Co się tyczy mojej rehabilitacji, to mało prawdopodobne, że się jej doczekam. Mówią: "przecież chodzi, czego więcej potrzeba?" Jednak uwolnienie wszystkich osób nadal odsiadujących wyroki, z kandydatami na prezydenta Białorusi włącznie, sądzę, do końca roku stanie się faktem. Jasne, że to podadzą na deser, w pełnej krasie, w każdym razie muszą to zrobić, inaczej kraj po prostu nie przetrwa.”

15:30- Zoja Drozd, matka skazanego: "W kolonii karnej potwierdzili ułaskawienie syna"

Matka skazanego na 3 lata za Plac Dźmitryja Drozda- Zoja Drozd powiadomiła "Svabodę" odnośnie sprawy wyjścia na wolność jej syna:

"Dziś ich na pewno nie wypuszczą. Zadzwonił przyjaciel Dzimy z kolonii karnej. Rozmawiał z naczelnikiem. Czekali na jakieś dokumenty, i jak to zawsze bywa, zepsuł się samochód, w wyniku czego dzisiaj już na pewno ich nie uwolnią. Powiedzieli, że wszystko zostanie przeniesione na poniedziałek. W poniedziałek będziemy czekać. Jesteśmy już gotowi jechać dwoma samochodach, aby zabrać jeszcze Siarhieja Kazakowa i Dzimę. Mama Siarhieja i wszyscy pojedziemy w poniedziałek na spotkanie."

12 sierpnia 2011, Radio Svaboda.

wtorek, 26 lipca 2011

Bandarenkę przenieśli na ulicę Waladarską

Źmicier Bandarenka najprawdopodobniej znajduje się w areszcie śledczym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na ulicy Waladarskiej.

Zawiadomiła o tym agencję BelaPAN żona polityka:

Skontaktowałam się z adwokatem, on poszedł do aresztu, gdzie wydano mu pozwolenie na widzenie ze Źmitrem – powiedziała Wolha Bandarenka.

Jak informowaliśmy wcześniej, dzisiaj około godziny 10 Źmitra Bandarenko przeniesiono do piątego szpitala klinicznego w Mińsku, gdzie powinien zostać zoperowany 26 lipca.

Przyszłam na pogotowie, gdzie przy wejściu stali znajomi Źmitra – powiedziała Wolha Bandarenka – wszedł człowiek w cywilnym ubraniu i powiedział, że jeśli nie chcemy mieć nieprzyjemności, to powinniśmy się rozejść. Byłam w środku, gdy poinformowano mnie, że samochód, w którym był mąż, odjechał.

Według żony polityka, lekarze już praktycznie wypełnili potrzebne dokumenty, ale kiedy wywieźli Bandarenkę, to schowali je do szuflady.

Koordynator ruchu obywatelskiego „Europejska Białoruś”, pełnomocnik kandydata na prezydenta Andreja Sannikaua na wyborach w 2010 roku, Źmicier Bandarenka w kwietniu został skazany na dwa lata pozbawienia wolności za „organizowanie grupowych działań, które naruszają porządek publiczny oraz za aktywne uczestnictwo w nich”.

Po zatrzymaniu w grudniu ubiegłego roku i pobycie w więzieniu KGB objawy chorób przewlekłych polityka się zaostrzyły. W maju został zbadany przez neurologa, który orzekł, że potrzebna jest mu operacja. Rozpoznano u niego cztery przepukliny dysków kręgosłupa, uciskających trzy nerwy. W czerwcu stan więźnia pogorszył się, przewieziono go na izbę chorych, a potem do republikańskiego szpitala więziennego. Postawiono Bandarenkę przed wyborem: odprawa albo do kolonii karnej albo na operację. W takich okolicznościach musiał wydać pisemną zgodę na zabieg. Przy tym odmówiono skazanemu konsultacji z neurochirurgiem. Rzeczywista dyskusja toczy się o przymusową operację, mówią krewni, znajomi i zwolennicy Źmitra.

Do natychmiastowego uwolnienia Źmitra Bandarenki wzywa władze Mińska przewodniczący Europarlamentu Jerzy Buzek. 24 lipca, na antenie stacji „Polskiego Radia” powiedział: odnośnie Bandarenki władze białoruskie zachowują się „niegodnie i niehumanitarnie”. U więźnia „występują poważne problemy kręgosłupa, potrzebuje specjalistycznej konsultacji i rehabilitacji”, konstatował Buzek.

Dalsze, niczym nie uzasadnione zatrzymanie może tylko pogorszyć jego stan zdrowia i może nawet prowadzić do jego kalectwa – podkreślił szef Europarlamentu.

25 lipca 2011, 16:56, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

poniedziałek, 11 lipca 2011

Mikita Lichawid znowu trafił do karceru. Na kolejne 20 dni

Aktywista Mikita Lichawid znalazł się w karcerze z powodu kilku naruszeń więziennego regulaminu na raz.

Mecenas Daria Lipkina spotkała się ze swoim klientem Mikitą Lichawidem w Nowopołockiej kolonii karnej. Wcześniej od uwięzionego działacza ruchu "O Wolność" od ponad tygodnia nie nadchodziły wiadomości. Bliscy Lichawida nie wykluczali, że ponownie, piąty już raz w przeciągu dwóch miesięcy pobytu w kolonii karnej, trafił on do karceru. Okazało się, że ich obawy były słuszne, jednak tym razem Mikita Lichawid otrzymał wyjątkowo wysoką karę.

Matka aktywisty, Alena: "Dostał 20 dni karceru. Zsumowali od razu cztery naruszenia regulaminu i skazali go na 20 dni. Z Mikitą spotkała się pani adwokat. Powiedziała, że nie będzie ukrywać, że jest bardzo chudy, blady, ma podkrążone oczy. Ale mężnie się trzyma, na nic się nie skarży".

Według pani mecenas Lichawidowi ograniczono możliwość robienia zakupów w więziennym sklepie - może on wydawać na zakup jedzenia jedynie 70 tysięcy rubli miesięcznie, mimo, że inni więźniowie mogą przeciętnie przeznaczyć na ten cel do 200 tysięcy. Wiadomo również, że Mikita Lichawid nie otrzymał paczek z przyborami toaletowymi, które przesyłała mu matka. 11 lipca matce aktywisty udało się dodzwonić do lekarza, który regularnie pojawia się w karcerze. Według niego, Lichawid na nic się nie uskarża.

***

21-letni aktywista Ruchu "O Wolność" Mikita Lichawid został w marcu skazany, w procesie prowadzonym przez sędzinę Natalię Pykinę z mińskiego sądu dzielnicy partyzanckiej, na 3,5 roku kolonii karnej za udział w "masowych zamieszkach" do których doszło 19 grudnia 2010 roku w Mińsku. Swoją karę działacz odbywa w kolonii karnej w Nowopołocku.

11 lipca 2011, 17:15 (czasu białoruskiego), Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

sobota, 25 czerwca 2011

Mapa wystąpień społecznych 22 czerwca

Wystąpienia społeczne 22 czerwca odbyły się w kilkudziesięciu miastach Białorusi. W porównaniu z zeszłym tygodniem dołączyły nowe – Bychów, Berezówka (obwód lidzki), Stare Drogi, Nieśwież, Głębokie, Gancewicze… Ludzie po raz kolejny odpowiedzieli na wezwanie do gromadzenia się na centralnych placach miast w każdą środę, o godzinie 19, podczas gdy w kraju nie zachodzą zmiany polityczne ani gospodarcze.

Tam, gdzie place były otoczone, trudno zebrać informacje o liczbie zatrzymanych. Z kolei tam, gdzie był dostęp do placu, liczba uczestników wzrosła średnio o połowę. W Kobryniu poprzednim razem wyszło 25 ludzi, teraz 60. W Berezie – 50, wcześniej 10. W Mołodecznie 200, wcześniej 120, w Swietłahorsku 60, wcześniej 30. W tym samym czasie w Mozyrzu, Nowopolocku i Połocku liczba uczestników nie wzrosła (60 – 100 osób).

Około 150 osób wyszło na centralny plac w Pińsku. 250 osób demonstrowało w Baranowiczach, od 500 do tysiąca – w Brześciu. Kilkadziesiąt osób zebrało się na placu w Słonimiu, około 70 – w Wołkowysku. Trochę ponad sto manifestowało w Lidzie.

Protest w Grodnie przybrał surrealistycznego charakteru: w rytm orkiestry, przy czerwono-zielonych flagach przyniesionych przez Białoruski Republikański Związek Młodzieży, młodzi odpowiedzieli brawami na próbę zatrzymania grupy manifestujących.

Od 700 do tysiąca osób wyszło na plac w Homlu. Około 350 w Mohylewie.

Posiadamy informacje, że ludzie wychodzili również na place w Dzierżyńsku, Smolewiczach, Żodzinie, Słucku (gdzie było wielu zatrzymanych), Soligorsku, Borysowie (również wielu zatrzymanych), Orszy Żłobinie, Bobrujsku, Wilejce, Lagojsku, Bychowie, Prużanach, Nowogródku, Stolinie, Czeczersku, Miorach, Szkłowie, (…) w Maryjnej Górce, Berezynie, Kalinkowiczach, Osipowiczach, Biełooziersku, również na tamtejszych centralnych placach.

Bezprecedensowym było również to, że w małych miasteczkach kilkadziesiąt osób demonstrowało swoje żądania przemian.

To również pokazuje poziom rozczarowania w społeczeństwie, oraz niezadowolenie odnośnie płatniczego i gospodarczego ładu.

Ludzie, którzy manifestują w regionach, są świadomi tego, że mogą ich zatrzymać, zwolnić, wnieść ich nazwisko na czarną listę, a jednak wszyscy wychodzą na ulice.

Protesty nigdzie nie nabrały gwałtownego charakteru. Nie patrząc na zatrzymania inne sposoby zastraszania, wśród manifestujących panował bohaterski duch.

23 czerwca 2011, 00:11, Jauhien Wasilkou

Artykuł można przeczytać tutaj

Więcej w przeglądzie białoruskim NEW

wtorek, 21 czerwca 2011

Wolność dla Bandarenki

Biuro posła do Parlamentu Europejskiego dra Marka Migalskiego uruchomiło dzisiaj stronę „Wolność dla Bandarenki” www.bandarenka.pl Na stronie tej można podpisać się pod petycją w sprawie Dzmitrija Bandarenki, białoruskiego więźnia politycznego skazanego na 2 lata kolonii karnej za udział w „masowych zamieszkach” 19 grudnia 2010 roku. Dzmitrij Bandarenka przebywa w warunkach urągających ludzkiej godności, w zatłoczonej i wilgotnej celi. Pomimo wielu starań rodziny, nie otrzymuje on odpowiedniej opieki medycznej w związku z czym grozi mu niedowład prawej nogi i długotrwałe kalectwo.

Petycja zostanie wysłana do Prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki oraz naczelnika więzienia, w którym przebywa Dzmitrij Bandarenka. Zachęcamy również do nakręcenia telefonem komórkowym, bądź kamerką internetową krótkiego filmiku ze słowami wsparcia dla Pana Bandarenki oraz jego rodziny, który zamieścimy na naszej stronie. Na stronie można już obejrzeć filmiki z udziałem dra Marka Migalskiego oraz dyrektor Biełsat TV, Agnieszki Romaszewskiej-Guzy.

Strona www.bandarenka.pl powstała w ramach akcji wsparcia więźniów politycznych na Białorusi, zainicjowanej przez organizację Libereco - Partnership for Human Rights. Kampania osobiście angażuje europejskich polityków w sprawę wyzwolenia więźniów politycznych. Polityk deklaruje opiekę nad jednym z więźniów oraz jego rodziną i staje się jego patronem na forum międzynarodowym.

Dr Marek Migalski przystąpił do tej kampanii i podjął się osobistej "opieki" nad Dzmitrijem Bandarenką. Jako patron tego więźnia politycznego, europoseł dokłada wszelkich starań, aby w jak największym stopniu udzielić wsparcia Panu Bandarence oraz jego rodzinie, przypominać o sprawie Pana Bandarenki i zwracać uwagę polskiego oraz europejskiego społeczeństwa na sytuację białoruskich więźniów politycznych. W tym celu powstała właśnie strona www.bandarenka.pl Strona dostępna jest w 3 wersjach językowych (polski, rosyjski, angielski).

Serdecznie zachęcamy wszystkich do przyłączenia się do akcji – podpisania się pod petycją, nakręcenia filmiku ze słowami wsparcia dla Dzmitrija Bandarenki i przesłania go na adres: biuro@mmbiuro.pl

Zachęcamy również do odwiedzenia strony akcji na Facebooku

wtorek, 14 czerwca 2011

Solidarni opozycjoniści w sportowej kondycji

Białoruś jest ostatnio tematem palącym. Kraj znajduje się na skraju bankructwa. Autorytarny reżim pokazuje pazury, nie wiadomo do końca jak moralna Europa powinna się zachować. Użyć sankcji ekonomicznych, czy raczej dać kredyt i ratować państwo przed wchłonięciem Białorusi przez Rosję. Na pewno potrzeba aktów solidarności z narodem białoruskim.

Niewątpliwie starsza siostra, z której raczkujące białoruskie ruchy demokratyczne chcą brać przykład, zauważa rozdział między autorytarnym rządem a obywatelami, którzy obrywają rykoszetem z każdym posunięciem, zarówno władz jak i sąsiadów. Chyba, że władze dedykują swe decyzje bezpośrednio społeczeństwu. W polskim zaciszu, gdzie można znaleźć zarówno opozycjonistów jak i studentów „kalinowców”, toczą się debaty: jak zaprowadzić zmiany, kiedy się to uda, czy w ogóle się uda, wzorować się na Polsce czy się nie wzorować. A jak się już uda, to co z tym zrobić? Może to trochę dzielenie skóry na niedźwiedziu, ale na pewno polska solidarność jest potrzebna białoruskim wojownikom.



Wieczór solidarności z narodem białoruskim, zorganizowany pod patronatem Urzędu Miasta Wrocławia pokazał, że troszkę jej jednak brak. Prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz nie pojawił się na spotkaniu, wieńczącym Dni Kultury Białoruskiej, z przedstawicielami opozycji. Nie było też drugiego przedstawiciela Urzędu Miasta Wrocław – Jarosława Brody, kierownika Wydziału Kultury. Właściwie reprezentacja opozycjonistów też była dosyć szczupła, bo pojawił się jedynie Andrzej Milinkiewicz z żoną, Inną Kulej. Zabrakło Stanisława Szuszkiewicza. W ramach rekompensaty w panelu uczestniczył były ambasador Polski na Białorusi Mariusz Maszkiewicz i malarz Aleksiej Maraczkin.



Czy demokratyczne zmiany mają szansę zaistnieć? „Potrzebny jest polski know how, szkolenia dla Białorusinów, by transformacja nie była zbyt bolesna” mówił prowadzący spotkanie Nikołaj Iwanow, prezes fundacji „Za Wolność Naszą i Waszą”. Doświadczenie przemian lat 90 w Polsce są ważnym przykładem dla białoruskich kolegów. Udało się w Polsce, mimo tego, że były chwile załamania i w tamtym okresie sen o demokracji był równie mglisty. „Trzeba na to pracować” mówił lider ruchu „O Wolność” Alaksandr Milinkiewicz. Pracować trzeba, ale z głową. Polski model nie jest przecież doskonały. Mariusz Maszkiewicz wskazywał na rozwagę w czerpaniu wzorców.



Wątek sankcji jest na językach zarówno prasy białoruskiej: niezależnej i prorządowej jak i zachodnich komentatorów. Decydenci głowią się jak ukarać, żeby było skutecznie i do tego solidarnie z narodem. Milinkiewicz wystąpił przeciw sankcjom ekonomicznym. „Nie da się wychować dyktatora”, mówił. Izolować z drugiej strony nie sposób, bo w niedługim czasie można by spodziewać się kolejnej prowincji rosyjskiej. Błąd w postępowaniu Unii Europejskiej wobec Białorusi to przykładanie zachodnich wzorców do wschodniego sąsiada. Łukaszenka nie przeprowadzi samowolnie demokratyzacji tylko pod wpływem lekkiego nacisku ekonomicznego, jakim są czarne listy. Również druga opcja: dialogu, musi być bardziej zdecydowana. W momencie, gdy reżim ma pole manewru zaczyna balansować, grać to ze Wschodem to z Zachodem.

Problem sankcji ekonomicznych, według Milinkiewicza polega na tym, że mogą one doprowadzić do zniszczenia Białorusi jako państwa. Szkody wyrządzone przez te sankcje mogą być wykorzystane przez propagandę i opinia publiczna może zrazić się przy kolejnych wyborach. Aleksiej Maraczkin, zaangażowany politycznie artysta-malarz, stoi po stronie sankcji. Przy sowieckim modelu gospodarczym takie kary odbiją się na dyktaturze, nie na społeczeństwie. W obecnej sytuacji, mimo sportowej kondycji zaangażowanych – im bardziej cisną, tym są mocniejsi – ludzie zaczynają się niecierpliwić. „Ani żyć nie dają, ani umrzeć nie można.” Łukaszenka przyrósł do krzesła, a zmiana jest potrzebna.



Jednak w społeczeństwie coś pęka. Ludzie zaczynają się budzić. Rewolucja dojrzewa sama, może nie da się ustalić jej daty, ale można ją przewidzieć. Poprowadzić odpowiednimi torami. Inna Kulej, przewodnicząca komitetu obrony represjonowanych mówiła o odczuwalnym wzroście solidarności między opozycjonistami, ale również solidarności płynącej z Polski i innych krajów zachodnich. Poparcie dla 600 zatrzymanych po 19 grudnia było ogromne, imienne (paczki z danymi osobistymi były wysyłane do więzień), bez strachu. Trochę inaczej niż przy wyborach z 2006 roku.



Może na „przewrót pałacowy” i rozłamy w obozie władzy nie ma co liczyć. Warto jednak wierzyć w społeczeństwo białoruskie, do tej pory przygłuszone strachem o pracę. Teraz, gdy nawet posada nie daje pieniędzy, a pieniądze towarów, ulice mogą w końcu się wybudzić. Po wyborach 19 grudnia proeuropejskie grono w społeczeństwie wzrosło z 37 do 52 procent. Można to odczytać jako sukces, bo ten trend idzie w parze z odzyskiwaniem świadomości narodowej, języka, odkrywaniu historii. „Czas rewolucyjny” to czas dla bohaterów. Bohaterom potrzeba solidarności. Jeden z gości, Kornel Morawiecki – przewodniczący Solidarności Walczącej – mówił, że solidarności potrzeba całemu światu. Nie tylko wolności i demokracji, ale wspólnej wizji lepszego świata, by móc mówić o nowej, wolnej Białorusi.

Karolina Słowik

fot. Grzegorz Małyga

***

Wieczór solidarności z narodem białoruskim odbył się 5 czerwca 2011 roku we Wrocławiu w ramach Dni Kultury Białoruskiej. Organizatorem była fundacja „Za Wolność Naszą i Waszą”.

wtorek, 7 czerwca 2011

Niakliajeu składa do ONZ skargę w sprawie torturowania więźniów

Były kandydat na prezydenta Białorusi, lider kampanii społecznej "Mów prawdę!" Uładzimier Niakliajeu, zwrócił się w tej sprawie do Juana Mendeza, sprawozdawcy ONZ ds. tortur.

"Dziś na Białorusi wprowadzono takie warunki, że nawet bliscy więźniów nie mają możliwości zobaczenia się z nimi" - powiedział w wypowiedzi dla korespondenta "Narodnej Woli" Uładzimier Niakliajeu - "Krewni osadzonych osób żyją w niewiedzy. Sytuacja więźniów jest po prostu straszna. Wiele osób opowiada, że w więzieniach wywiera się na nich presję. Jednak społeczeństwo nie może się dowiedzieć ani o tym, kto represjonuje uwięzionych ani jakimi metodami to czyni.

Wszystkie próby odkrycia "zasłony niewiedzy" w tej kwestii, spotykają się z głuchym milczeniem władzy. Jedynym wyjściem w tej sytuacji, jest zwrócenie się do struktur międzynarodowych. Może tam będą mogli coś zrobić. Dlatego też my wykonujemy pierwszy krok, którym jest list do sprawozdawcy ONZ ds. tortur. W piśmie wymienione są konkretne przypadki dopuszczania się tortur w białoruskich więzieniach. Teraz zostało nam jedynie czekać na reakcję świata".

6 czerwca 2011, 21:15, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

czwartek, 26 maja 2011

Dni Kultury Białoruskiej 31 maja – 5 czerwca we Wrocławiu

Czerwiec we Wrocławiu zaczyna się obiecująco. Dni Kultury Białoruskiej, zorganizowane przez fundację Nikołaja Iwanowa „Za Wolność Naszą i Waszą” potrwają od 31 maja do 5 czerwca.

Oprócz wystawy malarstwa współczesnego, wrocławianie będą mieli okazję zapoznać się z farso-wodewilem w jednym akcie autorstwa Wincentego Dunina-Marcinkiewicza, czołowego białoruskiego XIX-wiecznego pisarza. Pieśni na potrzeby sztuki napisał Uładzimir Niaklajeu – literat i opozycjonista białoruski, oskarżony i skazany na dwa lata więzienia za udział w demonstracji podczas wieczoru wyborczego 19 grudnia 2010 roku.

Wydarzeniem będzie również spotkanie z poetą Uładzimiram Arłowym, laureatem nagrody miasta Gdańsk: Europejski Poeta Wolności. W Polsce ukazał się zbiór esejów, opowiadań i nowej „Kochanek Jej Wysokości” wydanej przez Kolegium Europy Wschodniej oraz zbiór opowiadań „Requiem dla piły motorowej” wydanej przez białostocką serię wydawniczą „Biaźmieżża”.

W końcu tygodnia nie zabraknie gości ze Związku Polaków na Białorusi, m.in. obecnej prezes Andżeliki Orechwo, oraz jej poprzedniczki Andżeliki Borys, jak i założyciela ZPB – Tadeusza Gawina. Obecni będą również opozycjoniści: Alaksander Milinkiewicz, lider Ruchu „O Wolność”, Stanisłau Szuszkiewicz, były przewodniczący białoruskiej Rady Najwyższej oraz Ina Kulej, przewodnicząca komitetu obrony represjonowanych wezmą udział w niedzielnym Wieczorze Solidarności z narodem Białoruskim. W między czasie będzie można usłyszeć miński zespół „Recha”, finalistów Bardauskaj Wosieni 2004 oraz festiwalu Basowiszcza 2005.

Program konferencji:

31 maja

Uroczyste otwarcie połączone z otwarciem wystawy współczesnego malarstwa białoruskiego. [ Pasaż Ossolineum - Rynek - 17:00]

1 czerwca

Wieczór poezji białoruskiej. Spotakanie z poetą Uładzimiram Arłowym. [ Pasaż Ossolineum - Rynek - 17:00 ]

2 czerwca
Spektakl Białoruskiego Teatru akademickiego im. Janki Kupały "Pińskaja Szlachta". Reż. - Mikałaj Pinigin, autor pieśni - Uładzimir Niaklajeu. [ Teatr Lalek - 18:00 ]

3 czerwca
Spektakl Białoruskiego Teatru akademickiego im. Janki Kupały "Pińskaja Szlachta". Reż. - Mikałaj Pinigin, autor pieśni - Uładzimir Niaklajeu. [ Teatr Lalek - 18:00 ]

4 czerwca
- Wieczór Solidarności z Polakami na Białorusi. Z udziałem Prezesa Związku Polaków Białorusi Anżeliki Orechwo, działaczy ZPB Anżeliki Borys i Tadeusza Gawina. [ Sala Witrażowa - Plac Solny 16 - 17:00]
- Koncert zespołu muzycznego "Recha". [ Plac Solny- 20:00]

5 czerwca
Wieczór Solidarności z narodem Białoruskim.
Z udziałem Aleksandra Milinkiewicza, Stanisława Szuszkiewicza, Iny Kulej i innych liderów opozycji białoruskiej. [ Sala Witrażowa - Plac Solny 16 - 17:00]

Sponsorzy: Urząd miejski Wrocławia, SUPRABROKERS, Dwór Polski.

Patroni medialni: "Gazeta Wyborcza (Wrocław)", TVP (Wrocław), TV Belsat, poratal "kresy24.pl"

Wspólorganizatorzy: KEW, Teatr Lalek

Link do wydarzenia na Facebooku.

poniedziałek, 23 maja 2011

Rosja daje kredyt, ale gani

Szef rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Siergiej Ławrow na konferencji prasowej po spotkaniu z polskimi i niemieckimi kolegami w Kaliningradzie położył nacisk na sytuację na Białorusi. 

Najpierw Ławrow, podobnie jak Radosław Sikorski i Guido Westerwelle, z którymi negocjował ruch bezwizowy między Rosją a Unią Europejską, potępił represje polityczne na Białorusi. 

„Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało oficjalne oświadczenie odnośnie naszego negatywnego stanowiska wobec procesów sądowych, wykonanych wyroków. Apelowaliśmy i apelujemy do władz białoruskich o całkowite wypełnianie międzynarodowych zobowiązań w zakresie praw i wolności człowieka” - powiedział Ławrow.

Po wyborach prezydenckich z 2010 roku, Rosja po raz pierwszy tak konsekwentnie potępia na wysokim szczeblu naruszenia praw człowieka na Białorusi. Po wydarzeniach z 19 grudnia 2010 roku Kreml nawet starał się unikać składania bezpośrednich gratulacji Aleksandrowi Łukaszence zwycięstwa w wyborach, wysyłając powinszowanie „wyników wyborów”.

Podczas ostatniej kampanii prezydenckiej, władze rosyjskie powstrzymywały się od potępienia ich niedemokratyczności i jednocześnie poparły dyktaturę Łukaszenki kredytami i dostawami energii po zaniżonych cenach.

Jednakże Rosja nie podziela europejskiej polityki sankcji wobec łukaszenkowców. Sankcje są „niewłaściwe”, bo „nie będą sprzyjać osiągnięciu tych wyników, o których mowa”-powiedział Ławrow. „W każdym wypadku nie izolacja, a zaangażowanie sprzyja wspieraniu demokratycznych i rynkowych reform” - dodał. 

Unia Europejska widocznie rozczarowała się polityką „zaangażowania”, jaką próbowała prowadzić w odniesieniu do Łukaszenki w latach 2008 – 2010.

„Będziemy umacniać nacisk na białoruski reżim, dopóki nie zmieni swojego kursu” - podkreślił na tej samej konferencji prasowej szef polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski. Wyjaśnił, że dalszy nacisk przewiduje „precyzyjne punkty sankcjonowania konkretnych firm, a nie embargo w ogóle”. Mają to być spółki „finansowane przez reżim”.

Kwestię umocnienia sankcji europejscy ministrowie omówią w Brukseli w poniedziałek.

21 maja 2011, 18:56, Nasza Niwa.

Artykuł można przeczytać tutaj.

piątek, 20 maja 2011

Niakliajeu i Rymaszeuski pozostaną na wolności

20 maja w mińskim sądzie ogłoszone zostały wyroki w sprawie byłych kandydatów na prezydenta Białorusi Uładzimira Niakliajeua i Witala Rymaszeuskiego, a także członków sztabu wyborczego Niakliajeua Andreja Dzmitryjeua, Aleksandra Fiaduty i Siarhieja Waźniaka oraz aktywistki Nasty Pałażanki.

O godzinie 16:10 czasu białoruskiego Sąd obwieścił następujące wyroki:

Uładzimir Niakliajeu - 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata

Wital Rymaszeuski - 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata

Andrej Dzmitryjeu - 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata

Aleksander Fiaduta - 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata

Siarhiej Waźniak - 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata

Nasta Pałażanka - Rok więzienia w zawieszeniu na rok

20 maja 2011, 15:28, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj


sobota, 14 maja 2011

Andrej Sannikau skazany na 5 lat pobytu w kolonii o zaostrzonym rygorze

Dzisiaj, 14 maja, w mińskim sądzie dla dzielnicy partyzanckiej wydany został wyrok w sprawie byłego kandydata na prezydenta Białorusi Andreja Sannikaua i czterech innych uczestników akcji z 19 grudnia 2010 roku. Sędzia Natallia Czacwiartkowa, za udział oraz kierowanie "masowymi zamieszkami", skazała Andreja Sannikaua na 5 lat pobytu w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze (wczoraj prokurator zażądał dla oskarżonego 7 lat).

Aleh Hnedczyk za udział w "masowych zamieszkach" został skazany na 3,5 roku, Ilia Wasiliewicz, Fiodar Mirzajanau oraz Uładzimier Jaromienka otrzymali wyroki po 3 lata w kolonii o zaostrzonym rygorze. Wszyscy skazani oskarżeni byli na podstawie artykułu mówiącego o "masowych zamieszkach" (który zagrożony jest karą maksymalną 15 lat pozbawienia wolności).


Na dzień 14 maja 2011 bilans skazanych za udział w proteście na Placu Niezależności 19 grudnia 2010 roku oraz wydarzeniach go poprzedzających wynosi 27 osób:

Za udział w masowych zamieszkach, oprócz Sannikaua, Hnedczyka, Mirzjanaua, Wasiliewicza i Jaromienki skazani zostali:

Wasil Parfiankou - 4 lata pozbawienia wolności w kolonii o zaostrzonym reżimie; Aleksander Atroszczankau - 4 lata w kolonii o zaostrzonym reżimie; Mikita Lichawid - 3,5 roku pozbawienia wolności; Dzmitryj Nowik i Aleksander Małczanau - 3,5 i 3 lata w kolonii o zaotrzonym rygorze; obywatele Federacji Rosyjskiej Artiom Breus i Iwan Gapanow - grzywny w wysokości 10,5 miliona rubli; Dzmitryj Miadzwiedź - 3 lata ograniczenia wolności bez skierowania do zakładu penitencjarnego; Aleś Kirkiewicz - 4 lata pozbawienia wolności; Paweł Winahradau - 4 lata pozbawienia wolności; Andrej Pratasienia - 3 lata pozbawienia wolności; Zmicer Drozd - 3 lata pozbawienia wolności; Uładzimir Chamiczenka - 3 lata pozbawienia wolności. Uładzimir Łoban - 3 lata pozbawienia wolności; Andrej Fiedarkiewicz - 3,5 roku kolonii karnej; Jauhien Sakret - 3 lata kolonii karnej; Siarhiej Kazakou - 3 lata kolonii karnej; Dzmitryj Daronin - 3,5 roku kolonii karnej; Wital Macukiewicz - 3 lata kolonii ścisłego reżimu.

Za organizację działań, które naruszały porządek publiczny (art.342 KK), na 2 lata w kolonii karnej został skazany koordynator "Europejskiej Białorusi" Zmicer Bandarenka.

Poza tym, za chuligański wybryk skazani zostali Zmicer Daszkiewicz i Eduard Łobau - 2 i 4 lata pozbawienia wolności. Zostali oni aresztowani 18 grudnia, dzień przed wyborami prezydenckimi.


W poniedziałek, 16 maja, ogłoszony zostanie wyrok w sprawie szefa sztabu wyborczego kandydata na prezydenta Białorusi Witala Rymaszeuskiego - Pawła Sewiaryńca (prokurator żąda 3 lat w kolonii), dziennikarki i żony Andreja Sannikaua - Iryny Chalip (2 lata ograniczenia wolności w zawieszeniu), szefa sztabu Mikoły Statkiewicza - Siarhieja Marcalieua (2 lata ograniczenia wolności w zawieszeniu).


Ponadto trwają procesy Statkiewicza, Wusa, Paźniaka, Klaskouskiego, Kwiatkiewicza, Hrybakoua, Bułanaua (czwarty dzień) oraz Niakliajeua, Rymaszeuskiego, Fiaduty, Dzmitryjeua, Waźniaka i Pałażanki (siódmy dzień).

14 maja 2011, 17:18, Zmicer Pankawiec i Aleh Hardzienka

Artykuł można przeczytać tutaj

piątek, 6 maja 2011

Zastraszyć by utrzymać władzę

W Mińsku trwają procesy sądowe organizatorów oraz uczestników akcji protestu, która odbyła się na Placu Niezależności 19 grudnia zeszłego roku. Wśród sądzonych są także byli kandydaci na prezydenta Białorusi Uładzimir Niakliajeu, Andrej Sannikau i Wital Rymaszeuski. Co myślą o tych procesach białoruscy politycy?

Deputowany XIII kadencji Rady Najwyższej Republiki Białorusi Paweł Znawiec nie jest zdziwiony surowymi wyrokami dla szeregowych uczestników protestu:

"Właśnie czytam 'Opowiadania Kołymskie' Warłama Szałamowa i 'Archipelag Gułag' Sołżenicyna. Znam również osobowość Łukaszenki - jest on bardzo surowym dyktatorem. Dlatego też nie widzę w tym niczego dziwnego. To zemsta Łukaszenki na wszystkich tych, którzy rzucili mu wyzwanie. Jednocześnie jest to również próba zastraszenia społeczeństwa do takiego stopnia, żeby przy możliwych na Białorusi wydarzeniach takich jak kryzys finansowy lub coś podobnego, naród wszystko w milczeniu znosił i bał się wychodzić na ulicę. To rodzaj prewencji - zachować władzę ale także zastraszyć naród".

Na kilka przyczyn surowości władzy wskazuje politolog Aliaksiej Karol:

"Po pierwsze - jest to logika postępowania totalitarnych reżimów wobec swoich oponentów, przeciwko tym zjawiskom i tym siłom, które niosą potencjalne zagrożenie dla systemu. Po drugie - inercja karnych możliwości systemu. Władza jest zdania, że jeżeli odpuści, daruje, to wówczas pokaże swoją bezsilność. Jest to więc osobliwe, totalitarne, udowodnienie swojej siły. I po trzecie - istnieje przekonanie o konieczności doprowadzenia procesów do końca. A dopiero potem myślenia co z tym zrobić - darować, nie darować, na jakie ustępstwa pójść. Jednym słowem, jest to karta przetargowa przy negocjacjach z siłami zewnętrznymi".

Władze dążą obecnie, jak nigdy wcześniej, do zastraszenia społeczeństwa - uważa były deputowany i więzień polityczny Siarhiej Skrabiec:

"Władzy potrzebne jest, by to nawet nie aktywiści, ale zwyczajni ludzie, którzy przyszli na Plac wyrazić poparcie dla swoich kandydatów na prezydenta, zostali surowo ukarani. To pewnego rodzaju profilaktyka. Obecna sytuacja ekonomiczna jest poważna. I władze już teraz działają tak, by przestraszyć ludzi. Boją się, że osoby, które straciły pracę, a jest ich już pół miliona, wyjdą na ulice. W najbliższym czasie może dojść do wybuchu społecznego niezadowolenia. I dlatego już dzisiaj surowo karani są ci, którzy 19 grudnia protestowali".

6 maja 2011, 15:28, Uładzimier Hłod

Artykuł można przeczytać tutaj

czwartek, 5 maja 2011

Wyroki: Winahradau i Kirkiewicz - 4 lata więzienia; Drozd, Pratasenia i Chamiczenka - po 3 lata.

5 maja odbył się ostatni, piąty z kolei, dzień procesu opozycyjnego aktywisty Pawła Winahradaua, młodzieżowego działacza z Grodna Alesia Kirkiewicza, archiwisty Zmitra Drozda, Andreja Prataseni i Uładzimira Chamiczenki.

Dziś odbyły się wystąpięnia adwokatów dwóch oskarżonych: Kirkiewicza i Winahradaua. Ostatnie słowa w procesie wygłosili również sami zasiadający na ławie oskarżonych działacze polityczni.

O godzinie 17:08 Sąd przedstawił wyrok w procesie aktywistów:

Aleś Kirkiwicz - 4 lata pozbawienia wolności

Paweł Winahradau - 4 lata pozbawienia wolności

Andrej Pratasenia - 3 lata pozbawienia wolności

Zmiter Drozd - 3 lata pozbawienia wolności

Uładzimir Chamiczenka - 3 lata pozbawienia wolności

Sąd przyznał zatem rację prokuraturze, która wnosiła o podobny wymiar kary dla oskarżonych, jedynie wobec Zmitra Drozda sąd nie przychylił się do wniosku o 3,5 roku więzienia.


Równolegle do procesu Kirkiewicza i pozostałych skazanych dziś osób, trwa rozprawa byłego kandydata na prezydenta Białorusi Andreja Sannikaua, Illi Wasiliewicza, Aleha Hniedczyka, Fiodara Mirzajanaua i Uładzimiera Jaromienka. Dziś odbył się piąty dzień tego procesu.


Także dzisiaj, w mińskim sądzie, rozpoczął się proces byłych kandydatów na prezydenta Białorusi Uładzimira Niakliajeua i Witala Rymaszeuskiego. Sądzeni są również aktywiści sztabu wyborczego tego pierwszego: Andrej Dźmitryjeu, Aleksander Fiaduta i Siarhiej Waźniak oraz osoby zaufania Rymaszeuskiego - Nasty Pałażanki. Po pierwszym dniu tego procesu ogłoszona została przerwa w rozprawie do jutra, 6 maja, do godziny 10:00.

5 maja 2011, 18:51, Nasza Niwa, Svaboda.org

Materiały z procesów (relacja online w języku białoruskim oraz zdjęcia i video) znaleźć można tutaj, tutaj oraz tutaj.


sobota, 23 kwietnia 2011

Białoruskie tradycje wielkanocne

Jako odskocznię od politycznych problemów Białorusi przedstawiamy dzisiaj tekst z „Naszej Niwy” dotyczący białoruskich tradycji wielkanocnych.

Białoruskie tradycje wielkanocne

Korzeni tradycji przygotowywania kraszanek, paschy, wspólnego świątecznego obiadu, szukać należy w podaniach ludowych.

Najpierw zanoszono do cerkwi, gdzie były święcone, typowe dla świąt wielkanocnych potrawy: ciasta, mięso, słoninę, ser, a także sól. Przede wszystkim zaś jajka, farbowane w cebuli lub korze drzew, co nadawało im czerwonej barwy (robiono także „pisanki” – czyli jajka ozdobione różnymi wzorkami). Jajka, przed poświęceniem, należało trochę obrać, by „uświęcenie” lepiej je „przeszło”.

Istnieje wiele przesądów związanych z Wielkanocą. Deszcz padający w noc wielkanocną zwiastował taką pogodę aż do Święta Trójcy, a co za tym idzie również chłodne lato. Za to spokojna i ciepła pogoda wróżyła podobne lato.

Sobota – Wielka, czerwona, jest ostatnim dniem przed Wielkanocą. W sobotę barwi się jajka, piecze ciasta. W świątyniach święci się kolorowe jajka, ciasta i inne pokarmy. Wiele osób decyduje się nie spać całą noc i zbiera się w cerkwiach lub kościołach na nocnym czuwaniu.

W pierwszy dzień świąt wielkanocnych nie palono w piecach. Myto się w wodzie, do której wkładano barwione na czerwono jajka i przedmioty ze srebra i złota. Stół nakrywa się białym obrusem, przystraja zielonymi roślinami. Na stole stawia się „święcone” – jajka, sól, ciasta, wędlinę. „Świętowanie” rozpoczyna się od poświęconego jajka: dzieli się je na kawałki przeznaczone dla każdego członka rodziny. Stół przy którym spotyka się cała rodzina jest bogato nakryty różnego rodzaju potrawami. Przed rozpoczęciem świątecznego śniadania odczytywano fragment Pisma Świętego. Następnie wszyscy razem czytali modlitwy „Ojcze nasz” i „Chwała Ojcu”, po czym spożywano poświęcone jajko.

W Wielkanoc ochrzczeni rodzice dają swoim dzieciom „wielkanocne gościńce”.

Cechą charakterystyczną białoruskiego folkloru są „wielkanocne pieśni” (валачобныя песні, vałačobnyja piesni). Zwyczaj obchodzenia w Wielkanoc najbliższej okolicy ma swoje źródło w starożytności. Uważano, że odwiedzenie gospodarstwa przez „wielkanocnych pieśniarzy” (Валачобнікі, Vałačobniki) – chłopców i dziewczęta – przynosi społeczności jedność, a wraz z nią powodzenie. Podchodząc pod okna domostw, „vałačobniki” śpiewali pieśni, w których wychwalali gospodarza, gospodynię oraz ich synów i córki. Gospodarze, do których zawitali śpiewacy, szczodrze dzielili się z nimi różnymi przysmakami.

W Wielkanoc szczególnie wyglądano słońca, ponieważ wierzono, że można w nim wówczas ujrzeć zmartwychwstałego Chrystusa. Mówiono również, że słońce tego dnia „skacze z radości”.

Najbardziej lubianą zabawą wielkanocną były „bitki” (біткі). Stukano się świątecznymi jajkami, zwycięzcą okazywała się ta osoba, której jajko przetrwało w całości. Niektórzy szczęśliwcy zdobywali w ten sposób całą czapkę czerwonych jajek. Zdarzali się również żartownisie, którzy zamiast jajka wystawiali do rywalizacji pomalowany, okrągły kamień i w ten sposób wygrywali.

23 kwietnia 2011, 13:42, СГ

Artykuł można przeczytać tutaj

piątek, 22 kwietnia 2011

Proces Niakliajeua i Rymaszeuskiego rozpocznie się 5 maja

Proces sądowy byłych kandydatów na prezydenta Białorusi Uładzimira Niakliajeua i Witala Rymaszeuskiego, a także aktywistów: Nasty Pałażanki, Siarhieja Waźniaka, Andreja Dzmitryjeua i Aleksandra Fiaduty, rozpocznie się 5 maja 2011 roku.

Po akcji protestu, która odbyła się 19 grudnia 2010 roku w Mińsku, władze oskarżyły przedstawicieli opozycji o organizację i przygotowywanie działań naruszających porządek publiczny, lub aktywny udział w wydarzeniu o takim charakterze.

Jak informuje centrum obrony praw człowieka "Wiasna", rozprawa rozpocznie się o godzinie 10:00 w sądzie dzielnicy Frunzeńskiej Mińska.

22 kwietnia 2011, 13:21 (czasu białoruskiego), Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj


czwartek, 21 kwietnia 2011

Frontowca Szulżyckiego (Smorgonie) przesłuchano w sprawie wybuchu

Aktywista Młodzieży BNF od 20 kwietnia przetrzymywany jest na posterunku. Poprzedniej nocy po raz drugi przeprowadzono w jego mieszkaniu rewizję.

Uładzimira Szulżyckiego 20 kwietnia wezwano do smorgońskiego oddziału prokuratury. Aktywista poinformował, że był przesłuchiwany w sprawie wybuchu w mińskim metrze.

Według relacji Szulżyckiego, śledczy zainteresowany był tym co działacz wie o wybuchu, co o ataku mówią ludzie, aczkolwiek najbardziej interesowały go zdjęcia, które Szulżycki zamieścił na swojej stronie w internecie. Na fotografiach Uładzimir Szulżycki pozuje z różnymi rodzajami broni z okresu II wojny światowej.

Chłopak musiał tłumaczyć funkcjonariuszowi, że zdjęcia te pochodzą z okresu, gdy wystąpił w filmie.

Następnie aktywista udał się na milicję, żeby wyjaśnić sprawę broni pneumatycznej, którą dzień wcześniej zakonfiskowali u niego milicjanci.

Później jego telefon już nie odpowiadał.

Rankiem 21 kwietnia matka aktywisty poinformowała, że w nocy w ich mieszkaniu odbyło się powtórne przeszukanie, z tym, że milicjanci pojawili się razem z Uładzimirem Szulżyckim. Skonfiskowali m.in. komputer.

21 kwietnia 2011, 10:50, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

sobota, 16 kwietnia 2011

Janukiewicz: absolutnie bezpodstawnie wiąże się atak terrorystyczny z wizerunkiem opozycji

16 kwietnia sejm Partii Białoruski Front Ludowy przyjął uchwałę dotyczącą ataku terrorystycznego do którego doszło 11 kwietnia w miński metrze. W uchwale złożono kondolencje rodzinom ofiar.

Przewodniczący partii BNF Aliaksiej Janukiewicz zauważył, że miniony tydzień przeszedł pod znakiem potwornych wydarzeń:

"Potępiamy kampanię rozpoczętą przez oficjalne środki masowego przekazu, w której absolutnie bezpodstawnie wiąże się wybuch z wizerunkiem opozycji. Praktycznie jawnie stawia się fałszywe oskarżenia wobec przedstawicieli niezależnych środowisk. Potępiamy również naciski na niezależne media, które władza rozpoczęła w związku z wydarzeniami mającymi miejsce po tym ataku."

Ponadto w uchwale wysunięto żądanie uwolnienia wszystkich więźniów politycznych w kraju, a także zaprzestania kampanii oczerniania sił demokratycznych i nacisku na niezależne media.

"Jedynie w wolnym i demokratycznym społeczeństwie, z silnym społeczeństwem obywatelskim, niezależnymi środkami masowej informacji, podstawy dla wewnątrzpaństwowego terroryzmu są skutecznie wyeliminowane. Istnieją bowiem instytucje społeczne, które stanowią mocną obronę przed przejawami wewnętrznego ekstremizmu i agresji".

16 kwietnia 2011, 18:08, Aleś Daszczynski

Artykuł można przeczytać tutaj

piątek, 15 kwietnia 2011

Sprawy karne Niakliajeua, Sannikaua, Rymaszeuskiego, Kirkiewicza i Winahradaua zostały skierowane do sądu

Trzy nowe sprawy karne skierowane przeciwko uczestnikom wydarzeń 19 grudnia zostały przekazane do mińskiego sądu miejskiego. Tam też podjęte zostaną decyzje w którym z sądów rejonowych odbędą się procesy.

W pierwszej sprawie karnej oskarżeni zostali Uładzimir Chamiczenka, Dzmitryj Drozd, Aleś Kirkiewicz, Andrej Pratasenia i Paweł Winahradau. Pierwszym czterem oskarżonym postawiono zarzuty z art. 293 KK o masowych zamieszkach. Paweł Winahradau dodatkowo oskarżony został o zniewagę symboli narodowych (spalił portret Łukaszenki).

W drugiej sprawie karnej oskarżonym jest były kandydat na prezydenta Białorusi Andrej Sannikau, a także Ilja Wasilewicz, Aleh Hnedczyk, Fiodar Mirzajanau, Uładzimir Jaromienka. Sannikauowi zarzuca się organizację zamieszek, kolejnym osobom - udział w nich.

I w końcu trzecia sprawa karna - oskarżonymi są Uładzimir Niakliajeu, Andrej Dzmitryjeu, Aleksander Fiaduta, Nasta Pałażanka, Wital Rymaszeuski i Siarhiej Waźniak. Osobom tym zarzuca się działania naruszające porządek publiczny. Ponadto Siarhiej Waźniak sądzony będzie również za składanie fałszywych zeznań.

15 kwietnia 2011, 17:23, ЗП

Artykuł można przeczytać tutaj