Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daszkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daszkiewicz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 listopada 2011

Graffiti na chodniku w Mińsku



W nocy na 23 listopada na chodniku w Parku Przyjaźni Narodów, który znajduje się obok pl. Banhalor i skweru Kijowskiego, niedaleko od kina "Kijów", pojawiły się napisy domagające się wolności dla lidera "Młodego Frontu" Dzmitryja Daszkiewicza i działacza organizacji Eduarda Lobawa.



W ten sposób młodofrontowcy okazali swoje poparcie zniewolonym kolegom i skierowali apel do władzy o wyzwolenie więźniów politycznych.

Dzmitryj Daszkiewicz i Eduard Lobau znajdują się w więzieniu ponad 11 miesięcy z powodu fałszywych oskarżeń za zakłócanie porządku.

25 listopada 2011, 11:02.

Artykuł można przeczytać tutaj.

czwartek, 6 października 2011

Daszkiewiczowi zezwolono na spotkanie z rodzicami

Lider "Młodego Frontu", Źmicer Daszkiewicz, otrzymał zezwolenie na widzenie z rodzicami. Do spotkania ma dojść w przeciągu miesiąca - informuje strona organizacji "Młody Front".

"Według relacji adwokata, w sensie fizycznym Daszkiewicz na nic się nie uskarża, jednak z psychologicznego punktu widzenia odczuwa on pewien nacisk" - powiedziała agencji BelaPAN, obrończyni praw człowieka, Nasta Łojka.

Źmicer Daszkiewicz został przeniesiony do kolonii w Głębokim 27 września tego roku.

Aktywista został skazany na 2 lata pozbawienia wolności za rzekomy wybryk chuligański. Sąd uznał, że 18 grudnia 2010 roku, Źmicer Daszkiewicz, wraz z innym działaczem "Młodego Frontu" Eduardem Łobauem, pobili na ulicy Mińska dwóch przechodniów.

Daszkiewicz i Łobau nie przyznali się do winy, a także oświadczyli, że całe zdarzenie było prowokacją służb specjalnych, zaplanowaną na dzień przed wyborami prezydenckimi na Białorusi.

6 października 2011, 11:47, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

środa, 28 września 2011

Ocalić Sannikaua i Daszkiewicza

Zaniepokojenie stanem zdrowia i warunkami życia Andreja Sannikaua i Źmitra Daszkiewicza wyraziły dzisiaj żona byłego kandydata na prezydenta, Iryna Chalip oraz obrończyni praw człowieka Alena Tankaczowa. W trakcie odsiadki, w stronę obu więźniów politycznych kierowane były groźby pozbawienia życia lub zdrowia.

Iryna Chalip rozmawiała z adwokatami męża zaraz po tym, jak w poniedziałek oraz wtorek, spotkali się oni ze swoim klientem w więzieniu w Mohylewie:

„Sytuacja wygląda tak, że mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że jego życiu zagraża poważne niebezpieczeństwo. Takie samo zagrożenie odnosi się także do lidera Młodego Frontu, Źmitra Daszkiewicza. Najnowsza informacja, jaką wczoraj otrzymała od mojego męża pani adwokat, brzmi: Ratujcie Daszkiewicza wszelkimi sposobami, nawet prośbą o ułaskawienie. Inaczej on nie przeżyje.”

Od 20 września, Andrej Sannikau przebywał w witebskim więzieniu, gdzie celę dzielił właśnie z Daszkiewiczem. Inny więzień z tej samej celi, Dawydowicz, ostrzegł aktywistę, że ten będzie miał poważne problemy w więzieniu w Hłybokim, że prawdopodobnie zostanie tam zabity.

Iryna Chalip: „Jedyna dobra wiadomość jest taka, że Daszkiewicz zrezygnował już z głodówki. Mój mąż powiedział, że aktywista jest w strasznym stanie, jest bardzo chudy, nie miał jedzenia ponieważ nie dostarczano mu paczek gdy był w kolonii karnej”.

Jak twierdzi Iryna Chalip, podobne pogróżki usłyszał również Andrej Sannikau. Miały miejsce później, gdy przebywał już w więzieniu w Mohylewie. W celi wraz z nim umieszczono skazanego Hryhorjewa, który zdradził, że podchodzili do niego ludzie ubrani po cywilnemu, którzy radzili, by był ostrożny siedząc w jednej celi z Sannikauem, bo może on zostać „zabity lub poważnie ranny”. Pozostali więźniowie z celi potwierdzili słowa więźnia, według relacji I. Chalip: „zaczęli mówić: tak, Andreju Alehawiczu, do Bobrujska to pan już nie dojedzie. My pana nie zamierzamy zabić, ale sam pan rozumie, prowokacje mogą być różne. Mogą pana przenieść do innej celi, gdzie będą pana bić, a nawet zabiją. To chyba nietrudno wytłumaczyć – no, więzień zabił innego więźnia. Zdarza się”.

Po tych wydarzeniach Sannikau nie spał przez dwie noce bojąc się ataku w trakcie snu. Zapisał się na wizytę w administracji więzienia, jednak bez rezultatu. W tym czasie, przez cały tydzień, Iryna Chalip próbowała dowiedzieć się w departamencie ds. egzekucji kar, gdzie przebywa jej mąż. W końcu, w poniedziałek, przyznano, że znajduje się on w Mohylewie, do którego udał się już jego adwokat, który napisał pismo do administracji więzienia. W piśmie tym zawarł obawy o życie i zdrowie Andreja Sannikaua. Wówczas, byłego kandydata na prezydenta Białorusi, umieszczono w pojedynczej celi. Iryna Chalip, w związku z zaistniałą sytuacją, zwróciła się wprost do kierownictwa systemu penitencjarnego Białorusi:

„Zwracam się do nich: obywatele naczelnicy, zaprzestańcie dokonywania przestępstw, nie bierzcie na siebie zabójstwa, ciężkich pobić, przerwijcie ten ‘chaos’. Koniec końców i tak będziecie za te czyny odpowiadać. Opamiętajcie się i przestańcie represjonować mojego męża. Przenieście go z powrotem tutaj, gdzie odbywa karę”.

Na chwilę obecną nie wiadomo kiedy Sannikaua umieszczą w Bobrujsku. Obecnie na przeszkodzie stoi rzekomy remont drogi. Iryna Chalip zaznacza, że od jej męża nie wymaga się pisania próśb o ułaskawienie, jak to miało miejsce w przypadku innych więźniów politycznych. Zastanawiając się nad motywami takiego nacisku na męża, Chalip domyśla się, iż może chodzić o doprowadzenie go do takiego stanu, by sam poprosił o ułaskawienie lub by całkowicie zniechęcił się do polityki.

Chalip jest przekonana, że władza, wypuszczając pod naciskiem Zachodu, szereg więźniów politycznych, rozpoczęła jednocześnie jakąś niezrozumiałą, długotrwałą grę z tymi, którzy zostali w więzieniach, w tym z byłym kandydatem na prezydenta Białorusi, A. Sannikauem, Dz. Wusem, M. Statkiewiczem. Od tego ostatniego już od dwóch tygodni nie ma żadnych wiadomości.

Żona Sannikaua jest przekonana, że sytuacja jest krytyczna. Zgadza się z nią obrończyni praw człowieka Alena Tankaczowa:

„Rozumiemy, że coś odbywa się w stosunku do tej grupy ludzi, jednak nie wiemy co. Być może jest to ostatnia próba złamania ich, środkami psychologicznymi a także siłą fizyczną. Nie wiemy co się dzieje, ale odnotowujemy nasilenie presji, które wzbudza nasze ogromne zaniepokojenie”.

28 września 2011, 14:24, Waler Kalinouski

Artykuł można przeczytać tutaj

piątek, 12 sierpnia 2011

Do Daszkiewicza znowu nie dopuszczono adwokata

11 sierpnia adwokat więźnia politycznego Źmiciera Daszkiewicza kolejny raz podjął próbę spotkania się ze swoim klientem w kolonii karnej nr. 9 w Horkach. Jednakże administracja kolonii odmówiła spotkania, powołując się na "przyczyny służbowe".

Prawnik zaskarża nieuzasadnioną decyzję administracji kolonii, jak również planuje odwiedzić Źmiciera Daszkiewicza w następnym tygodniu- powiadamia Organizacja Praw Człowieka "Viasna".

Źmicier Daszkiewicz opuścił izolatkę, w której został umieszczony po raz trzeci w trakcie odbywania kary. Przyczyną kolejnego umieszczenia stała się rzekoma "odmowa pracy" ze strony więźnia. Adwokat Daszkiewicza zamierza odwołać się od decyzji administracji kolonii, ponieważ uważa, że skazanego umieszczono w izolatce z nieuzasadnionej przyczyny.

24 marca 2011 roku Źmicier Daszkiewicz został skazany na 2 lata kolonii karnej o umiarkowanym rygorze. Jego i Edwarda Łobowa skazano za "nieuzasadnione i celowe" pobicie dwóch obywateli 18 grudnia 2010 r.

11 sierpnia 2011, 15:03, Radio Svaboda.

Artykuł można przeczytać tutaj.


czwartek, 14 lipca 2011

Daszkiewiczowi nadano status "więźnia uporczywie naruszającego regulamin"

Administracja kolonii karnej w Horkach nadała więźniowi politycznemu, liderowi "Młodego Frontu" Źmicerowi Daszkiewiczowi, status "osoby uporczywie naruszającej porządek odbywania kary".

Według nieoficjalnej informacji Daszkiewicz w kolonii karnej poddany jest w związku z tym dwóm formom represji: pierwszą jest umieszczenie w karcerze. O tym jak wygląda ta druga forma, postara się w najbliższym czasie dowiedzieć adwokat - informuje biuro prasowe "Młodego Frontu".

"Nowy status", który został nadany Daszkiewiczowi, już ma swoje widoczne skutki. Zmniejszono kwotę, którą może on przeznaczać na zakupy w więziennym sklepie, z 200 tysięcy do 35 tysięcy rubli miesięcznie. Aktywistę czekać może również trwałe zatrzymanie w karcerze, zmniejszenie liczby spotkań, a nawet nowa sprawa karna - za naruszanie przepisów wewnętrznego regulaminu.

14 lipca 2011, 10:13, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj