Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksandr Łukaszenka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksandr Łukaszenka. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 lipca 2011

Dziś mija 17 lat od chwili zajęcia urzędu prezydenta Białorusi przez Aleksandra Łukaszenkę

Aleksander Łukaszenka wygrał w drugiej turze wyborów, która odbyła się 10 lipca 1994 roku. Jednakże uroczyste zaprzysiężenie odbyło się własnie 20 lipca.

Rezultaty tej prezydentury można różnie oceniać. Białoruś skłóciła się ze wszystkimi prawie sąsiadami. Mit cudu gospodarczego w tym roku runął. Na tle innych krajów europejskich, niższą przeciętną pensję obywatele otrzymują jedynie w Mołdawii. Pensja w Polsce przekracza obecnie czterokrotnie zarobek na Białorusi.

Dziś na Białorusi wymienić można nazwiska ponad 30 więźniów politycznych, w tym trzech byłych kandydatów na prezydenta kraju znajduje się w więzieniu (Andrej Sannikau, Mikałaj Statkiewicz, Dzmitryj Us). Zostali oni skazani na wysokie wyroki pozbawienia wolności (5, 6 oraz 5,5 roku); dwóch kolejnych byłych kandydatów: Uładzimir Niakliajeu i Wital Rymaszeuskich dostali wyroki w zawieszeniu, jednak ciągle znajdują na "haczyku". Aleś Michalewicz, który poinformował o praktykowaniu tortur w aresztach, uciekł do Czech, natomiast Ryhor Kastusiou uznawany jest za podejrzanego w sprawie masowych zamieszek i pozostaje w kraju z zakazem jego opuszczania.

20 lipca 2011, 10:07, NN

Artykuł można przeczytać tutaj

wtorek, 18 stycznia 2011

Dziennikarze nie są potrzebni na inauguracji

Jak dowiedziała się agencja BelaPAN, obecność dziennikarzy na inauguracji kolejnej prezydenckiej kadencji Aleksandra Łukaszenki nie została przewidziana. Przygotowywana jest jedynie transmisja na żywo z tej ceremonii.

Jak wcześniej informowaliśmy inauguracja odbędzie się 21 stycznia w Pałacu Republiki. Warto zaznaczyć, że oficjalna data ceremonii nie została ogłoszona. Wybory prezydenta Białorusi odbyły się 19 grudnia 2010 roku. W myśl Konstytucji Białorusi przysięgę prezydent-elekt musi złożyć nie później niż dwa miesiące po dniu wyborów, to znaczy nie później niż 19 lutego 2011 roku.

Przysięga odbierana jest od prezydenta w uroczystej atmosferze w obecności deputowanych Izby Reprezentantów, członków Rady Republiki, trybunału konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i Wyższego Sądu Gospodarczego.

Podczas ceremonii prezydent wypowiada formułę: "Wstępując na posadę prezydenta Republiki Białoruś, uroczyście przysięgam wiernie służyć narodowi Republiki Białoruś, szanować i służyć prawu i wolności człowieka i obywatela, wykonywać oraz chronić postanowienia Konstytucji Republiki Białoruś, wiernie i sumiennie wykonywać powierzone mi poważne obowiązki".

18 stycznia 2011, 11:47, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Inauguracja nowej kadencji Łukaszenki może odbyć się 21 stycznia

Taką informację przekazał "Svabodzie" sekretarz Centralnej Komisji Wyborczej Mikałaj Łazawik.

"Jest to data robocza, a nie zatwierdzona. Przygotowania do inauguracji już trwają, a zgodnie z białoruskim prawem ceremonia powinna odbyć się nie później niż 2 miesiące po przeprowadzeniu wyborów prezydenckich".

17 stycznia 2011, 10:33, Uładzimier Hłod

Artykuł można przeczytać tutaj

poniedziałek, 20 grudnia 2010

PLAC PAŹDZIERNIKOWY 2010- relacja online.

Około 15-20 tysięcy ludzi uczestniczyło w akcji protestu na Placu Październikowym i Placu Niezależności w Mińsku. Pojawiła się deklaracja stworzenia narodowego ruchu walczącego o wolne wybory bez Łukaszenki. Niektórzy demonstranci próbowali wtargnąć do Domu rządowego. Doszło do starć ze specnazem. W wyniku walk dziesiątki ludzi zostało pobitych i zatrzymanych, w tym także niektórzy z kandydatów na posadę prezydenta. Organizatorzy oświadczyli, że akcja będzie bezterminowo kontynuowana i zaapelowali do wszystkich obywateli, by przyszli na Plac Niezależności jutro o godzinie 18:00.

6:30- "Plac 2010" został brutalnie rozpędzony.

6:00- Jak powiadmił działacz kampanii "Europejska Białoruś" Alaksandar Atroszczankau, o 6-ej rano milicja zajechała do mieszkania zaufanej osoby Andreja Sannikaua, koordynatora kampanii społecznej "Europejska Białoruś" Źmiciera Bandarenki. Zgodnie ze słowami córki Bandarenka, milicjanci zabrali jej ojca bez jakichkolwiek słów wytłumaczenia oraz nie mówiąc, gdzie go będą więzić.

5:54- Z aresztu rejonu moskiewskiego Mińska wypuszczono korespondenta tut.by Kanstancina Łaszkiewicza- powiadomiła БелаПАН- jej główna redaktor Maryna Zołatawa: "Kanstancin został zatrzymany około północy i przebywał na komisarciacie milicji około czterech godzin."

5:00- Jak powiadomił działacz kampanii "Europejska Białoruś" Alaksandar Atroszczankau, pracownicy milicji włamali się do biura portalu "Charter97", gdzie przebywała redaktora strony Natalia Radzina i paru wolonatriuszy. Wszyscy zostali zatrzymani.

4:45- Zatrzymano Alaksieja Michalewicza i Dźmitra Wusa.

4:35- Zatrzymano liderów kampanii "Obrońcy praw człowieka za wolne wybory": wice-prezesa federacji praw człowieka Walancin Stefanowicz, obrońców praw człowieka Uładzimir Labkowicz, Anastasija Lojka, Siarhiej Sys, Źmicier Salaujou i innych.

1:40- Uładzimir Niaklajeu został wywieziony w nieznanym kierunku przez nieznajomych ze szpitala, jak powiadomiła jego rzeczniczka prasowa Julia Rymaszeuska.
"Siedmiu ludzi w cywilu włamało się do jego sali, zamknęło jego żonę w sąsiednim pokoju i niezważając na jej krzyki, owinęli Niaklajeua w koc i wywieźli w niewiadomym kierunku."

1:30- Mikoła Statkiewicz znajduje się w areszcie w Arkeścinie. Jego adwokat Siarhiej Marcalieu powiedział:

"Mikałaj Statkiewicz już odjeżdzał taksówką z placu, ale auto zostało przyblokowane kilkoma innymi samochodami. Zamaskowani ludzie, którzy się nie przedstawili, wywlekli go z taksówki i odwieźli do aresztu w Arkeścinie. To jest ostatnie co udało mu się przekazać przez telefon. Było to o godz. 23:37."
Według naocznych świadków Statkiewicz został mocno pobity.

1:10- Milicjanci pobili korespondenta Radia Svabody Aleha Hruździłowicza. W momencie gdy rejestrował pobicie młodego chłopaka, napadnięto go od tyłu i zaczęto kopać. Zniszczono mu kamerę. Po tym jak zaczął krzyczeć, że jest dziennikarzem, zostawili go i pobiegli bić innych. Dziesiątkami ciągnęli ludzi do ciężarówek.











1:00- Uładzimier Niakliajeu został zatrzymany w szpitalu.

Rzeczniczka prasowa kampanii „Mów prawdę!” Julia Rymaszeuska powiedziała Radiu Svabodzie:

Jeszcze o godzinie 00:30 liczyliśmy na to, ze stan zdrowia Uładzimira Niakliajeua pozwoli mu na pozostanie na noc w szpitalu, mimo że początkowo odmówił dalszej hospitalizacji i planował udać się do domu. Jednak kilka minut temu stało się dla nas jasne, że został zatrzymany w szpitalu. Nie znamy więcej szczegółów”.

Adwokat Niakliajeua Tamara Sidarenka powiedziała Svabodzie, że zadzwoniła do niej żona kandydata, Wolha i poinformowała, że „Niakliajeua wywlekli gdzieś z izby”. Według pani adwokat, jest mało prawdopodobnym, by udało jej się uzyskać jakąś informację o obecnej sytuacji Niakliajeua.

Siedmiu ludzi w cywilu wyprowadziło Niakliajeua z izby.

00:50- Organizacja praw człowieka "Wiosna-96" powiadomiła, że "około 200 osób na Akreścinie stoi odwróconych twarzą do ściany z wykręconymi za plecy rękoma. Wielu zatrzymanych, jacy znajdują się w wozach, milicjanci mocno pobili. W rejonie placu Niezależności dalej trwają zatrzymania, przy czym brutalnie biją młodzież."

00:45- Zatrzymano jednego z szefów kampanii "Obrońcy praw człowieka za wolne wybory"- przewodniczącego Białoruskiego Komitetu Helsinskiego Aleha Hulaka- znajduje się on w wozie milicyjnym. Obrońcy praw człowieka powiadomili, że razem z nimi w wozie znajduje się kobieta w ciąży, która wspólnie z mężem szła przez prospekt- zostali razem zatrzymani.

Aleh Hulak został zatrzymany na skrzyżowaniu ulicy Waładarskiego z prospektem Niezależności. W wozie obok jest pięciu zatrzymanych mężczyzn, a w osobnym parę kobiet.

00:30 Aresztowani zostali publicyści Radia Svaboda Budzimir i Czarniec.

00:25 Milicjanci pobili korespondenta Radia Svaboda Aleha Hruździłowicza, zniszczyli jego kamerę.

Wśród zatrzymanych jest językoznawca Źmicer Sauka – informację przekazała Svabodzie jego córka Karolina.

EuroRadio podaje spis zatrzymanych osób. Można go znaleźć na stronie Radia Svaboda.

Aresztowani zostali kandydaci na prezydenta Białorusi:

Andrej Sannikau

Wital Rymaszeuski

Mikoła Statkiewicz

Ryhor Kastusiou

Jak powiadomił Alaksiej Janukiewicz, zaufana osoba Ryhora Kastusioua, o 23:45 (czasu białoruskiego) samochód, którym odjeżdzał z placu Kastusiou zablokowali pracownicy służ drogowych i przesadzili go do samochodu wozu milicyjnego. Kastusiowi udało się zatelefonować i powiedzieć, że wiozą go do rejonu Leninowskiego i że jest na skrzyżowaniu ulic Lenina i Komsomołskiej. Według Alaksieja Janukiewicza, kiedy milicjanci zabierali sprzęt, Kastusiou otrzymał parę razy pałką po głowie.


00:20 Obok supermarketu Centralny mocno biją ludzi, dzielą na małe grupki, oddzielają poszczególne osoby, ciągną po ziemi, wsadzają do samochodów.

Zatrzymano korespondenta „Gazety Wyborczej” Andrzeja Poczobuta

00:15 Grupy bojowników pozostają w rejonie Placu Niezależności. Jedna z kolumn ruszyła z prospektu w stronę Czerwonego Kościoła. Dwóch bojowników z tarczami znajduje się na ganku hotelu Mińsk.



00:10- Jak powiadomił Radio Svabodę Mikoła Statkiewicz, został zatrzymany przy Poczcie Głównej. Przy czym- według Statkiewicza- milicjanci rozbili szybę prywatnego samochodu, wyciągnęli z niego pasażerów i kierowcę, posadzili tam Statkiewicza. Razem z nim wsiadło dwóch oficerów milicji- powiadomił Statkiewicz. Zatrzymanych wiozą na ulicę Czyhunaczną, stąd wniosek, że wiozą ich do więzienia na Akreścinie.

Starcia się utrzymują, OMON-owcy otrzymali nakaz zawrócenia i zaczęli bić ludzi koło hotelu "Mińsk". Starcia mijają przechodnie. OMON-owcy ugrupowali się w szeregi na chodnikach i przepuszczają ludzi tylko wtedy, kiedy ci okażą jakieś dokumenty.

Pobito trzech rosyjskich dziennikarzy, polskiego i amerykańskiego dziennikarza, dziennikarkę Natalię Radzina.

Dokładna liczna zatrzymanych jest nieznana.

00:10- Pod koniec akcji jej organizatorzy powiedzieli, że będzie trwała bezterminowo i nawołali wszystkich do przyjścia na plac Niezależności 20 grudnia o godzinie 18.

00:00- Żona Niaklajeua Wolha jest teraz w szpitalu, gdzie znajduje się jej mąż. Odbywa się konsultacja lekarska. Wolha Niaklajeu obiecała potem opowiedzieć Radiu Svabodzie o wynikach konsultacji.

23:55- Za Czerwnonym Kościołem korespondentka Svabody zobaczyła dwie karetki. Lekarz jednej z nich powiadomił, że w jego karetce znajduje się troje rannych, jakim trzeba pilnie udzielić pomocy na miejscu.


23:50 Halina Abakunczyk mówi, że ludzie nie rozchodzą się. Podzielili się na grupy wokół Placu. Dziennikarka znajduje się koło przejścia z placu Niezależności na ulicę Leningradzą. Tam podjechały zielone autobusy z napisem „zamówiony”, gdzie milicja wsadza demonstrantów.


23:45 Nasz korespondent był świadkiem tego, jak OMON-owiec nie przestaje bić młodzieży nawet w metrze.

23:40 Z Placu Niezależności odjechało 16 samochodów z żołnierzami.




23:35- Korespondentka Radia Savody Halina Abakanczyk przekazuje z niemal pustego już placu Niezależności, że w miejscu zamieszek walają się rękawiczki, czapki, buty, kawałki ubrań. Świadkowie powiedzieli jej, że Andrej Sannikau odjechał samochodem. Gdzie jest ostatni organizator akcji, na razie niewiadomo.

Plac Niezależności jest pusty, z wyjątkiem sił specjalnych, nikt nie pozostał. Dziennikarze próbują się wydostać z kordonu.



23:30- Przekazuje Alaksandar Łukaszuk z placu Niezależności: "Jestem sam, a wokół klika tysięcy osób z pałkami w hełmach. Plac jest okrążony. Są wozy z zatrzymanymi. Widzę 7 pełnych samochodów. 50 osób idzie w stronę Domu Urzędu. Żadnych flag, tylko OMON-owcy, którzy radzą mi opuścić plac. Ruszam do Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego. Nie ma dziennikarzy. Wiele osób zostało rannych. Nie ma żadnej osoby po cywilnemu, są ludzie z żelaznymi tarczami. Plac jest już prawie oczyszczony."

23:30- Przedstawiciel Prokuratury Generalnej Pawał Radziwonau w programie "Wybór" ONT skomentował zamieszki na placu Niezależności. Według niego prawo przewiduje surową karę wobec organozatorów zamieszek. Mogą zostać pozbawieni wolności do lat 15. Radziwonau podkreślił, że "to nie prognoza, to przedstawienie faktów".

23:20 Mówi Halina Abakunczyk: „Specnazowcy bardzo mocno biją ludzi. Kopali kobiety. Zapakowali do ciężarówek wiele osób. Na apel kandydatów na prezydenta o rozpoczęcie negocjacji z przedstawicielami milicji nikt nie odpowiedział. Na Placu znajdują się w większości OMON-owcy. Poruszają się po Placu. Próbują doganiać ludzi, rozganiać tłum. Panuje nastrój trwogi. Ludzie biegną w stronę Czerwonego Kościoła. Trwa „czyszczenie” Placu. Na placu Niezależności pozostało kilkunastu dziennikarzy. Ostatni ludzie są wyrzucani z Placu.”

23:20 Plac Niezależności jest już praktycznie oczyszczony z demonstrantów. Zostały tylko ciężarówki, do których milicjanci pakują uczestników akcji.

23:10 Na gołej ziemi leży zakrwawiona flaga, kawałki odzieży.

Podjechały cztery wojskowe ciężarówki, widocznie niedługo zaczną się aresztownia. Ostro zgarnia się ludzi. Ludzie są łapani i wsadzani do ciężarówek. Wielu ludzi pobitych do krwi leży na asfalcie.

23:10 OMON próbuje zastraszyć ludzi, odpierać, naciskać, uderzać pałkami w tarcze.

Liderzy opozycji oświadczyli, że wezwali do negocjacji kierownictwo milicji. Negocjacjom przewodzi Rymaszeuski. Podjechało 6 wojskowych ciężarówek. Resztę demonstrantów skutecznie odpierają siły specjalne. Możliwe są aresztowania. Nie słychać kandydatów. Liderzy opozycji oświadczyli, że ogłaszają bezterminową akcję na Placu Niezależności. Ludzie padają.



23:05- Kandydaci na prezydenta spróbowali przywołać kogokolwiek z członków Urzędu. Tymczasem szeregi OMON-owców wyszły z Domu Urzędu i rozdzieliły manifestantów na dwie części. Jedna z nich pozostała pomiędzy Domem Urzędu a pomnikiem Lenina. Druga część została na placu Niezależności. Kandydaci na prezydenta zostali koło budynku Domu Urzędu.

Kandydaci zapraszają do negocjacji głównego brygadzistę. W odpowiedzi milicjanci zaczęli bić ludzi.

Jak powiedziała nasza korespondentka Halina Abakunczyk, rozpoczęła się brutalna walka. OMON odpędza ludzi od Domu Urzędu. Milicjanci wypierają ludzi z placu, bijąc wszystkich pałkami.



22:55- Odbywa się mityng. Jest dobry sprzęt nagłaśniający. Dopiero co wystąpił przewodniczący PEN-Clubu Andrej Chadanowicz.

22:52- Przekazuje Halina Abakunczyk: "Na schodach Domu Urzędu dzieją się niezrozumiałe rzeczy. Ludzie ruszyli w stronę drzwi. Kandydaci nie kierowali tym procesem. Ludzie napierają na drzwi. Nagle młodzi ludzie zaczęli rozwalać drzwi ze wszystkich stron schodów. Za każdymi drzwiami były barykady. Nie byli na to gotowi. Jak tylko drzwi się rozwaliły, od razu wyskoczyli funkcjonariusze OMONu. Było kilka brutalnych starć.



Rymaszeuski nazwał to "sprowokowaną akcją, jakiej nie zaplanwały demokratyczne siły. Drzwi rozwaliły pijane osoby. Celowa prowokacja! Ludzie nadal stoją i skandują."




22:45 Ludzie przerwali kordon specnazowców i zbliżyli się do Domu rządowego. Nie opuszczają oni schodów i krzyczą „Odejdź!”.

Tłum znowu zaczął tłuc szyby i drzwi Domu rządowego. Słyszałem okrzyki, że to prowokacja.

Kandydat na prezydenta Ryhor Kastusiou w swoim wystąpieniu apelował o pozostanie na Placu aż do zwycięstwa, ludzie skandują „Nie boimy się”.

22:40 Nasza korespondentka Halina Abakunczyk znajduje się w samym epicentrum wydarzeń, za plecami specnazowców. Widzi rozbite szyby i według niej wygląda to na prowokację: milicjanci mogli wyjść dopiero gdy dopuścili do wybicia szyb. Ciekawym jest, że dyrygują nimi ludzie w cywilu. Po kilku chwilach przerwy znowu dochodzi do starć.

Interfaks: Kandydat Wital Rymaszeuski ma rozbitą głowę.

22:35 Wtargnięcie do Domu rządowego nie powiodło się. Znajdowały się w nim liczne siły Specnazu. Z budynku wyskoczyło wielu specnazowców z pałkami. Trwa wielkie zwarcie na ganku Domu rządowego. Są ciężko pobici. Obok mnie nieprzytomny pobity człowiek. Specnazowcy uderzają w tarcze, żeby przestraszyć ludzi. Na pomniku Lenina występuje Sannikau, który apeluje do milicjantów by nie bili ludzi. Więcej prób zdobycia Domu rządowego nie ma. Specnaz wykorzystuje specjalne środki, gaz.

Do Domu rządowego przybywa jeszcze więcej milicjantów. Specnazowcy otoczyli wejście łańcuchem. Biją ludzi w pierwszych rzędach.



22:30- Odziały OMON i milicji wyszły z Domu Urzędu. Rozpoczęły się walki z manifestantami.

22:30- Alaksandar Fiaduta, członek sztabu Niaklajeua : "Niaklajeu jest na oddziale intensywnej terapii, chciał przyjść na plac, ale lekarze zabronili. Wiemy, że ogromna część zwolenników Niaklajeua jest na placu Niezależności i póki docierają do nas informacje, to realizuje się plan, jaki zaplanowaliśmy.
Spróbujemy pomóc w wygraniu z białoruskią władza. To jest całkiem zalegalizowana struktura, jaka może i powinna wziąć na siebie odpowiedzialność za to, co się dzieje w państwie. Ale niech ona weźmie odpowiedzialność...
To co się stało, kiedy zostały robite szyby, to całkowicie w geście władzy, bo my zaplanowaliśmy całkowicie pokojową demobstrację."




22:25- Ludzie wchodzą do budynku. Pracownicy milicji nie wykazują żadnego sprzeciwu. Rozbite szyby.

Wital Rymaszeuski powiedział korespondentom Svabody, że takie rozwinięcie akcji nie było planowane, że jest bezsensowne i to prowokacja pijanych ludzi.



22:20- Manifestańci próbują się włamać do środku przez zabarykadowane drzwi.


22:15- Pięciu kandydatów na prezydenta skierowało się do Domu Rządu. W tym czasie ktoś wybił szyby w drzwiach. Za szybami dziennikarze zobaczyli tarcze milicjantów. Dźmitry Wus, Andrej Sannikau, Mikoła Statkiewicz, Wital Rymaszeuski, Ryhor Kastusiou stoją przy wejściu do Domu Rządu.

Demonstranci próbują wyłamać drzwi, które są zabarykadowane od wewnątrz.


22:10- Na pomniku Lenina zawieszono biało-czerwono-białą flagę. Trwa narada organizatorów protestu. Zastanawiają się na nim nad dalszymi działaniami. Ludzie na Placu skandują „Niech żyje Białoruś!”. Dzwonią do znajomych by przychodzili na Plac.

22:05- W głównych drzwiach Domu rządu, gdzie mieści się siedziba CKW, nieznani sprawcy wybili trzy szyby. Naród tymczasem nie rozchodzi się, ludzie dzwonią do znajomych, by również oni dołączyli do protestu.

22:00- Szef sztabu Uładzimiera Niakliajeua Andrej Dzmitryjeu przeczytał oświadczenie Narodowego Zjazdu, w którym ogłasza się nieuznanie wyników wyborów i wyraża się potrzebę przeprowadzenia nowych wyborów bez udziału Łukaszenki.

Dowieziono sprzęt nagłaśniający i zamontowano go na pomniku Lenina.

21:55- Aleksander Łukaszuk z Placu Niezależności: „Cały Plac jest pełen ludzi, sztandarów. Ludzie krzyczą „odejdź!”, „Wierzymy, Możemy, Wygramy”. Na pomniku Lenina biało-czerwono-białe flagi. Kandydaci na prezydenta na pewno przewidzieli taki scenariusz”.

21:50- Ryhor Kastusiou zwrócił się do ludzi, by dzwonili oni do swoich znajomych i zapraszali ich na Plac Niezależności by mogli dołączyć się do protestu. Ludzie nie mogą się jednak dodzwonić ponieważ, sieci komórkowe działają z przerwami.



21:45- Kolumna demonstrantów podeszła na plac Niezależności. Morze ludzi praktycznie zapełniło cały plac. Ludzie krzyczą "Niech żyje Białoruś!", "Czas zmienić łyse opony!", "Wybory bez Łukaszenki!". Koło Domu rządowego rozpoczął się mityng. Mikoła Statkiewicz powiadomił, że tworzy się robocza grupa do negocjaji z rządem.

Na placu Niezależności- niewielki mityng. Udało się przywieźć sprzęt nagłaśniający. Przemawiają Sannikau i Rymaszeuski. Rymaszeuski wezwał przedstawicieli KGB i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych do uwolnienia więźniów politycznych i przywrócenia wolnych wyborów.

21:30 - Rzeczniczka prasowa kampanii "Mów Prawdę" Julia Rymaszeuska powiadomiła, że koło biura czatuje około 20 osób ubranych na czarno, podobnych do tych, którzy napadli na Niaklajeua i jego współpracowników. Według rzeczniczki prasowej, szykują się by dostać się do biura z kilkoma kamerami.

21:15- Na kanale ONT, w programie „Kontury” w relacji na żywo prowadzący Awierkau powiadomił, że służby specjalne otrzymały informację, że w dwóch autobusach znajdują się materiały wybuchowe. Przy próbie przeszukania autobusów funkcjonariuszy spec służb otoczeni zostali i zaatakowani przez tłum. Kilka osób poniosło szkodę.

21:17- Z budynku KGB demonstranci zerwali zielono-czerwoną flagę i powiesili w jej miejsce flagę biało-czerwono-białą.

21:20- Manifestanci dotarli na Plac Niezależności

21:21- ONT: Niakliajeu ma lekki wstrząs.

21:22 Z Centralnej Komisji Wyborcze mówi Uładzimier Hłod: Pierwszy zastępca przewodniczącego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wydał w CKW oświadczenie, ok. 19:00 do MSW dotarło zawiadomienie, że pojawiły się dwa pojazdy a w nich broń i amunicję. Kiedy funkcjonariusze spec służb zatrzymali pojazdy, ludzie nim odmówili przeszukania i uciekli. Milicjanci znaleźli w samochodzie amunicję i rzeczy, którymi można wyrządzić krzywdę innym ludziom. Na pytania dziennikarzy, przedstawiciel MSW nie odpowiedział”.

21:25- Na Placu Niezależności, obok Domu rządowego zebrali się ludzie. Przybył Andrej Sannikau z żoną Iryną oraz inni kandydaci na prezydenta. Witają ich ludzie. Sprzęt nagłaśniający pozostał na Placu Październikowym.


21:10- Przekazuje Waler Kalinouski: "Ludzie, jacy zebrali się na placu (5-8 tys. osób), zajęli prospekt Niezależności. Nie pozwolono im przejść obok administracji prezydenta. "Idziemy w gości do Łukaszenki, idziemy go wyprostować", mówią ludzie. Na ten moment ludzie idą prospektem w stronę budynku rządu. Zajęli i częśc jezdni i chodniki. Milicja nie przeszkadza w przemarszu ludzi. Informacja przechodzi z ust do ust. Możliwe, że tak było to zorganizowane."

21:05- Ludzie opuścili Plac i kolumną ruszyli na prospekt Niezależności w stronę placu Niezależności. Powrócili na ulicę Engelsa, do rezydencji prezydenta, jak zwołał Mikoła Statkieiwcz- nie mogli, bo im przeszkodziły służby drogowe. Ludzie zapełnili całą część jezdni. Ruch drogowy jest sparaliżowany.


20:55- Przekazuje Alaksander Łukaszuk: "Na Placu jest mityng. Dzisiątki flag, stoją gęsto ludzie, młodzież. Ogłoszono apel o stworzeniu nowego ruchu narodowego za nowe wolne wybory, za członków nowego urzędu. Proponowano włączyć wszystkich alternatywnych kandydatów na prezydenta. Krzyczą "Niech żyje Białoruś!". Ciężko się poruszać, masa ludzi. Odczucia, jak na placu w 2006 roku. Na ulicy -10 stopni, wysoka wilgotność. Zamknięte metro, metro się nie zatrzymuje. Głośno z prospektu gra rosyjska muzyka. Na schodach Pałacu Związków Zawodowych występują kandydaci Statkiewicz, Sannikau. Plac całkowicie nie jest zapełniony. Milicjant nie zechciał oszacować ilość przybyłych. Chłopcy wleźli na dachy kiosków, jakimi jest okrążony Plac. Z góry biegną elektryczne przewody, Na Placu milicjanci zachowują się powściągliwie."

20:50- Jarmoszyna: Naszej winy w pobiciu Niaklajeua nie ma.


20:40- "Na Placu ludziom średnio (wszystkie miejsca, jakie są na lodowisku, zajęte). Przywieźli i podłączyli aparaturę, wystąpiło paru liderów, ale muzyki jeszcze nie ma. Natroje u ludzi bojowe. Pracują płatne taalety" (z placy poprzez facebook).

20:27 Waler Kalinouski informuje, że zwolennicy Niakliajeua dotarli na Plac.

Lekarze hospitalizują Niakliajeua z podejrzeniem urazu mózgu drugiego stopnia i wstrząs mózgu. Na twarzy Andreja Dzmitryjeua widać ślady pobicia. Jest on na Placu. Muzyka dobiega z głośników. Ludzie jeżdżą na łyżwach.

20:25 Na schodach Pałacu zebrali się kandydaci na prezydenta. Zastanawiają się co dalej robić. Pawał Siewiaryniec zapytał ludzi, kto z nich myśli, że wybory są nieuczciwe. Wszyscy podnieśli ręce.

20:20 Oblężony sztab-kwatera kampanii „Mów prawdę!”. Na dziedzińcu biura zatrzymano samochód z aktywistą kampanii Siarhiejem Waźniakiem. Istnieje podejrzenie, że za zablokowaniem samochodu aktywisty stoją ci sami ludzie, którzy pobili zwolenników Niakliajeua.

20:15 Uładzimier Niakliajeu znajduje się w szpitalu z wstrząsem mózgu.

Stan Niakliajeua był na tyle ciężki, że karetka zatrzymała się i przez około 15 minut udzielano mu pomocy w samochodzie.

20:10 Plac Październikowy stopniowo zapełnia się ludźmi. Na schodach Pałacu przemawiał Wital Rymaszeuski, który poinformował zebranych o pobiciu kandydata Uładzimiera Niakliajeua. Obok Rymaszeuskiego znajdowali się Jarosław Romańczuk, Ryhor Kastusiou, Andrej Sannikau. Ten ostatni powiedział: „Widzicie jak odbyły się wybory. Łukaszenka znowu zagarnął władzę. Nie dopuścimy zastraszania w naszym kraju!”.

Grupa z kilkudziesięcioma zwolennikami Uładzimiera Niakliajeua, wyruszyła od Niamihi w stronę Placu Październikowego. Aparatura wzmacniająca przekaz dźwiękowy jest konfiskowana.

20:05 Andrej Dźmitryjeu, przewodniczący sztabu Uładzimiera Niakliajeua zaapelował do zwolenników ciężko pobitego kandydata na prezydenta by zebrali się razem i przeszli całą drogę do Placu Październikowego. Godzinę temu grupa złożona z ok. 50 osób zorganizowała napad na grupę, w której znajdowali się Uładzimier Niakliajeu i Mikoła Statkiewicz i brutalnie pobiła jej uczestników. Niakliajeu stracił przytomność i znajduje się obecnie w szpitalu.

Na Plac przybyła grupa Rymaszeuskiego. Dołączyli się zwolennicy Romańczuka.

Przy wyjściu z biura Niakliajeua również nieznani sprawcy pobili ciężko grupę krajowych i zagranicznych dziennikarzy, niektórym zarekwirowano aparaty i inny sprzęt techniczny. Wśród poszkodowanych są: Andrej Liankiewicz, James Hill (New York Times), Julia Daraszkiewicz.

20:05 Z Placu mówi Aleksander Łukaszuk: Na Placu nie ma aparatury dźwiękowej, nie ma możliwości poinformowania o tym co stało się ze zwolennikami Niakliajeua. Teraz znajduje się tutaj już ok. 5 tysięcy ludzi. Dociera grupa Rymaszeuskiego. Na lodowisku przeciąga się czas, w którym ludzie mogą się ślizgać. Pojawiła się biało-czerwono-biała flaga.



19:55- Od strony cyrku idą dzisiątki osób w stronę placy Październikowego. Wielu młodych ludzi idzie z biało-czerwono-białymi flagami. Milicjanci przeszukują plecaki. Na Rynku pojawił się Ryhor Kastusiou i Aleksander Milinkiewicz. Otoczyli ich ludzie. Kastusiou powiadomił, że kolumna przemieszcza się na Plac z różnych stron miasta. Na Placu powiewają pierwsze
flagi.

19:50- Niaklajeua wynoszą z biura na noszach. Zabiera go pogotowie. Jego lewa część twarzy jest cała w siniakach i potłuczona. Jest przytomny. Towarzyszą mu oklaski i okrzyki "Niech żyje Białoruś!"

19:49- Kolumna Rymaszeuskiego-Siewiaryńca przeszło koło kina Centralny.

Tym czasem Niaklajeua hospitalizują- odmawia.

19:45- Jest około dwa tysiące osób. Podczas mityngu i w czasie marszu mają miejsce prowokacje.

19:30- Niewiadomi sprawcy w czarnym pobili zwolenników Niaklajeua.

19:25- Koło dworca masa pijanych prowokatorów, ale na razie bez incydentów.

Rozpoczął się przemarsz, ludzie schodzą do przejścia podziemnego.

Prowokują kolumnę (Niaklajeua, która idzie z Placu od Niamihi). Pobili Niaklajeua, złamali aparaturę. Użyli petard by rozproszyć kolumnę.

19:20- Regionalnym działaczom demokratycznym nie pozwalają dostać się do Mińska. Według słów Wasila Klimowicza, przedstawiciele ruchu "Za Wolność" w rejonie mastouskim, kilku miejscowych działaczy ruchu zatrzymano przy wyjeździe z miasta.

19:16- Obecnie przy dworcu zebrało się koło 500 osób- przekazuje korespondent Naszej Niwy.
Wystąpili Siewiaryniec, członkowie Młodego Frontu Nasta Pałażanka i Mikałaj Dziemidzienka. Statkiewicza jeszcze nie ma. Obecni są głownie członkowie BChD, wszystko na razie odbywa się bardzo spokojnie.

Zbliżył się milicjant, zainteresowany trasą kolumny. Ogłosili, że będą szli ulicą Kirawa, przez park i koło poczty przejdą na prospekt Niezależności.

W międzyczasie na Październikowym leci z głośników głośna muzyka, ludzie nadal jeżdzą na łyżwach. Jeździ około 100 osób.

19:04- Koło dworca jest już 200 osób, jak przekazuje korespondent Naszej Niwy. Narodu przybywa. Wital Rymaszeuski w wywiadzie dla rosyjskiego Kanału 1 powiedział, że niczego się nie boi.
"Niech Łukaszenka się boi" - powiedział.
Kolumna powinna ruszyć o 19:30, na plac Październikowy dojść przez Kirawa i prospekt Niezależności.

O 20-ej jest ogólne spotkanie na Październikowym, również spod biura Niaklajeua na Niamizie przejdzie osobna kolumna.


18:50- Na przydworcowym placu białoruskiej stolicy zebrało się teraz kilkadziesiąt osób- mianowicie tutaj odbywa się zbiórka kandydatów na prezydenta Witala Rymaszeuskiego i Mikałaja Statkiewicza, aby potem, o 19-ej ruszyć w stronę placu Październikowego.
***
Są Rymaszeuski i Siewiaryniec, Statkiewicza jeszcze nie ma. Przyszli członkowie BChD i MF, unieśli parę flag. Rymaszeuski poszedł do budynku dworca zwołać ludzi do marszu.

19/20 grudnia 2010.

Reportaż pochodzi ze strony Naszej Niwy

i Svabody.

niedziela, 19 grudnia 2010

ŁUKASZENKA: Nikogo dzisiaj na Placu nie będzie!

O 12:20 w swoim lokalu nr 1 oddał głos Aleksander Łukaszenka. Po głosowaniu odpowiedział na pytania dziennikarzy.

Oto kilka wypowiedzi głowy państwa:

"Politycy, którzy idą na wybory, i za pół roku twierdzą, że są one fałszowane, to nie politycy. To oznacza, że oni dawno siebie skazali na rolę przegranych."

O kampanii w telewizji państwowej:

"Kiedy zostaną prezydentami, ich telewizja będzie prześwietlać tyleż, ile i mnie. Póki jestem prezydentem, to od moich słów wiele zależy. Wyobraźcie sobie, abym na tydzień znikł z telewizji, co by ludzie pomyśleli."

O akcji na placu Październikowym:

"Co czeka zwolenników akcji? Przeczytajcie nasze prawo. Wszystko będzie całkowicie nielegalne. To samo tyczy się i bezpieczeństwa. Nie martwcie się, nikogo dzisiaj na Placu nie będzie."

O możliwości drugiej tury:

"Dziś jedyny dzień równego i bezbronnego prezydenta. Dzisiaj nasz los zależy od narodu. Będzie druga tura, to będzie."

O tym, jak przebiegnie dzisiejszy dzień:

"Przychodzę do domu. Na stole 15 kg dokumentów. Zajmę się nimi wieczorem. Jeśli będzie mormalnie na dworze, pojeżdzę na nartach, odśnieżę i pójdę spać. Wszystkie uroczystości będą potem. Jeśli wszystko przebiegnie normalnie, to jutrzejszego dnia będę musiał pracować, a nie świętować."

O stosunkach z USA:

"Jestem przekonany, że będą dobre. Ambasador, jeżeli chce wrócić, to może wrócić. Jeżeli chce siedzieć w Waszyngtonie, to niech tam siedzi."

O dialogu:

"Z przestępcami i sabotażystami dialogu prowadzić nie będę. Pośród opozycyjnych kandydatów są i normalne osoby, o jednym z nich nawet mówiłem i on zaraz po tym uplasował się na drugim miejscu. Chcę, aby nasz kraj był spokojnym, cichym i pięknym. Jedyny cel- dobrobyt narodu i stabilność. W związku z tym będę współpracował z kandydatami.
Im bardziej mnie krytykują, tym silniejszy się staję. Mamy wspaniały naród. Kiedy mi ciężko, idę z nim. Gdybym nie czuł wsparcia narodu, nie zostałbym kandydatem na prezydenta."


19 grudnia 2010, 12:42, Radio Svaboda.

Artykuł można przeczytać tutaj.

sobota, 18 grudnia 2010

Obserwatorom zablokowano telefony

Opozycyjna polityczka Alena Skryhan powiadomiła, że w sobotę wieczorem zostały zablokowane połączenia wychodzące z biurowego telefonu partii "Sprawiedliwy świat" w Mińsku.
W tymże biurze zebrali się przedstawiciele kampanii "Za sprawiedliwe wybory" Siarhiej Kalakin, Walery Uchnaliou, Alena Skruhan. Zablokowano również ich telefony komórkowe. W ten sposób skomplikowano koordynację pracy obserwatorów na wyborach prezydenckich.

18 grudnia 2010, 20:44, Radio Svaboda.

Artykuł można przeczytać tutaj.

Etniczni Polacy w Grodnie: "Jest nam dobrze, niezależnie kto rządzi"

Rozmawiali o tym w wywiadzie korespondenci niemieckiego wydania "Neues Deutschland" jej współrozmówcy- etniczni polacy z Grodzieńszczyzny.

30-letnia grodzieńska bizneswomen Natalia wiezie swoim samochodem niemiecką dziennikarkę do matki w gości, do wioski niedaleko Grodna. Mówiąc o wyborach, Natalia demonstruje swoje sceptyczne nastawienie. Nie obchodzą jej one. Sama nie jest za bardzo zależna od tego, co nazywa "systemem". Jej siedmioletnia córka uczy się w polskiej szkole podstawowej, gdzie "nie ma ani komunistycznej ideologii, ani pionerów, ani Komsomoła, tutaj obchodzą Boże Narodzenie i uczą się języka polskiego."

Natalia i jej rodzina należą do tej około 40% populacji obwodu, jaka posiada "kartę Polaka".

"Kiedy jestem w Białorusi, to mówię, że jestem Polką. Zagranicą mówię, że jestem obywatelką Białorusi. Mój dom znajduje się na Białorusi, a dokładniej na Grodzieńszczyźnie. Jestem, że tak powiem, patriotką mojej małej rodziny, jednak nie patriotką kraju" -mówi młoda kobieta podczas podróży.

Przynależność regionu do 1939 roku do Polski przyniosła pewną korzyści tym ludziom, jacy mogli wykazać swoje polskie pochodzenie, jak również przeszli test językowy w Konsulacie Polskim. "Karta Polaka" pozwala im otrzymywać stale Wizę Szengen, jak również na pracę i pobyt w Polsce. To bardzo odczuwalne korzyści dla państwa, gdzie wiza do kraju kosztuje 60 Euro albo połowę średniej pensji miesięcznej.

Wielu młodych Polaków z Białorusi również korzysta z możliwości bezpłatnego studiowania w Polsce. Na przykład Natalia ukończyła w Warszawie szkołę dla kobiet-przedsiębiorców z Białorusi. Natalia jest zadowolona ze swojego życia.

"Na Białorusi można dobrze żyć, jeśli nie interesuje się polityką"- mówi.

Jej obojętność wobec polityki i wyborów jest główną powodem do konfliktu z matką.

W przeszłości pielęgniarka, teraz strasza kobieta, mówi:

"Żyjemy bardzo dobrze na Białorusi, jesteśmy bardzo zadowoleni z naszego prezydenta. Jest nam szczególnie przyjemnie, że nie ma u nas żadnego terroryzmu, który jest wszędzie."

Matka Natalii obowiązkowo pójdzie w niedzielę na wybory, aby oddać swój głos na Łukaszenkę. Mówi, że za nim są wszyscy zwykli ludzie. Przynajmniej na wsi zawsze otrzyma poparcie.

Wraz z Natalią w gości do matki z Grodna przybyła i młodsza, 25-letnia Alena. Niedawno wyszła za mąż za swojego chłopaka. Jako młoda rodzina otrzymali kredyt i zakupili kawalerkę. Plany młodych na przyszłość to "mieć dwójkę dzieci, kupić samochód, zbudować dom oraz by ich miłość nie wygasła."

Dla Aleny tak samo jak i dla siostry polityka nie odgrywa żadnej roli. "Nie jestem zainteresowana wyborami, bo nie brakuje mi codziennych problemów"- stwierdziła dziewczyna. Co do faktu, że jest członkinią Białoruskiego Związku Młodzieży, jest jej co prawda trochę niezręcznie przed Natalią: "Jednak, co zrobić, kiedy nam przymusem kazali wstąpić. A ja nie jestem człowiekiem zasad."

Kilka minut drogi od domu Natalii, ale w innej wiosce, żyją jej babcia i dziadek- Suzana i Andrzej. Oprócz nich szystkich razem w wiosce jest jeszcze 9 osób, wszystkie to etniczni Polacy, jak to zaznacza 78-letni dziadek. Rozmawia białorusko-polsko- rosyjskim mieszańcem. 

"Zawsze żyliśmy na Białorusi i jesteśmy dumi, że jesteśmy Polakami"- zaznacza tą samą trasianką babcia.

W obecnej Polsce nie byli ani razu. W czasach radzieckich to było niemożliwe, teraz nie mają już żadnych żyjąch krewnych, jakich można by było dowiedzić. 

"Na Białorusi można żyć, ponieważ mamy dobrego prezydenta"- mówi Andrzej- "Najważniejsze że nie ma wojny."

Swoich gości dziadek częstuje kiełbasą, jaką usmażyła jego żona.

"Wszystko z naszej prywatnej gospodarki"- chwali sie Andrzej. Przez całe swoje życie pracował jako rolnik i nigdy nie był w kołhozie. 

"Żyjemy dobrze, niezależnie od tego, kto nami rządzi. Mamy co jeść, nic nam nie potrzeba"- podchwyca słowa męża Suzana.

18 grudnia 2010, 18:48, Radio Svaboda.

Artykuł można przeczytać tutaj.

Zachodni obserwatorzy: Łukaszenka zadbał o wszystko

Taki wniosek wysnuli obserwatorzy wpływowych niemieckich, szwajcarskich i austriackich mediów. 

Jak pisze austriackie wydanie "Oberösterreichische Nachrichten" wszystko świadczy o tym, że jutro na wyborach prezydenckich przywódca, którego nazywają "ostatnim dyktatorem Europy", wygra ponownie. Polityków opozycyjnych po raz pierwszy nie prześladowano przed wyborami. Zwycięstwo w wyborach Łukaszenka zapewnił sobie poprzez nacisk na opozycję z pomocą służb specjalnych, przez obowiązkowe przymusowe głosowania współpracowników urzędów państwowych i przez brak kontroli. Nie bez krytyki ze strony Zachodu przeprowadzono pewne zmiany, jednak- jak i wcześniej- opozycja może kontrolować na wyborach tylko 5% z 7500 lokali wyborczych na Białorusi.

Jak zauważyło szwajcarskie wydanie Neue Zuercher Zeitung, pomimo tego, że po raz pierwszy opozycyjni oponenci Łukaszenki mogli otwarcie mówić co chcą nawet w telewizji państwowej, nic nie wskazuje na to, że Łukaszenka w niedzielę będzie pędził swoim prywatny samolotem do swojego przyjaciele Cháveza do Wenezueli, a naród będzie świętować na ulicy w związku z końcem dyktatury.

Autor artykułu, w opraciu o opinię niezależnych ekspertów twierdzi, że Łukaszenka na kolejnych wyborach otrzyma przeważającą ilość głosów. Bo poza granicami miejskich elit -nie zważając na swoją złą reputację- jest kochany jako "baćka narodu". Pomimo światowego kryzysu, jaki między innymi, dosięgnał i Białoruś, Łukaszenka jawi się wielu osobom w kraju jako gwarant pewnej stabilności ekonomicznej.

Jak pisze niemiecka Frankfurter Allgemeine "Łukaszenka postarał o wszystko"- na przykład  wszystko świadczy o tym, że obecny prezydent białoruski pogodził się z Rosją. Oznacza to, że "Kreml wyrazi zgodę na to, aby Białoruś- możliwe, że już na początku 2011 roku- znowu otrzymała taniej ropę. Oczywiście, aby Białorusini otrzymali ropę jak najszybciej, prezydent będzie musiał już w najbliższych dniach ratyfikować dokumenty Unii Celnej. Łukaszenka i jego rosyjski kolega Dmitrij Miedwiediew określili swoje niedawne spotkanie jako "wznowienie" wschodniosłowiańskiego braterstwa. 

Aleksander Łukaszenka może spokojnie planować swój 4-ty rok kadencji prezydenckiej również dlatego, że jego konkurenci opozycyjni są rozdrobnieni i słabi. I dlatego nawet można sobie pozwolić przymykać oko na niedozowlone akcje kandydatów w zabronionych miejscach- w tym samym czasie jak wcześniej przegonino natychmiast demonstrantów. Wedle myśli Łukaszenki-  pisze wydanie - opozycja zademonstruje Białorusinom swoje rozdrobnienie, w tenże czas umocniwszy Brukselę w iluzjach dotyczących tego, że dyktator w zasadzie może być gotowy do demokratyzacji. Dzisiaj, kiedy z Moskwą znowu udało się porozumieć, Łukaszenka nie ma powodów, by przeprowadzić reformy"
- pisze Frankfurter Allgemeine.

18 grudnia 2010, 13:21, Radio Svaboda.

Artykuł można przeczytać tutaj.

piątek, 17 grudnia 2010

Opozycyjni kandydaci nawołują : "Nowe wybory bez Łukaszenki!"

Dzisiaj przedostatni dzień kampanii wyborczej kandydatów na prezydenta Białorusi. Pretendenci na najwyższe stanowisko kontynują swoje przedwyborcze podróże, przemawiają na spotkaniach wyborców, spotykają się z dziennikarzami białoruskich i niezależnych mediów, występują z politycznymi oświadczeniami. Główną treścią tych oświadczeń jest nawołanie do przyjścia na plac Październikowy 19 grudnia nalegać na się nowe wolne wybory bez udziału Łukaszenki.

Uładzimir Niaklajeu na swoją ostatnią przedwyborczą podróż zdecydował się na rodzinne miasteczko Krewa:

"Tam są groby moich rodziców, moich dziadków, tam jest cerkiew, w której zostałem ochrzszony i gdzie, daj Bóg jeszcze nieprędko, zostanę pochowany. Tam są wszyscy krewni w Krewi. Dlatego tam jadę."

Uładzimir Niaklajeu powiedział, że już teraz nie ma powodów, aby zaakceptować wyniki teraźniejszych wyborów i nawołuje rodaków, by 19 grudnia protestowali na placu Październikowym w Mińsku. Podczas wczorajszego mityngu w Mińsku Uładzimir Niaklajeu wystąpił z hasłem: "Nowe wybory- bez Łukaszenki!".

"To nie jest mój pomysł, wynikł z logiki wydarzeń. Nikt nie może zaakceptować tego, co się teraz dzieje, tego jak prześladują ludzi na tych, jak i na poprzednich wyborach, przy tym, że na tych nie ma równouprawnienie pretendentów."

Kolejny opozycyjny kandydat, Andrej Sannikau, opowiedział się za Niaklajeuem:

"Rzeczywiście, potrzebne są nam uczciwe, demokratyczne wybory. A one mogą odbyć się- jak pokazała ta kampania- tylko bez Łukaszenki i Jarmoszyny."

Takie wybory będą realne, jeżeli tego potrzebuje naród- jest przekonany Sannikau, a pierwszy głos zostanie zabrany na Placu 19 grudnia.

Kandydat na prezydenta Jarosław Romańczuk dzisiaj na konferencji prasowej wystąpił z podobnym oświadczeniem. Według niego "społeczeństwo Białorusi jest teraz pozbawione wolnych wyborów, zmieniły się tylko dekoracje, a sedno fałszerstwa wyborów białoruskich pozostało takie samo."

"Sądzę, że wyjściem z tej sytuacji, jaka zaistaniała jest przeprowadzenie uczciwych wyborów parlamentarnych i prezydenckich na wiosnę, kiedy będzie osiągnięty konsensus i zrozumienie, że kraj znajduję się w impasie politycznym."

Według Romańczuka, który odniósł się do wyników badań Agencji Skutecznej Komunikacji "Inside" na Łukaszenkę gotowych jest zagłosować 39% wyborców, tyleż samo na Romańczuka, Sannikaua i Niaklajeua razem wziętych. Tak więc- w pierwszej turze nie może być zwycięscy. Równowaga sił w państwie na czas kampanii zmieniła się, ale trzeba domagać się jej legalizacji poprzez wolne wybory bez naruszenia i fałszerstw, jak powiedział Romańczuk.

Kandydat z BChD Wital Romańczuk sądzi, że domaganie się wolnych wyborów to tylko zadanie-minimum:

"Ja bym przedwcześnie na miejscu innych kandydatów nie nie doceniał możliwości narodu białoruskiego. Możliwe, że władza zmieni się już 20-ego. Ale co do zadań-minimum jestem przekonany, że potrzeba będzie nowych, wolnych wyborów."

Mikałaj Statkiewicz gorąco popiera nawołania kolegów. Aby to osiągnąć najpierw trzeba Białorusinom przyjść na Plac, mówi:

"Nie lubię przepowiadać, ale dla mnie jest już oczywiste, że na Placu będzie wyjątkowa liczba Białorusinów, którzy wyjdą na ulicę jednocześnie, a nie poprzez nakaz. Ludzi będzie znacznie więcej niż w 2006 roku. I uda się nam coś osiągnąć, zamiast stania i słuchania pieśni. Jeśli ludzie przyjdą, to coś zrobimy, a tym, którzy będą nas powstrzymywać- nie pozwolimy na to, by to robili."

17 grudnia 2010, 16:16, Radio Svaboda.

Artykuł można przeczytać tutaj.

środa, 15 grudnia 2010

Łukaszenka: reakcja musi być odpowiednia i ostra

Przywódca Białorusi powierzył zadanie ministrowi spraw wewnętrznych Anatolowi Kulaszowi na czas kampanii wyborczej.

"Reakcja pracowników służb porządkowych i wojskowych również musi być odpowiednia i ostra. Idzcie z pokojem (mityngując) tam, gdzie można iść , gdzie wyznaczono miejsce. Idzcie, proszę, protestujcie, rozmawiajcie. Ale jeśli to będzie przechodziło z naruszeniem prawa, to i reakcja musi być odpowiednia"- powiedział Aleksander Łukaszenka 15 grudnia na naradzie na temat bezpieczeństwa podczas kampanii wyborczej.

Według Aleksandra Łukaszenki "narodowi żaden Plac nie jest potrzebny", a ci z liderów opozycji, którzy na niego nawołują, sami się "pogrzebią".

Głowa państwa poleciła sekretarzowi państowemu Rady Bezpieczeństwa Leanidowi Malcawi skoordynować działania organów służb porządkowych podczas wyborów "aby nie było kłopotów czy jakiś niepotrzebych poruszeń."


15 grudnia 2010, 19:56, Алег Грузьдзіловіч, Radio Svaboda.

Artykuł można przeczytać tutaj.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

ONT "dał" opozycyjnym kandydatom jeden procent

Niektóre podstawowe wydarzenia polityczne sprzed ostatnich dni w oglądzie Witala Cyhankowa.

Cichanowicz: Jednym z najbardziej głośnych wydarzeń stał się apel Uładzimira Niaklajeua
skierowany do innych kandydatów na prezydenta, aby zrezygnować z kandydowania na mających się odbyć wyborach. Przypomnijmy, że żaden z kandydatów nie zechciał tego zrobić oraz, że propozycja Niaklajeua nie została podtrzymana. Panie Witale- czy według Pana ten apel miał szansę na sukces?

Cyhankou: Oczywiście, że nie. To, że żadnych wspólnych działań opozycyjnych kandydatów nie będzie – ani w sprawie rezygnacji z uczestniczenia w wyborach, ani w sprawie wyznaczenia jedynego kandydata – stało się jasne już dawno temu. Jeśli scenariusz jedynego kandydata został odrzucony dość dawno temu, jeszcze w stadium przygotowywania się do wyborów, to oczywiste, że z każdym dniem przed głosowaniem jego wykonanie staje się coraz mniej realne.

Według mnie, propozycja Uładzimira Niaklajeua została spowodowana przez zmianę sytuacji zewnątrzpolitycznej. Ostatnie porozumienia w Moskwie udowodniły, że Rosja znów postanowiła postawić na Aleksandra Łukaszenkę, że to właśnie on jest jedynym kandydatem prorosyjskim. Niejednoznaczna jest pozycja Europy i USA (podpisana została wspólna deklaracja sekretarza stanu Hilary Clinton oraz ministra spraw zewnętrznych Białorusi Siarheja Martunaua, w której Białoruś zadeklarowała, że zlikwiduje wszystkie swoje zasoby uranu). Wszystko to wskazuje na to, że opozycja białoruska może się nastawiać jedynie na Plac. Jest to jedyna możliwość do obrony uzyskanych wyników głosowania.

Cichanowicz: Witale, a czy są jakieś podstawy do oszacowania tego, jakie wyniki glosowania może ogłosić CKW?

Cyhankou: Tak, względnie można to oszacować, jeżeli przyjrzymy się tzw. „wypytce” telefonicznej, która została przeprowadzona w niedzielę wieczorem na kanale ONT w programie „Kontury”. Doświadczenie z poprzednich kampanii wyborczych wskazuje na to, że zazwyczaj oficjalne protokoły wyników zgadzają się z podobnymi „wypytkami”. Właśnie do tych liczb przygotowują publikę. Tak więc, według „wypytek” telefonicznych, na Łukaszenkę oddało głos 73%, wszyscy inni opozycyjni kandydaci otrzymali około jednego procenta. Ciekawie, że reżyserzy tego „wypytywania” nie postanowili rozdzielić kogoś z kandydatów, podzielić ich na mocnych i słabych, czy jakoś zwrócić uwagę na rankingi socjologów, według których Niaklajeu na przykład, jeszcze w październiku miał około 15%. Oni- powtórzę się- wszystkim kandydatom dali w przybliżeniu 1%, ten sam Niaklajeu otrzymał 0,89%. Przypomnę, że kilka tygodni temu Łukaszenka mówił, że inni kandydaci mają nie więcej niż kilka procent poparcia. Możliwe, że właśnie te postanowienie i będzie realizowane.

I jeszcze jedno. Analitycy wystawili osąd, że władza „da” któremuś kandydatowi opozycyjnemu drugie miejsce, „wyznaczy” go liderem opozycji na najbliższe lata. Wydaje się jednak, że władza działa zgodnie z o wiele prostszymi schematami.

Cichanowicz: Witale, wydarzeniem ostatnich dni stały się również deklaracje szefa administracji prezydenta Białorusi Uładzimira Makieja, który 11 grudnia na telekanale „RTR-Białoruś” powiadomił o prowokacjach, jakie to niby są przygotowywane przez opozycję w dniu wyborów z użyciem materiałów wybuchowych. Jaki cel mają te deklaracje?

Cyhankou: Po pierwsze, najbardziej widoczne znajduje się na powierzchni – nastraszyć potencjalnych uczestników akcji protestacyjnej na Placu, wpłynąć na tych, którzy jeszcze się nie wybili. Po drugie, zabezpieczyć się na wypadek, gdyby na Placu rzeczywiście wydarzyły się jakieś gwałtowne akcje – „widzicie, a myśmy mówili”. Bardzo ciekawa jest tutaj logika – bo w przypadku, kiedy władze rzeczywiście by coś o tym wiedziały, to: wyłóżcie fakty, pokażcie społeczeństwu. No i po trzecie- rzeczywiście większość kandydatów od razu zaczęła odpowiadać, że Plac będzie pokojowy. Być może właśnie tego potrzebowały władzy, żeby kandydaci wzięli na siebie odpowiedzialność, że żadnego radykalizmu podczas akcji protestu nie będzie, żeby ludzie postali i się rozeszli.

13 grudnia 2010, 10:37, Radio Svaboda.

Artykuł można przeczytać tutaj.

środa, 8 grudnia 2010

Łukaszenka: Nie jestem carem.

Występujący na zakończenie IV Wszechbiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego Aleksander Łukaszenka powiedział, że nie trzyma się kurczowo władzy:

"Nie trzymam się kurczowo władzy. Ale kiedy ktoś tak mówi, to myśli, że prezydent jest jak car (...) To wszystko nieprawda. Jeśli prezydent stanie się carem, Białorusi nie będzie. Ja patrzę na pracę i posadę prezydenta jak na najcięższą pracę"- stwierdził Łukaszenka.

Ostrzegł również przed "upadkiem władzy": "Nam nie potrzeba bezmyślnej zmiany systemu politycznego, z takim trudem stworzonego kawałek po kawałku. Upadek władzy to upadek państwa"- mówi przekonany Łukaszenka.

"Ja nie twierdzę, że mamy idealny system polityczny, ja nie twierdzę, że trzeba na wieki zachować ten system- dodał- ale póki daje rezultaty, trzeba go pozostawić i podtrzymywać."

Łukaszenka jest również przekonany, że przy wyborze prezydenta naród białoruski nie ma potrzeby zewnętrznych porad.

"Wola narodu białoruskiego to jedyna prawomocna siła, jaka może wpłynąć na los państwa i nie ma potrzeby jakiś zewnętrznych porad." 

8 grudnia 2010, 11:06, Nasza Niwa.

Artykuł można przeczytać tutaj.

niedziela, 28 listopada 2010

Program Łukaszenki: wzbogacenie się i wolność

Autorytarny przywódca wychodzi po raz czwarty z obietnicami wzrostu dobrobytu. "W kraju będzie wprowadzona zasada: dozwolone jest wszystko, co nie jest wyraźnie zabronione." Ani słowa o intergracji z Rosją.
Gazety państwowe  27 listopada opublikowały przedwyborczy program Aleksandra Łukaszenki. Tym sposobem, Łukaszenka okazał się pierwszym, któremu poświęciły swoje strony.

Obecny prezydent wymienia w nim to, co "zrobiliśmy":

  • stworzyliśmy państwo, które zajmuje na poziomie rozwoju ludzkiego potencjału 61 miejsce z nieomal 200 państw świata.

  • obroniliśmy państwo od kradzieży.

  • wytrwaliśmy w sytuacji kryzysu światowego.

  • wyratowaliśmy wioskę i zabezpieczyliśmy bezpieczeństwo żywnościowe kraju.

  • zapewniliśmy pełne zatrudnienie.

  • wybudowaliśmy dzisiątki milionów kwadratowych metrów powieszchni mieszkalnej.

  • zdecydowanie polepszyliśmy zaawansowanie opieki zdrowotnej i edukację.

  • zapewniliśmy lepszy byt.




  • W ciągu najbliższych pięciu lat "Białoruś powinna stać się jednym z 50 krajów świata z najwyższym wskaźniekiem rozwoju potencjału ludzkiego" zaznacza w programie.

    Aby to osiągnąć kandydat Łukaszenka stawia sobie za cel:

  • wzmocnić naród. "Każda rodzina, w której jest czwórka lub więcej dzieci, na koszt państwa otrzyma mieszkanie. Rodzinom z trójką dzieci zostanie zwrócone 75 procent kosztów zakupu mieszkania."

  • stać się zamożniejszymi. "Kosztem wzrostu gospodarki będzie zapewnienie dalszego wzrostu wynagrodzeń, emerytur, stypendiów, ich pełnej i termonowej wypłaty."

  • wzmocnienie opieki socjalnej. "Każdemu będzie zagwarantowane miejsce pracy. Państwo pomoże każdemu, kto potrzebuje pomocy."

  • zapewnienie światowej klasy poziomu obsługi medycznej. "Wszystkie kliniki i szpitale w kraju będą w pełni obsługiwane przez profesjonalistów, kolejki pójdą w niepamięć."

  • wybudowa 10 mln. metrów kw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych rocznie. "Nim nie minie pięć lat na kązdego mieszkańca Białorusi będzie przypadać nie mniej jak 28 metrów kw. powieszchni mieszkalnej. Poziom dochodów powinien pozwolić rodzinom nabyć właśne mieszkanie średnio w przeciągu pięciu lat."

  • umocnienie waluty krajowej. "Będzie zapewniona stabilność kursu rubla białoruskiego, absolutne bezpieczeństwo depozytów detalicznych, dostępność kredytów bankowych."

  • stworzenie nowego wizerunku gospodarki białoruskiej. "W ciągu najbliższych pięciu lat w kraju będzie zrealizowanych nie mniej jak 100 potężnych inwestycji. Pojawią się nowe gałęzie: kosmiczna, nano- i biotechnologiczna, alternatywnych źródeł energii i inne. Rolnictwo stanie się rentownym agrobiznesem. Eksport żywności wzrośnie ponad dwukrotnie- do 7 miliardów dolarów rocznie."

  • zapewnienie pełnej wolności inicjatywy."Przejdziemy z gospodarki dyrektyw do gospodarki inicjatyw. Będą chronione prawa dyrektora przed ryzykiem biznesowym. Zwiększenie roli przedsiębiorstw. Obniżka podatków. Radyklane uproszczenie sprawozdawczości i procedur administracyjnych. W kraju będzie wdrożona zasada: dozwolone jest wszystko, co nie jest wyraźnie zabronione."

  • dokonanie przełomu w informatyzacji. "Technologia informacyjna obejmie wszystkie obszary działalności. Pojawi się u nas pełnoprawna administracja elektroniczna. Wszystkie podstawowe usługi będzie można załatwić za pośrednictwem internetu. Uwolnimy człowieka od chodzenia po biurach i biurokracji. Internet dorówna jakością i cenami krajom rozwiniętym."

  • umocnienie roli młodego pokolenia. "Stworzymy nowe zachęty do realizacji ich inicjatyw i rozwoju zawodwego. Zasilimy młodzieżą kierownicze kadry oraz personel urzędów i firm"

  • poprawa funkcjonowania władzy. "Gwarantowana otwartość organów rządowych dla ludzi i inicjatyw obywatelskich. Wzmocnienie roli organizacji pozarządowych i samorządów lokalnych w życiu państwa. Będziemy prowadzić bezlitosną walkę z korupcją i przyczynami, które ją powodują."

  • zachowanie pokoju i harmonii w społeczeństwie. "Białoruś była i będzie państwem, gdzie wygodnie i bezpiecznie żyje się wszystkim ludziom, niezależnie od narodowości, poglądów i religii. Nie dopuścimy do szerzenia się przestępczości, konfliktów społecznych i sporów."

    "To wszystko wykonamy obowiązkowo (...) Posiadacie już z nami doświadczenie. Kraj nie potrzebuje eksperymentów"- przekonywał Łukaszenka.
    W przeddzień wyborów prosi obywateli "tylko o jedno: nie oceniajcie po słowach- po czynach!"

    Nie ma słowa w programie o wspieraniu języka białoruskiego i kultury narodowej. Ogólnie mówiąc, program autorytarnego przywódcy jest tak samo populistyczny, jak i jego głównych oponentów. Populizm staje się chrakterystyczną cechą kultury politycznej Białorusinów. W tym względzie kraj silnie różni się od krajów UE i szybko upodabnia się do słabo rozwiniętych krajów Azji i Ameryki Łacińskiej.

    Punkty "kolejki pójdą w niepamięć" i "będziemy budować 10 mln metrów kw. powierzchni mieszkalnej" przypominają o "do 2000 roku każda radziecka rodzina otrzyma osobne mieszkanie". Jednakże w programie znajdują się i realistycznie, jasno określone zadania: na przykład, stworzenie e-administracji. Podobnie do naszego kraju funkcjonowały Estonia czy Słowacja. One, nawiasem mówiąc, w wyniku reform demokratycznych i rynkowych, znalazły się na top-liście 50 krajów świata, o czym wspomina w programie i Aleksander Łukaszenka. Zwraca uwagę brak wzmianki o integracji z Rosją, które wcześniej zajmowały szerokie miejsce w łukaszenkowskiej retoryce. Jednocześnie zobowiązał się do dalszej "budowy niezależnej Białorusi", która nie będzie "niczyim dodatkiem."

    28 listopada 2010, 14:52, Nasza Niwa.

    Artykuł można przeczytać tutaj.
  • piątek, 26 listopada 2010

    Próba Placu. Reportaż online.

    24 listopada w Mińsku zaplanowano spotkanie z wyborcami demokratycznych kandydatów na prezydenta. Początek akcji zaplanowano na 18:00.
    Miejskie władze nie wyraziły zgody na przeprowadzenie akcji na placu Październikowym. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Centralna Komisja Wyborcza ostrzegły organizatorów o poniesieniu ewentualnej odpowiedzialności.


    Uliczna demonstracja została zaplanowana w dzień rocznicy reformy konstytucyjnej 1996 roku, w wyniku której Aleksander Łukaszenka przedłużył termin swojej prezydentury oraz znacznie poszerzył swoje uprawnienia.

    W podwórkach domów na ulicy Enhelsa- autobusy z milicjantami.

    17:30- Wstęp na plac Październikowy jest wolny. Demonstrantów na razie nie ma. Wielu agentów z krótkofalówkami i ludzi o sportowej budowie ciała po cywilnemu.

    17:40- Zjawia się kandydat na prezydenta Wital Rymaszeuski, przewodniczący Partii BChD Pawał Siewiaryniec, polityk Siarhiej Kaliakin, obrońca praw człowieka Hary Pahaniajła, młodzieżowy działacz Mikoła Dziemidzienka.



    17:43- Przedstawiciele BChD rozpoczęli demonstrację na przeciwnej od placu stronie prospektu Niepodległości. Stoją z flagami i portretami Rymaszeuskiego.

    17:48- Rozwinęli pierwszą biało-czerwono-białą flagę. Ludzie stopniowo się zbierają. Teraz jest koło 200 osób.

    17:50- Ludzie zaczynają śpiewać "Niech żyje Białoruś!".

    17:55- Na placu zjawia się Ihar Karpienka, przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej. Przekonuje obecnych, że nie mają prawa tutaj agitować, na co Rymaszeuski odpowiada, że plac nie jest dla dyktatorów, a dla ludzi.



    18:00- Na placu na cały głos włączono ekran. Doszedł kandydat na prezydenta Mikałaj Statkiewicz.

    18:05- Na placu pojawia się były więzień polityczny Andrej Klimau. Wyraził poparcie dla Witala Rymaszeuskiego. Kilkaset osób z centrum placu rusza w kierunku Pałacu Kultury Związków Zawodowych.

    18:10-Na schodach Pałacu Związków Zawodowych pojawia się transparent "Sasza, odejdź!". Tamże- improwizowana trybuna. Obecnych jest około tysiąca osób. Rozpoczął mityng Daszkiewicz: "Zebraliśmy się, aby oświadczyć, że naród białoruski nie zapomniał o przestępstwach. Reżim opiera się na strachu. Dzisiaj obalamy ten stereotyp. Dajemy ostatnie ostrzeżenie. Łukaszenko, odejdź!".
    Na plac przyszedł Uładzimir Niaklajeu.


    18:15- Rymaszeuski: "Dzisiaj zaczynamy walczyć o zwycięstwo. Nadszedł czas na siłę narodu białoruskiego bez zdawania się na Zachód i Wschód."

    18:20- Przed budynek wyszła przedstawicielka administracji Pałacu Związków Zawodowych. Oburzała się, że zza mityngu ludzie nie mogą trafić na spektakl.

    Niaklajeu powiedział, że przyszedł agitować nie za siebie, a podziekować za wsparcie. Przeczytał swój wiersz który kończy się wersem: "Przyszliśmy, abyś wygrał".


    18:25- Ludzie ustawiają się, aby zanieść postulaty do CKW na plac Niepodległości.
    Na samym czele stoją ludzie z transparentem "Odejdź". Kolumna wyrusza w stronę CKW, która znajduje się na placu Niepodległości.
    Mikałaj Statkiewicz wymienia postulaty mityngu, w trzech punktach:
    1. Aby każdy kandydat miał swojego przedstawiciela w komisji.
    2. Aby anulować przedterminowe głosowanie.
    3. Aby liczenie głosów odbywało się publicznie.

    Pawał Siewiaryniec: "Mówili, że dzisiaj będzie 100 osób, a już jest nas tysiąc. To znaczy, że 19 grudnia będzie tutaj stać naród białoruski. Łukaszenka powinien przyjść 19 grudnia na plac Październikowy i korzyć się przed narodem białoruskim."
    Siewiaryniec wezwał wzystkich kandydatów, by włączyli hasło "Łukaszenka- odejdź!" do swoich materiałów wyborczych, bo Łukaszenka- ja sądzi- nie ma prawa bytu.

    18:30- Manifestanci idą prospektem Niepodległości w kierunku placu Niepodległości. Przechodniom rozdają kopie odezwy do CKW.

    18:37- Idą przez przejście podziemne pod ulicą Lenina. Obok HUM-u demonstrację napotkał kandydat Michalewicz, ale powiedzał, że w akcji nie bierze udziału.

    18:39- Demonstranci przechodzili obok pikiety Andreja Sannikaua koło HUM-u. Przedstawiciele Sannikaua powiedzieli, że nie będą włączać się do akcji.

    18:40- Pojawiają się sztandary organizacji "Młodzi Demokraci".


    18:45- Kolumna przechodzi obok budynku KGB. Nieznajomi w cywilnych ubraniach odpędzają uczestników akcji i dziennikarzy.

    18:50-Kolumna z okrzykami "Wierzymy-możemy-wygramy!", "Łukaszenka, odejdź!" podeszła do hotelu "Mińsk". Milicja nie przeszkadza, ale prosi by nie wychodzić na jezdnię.

    18:55- Rzecznik prasowy milicji miejskiej Alaksandar Lastouski na pytanie "Svabody" czy przepuszczą przedstawicieli demonstracji do CKW, odpowiedział stanowczo: "Tak, choć złamano wszystko, co można złamać."

    18:59-Manifestanci podeszli pod CKW.

    19:00- Pawał Swiaryniec powiedział "Svabodzie", że do akcję włączyło się 2-3 tysiące osób. Według przedstawicieli milicji, uczestników jest 250.

    19:05- Kolumna niespodziewanie podeszła do pomnika Lenina, który znajduje się naprzeciwko budynku Rządu na placu Niepodległości.

    Urzędnicy mówią, że CKW jest zamknięta. Zgadzają się wpuścić trzy osoby, aby te przekazały swoje postulaty. Rymaszeuski chce iść, a Statkiewicz jest przeciwny temu pomysłowi.

    19:09-Statkiewicz zachęca, aby przymocować postulaty na szyldach CKW i Izby Reprezentantów.

    19:10- Statkiewicz przymocowuje arkusz z postulatami mityngu do szyldu Izby Reprezentantów Zgromadzenia Narodowego.


    19:11-Rymaszeuski dziękuje wszystkim za udział w akcji. Mówi, że jest to pierwszy krok do zwiększenia siły i zwycięstwa. Do CKW weszło tylko 2 kandydatów: Mikałaj Statkiewicz i Wital Rymaszeuski.

    19:15- Występujący domagają się wolności dla Mikałaja Autychowicza i innych więźniów politycznych.

    19:17- Występujący wyrażają nadzieję, że akcja w dzień wyborów 19 grudnia będzie ogromna. Mówią, że dzisiajesza próba zakończyła się sukcesem.

    19:20- Akcja zakończyła się. Uczestnicy zwinęli flagi.

    24 listopada 2010, 19:10, Radio Svaboda.

    Artykuł można przeczytać tutaj.