Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bialorus protest. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bialorus protest. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 września 2011

"Rewolucja poprzez sieć" wróci 21 września

"Rewolucja poprzez sieć" zapowiada swój powrót na połowę września. Milczące akcje protestu mają ponownie odbyć się 21 września - informują organizatorzy "milczącej rewolucji" na portalu Vkontakte.

Daje się zauważyć niezdecydowanie organizatorów. Z jednej strony w awatarze grupy widnieje data 21 września. Jednak wcześniej sądzono, że do masowej akcji na skalę krajową dojdzie już 14 września o godzinie 19:00. Miejsce spotkania pozostaje niezmienione: to centralny plac miasta.

"Wieczory oklasków" odbywały się na Białorusi co środę, w czerwcu i lipcu. Ludzie spotykali się na głównych placach w kilkudziesięciu miastach, by poprzez milczenie lub oklaski wyrazić swój sprzeciw wobec polityki państwa. Na niektórych akcjach w stolicy zbierało się nawet do 5 tysięcy osób.

5 września 2011, 00:03, ЯМ

Artykuł można przeczytać tutaj

sobota, 9 lipca 2011

Specsłużby zastraszają mieszkańców Brześcia, po to by nie brali udziału w protestach

W trakcie mijającego tygodnia w mieszkaniach brześciańskich administratorów grupy "Rewolucja poprzez sieć" na portalu Vkontakte, Jauhiena Skrabca i Siarhieja Aleksiewicza dokonano rewizji. Jako podstawę prawną do przeprowadzenia przeszukania, milicjanci i funkcjonariusze w cywilu przedstawiali nakaz rewizji w ramach śledztwa dotyczącego podpalenia Domu Sprawiedliwości, do którego doszło 15 maja w Mińsku.

Z obu mieszkań zabrano komputery, elektroniczne nośniki informacji, dokumenty i wizytówki.

Presja na aktywistów wywierana jest już nie od dzisiaj. W przededniu akcji 3 lipca, pod domem Jauhiena Skrabca dyżurowały dwa samochody z funkcjonariuszami milicji. W ten sam sposób próbowano zatrzymać w domu szesnastoletniego Siarhieja Aleksiewicza, jednak aktywiście udało się wówczas uciec. Został zatrzymany jeszcze tego samego dnia na placu Lenina.

Próbę zatrzymania Siarhieja Aleksiewicza 6 lipca, podczas kolejnej milczącej akcji w Brześciu, udało się zarejestrować kamerą. Nagranie pojawiło się w wielu miejscach w internecie.

Widać na nim, jak przechodnie usiłują odciągnąć od funkcjonariuszy ubranych po cywilnemu, chłopaka który zwyczajnie idzie ulicą. Podczas tej przepychanki nieznany człowiek zerwał korespondentowi "Gazety Brzeskiej", Stanisławowi Korszunawowi, odznakę dziennikarską, a młodemu chłopakowi, który całe zdarzenie nagrywał, groził rozbiciem głowy.

Aktywiści są zdania, że rozpoczęta wobec nich sprawa podpalenia Domu Sprawiedliwości to tylko pretekst do przeprowadzenia rewizji i rekwizycji sprzętu komputerowego. Jednak sprawa ta nabrała nowego charakteru po tym, jak środowiska demokratyczne Brześcia dowiedziały się o zdarzeniu do którego doszło w rodzinie Mikałajewych.

Ojciec rodziny, Aleksander Mikałajeu poinformował, że ani on, ani nikt z jego bliskich, nie angażowali się w działalność jakiejś partii lub ruchu. Dodał, że to co się wobec nich stosuje wprawia ich w szok i zakłopotanie.

Aleksander Mikałajeu powiedział, że wieczorem 3 lipca jego syn Ihar, wraz z matką i przyjaciółmi szli ulicą. Nagle funkcjonariusze po cywilnemu przystąpili do zatrzymania chłopaka, jednak nie udało im się to w wyniku sprzeciwu matki Ihara i jego przyjaciół. Po powrocie do domu, okazało się, że ich mieszkanie jest obserwowane przez funkcjonariuszy ubranych po cywilnemu. 5 lipca, o godzinie 14:30, zapukano do drzwi rodziny z nakazem rewizji.

Aleksander Mikałajeu: "Pojawiło się 4 ludzi po cywilnemu i dzielnicowy. Weszli, a następnie pokazali nakaz rewizji mieszkania. Zacząłem czytać ten dokument. Była tam informacji, że rewizja ma związek z wydarzeniami 15 maja w Mińsku w Domu Sprawiedliwości. Tam ktoś coś podpalił, nie wiem. No i nasz syn okazał się być jednym z podejrzanych w związku z tym zdarzeniem. Ja im mówię, że mój syn nie był w Mińsku już kilka lat. Ale jeden z funkcjonariuszy powiedział, że 'prawdopodobnie pana syn jest jednym z organizatorów tego zamachu, nie musiał być w Mińsku. Mógł stąd kierować tą terrorystyczną akcją'. Mieszkanie przeszukiwali dwie i pół godziny. Na pytanie po co zabierają komputery opowiedzieli: 'żeby poszukać planu Domu Sprawiedliwości i planu jego podpalenia'.

Po tych wydarzeniach mój syn postanowił wyjechać za granicę, ponieważ przygotowują mu tutaj zarzut "kierowania grupą terrorystyczną', czy jak to można nazwać, sam nie wiem."

Aleś Bialiacki, przewodniczący centrum obrony praw człowieka "Viasna" uważa, że to "jawne prześladowanie polityczne. Oczywistym jest, że te osoby nie mają żadnego związku z tym podpaleniem. Te zarzuty są grubymi nićmi szyte. Wszystkie prześladowania są zupełnie bezpodstawne. Jeśli nawet przyjrzymy się dokładnie wszystkim tym akcjom, to nigdzie tam nie znajdziemy śladów przestępstwa, ani ze strony uczestników ani organizatorów. Sposób przeprowadzania akcji nie podpada pod żaden paragraf. To co się dzieje, to czystej wody polityczne prześladowanie".

9 lipca 2011, 13:16, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

niedziela, 3 lipca 2011

Obrońcy praw człowieka i mieszkańcy Mińska: Od rana co najmniej 110 osób zostało aresztowanych

Co najmniej 3 osoby zatrzymane zostały w pobliżu hotelu "Planeta", obok Prospektu Zwycięzców (wcześniej Prospekt Maszerawa). Zatrzymani to osoby, które zaczęły klaskać w dłonie w momencie wystąpienia Aleksandra Łukaszenki. Świadkiem zdarzenia był reporter "Naszej Niwy".

Praktycznie każda grupka młodzieży pozostawała pod obserwacją funkcjonariuszy w cywilu. Przy najmniejszym podejrzeniu nieodpowiedniego zachowania, tajniacy brali ludzi pod ręce i wyprowadzali.

Wiadomo o co najmniej 60 osobach. Przynajmniej 40 osób znajduje się na posterunku centralnym - poinformował jeden z mieszkańców Mińska. Kolejne 20 - na posterunku Zawodskim o czym poinformowała aktywistka ruchu obrońców praw człowieka Nasta Łojka. Obrońcy praw człowieka z organizacji Viasna mówią o ok. 50 osobach przetrzymywanych na posterunku Frunzenskim.

3 lipca 2011, 19:02, NN.by

Artykuł można przeczytać tutaj

sobota, 2 lipca 2011

Serwis społecznościowy VKontakte zablokował grupę „Rewolucja poprzez sieć”

Na stronie grupy znajdziemy obecnie komunikat: „Grupa została czasowo zamknięta, a jej zawartość, po zgłoszeniach naruszenia regulaminu portalu, poddawana jest weryfikacji przez administratorów”.

Do zablokowania strony doszło między 10:00 a 11:00 w sobotę, 2 lipca.

Na stronie grupy pojawiały się wezwania do protestów w dniu parady 3 lipca. Uczestnicy grupy apelowali szczególnie, by na znak sprzeciwu klaskać w momencie wystąpienia prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Planowano również organizację masowego protestu w czasie wieczornej salwy. Przedstawiciele organów bezpieczeństwa oświadczyli, że takie zachowanie traktowane będzie jako naruszenie porządku.

Administratorzy grupy „Rewolucja poprzez sieć” przyznają, że nie byli gotowi na taki rozwój wydarzeń: „Sądziliśmy, że nasza grupa nie może zostać zablokowana, ponieważ nie robiliśmy niczego niezgodnego z prawem” – powiedział Anton Skaryna w wywiadzie dla „Białoruskiego Partyzana”.

Poprzez fora internetowe, jak również komentarze na „Naszej Niwie”, administratorzy zamkniętej grupy proszą wszystkich jej uczestników o wysyłanie maili do kierownictwa Vkontakte z żądaniem „odblokowania grupy i nieulegania naciskom ze strony białoruskich służb specjalnych”.

Administratorzy grupy są zdania, że za blokadą stoją specsłużby. Uważają również, że planowane protesty będą miały pokojowy charakter i pozostaną w zgodzie z prawem, a także że ich organizacja mieści się w konstytucyjnie zagwarantowanym prawie do wolności zgromadzeń i głoszenia poglądów. Wiaczaslau Dzijanau, jeden z organizatorów protestu, na swoim profilu na portalu Vkontakte wzywa wszystkich aktywistów do powstrzymania się od używania symboliki oraz unikania konfliktów.

Jednocześnie blokowane są również niektóre inne, nie tak liczne, grupy na portalu Vkontakte, których wymowa była anty-łukaszenkowska.

Vkontakte – to portal społecznościowy, stworzony w Rosji. Jest to przeciwwaga dla stworzonego w USA Facebooka.

Grupa „Rewolucja poprzez sieć” w momencie zablokowania liczyła ok. 20 tysięcy uczestników. To właśnie w ramach tej grupy narodziła się idea „Wieczorów oklasków” – milczących protestów, które odbywały się w środy w 50 miastach Białorusi.

Ruch Przyszłości założył już kolejną stronę na portalu Vkontakte, która zastąpi te zablokowane.

Jest już dostępna zwłaszcza nowa „ściana” i forum, a także strona z albumami.

Podobne grupy działają bez przeszkód na Facebooku i Twitterze.

2 lipca 2011, 12:07, Siarhiej Hiezhała

Artykuł można przeczytać tutaj