Pokazywanie postów oznaczonych etykietą białoruś więźniowie polityczni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą białoruś więźniowie polityczni. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 grudnia 2011

Szuszkiewicz i Niaklajeu do Radziwiłłów: udział w uroczystości w Nieświeżu w zamian za uwolnienie więźniów politycznych

Przewodniczący Rady Najwyższej Republiki Białorusi XII kadencji Stanisław Szuszkiewicz, były kandydat na prezydenta Uładzimir Niaklajeu oraz hrabia Aleksander Pruszyński zwrócili się do przedstawicieli rodu Radziwiłłów.



W grudniu powinno odbyć się uroczyste otwarcie dwóch wyjątkowych kompleksów muzealnych- mirskiego i nieświeskiego, odnowienie jakich ciągnęło się przez wiele lat. Na uroczystość zostaną zaproszeni liczni goście, wśród których znajdą się również zagraniczni.

We wrześniu 2008 roku w Nieświeżu otworzono pierwszą odrestaurowaną część kompleksu muzealnego- główne wejście, sześć sal, bibliotekę. Spodziewano się, że całkowity zespół zamkowy w Nieświeżu będzie odnowiony jeszcze latem 2010 roku. Nie wyszło. Według nieoficjalnych informacji, uroczyste otwarcie nieświeskiego zespołu zamkowego zaplanowano na grudzień, ale dokładna data nie jest znana. Na 10 grudnia wyznaczono uroczyste otwarcie po odnowieniu zamkowego kompleksu w Mirze. Na miejscu w Mirze oczekuje się przyjazdu prezydenta. Być może, Aleksander Łukaszenka zajedzie do Nieświeża.

Według nieoficjalnych informacji, na główną uroczystość zaproszono potomków rodu Radziwiłłów z Polski.

Hrabia Aleksander Pruszyński
Znam Radziwiłłów, są moimi przyjaciółmi. Oczywiście, dla Aleksandra Łukaszenki byłoby dobrze, żeby tam byli. Siedziałem w więzieniu, byłem pierwszym uwięzionym więźniem politycznym. Wiem, że to nie jest kurort. Musimy zrobić wszystko, aby ludzie nie siedzieli w więzieniach.

Stanisław Szuszkiewicz, który podpisał się pod listem do ordynata Karola Radziwiłła, tak uzasadnia swoją postawę:

Przyjazdowi na uroczystość do dyktatora takiej osoby, jak Radziwiłł, nie jest potrzebne, aby dyktator trzymał w więzieniu więźniów politycznych i wyśmiewał się z nich

Korespondent: Otrzymaliście jakąś odpowiedź, jest jakaś reakcja?

Nie czekamy ani nie prosimy o http://www.blogger.com/img/blank.gifodpowiedź.http://www.blogger.com/img/blank.gif Po prosu zwróciliśmy się, być może, zwróci on uwagę na to, że nasi najlepsi ludzie znajdują się w więzieniu.

Podpisujący się, rozumieją, że nie mogą zabronić Radziwiłłom przyjechania na uroczystość na Białoruś. Do "Księcia-Ordynata Karola i Jego rodziny" zwracają się z prośbą, aby swój przyjazd uzależnili od uwolnienia białoruskich więźniów politycznych.

2 grudnia 2011, 17:30.

Artykuł można przeczytać tutaj.


czwartek, 24 listopada 2011

Byli więźniowie polityczni – albo bez pracy, albo za granicą


Byli więźniowie polityczni, którzy zostali ułaskawieni przez prezydenta, mają trudności z przyzwyczajeniem się do nowego życia. Wszyscy znajdują się pod ścisłym nadzorem organów wymiaru sprawiedliwości, wielu ma problemy z zatrudnieniem. Niektórzy są zmuszeni do poszukiwania pracy za granicą.

Alaksandar Małczanau, już dwukrotnie od czasu ułaskawienia, znalazł się w areszcie – raz przesiedział 3, a za drugim razem 10 dni.  Przeciwko Małczanałowi wytoczono sprawę karną dotyczącą znieważenia symboli narodowych:

„Wzywają mnie na różne przesłuchania w tej sprawie, ale odmawiam składania zeznań. Regularnie przeprowadzane są różnego rodzaju ekspertyzy, właśnie teraz czekam na wyniki. Komputer został zabrany do zbadania, więc teraz mam nawet problem z dostępem do Internetu. Na razie nie mam stałego zatrudnienia, wykonuję prace dorywcze, w niepełnym wymiarze. Całkiem niedawno oddali mi paszport”.

Matka Alaksandra Małczanaua straciła już rachubę odnośnie liczby rewizji przeprowadzonych w jej mieszkaniu.

„Nie mam już sił. Gdy coś się dzieje w Borysowie, to obowiązkowo zjawiają się u nas”.

Alaksandar Klaskouski również nie posiada stałego zatrudnienia. Czuje nad sobą ciągłą kontrolę:

„Jestem na liście organów wymiaru sprawiedliwości. Gdy są planowane jakieś akcje, w rodzaju akcji solidarności, milczących śród, to przychodzą do mnie dzień wcześniej i ostrzegają, żebym nawet nie myślał nigdzie iść, bo jeśli trzy razy zobaczą mnie na takiej akcji – trzy protokoły i będą już pod ścisłym nadzorem. Na przykład, przed Zjazdem Narodowym, przyszli dzień przed - wieczorem, a także pół godziny przed samym Zjazdem, by sprawdzić czy ich posłuchałem. Co do zatrudnienia to jest z tym ciężko. Zajmuję się tym, co robiłem zanim trafiłem do aresztu – na razie bezsensownie. Póki co nie mam określonego zatrudnienia”.

Młodzi ludzie, którzy zostali wydaleni z placówek oświatowych po wydarzeniach 19 grudnia, mają więcej możliwości: otrzymują propozycje dalszej edukacji za granicą. Były student Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu Ekonomicznego Fiodar Mirzaniau oraz były student Mińskiej Politechniki Ilia Wasilewicz tydzień temu wyjechali do Łodzi – na razie by nauczyć się języka, a od nowego roku akademickiego zostać studentami.

Za granicę wyjeżdżają również ludzie ze starszych roczników, szukający jednak pracy na własną rękę. 45-letni Jauhen Sakret, który przed aresztowaniem zajmował się architekturą krajobrazu, mówi:

„Teraz mieszkam w Polsce. Znalazłem jednego gospodarza, który prowadzi agroturystykę i zatrudnił mnie jako swojego asystenta”.

Korespondentka: „Ale wyjechał pan dlatego, że tutaj były trudności, naciski?”

„No tak. Musiałem wyjechać, byłem zmuszony do tego by wyjechać”.

50-letni Aleh Fedarkewicz, który wcześniej pracował w firmie budowlanej, również zamierza wyemigrować:

„Na razie wystarcza mi spraw do załatwienia w domu, robię remont. A tak – trzeba stąd wyjeżdżać, po co się męczyć? Co do pracy – nie będę w tym kraju nawet próbować znaleźć zatrudnienie”.

Korespondentka: „Uważa pan, że nie dadzą pracować?”

„Mnie na 5 lat umieścili na liście nadzoru milicyjnego i uprzedzili, że za trzy kary administracyjne mogą posadzić. Dlatego, jeżeli nie daj Bóg, trzy razy przejdę przez ulicę w niewłaściwym miejscu, to znowu rozpocznie się przeciwko mnie sprawa karna. Widzi pani jaka jest sytuacja – póki co nie widzę w tym żadnego sensu”.

24 listopada 2011, 18:32, Ina Studzinskaja

Artykuł można przeczytać tutaj

środa, 28 września 2011

Ocalić Sannikaua i Daszkiewicza

Zaniepokojenie stanem zdrowia i warunkami życia Andreja Sannikaua i Źmitra Daszkiewicza wyraziły dzisiaj żona byłego kandydata na prezydenta, Iryna Chalip oraz obrończyni praw człowieka Alena Tankaczowa. W trakcie odsiadki, w stronę obu więźniów politycznych kierowane były groźby pozbawienia życia lub zdrowia.

Iryna Chalip rozmawiała z adwokatami męża zaraz po tym, jak w poniedziałek oraz wtorek, spotkali się oni ze swoim klientem w więzieniu w Mohylewie:

„Sytuacja wygląda tak, że mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że jego życiu zagraża poważne niebezpieczeństwo. Takie samo zagrożenie odnosi się także do lidera Młodego Frontu, Źmitra Daszkiewicza. Najnowsza informacja, jaką wczoraj otrzymała od mojego męża pani adwokat, brzmi: Ratujcie Daszkiewicza wszelkimi sposobami, nawet prośbą o ułaskawienie. Inaczej on nie przeżyje.”

Od 20 września, Andrej Sannikau przebywał w witebskim więzieniu, gdzie celę dzielił właśnie z Daszkiewiczem. Inny więzień z tej samej celi, Dawydowicz, ostrzegł aktywistę, że ten będzie miał poważne problemy w więzieniu w Hłybokim, że prawdopodobnie zostanie tam zabity.

Iryna Chalip: „Jedyna dobra wiadomość jest taka, że Daszkiewicz zrezygnował już z głodówki. Mój mąż powiedział, że aktywista jest w strasznym stanie, jest bardzo chudy, nie miał jedzenia ponieważ nie dostarczano mu paczek gdy był w kolonii karnej”.

Jak twierdzi Iryna Chalip, podobne pogróżki usłyszał również Andrej Sannikau. Miały miejsce później, gdy przebywał już w więzieniu w Mohylewie. W celi wraz z nim umieszczono skazanego Hryhorjewa, który zdradził, że podchodzili do niego ludzie ubrani po cywilnemu, którzy radzili, by był ostrożny siedząc w jednej celi z Sannikauem, bo może on zostać „zabity lub poważnie ranny”. Pozostali więźniowie z celi potwierdzili słowa więźnia, według relacji I. Chalip: „zaczęli mówić: tak, Andreju Alehawiczu, do Bobrujska to pan już nie dojedzie. My pana nie zamierzamy zabić, ale sam pan rozumie, prowokacje mogą być różne. Mogą pana przenieść do innej celi, gdzie będą pana bić, a nawet zabiją. To chyba nietrudno wytłumaczyć – no, więzień zabił innego więźnia. Zdarza się”.

Po tych wydarzeniach Sannikau nie spał przez dwie noce bojąc się ataku w trakcie snu. Zapisał się na wizytę w administracji więzienia, jednak bez rezultatu. W tym czasie, przez cały tydzień, Iryna Chalip próbowała dowiedzieć się w departamencie ds. egzekucji kar, gdzie przebywa jej mąż. W końcu, w poniedziałek, przyznano, że znajduje się on w Mohylewie, do którego udał się już jego adwokat, który napisał pismo do administracji więzienia. W piśmie tym zawarł obawy o życie i zdrowie Andreja Sannikaua. Wówczas, byłego kandydata na prezydenta Białorusi, umieszczono w pojedynczej celi. Iryna Chalip, w związku z zaistniałą sytuacją, zwróciła się wprost do kierownictwa systemu penitencjarnego Białorusi:

„Zwracam się do nich: obywatele naczelnicy, zaprzestańcie dokonywania przestępstw, nie bierzcie na siebie zabójstwa, ciężkich pobić, przerwijcie ten ‘chaos’. Koniec końców i tak będziecie za te czyny odpowiadać. Opamiętajcie się i przestańcie represjonować mojego męża. Przenieście go z powrotem tutaj, gdzie odbywa karę”.

Na chwilę obecną nie wiadomo kiedy Sannikaua umieszczą w Bobrujsku. Obecnie na przeszkodzie stoi rzekomy remont drogi. Iryna Chalip zaznacza, że od jej męża nie wymaga się pisania próśb o ułaskawienie, jak to miało miejsce w przypadku innych więźniów politycznych. Zastanawiając się nad motywami takiego nacisku na męża, Chalip domyśla się, iż może chodzić o doprowadzenie go do takiego stanu, by sam poprosił o ułaskawienie lub by całkowicie zniechęcił się do polityki.

