Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bialorus represje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bialorus represje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 października 2011

Daszkiewiczowi zezwolono na spotkanie z rodzicami

Lider "Młodego Frontu", Źmicer Daszkiewicz, otrzymał zezwolenie na widzenie z rodzicami. Do spotkania ma dojść w przeciągu miesiąca - informuje strona organizacji "Młody Front".

"Według relacji adwokata, w sensie fizycznym Daszkiewicz na nic się nie uskarża, jednak z psychologicznego punktu widzenia odczuwa on pewien nacisk" - powiedziała agencji BelaPAN, obrończyni praw człowieka, Nasta Łojka.

Źmicer Daszkiewicz został przeniesiony do kolonii w Głębokim 27 września tego roku.

Aktywista został skazany na 2 lata pozbawienia wolności za rzekomy wybryk chuligański. Sąd uznał, że 18 grudnia 2010 roku, Źmicer Daszkiewicz, wraz z innym działaczem "Młodego Frontu" Eduardem Łobauem, pobili na ulicy Mińska dwóch przechodniów.

Daszkiewicz i Łobau nie przyznali się do winy, a także oświadczyli, że całe zdarzenie było prowokacją służb specjalnych, zaplanowaną na dzień przed wyborami prezydenckimi na Białorusi.

6 października 2011, 11:47, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

sobota, 13 sierpnia 2011

Ułaskawieni więźniowie polityczni właśnie wychodzą na wolność

Dyżurny kolonii w Bobrujsku powiedział korespondentowi "Svabody", że w tej chwili trwa procedura wypuszczania z zakładów karnych więźniów politycznych, którzy znaleźli się na liście ułaskawionych. "Dzmitryj Drazd a także inni osadzeni wsiadają właśnie do pociągu jadącego do Mińska. Nie mają możliwości zatelefonowania do domów, przyjadą do stolicy i tam wszystko załatwią" - powiedział dyżurny.

Wiadomo, że razem z Drazdem na wolność wyjdą również Arciom Hrybkou, Siarhiej Kazakou i Andrej Pratasienia. Siostra Hrybakoua, Ludmiła, potwierdziła, że w kolonii karnej zapowiedziano wypuszczenie jej brata w pierwszej połowie dnia.

Siostra więźnia politycznego Jauhena Sakreta, Iryna, powiedziała korespondentowi "Svabody", że jej brat zadzwonił dziś rano do domu i poinformował, że trafił na listę ułaskawionych, został już uwolniony i właśnie jedzie do domu. Jauhen Sakret odbywał karę w kolonii nr 15 pod Mohylewem. Sakret przewiduje, że do wieczora dotrze do domu w Anopalu pod Mińskiem.

Żona Klaskouskiego, Natalia, póki co nic o uwolnieniu męża nie wie - nie uzyskała żadnej informacji z kolonii w Szkłowie, ponieważ nikt nie odbierał tam telefonu.

13 sierpnia 2011, 13:10, Aleh Hruździłowicz

Artykuł można przeczytać tutaj

piątek, 12 sierpnia 2011

Viasna: Wśród ułaskawionych Drozd, Hrybkou, Kazakou, Pratasienia

Zostały ujawnione nazwiska niektórych skazanych uczestników Placu, których 11 sierpnia ułaskawił Aleksander Łukaszenka.

Wszyscy z nich odbywają karę w kolonii karnej w Bobrujsku. Wśród nich są Dźmitryj Drozd, Arciom Hrybkou, Siarhiej Kazakou, Andrej Pratasienia.

*5 maja Dźmitryja Drozda skazano na 3 lata kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.

*5 maja Andreja Pratasienia skazano na 3 lata kolonii karnej o zaostrzonym rygorze



*12 maja Siarhieja Kazakowa skazano na 3 lata kolonii karnej o umiarkowanym rygorze



*26 maja Arcioma Hrybkowa skazano na 4 lata pozbawienia wolności wraz z przymusowym leczeniem alkoholizmu.



Prawdopodobnie wśród ułaskawionych również są Uładzimir Loban i Aliaksandr Klaskouski. Informacje o najnowszych doniesieniach przekazuje Organizacja Praw Człowieka "Viasna".

Jak powiadamia BiełTA powołując się na rzecznika prasowego Łukaszenki decyzja w sprawie ułaskawienia została przyjęta na podstawie próśb więźniów, biorąc pod uwagę, że zrozumieli bezprawność swoich postępowań, przyznali się do winy i szczerze żałowali.


9:57- W kolonii karnej w Bobrujsku karzą czekać do poniedziałku.


Matka więźnia politycznego Siarhieja Kazakowa Hanna Wiktarauna zatelefonowała do administracji kolonii karnej w Bobrujsku, gdzie odbywa karę Siarhiej:

"W kolonii niczego nie potwierdzili. Powiedzieli, że nie ma żadnych dokumentów, żadnych potwierdzeń, dlatego kazali zatelefonować potem i prawdopodobnie o wszystkim będzie wiadomo nie wcześniej jak w poniedziałek.... Dlatego nie wiem... Myślicie, że już po wszystkim, że już można się cieszyć?"

Według Hanny Wiktarauny postawa Siahieja była twarda- nie pisał żadnych listów o ułaskawienie, nikogo o nic nie prosił. Powiedział o tym dopiero 2 sierpnia podczas spotkania.

"A może on i inni niczego takiego nie pisali, może tak to przedstawiono, ale to już nieistotne. Najważniejszy jest wynik."

10:00- Zoja Drozd: "Nie wierzę w tę bajkę"

Zoja Drozd powiadomiła "Svabodę", że przyjaciel jej syna Leanid już wyjechał do Bobrujska, aby spotkać się z więźniem Dźmitryjem Drozdem. Mimo oficjalnej informacji o ułaskawieniu, rodzinę o niczym nie powiadomiono.

"Zdążyłam się już ucieszyć, pobiegłam do sklepów za czymś smakowitym. Będę czekać na niego w domu. Przyjedzie czy nie przyjedzie, i tak będę gotować. To taka radosna nowina, że ja po prostu nie wierzę w tę bajkę. Gdy go obejmę, wtedy się przekonam, że to prawda. Wiecie, jakie to było kłucie w sercu, kiedy on tam był, kiedy było mu ciężko, to mnie było sto razy gorzej."

Zoja Drozd mówi, że podczas spotkania jej syn powiedział, że przyjeżdżał do niego jakiś "człowiek" który trzy godziny go "męczył", aby napisał prośbę o ułaskawienie. Wtedy odpowiedział, że jeszcze się namyśli.

"Widocznie potem do niego jeszcze raz przyjechali i go przekonali... Nie wiem. Pewnie jak na mnie spojrzał, gdy przyjechałam umęczona, 10 kg chudsza, to wszystko podpisał, aby mnie już nie dobijać. Tak sądzę."

10:30- MSW: Można oczekiwać na zwolnienia jutro lub pojutrze

Departament ds Wykonywania Kar MSW Białorusi jest gotowy do szybkiego zrealizowania dekretu prezydenta o ułaskawienie 9-u skazanych za wydarzenia z 19 grudnia.

"Dekret na razie nie wpłynął do Departamentu" -powiadomił jego szef Alaksandar Barsukou.

"Dzisiaj dekret ma wpłynąć do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a stamtąd trafi do nas. Wszystko zależy od tego, kiedy dekret do nas wpłynie, wtedy od razu zaczniemy go realizować. Konieczne będzie przygotowanie odpowiednich dokumentów. Zapewne, nikt w nocy nie będzie zwolniony, dlatego warto czekać na zwolnienie jutro lub za dwa dni" -przekazał Barsukou w piątek 12 sierpnia.

10:30- Krewni: Hrybkou powiedział że go na kolana nie rzucą

Ciotka więźnia Arcioma Hrybkoua Ludmiła powiadomiła "Svabodę", że rodzinę o zwolnieniu Hrybkoua nikt nie powiadomił.

"Arciom w listach pisał, że nie rzucą go na kolana, że nie będzie wysyłać żadnych listów o ułaskawienie. Nie wiadomo, czy go nie przymuszono."

11:00- Natalia Klaskouskaja: Zero informacji.

Nic nowego o losie więźnia politycznego Alaksandra Klaskouskiego, który według niektórych nowin mógł trafić na listę ułaskawionych przez Aleksandra Łukaszenkę, do jego rodziny nie dotarło.

Żona więźnia Natalia:
"W czasie mojej ostatniej rozmowy Sasza kategorycznie zaprzeczył temu, że będzie pisał list o ułaskawienie. Jest gotowy odsiedzieć pięć lat, ale nie zrobi tego. Powiedział, że przymuszają go do napisania oświadczenia."

11:05- Rodzina więźnia Andreja Pratasienia nie otrzymała żadnych oficjalnych informacji o ułaskawieniu. Jego brat Alaksandar krótko to skomentował: "Czekamy."

12:15- Obrońcy praw człowieka nie wykluczają, że skazani byli kandydaci na prezydenta Białorusi zostaną ułaskawieni nawet bez petycji.

Przewodniczący Białoruskiego Komitetu Helsińskiego przekazał BiełPAN:
"W naszej historii były już takie sytuacje, że eks-kandydat na prezydenta Aleksander Kazulin został ułaskawiony bez prośby z jego strony. Dlatego się nie zdziwię, jeżeli i innych kandydatów na prezydenta uwolnią bez tej petycji"- powiedział Hulak.

Takiej samej opini jest obrońca praw człowieka Uładzimir Labkowicz:

"Można zrozumieć ludzi, którzy ze względu na naciski psychologiczne i fizyczne podpisali list o ułaskawienie- lepiej być na wolności, niż uwięzionym. Z drugiej strony to kolejny raz ukazuje istnienie w kraju więźniów politycznych, którzy siedzą w więzieniach za swoje przekonania."

13:22 Anatol Labiedźka "Wraz z uwolnieniem musi iść rehabilitacja"


Przewodniczący Zjednoczonej Partii Obywatelskiej Anatol Labiedźka z radością przyjmuje pierwsze doniesienia o zwolnieniu skazanych za Plac, ale ostrzega o konieczności walki o rehabilitacje wszystkich tych, którzy są prześladowani za wydarzenia 19 grudnia.

Anatol Labiedźka: Spełniły się prognozy moje i niezależnych analityków, ze Łukaszenka i jego otoczenie nie mają gdzie uciec.
Muszą teraz zastanowić się, jak wyjść z tej ślepej uliczki, w jaką sami się zapędzili. Dziś zrozumieli, że jest to niemożliwe bez rozstrzygnięcia kwestii więźniów politycznych. I władza podjęła odpowiedni kroki, przy czym chciałaby, aby cała procedura odbywała się na warunkach bardziej korzystnych dla niej. A stanie się tak, gdy Ci, którzy znajdują się w kolonii karnej, napiszą petycje. I proces ten ruszył. Łukaszenka sądzi, że będzie to mile widziane w Europie, Waszyngtonie. Ale jakie będą dalsze kroki, trudno przewidzieć. Sądzę, że nie wszyscy zdecydują się na przyznanie się do winy i napiszą wniosek do Łukaszenki. W każdym razie jest to dowód na to, że władza czuła się niekomfortowo. Ja się cieszę, że ludzie wyjdą na wolność.


Korespondent: A co będzie z tymi, których nie skazano na karę pozbawienia wolności, jak Uładzimira Niaklajeua czy Irynę Chalip, jak również z tymi, których sprawy zawieszono lub są w toku?

A. Labiedźka: Jestem zwolennikiem takiego rozwiazania, żeby nie tylko uwolnić więźniów ale i w pełni zrehabilitować oskarżonych w sprawie 19 grudnia. Sądzę, że taki cel musi postawić sobie i obywatelska wspólnota Białorusi i międzynarodowe organizacje, struktury czy inne kraje. Tylko wtedy będzie to oznaczało, że problem został rozwiązany całkowicie

Korespondent: Nie sądzi Pan, że władza będzie do ostatka ociągać się z taką rehabilitacją?

A. Labiedźka: Niezaprzeczalnie. Idealny wariant dla władzy: wszyscy napisali petycje, Łukaszenka zrobił im łaskę, podpisał te petycje. Ale równocześnie muszą stworzyć system kontroli nad oponentami. A tutaj lepiej, kiedy zostajesz figurantem sprawy i nakładają na ciebie różne ograniczenia. Czy przy wyjeździe za granicę, czy w przemieszczaniu się po Białorusi lub udziale w niektórych wydarzeniach. Jedną ręką podpisać ułaskawienie, a drugą utworzyć korytarze po których będą kierować ludzi i kontrolować ich aktywność obywatelską. Taki może być schemat działalności władzy, i kiedy wejdzie w życie, to znowu będzie to oznaczało zwycięstwo Czerwonego Domu. Dlatego twierdzę, że trzeba domagać się nie tylko ułaskawienia, ale i rehabilitacji wszystkich oskarżonych w sprawie 19 grudnia.

Lider ZPO Anatol Labiedźka został aresztowany po 19 grudnia i był przetrzymywany w więzieniu KGB prawie 3 miesiące. Polityka oskarżono o udział w masowych zamieszkach, jego sprawa do tej pory nie została rozstrzygnięta. W toku sprawy zabroniono Anatolowi Labiedźce wyjazdu za granicę, polityk nadal nie odzyskał paszportu.

14:20 - Uładzimier Niakliajeu: "Pierwsze ułaskawienie miało zostać wydane już przed 3 lipca".

Były kandydat na prezydenta Uładzimir Niakliajeu sądzi, że jeszcze w tym roku, wszyscy więźniowie polityczni, wraz z byłymi kandydatami na prezydenta, będą już na wolności.

"Najważniejsze, że doszło do przełomu. Doszło do przerwania tamy z kamieni, piasku, gruzu który zalegał na naszej drodze. I my musimy teraz tę szczelinę drążyć, by ją poszerzyć, a w efekcie sprawić by wszyscy wyszli na wolność. Myślę, że do Nowego Roku wszyscy mogą wyjść na wolność. A to, że teraz zaczęło się w internecie rozliczanie, czy ludzie napisali prośbę o ułaskawienie, czy nie napisali, jest niedobre, bo zupełnie nieistotne. Najważniejsze, że ludzie będą na wolności. A władza nie mogła inaczej postąpić, jak tylko zacząć wypuszczać uwięzionych. Według moich informacji, planowano to przeprowadzić jeszcze przed 3 lipca, ale jedyny człowiek, który się tym u nas zajmuje, żachnął się, że naciskają właśnie na ten termin i odmówił podpisów. Ale może obrażać się do woli, a kryzys uderza jeszcze mocniej i głowy ludzi siedzących w rządowych gabinetach widocznie zaczęły trzeszczeć. Co się tyczy mojej rehabilitacji, to mało prawdopodobne, że się jej doczekam. Mówią: "przecież chodzi, czego więcej potrzeba?" Jednak uwolnienie wszystkich osób nadal odsiadujących wyroki, z kandydatami na prezydenta Białorusi włącznie, sądzę, do końca roku stanie się faktem. Jasne, że to podadzą na deser, w pełnej krasie, w każdym razie muszą to zrobić, inaczej kraj po prostu nie przetrwa.”

15:30- Zoja Drozd, matka skazanego: "W kolonii karnej potwierdzili ułaskawienie syna"

Matka skazanego na 3 lata za Plac Dźmitryja Drozda- Zoja Drozd powiadomiła "Svabodę" odnośnie sprawy wyjścia na wolność jej syna:

"Dziś ich na pewno nie wypuszczą. Zadzwonił przyjaciel Dzimy z kolonii karnej. Rozmawiał z naczelnikiem. Czekali na jakieś dokumenty, i jak to zawsze bywa, zepsuł się samochód, w wyniku czego dzisiaj już na pewno ich nie uwolnią. Powiedzieli, że wszystko zostanie przeniesione na poniedziałek. W poniedziałek będziemy czekać. Jesteśmy już gotowi jechać dwoma samochodach, aby zabrać jeszcze Siarhieja Kazakowa i Dzimę. Mama Siarhieja i wszyscy pojedziemy w poniedziałek na spotkanie."

12 sierpnia 2011, Radio Svaboda.

wtorek, 26 lipca 2011

Bandarenkę przenieśli na ulicę Waladarską

Źmicier Bandarenka najprawdopodobniej znajduje się w areszcie śledczym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na ulicy Waladarskiej.

Zawiadomiła o tym agencję BelaPAN żona polityka:

– Skontaktowałam się z adwokatem, on poszedł do aresztu, gdzie wydano mu pozwolenie na widzenie ze Źmitrem – powiedziała Wolha Bandarenka.

Jak informowaliśmy wcześniej, dzisiaj około godziny 10 Źmitra Bandarenko przeniesiono do piątego szpitala klinicznego w Mińsku, gdzie powinien zostać zoperowany 26 lipca.

– Przyszłam na pogotowie, gdzie przy wejściu stali znajomi Źmitra – powiedziała Wolha Bandarenka – wszedł człowiek w cywilnym ubraniu i powiedział, że jeśli nie chcemy mieć nieprzyjemności, to powinniśmy się rozejść. Byłam w środku, gdy poinformowano mnie, że samochód, w którym był mąż, odjechał.

Według żony polityka, lekarze już praktycznie wypełnili potrzebne dokumenty, ale kiedy wywieźli Bandarenkę, to schowali je do szuflady.

Koordynator ruchu obywatelskiego „Europejska Białoruś”, pełnomocnik kandydata na prezydenta Andreja Sannikaua na wyborach w 2010 roku, Źmicier Bandarenka w kwietniu został skazany na dwa lata pozbawienia wolności za „organizowanie grupowych działań, które naruszają porządek publiczny oraz za aktywne uczestnictwo w nich”.

Po zatrzymaniu w grudniu ubiegłego roku i pobycie w więzieniu KGB objawy chorób przewlekłych polityka się zaostrzyły. W maju został zbadany przez neurologa, który orzekł, że potrzebna jest mu operacja. Rozpoznano u niego cztery przepukliny dysków kręgosłupa, uciskających trzy nerwy. W czerwcu stan więźnia pogorszył się, przewieziono go na izbę chorych, a potem do republikańskiego szpitala więziennego. Postawiono Bandarenkę przed wyborem: odprawa albo do kolonii karnej albo na operację. W takich okolicznościach musiał wydać pisemną zgodę na zabieg. Przy tym odmówiono skazanemu konsultacji z neurochirurgiem. Rzeczywista dyskusja toczy się o przymusową operację, mówią krewni, znajomi i zwolennicy Źmitra.

Do natychmiastowego uwolnienia Źmitra Bandarenki wzywa władze Mińska przewodniczący Europarlamentu Jerzy Buzek. 24 lipca, na antenie stacji „Polskiego Radia” powiedział: odnośnie Bandarenki władze białoruskie zachowują się „niegodnie i niehumanitarnie”. U więźnia „występują poważne problemy kręgosłupa, potrzebuje specjalistycznej konsultacji i rehabilitacji”, konstatował Buzek.

– Dalsze, niczym nie uzasadnione zatrzymanie może tylko pogorszyć jego stan zdrowia i może nawet prowadzić do jego kalectwa – podkreślił szef Europarlamentu.

25 lipca 2011, 16:56, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

sobota, 9 lipca 2011

Specsłużby zastraszają mieszkańców Brześcia, po to by nie brali udziału w protestach

W trakcie mijającego tygodnia w mieszkaniach brześciańskich administratorów grupy "Rewolucja poprzez sieć" na portalu Vkontakte, Jauhiena Skrabca i Siarhieja Aleksiewicza dokonano rewizji. Jako podstawę prawną do przeprowadzenia przeszukania, milicjanci i funkcjonariusze w cywilu przedstawiali nakaz rewizji w ramach śledztwa dotyczącego podpalenia Domu Sprawiedliwości, do którego doszło 15 maja w Mińsku.

Z obu mieszkań zabrano komputery, elektroniczne nośniki informacji, dokumenty i wizytówki.

Presja na aktywistów wywierana jest już nie od dzisiaj. W przededniu akcji 3 lipca, pod domem Jauhiena Skrabca dyżurowały dwa samochody z funkcjonariuszami milicji. W ten sam sposób próbowano zatrzymać w domu szesnastoletniego Siarhieja Aleksiewicza, jednak aktywiście udało się wówczas uciec. Został zatrzymany jeszcze tego samego dnia na placu Lenina.

Próbę zatrzymania Siarhieja Aleksiewicza 6 lipca, podczas kolejnej milczącej akcji w Brześciu, udało się zarejestrować kamerą. Nagranie pojawiło się w wielu miejscach w internecie.

Widać na nim, jak przechodnie usiłują odciągnąć od funkcjonariuszy ubranych po cywilnemu, chłopaka który zwyczajnie idzie ulicą. Podczas tej przepychanki nieznany człowiek zerwał korespondentowi "Gazety Brzeskiej", Stanisławowi Korszunawowi, odznakę dziennikarską, a młodemu chłopakowi, który całe zdarzenie nagrywał, groził rozbiciem głowy.

Aktywiści są zdania, że rozpoczęta wobec nich sprawa podpalenia Domu Sprawiedliwości to tylko pretekst do przeprowadzenia rewizji i rekwizycji sprzętu komputerowego. Jednak sprawa ta nabrała nowego charakteru po tym, jak środowiska demokratyczne Brześcia dowiedziały się o zdarzeniu do którego doszło w rodzinie Mikałajewych.

Ojciec rodziny, Aleksander Mikałajeu poinformował, że ani on, ani nikt z jego bliskich, nie angażowali się w działalność jakiejś partii lub ruchu. Dodał, że to co się wobec nich stosuje wprawia ich w szok i zakłopotanie.

Aleksander Mikałajeu powiedział, że wieczorem 3 lipca jego syn Ihar, wraz z matką i przyjaciółmi szli ulicą. Nagle funkcjonariusze po cywilnemu przystąpili do zatrzymania chłopaka, jednak nie udało im się to w wyniku sprzeciwu matki Ihara i jego przyjaciół. Po powrocie do domu, okazało się, że ich mieszkanie jest obserwowane przez funkcjonariuszy ubranych po cywilnemu. 5 lipca, o godzinie 14:30, zapukano do drzwi rodziny z nakazem rewizji.

Aleksander Mikałajeu: "Pojawiło się 4 ludzi po cywilnemu i dzielnicowy. Weszli, a następnie pokazali nakaz rewizji mieszkania. Zacząłem czytać ten dokument. Była tam informacji, że rewizja ma związek z wydarzeniami 15 maja w Mińsku w Domu Sprawiedliwości. Tam ktoś coś podpalił, nie wiem. No i nasz syn okazał się być jednym z podejrzanych w związku z tym zdarzeniem. Ja im mówię, że mój syn nie był w Mińsku już kilka lat. Ale jeden z funkcjonariuszy powiedział, że 'prawdopodobnie pana syn jest jednym z organizatorów tego zamachu, nie musiał być w Mińsku. Mógł stąd kierować tą terrorystyczną akcją'. Mieszkanie przeszukiwali dwie i pół godziny. Na pytanie po co zabierają komputery opowiedzieli: 'żeby poszukać planu Domu Sprawiedliwości i planu jego podpalenia'.

Po tych wydarzeniach mój syn postanowił wyjechać za granicę, ponieważ przygotowują mu tutaj zarzut "kierowania grupą terrorystyczną', czy jak to można nazwać, sam nie wiem."

Aleś Bialiacki, przewodniczący centrum obrony praw człowieka "Viasna" uważa, że to "jawne prześladowanie polityczne. Oczywistym jest, że te osoby nie mają żadnego związku z tym podpaleniem. Te zarzuty są grubymi nićmi szyte. Wszystkie prześladowania są zupełnie bezpodstawne. Jeśli nawet przyjrzymy się dokładnie wszystkim tym akcjom, to nigdzie tam nie znajdziemy śladów przestępstwa, ani ze strony uczestników ani organizatorów. Sposób przeprowadzania akcji nie podpada pod żaden paragraf. To co się dzieje, to czystej wody polityczne prześladowanie".

9 lipca 2011, 13:16, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

niedziela, 3 lipca 2011

Obrońcy praw człowieka i mieszkańcy Mińska: Od rana co najmniej 110 osób zostało aresztowanych

Co najmniej 3 osoby zatrzymane zostały w pobliżu hotelu "Planeta", obok Prospektu Zwycięzców (wcześniej Prospekt Maszerawa). Zatrzymani to osoby, które zaczęły klaskać w dłonie w momencie wystąpienia Aleksandra Łukaszenki. Świadkiem zdarzenia był reporter "Naszej Niwy".

Praktycznie każda grupka młodzieży pozostawała pod obserwacją funkcjonariuszy w cywilu. Przy najmniejszym podejrzeniu nieodpowiedniego zachowania, tajniacy brali ludzi pod ręce i wyprowadzali.

Wiadomo o co najmniej 60 osobach. Przynajmniej 40 osób znajduje się na posterunku centralnym - poinformował jeden z mieszkańców Mińska. Kolejne 20 - na posterunku Zawodskim o czym poinformowała aktywistka ruchu obrońców praw człowieka Nasta Łojka. Obrońcy praw człowieka z organizacji Viasna mówią o ok. 50 osobach przetrzymywanych na posterunku Frunzenskim.

3 lipca 2011, 19:02, NN.by

Artykuł można przeczytać tutaj

W Grodnie zatrzymano Igora Bancera

Jak informuje Radio Svaboda, w Grodnie aresztowany został Igor Bancer - dziennikarz, działacz Związku Polaków na Białorusi.

Milicjanci czekali w pobliżu miejsca zamieszkania aktywisty i zatrzymali go gdy wracał do domu. Aresztowanie ma prawdopodobnie związek z rzekomym naruszeniem prawa organizacji zgromadzeń, do którego dojść miało 28 czerwca. Nie można jednak potwierdzić tej informacji, ponieważ telefon działacza jest obecnie wyłączony.

3 lipca 2011, 12:04 (czasu białoruskiego), Radio Svaboda

Informacje na temat zatrzymania Bancera można znaleźć tutaj

wtorek, 21 czerwca 2011

Wolność dla Bandarenki

Biuro posła do Parlamentu Europejskiego dra Marka Migalskiego uruchomiło dzisiaj stronę „Wolność dla Bandarenki” www.bandarenka.pl Na stronie tej można podpisać się pod petycją w sprawie Dzmitrija Bandarenki, białoruskiego więźnia politycznego skazanego na 2 lata kolonii karnej za udział w „masowych zamieszkach” 19 grudnia 2010 roku. Dzmitrij Bandarenka przebywa w warunkach urągających ludzkiej godności, w zatłoczonej i wilgotnej celi. Pomimo wielu starań rodziny, nie otrzymuje on odpowiedniej opieki medycznej w związku z czym grozi mu niedowład prawej nogi i długotrwałe kalectwo.

Petycja zostanie wysłana do Prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki oraz naczelnika więzienia, w którym przebywa Dzmitrij Bandarenka. Zachęcamy również do nakręcenia telefonem komórkowym, bądź kamerką internetową krótkiego filmiku ze słowami wsparcia dla Pana Bandarenki oraz jego rodziny, który zamieścimy na naszej stronie. Na stronie można już obejrzeć filmiki z udziałem dra Marka Migalskiego oraz dyrektor Biełsat TV, Agnieszki Romaszewskiej-Guzy.

Strona www.bandarenka.pl powstała w ramach akcji wsparcia więźniów politycznych na Białorusi, zainicjowanej przez organizację Libereco - Partnership for Human Rights. Kampania osobiście angażuje europejskich polityków w sprawę wyzwolenia więźniów politycznych. Polityk deklaruje opiekę nad jednym z więźniów oraz jego rodziną i staje się jego patronem na forum międzynarodowym.

Dr Marek Migalski przystąpił do tej kampanii i podjął się osobistej "opieki" nad Dzmitrijem Bandarenką. Jako patron tego więźnia politycznego, europoseł dokłada wszelkich starań, aby w jak największym stopniu udzielić wsparcia Panu Bandarence oraz jego rodzinie, przypominać o sprawie Pana Bandarenki i zwracać uwagę polskiego oraz europejskiego społeczeństwa na sytuację białoruskich więźniów politycznych. W tym celu powstała właśnie strona www.bandarenka.pl Strona dostępna jest w 3 wersjach językowych (polski, rosyjski, angielski).

Serdecznie zachęcamy wszystkich do przyłączenia się do akcji – podpisania się pod petycją, nakręcenia filmiku ze słowami wsparcia dla Dzmitrija Bandarenki i przesłania go na adres: biuro@mmbiuro.pl

Zachęcamy również do odwiedzenia strony akcji na Facebooku

wtorek, 7 czerwca 2011

Niakliajeu składa do ONZ skargę w sprawie torturowania więźniów

Były kandydat na prezydenta Białorusi, lider kampanii społecznej "Mów prawdę!" Uładzimier Niakliajeu, zwrócił się w tej sprawie do Juana Mendeza, sprawozdawcy ONZ ds. tortur.

"Dziś na Białorusi wprowadzono takie warunki, że nawet bliscy więźniów nie mają możliwości zobaczenia się z nimi" - powiedział w wypowiedzi dla korespondenta "Narodnej Woli" Uładzimier Niakliajeu - "Krewni osadzonych osób żyją w niewiedzy. Sytuacja więźniów jest po prostu straszna. Wiele osób opowiada, że w więzieniach wywiera się na nich presję. Jednak społeczeństwo nie może się dowiedzieć ani o tym, kto represjonuje uwięzionych ani jakimi metodami to czyni.

Wszystkie próby odkrycia "zasłony niewiedzy" w tej kwestii, spotykają się z głuchym milczeniem władzy. Jedynym wyjściem w tej sytuacji, jest zwrócenie się do struktur międzynarodowych. Może tam będą mogli coś zrobić. Dlatego też my wykonujemy pierwszy krok, którym jest list do sprawozdawcy ONZ ds. tortur. W piśmie wymienione są konkretne przypadki dopuszczania się tortur w białoruskich więzieniach. Teraz zostało nam jedynie czekać na reakcję świata".

6 czerwca 2011, 21:15, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

piątek, 20 maja 2011

Niakliajeu i Rymaszeuski pozostaną na wolności

20 maja w mińskim sądzie ogłoszone zostały wyroki w sprawie byłych kandydatów na prezydenta Białorusi Uładzimira Niakliajeua i Witala Rymaszeuskiego, a także członków sztabu wyborczego Niakliajeua Andreja Dzmitryjeua, Aleksandra Fiaduty i Siarhieja Waźniaka oraz aktywistki Nasty Pałażanki.

O godzinie 16:10 czasu białoruskiego Sąd obwieścił następujące wyroki:

Uładzimir Niakliajeu - 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata

Wital Rymaszeuski - 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata

Andrej Dzmitryjeu - 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata

Aleksander Fiaduta - 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata

Siarhiej Waźniak - 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata

Nasta Pałażanka - Rok więzienia w zawieszeniu na rok

20 maja 2011, 15:28, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj


niedziela, 15 maja 2011

W poniedziałek proces Mikoły Dzemidzienki

Zastępca przewodniczącego Młodego Frontu Mikoła Dzemidzienka przebywa w więzieniu na Akreścina.

Funkcjonariusze milicji zatrzymali aktywistę, w pobliżu budynku dworca autobusowego "Moskiewski", bez podania przyczyn. Taką informację przekazał Svabodzie sam zatrzymany, w trakcie gdy milicja przewoziła go na posterunek. Później okazało się, że młodofrontowiec został przetransportowany na Akreścina, a w poniedziałek odbędzie się rozprawa w jego sprawie. O co oskarżony został Mikoła Dzemidzienka póki co nie wiadomo.

14 maja 2011, 23:55, Halina Abakunczyk

Artykuł można przeczytać tutaj

sobota, 14 maja 2011

Andrej Sannikau skazany na 5 lat pobytu w kolonii o zaostrzonym rygorze

Dzisiaj, 14 maja, w mińskim sądzie dla dzielnicy partyzanckiej wydany został wyrok w sprawie byłego kandydata na prezydenta Białorusi Andreja Sannikaua i czterech innych uczestników akcji z 19 grudnia 2010 roku. Sędzia Natallia Czacwiartkowa, za udział oraz kierowanie "masowymi zamieszkami", skazała Andreja Sannikaua na 5 lat pobytu w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze (wczoraj prokurator zażądał dla oskarżonego 7 lat).

Aleh Hnedczyk za udział w "masowych zamieszkach" został skazany na 3,5 roku, Ilia Wasiliewicz, Fiodar Mirzajanau oraz Uładzimier Jaromienka otrzymali wyroki po 3 lata w kolonii o zaostrzonym rygorze. Wszyscy skazani oskarżeni byli na podstawie artykułu mówiącego o "masowych zamieszkach" (który zagrożony jest karą maksymalną 15 lat pozbawienia wolności).


Na dzień 14 maja 2011 bilans skazanych za udział w proteście na Placu Niezależności 19 grudnia 2010 roku oraz wydarzeniach go poprzedzających wynosi 27 osób:

Za udział w masowych zamieszkach, oprócz Sannikaua, Hnedczyka, Mirzjanaua, Wasiliewicza i Jaromienki skazani zostali:

Wasil Parfiankou - 4 lata pozbawienia wolności w kolonii o zaostrzonym reżimie; Aleksander Atroszczankau - 4 lata w kolonii o zaostrzonym reżimie; Mikita Lichawid - 3,5 roku pozbawienia wolności; Dzmitryj Nowik i Aleksander Małczanau - 3,5 i 3 lata w kolonii o zaotrzonym rygorze; obywatele Federacji Rosyjskiej Artiom Breus i Iwan Gapanow - grzywny w wysokości 10,5 miliona rubli; Dzmitryj Miadzwiedź - 3 lata ograniczenia wolności bez skierowania do zakładu penitencjarnego; Aleś Kirkiewicz - 4 lata pozbawienia wolności; Paweł Winahradau - 4 lata pozbawienia wolności; Andrej Pratasienia - 3 lata pozbawienia wolności; Zmicer Drozd - 3 lata pozbawienia wolności; Uładzimir Chamiczenka - 3 lata pozbawienia wolności. Uładzimir Łoban - 3 lata pozbawienia wolności; Andrej Fiedarkiewicz - 3,5 roku kolonii karnej; Jauhien Sakret - 3 lata kolonii karnej; Siarhiej Kazakou - 3 lata kolonii karnej; Dzmitryj Daronin - 3,5 roku kolonii karnej; Wital Macukiewicz - 3 lata kolonii ścisłego reżimu.

Za organizację działań, które naruszały porządek publiczny (art.342 KK), na 2 lata w kolonii karnej został skazany koordynator "Europejskiej Białorusi" Zmicer Bandarenka.

Poza tym, za chuligański wybryk skazani zostali Zmicer Daszkiewicz i Eduard Łobau - 2 i 4 lata pozbawienia wolności. Zostali oni aresztowani 18 grudnia, dzień przed wyborami prezydenckimi.


W poniedziałek, 16 maja, ogłoszony zostanie wyrok w sprawie szefa sztabu wyborczego kandydata na prezydenta Białorusi Witala Rymaszeuskiego - Pawła Sewiaryńca (prokurator żąda 3 lat w kolonii), dziennikarki i żony Andreja Sannikaua - Iryny Chalip (2 lata ograniczenia wolności w zawieszeniu), szefa sztabu Mikoły Statkiewicza - Siarhieja Marcalieua (2 lata ograniczenia wolności w zawieszeniu).


Ponadto trwają procesy Statkiewicza, Wusa, Paźniaka, Klaskouskiego, Kwiatkiewicza, Hrybakoua, Bułanaua (czwarty dzień) oraz Niakliajeua, Rymaszeuskiego, Fiaduty, Dzmitryjeua, Waźniaka i Pałażanki (siódmy dzień).

14 maja 2011, 17:18, Zmicer Pankawiec i Aleh Hardzienka

Artykuł można przeczytać tutaj

Zatrzymano Mikołę Dzemidzienkę

Funkcjonariusze milicji zatrzymali dziś zastępcę przewodniczącego organizacji Młody Front Mikołę Dzemidzienkę. Do aresztowania doszło o godzinie 15:00 w pobliżu dworca autobusowego "Moskiewski". Młodofrontowiec miał tam umówione spotkanie.

Jak poinformował Dzemidzienka, funkcjonariusze zażądali by wsiadł do samochodu, nie podając przy tym powodów zatrzymania. W tej chwili aktywista przewożony jest na miński Posterunek Pierwszego Maja.

14 maja 2011, 15:20 (czasu białoruskieg0), Halina Abakunczyk

Artykuł można przeczytać tutaj