Chalip jest przekonana, że władza, wypuszczając pod naciskiem Zachodu, szereg więźniów politycznych, rozpoczęła jednocześnie jakąś niezrozumiałą, długotrwałą grę z tymi, którzy zostali w więzieniach, w tym z byłym kandydatem na prezydenta Białorusi, A. Sannikauem, Dz. Wusem, M. Statkiewiczem. Od tego ostatniego już od dwóch tygodni nie ma żadnych wiadomości.

Żona Sannikaua jest przekonana, że sytuacja jest krytyczna. Zgadza się z nią obrończyni praw człowieka Alena Tankaczowa:

„Rozumiemy, że coś odbywa się w stosunku do tej grupy ludzi, jednak nie wiemy co. Być może jest to ostatnia próba złamania ich, środkami psychologicznymi a także siłą fizyczną. Nie wiemy co się dzieje, ale odnotowujemy nasilenie presji, które wzbudza nasze ogromne zaniepokojenie”.

28 września 2011, 14:24, Waler Kalinouski

Artykuł można przeczytać tutaj

sobota, 13 sierpnia 2011

Ułaskawieni więźniowie polityczni właśnie wychodzą na wolność

Dyżurny kolonii w Bobrujsku powiedział korespondentowi "Svabody", że w tej chwili trwa procedura wypuszczania z zakładów karnych więźniów politycznych, którzy znaleźli się na liście ułaskawionych. "Dzmitryj Drazd a także inni osadzeni wsiadają właśnie do pociągu jadącego do Mińska. Nie mają możliwości zatelefonowania do domów, przyjadą do stolicy i tam wszystko załatwią" - powiedział dyżurny.

Wiadomo, że razem z Drazdem na wolność wyjdą również Arciom Hrybkou, Siarhiej Kazakou i Andrej Pratasienia. Siostra Hrybakoua, Ludmiła, potwierdziła, że w kolonii karnej zapowiedziano wypuszczenie jej brata w pierwszej połowie dnia.

Siostra więźnia politycznego Jauhena Sakreta, Iryna, powiedziała korespondentowi "Svabody", że jej brat zadzwonił dziś rano do domu i poinformował, że trafił na listę ułaskawionych, został już uwolniony i właśnie jedzie do domu. Jauhen Sakret odbywał karę w kolonii nr 15 pod Mohylewem. Sakret przewiduje, że do wieczora dotrze do domu w Anopalu pod Mińskiem.

Żona Klaskouskiego, Natalia, póki co nic o uwolnieniu męża nie wie - nie uzyskała żadnej informacji z kolonii w Szkłowie, ponieważ nikt nie odbierał tam telefonu.

13 sierpnia 2011, 13:10, Aleh Hruździłowicz

Artykuł można przeczytać tutaj

czwartek, 14 lipca 2011

Daszkiewiczowi nadano status "więźnia uporczywie naruszającego regulamin"

Administracja kolonii karnej w Horkach nadała więźniowi politycznemu, liderowi "Młodego Frontu" Źmicerowi Daszkiewiczowi, status "osoby uporczywie naruszającej porządek odbywania kary".

Według nieoficjalnej informacji Daszkiewicz w kolonii karnej poddany jest w związku z tym dwóm formom represji: pierwszą jest umieszczenie w karcerze. O tym jak wygląda ta druga forma, postara się w najbliższym czasie dowiedzieć adwokat - informuje biuro prasowe "Młodego Frontu".

"Nowy status", który został nadany Daszkiewiczowi, już ma swoje widoczne skutki. Zmniejszono kwotę, którą może on przeznaczać na zakupy w więziennym sklepie, z 200 tysięcy do 35 tysięcy rubli miesięcznie. Aktywistę czekać może również trwałe zatrzymanie w karcerze, zmniejszenie liczby spotkań, a nawet nowa sprawa karna - za naruszanie przepisów wewnętrznego regulaminu.

14 lipca 2011, 10:13, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

poniedziałek, 11 lipca 2011

Mikita Lichawid znowu trafił do karceru. Na kolejne 20 dni

Aktywista Mikita Lichawid znalazł się w karcerze z powodu kilku naruszeń więziennego regulaminu na raz.

Mecenas Daria Lipkina spotkała się ze swoim klientem Mikitą Lichawidem w Nowopołockiej kolonii karnej. Wcześniej od uwięzionego działacza ruchu "O Wolność" od ponad tygodnia nie nadchodziły wiadomości. Bliscy Lichawida nie wykluczali, że ponownie, piąty już raz w przeciągu dwóch miesięcy pobytu w kolonii karnej, trafił on do karceru. Okazało się, że ich obawy były słuszne, jednak tym razem Mikita Lichawid otrzymał wyjątkowo wysoką karę.

Matka aktywisty, Alena: "Dostał 20 dni karceru. Zsumowali od razu cztery naruszenia regulaminu i skazali go na 20 dni. Z Mikitą spotkała się pani adwokat. Powiedziała, że nie będzie ukrywać, że jest bardzo chudy, blady, ma podkrążone oczy. Ale mężnie się trzyma, na nic się nie skarży".

Według pani mecenas Lichawidowi ograniczono możliwość robienia zakupów w więziennym sklepie - może on wydawać na zakup jedzenia jedynie 70 tysięcy rubli miesięcznie, mimo, że inni więźniowie mogą przeciętnie przeznaczyć na ten cel do 200 tysięcy. Wiadomo również, że Mikita Lichawid nie otrzymał paczek z przyborami toaletowymi, które przesyłała mu matka. 11 lipca matce aktywisty udało się dodzwonić do lekarza, który regularnie pojawia się w karcerze. Według niego, Lichawid na nic się nie uskarża.

***

21-letni aktywista Ruchu "O Wolność" Mikita Lichawid został w marcu skazany, w procesie prowadzonym przez sędzinę Natalię Pykinę z mińskiego sądu dzielnicy partyzanckiej, na 3,5 roku kolonii karnej za udział w "masowych zamieszkach" do których doszło 19 grudnia 2010 roku w Mińsku. Swoją karę działacz odbywa w kolonii karnej w Nowopołocku.

11 lipca 2011, 17:15 (czasu białoruskiego), Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

wtorek, 7 czerwca 2011

Niakliajeu składa do ONZ skargę w sprawie torturowania więźniów

Były kandydat na prezydenta Białorusi, lider kampanii społecznej "Mów prawdę!" Uładzimier Niakliajeu, zwrócił się w tej sprawie do Juana Mendeza, sprawozdawcy ONZ ds. tortur.

"Dziś na Białorusi wprowadzono takie warunki, że nawet bliscy więźniów nie mają możliwości zobaczenia się z nimi" - powiedział w wypowiedzi dla korespondenta "Narodnej Woli" Uładzimier Niakliajeu - "Krewni osadzonych osób żyją w niewiedzy. Sytuacja więźniów jest po prostu straszna. Wiele osób opowiada, że w więzieniach wywiera się na nich presję. Jednak społeczeństwo nie może się dowiedzieć ani o tym, kto represjonuje uwięzionych ani jakimi metodami to czyni.

Wszystkie próby odkrycia "zasłony niewiedzy" w tej kwestii, spotykają się z głuchym milczeniem władzy. Jedynym wyjściem w tej sytuacji, jest zwrócenie się do struktur międzynarodowych. Może tam będą mogli coś zrobić. Dlatego też my wykonujemy pierwszy krok, którym jest list do sprawozdawcy ONZ ds. tortur. W piśmie wymienione są konkretne przypadki dopuszczania się tortur w białoruskich więzieniach. Teraz zostało nam jedynie czekać na reakcję świata".

6 czerwca 2011, 21:15, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj