Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksander Łukaszenka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksander Łukaszenka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 sierpnia 2011

Czy Rosja rzeczywiście chce przyłączyć Białoruś?

Rosyjski premier Władimir Putin nazwał „prawdopodobnym i bardzo pożądanym” zjednoczenie Białorusi i Rosji w jedno państwo. Jak wytłumaczyć powrót do retoryki integracji? Czy populatna jest idea zjednoczenia Rosji z Białorusią? Czy może Aleksander Łukaszenka wykorzystać rosyjskie wybory na swoją korzyść?

Uczestnicy: Prodziekan Wydziału Gospodarki Światowej i Polityki Światowej Wyższej Szkoly Ekonomicznej Andrej Suzdalcau z Moskwy i politolog Andrej Fiodarau z Mińska.

Czym wytłumaczyć powrót do retoryki integracji?

Waler Karbalewicz: „Całkiem niedawno ambasador Rosji na Białorusi Aleksander Surikow w wywiadzie dla BelaPAN zapewniał białoruskich odbiorców, że Rosja nie zamierza odebrać suwerenności Białorusi, Moskwie to niepotrzebne, Rosja posiada wystarczająco swojego terytorium. I większośc ekspertów jednogłośnie stwierdziła, że idea zjednoczenia obu państw zginęła razem z bohaterami.

I tak Putin to wszystko obalił i powiedział, że zjednoczenie Białorusi i Rosji w jedno państwo jest „prawdopodobne i bardzo pożądane”. A prezydent Białorusi Łukaszenka już nie jest zdrajcą, ani „ojcem chrzestnym”, a poważnym politykiem, który „konsekwentnie idzie drogą integracji z Rosją”. Czym wytłumaczyć powrót do retoryki integracji?

Andrej Suzdalcau: Jakiejś szczególnej retoryki integracyjnej w Rosji nie ma. Idea integracji jest skoncentrowana na unii celnej i wspólnej przestrzeni gospodarczej, które to są związane z wyborami.

W tym wypadku Putin powtórzył starą wersję, którą ogłosił jeszcze w 2002 roku: zjednoczenie jest możliwe, jeśli zażąda tego naród białoruski. Zrozumiałe jest, że jednomyślności w tej kwestii pośród białoruskiego narodu nie ma. Dlatego widzimy tu pytanie i odpowiedź. Nic więcej.

Andrej Fiodarau: Dla mnie oświadczenie Putina nie wydaje się dziwne. W przeciwieństwie do ekspertów, o których pan mówił, nie sądzę, że temat zjednoczenia Białorusi i Rosji w jedno państwo został wyczerpany. W Moskwie jest pomysł, by początkowo podporządkować sobie Białoruś ekonomicznie, a potem, kiedy będzie odpowiedni moment, i politycznie. Nawiasem mówiąc, sam ambasador Surikow, którego pan wspomniał, w swoim „zaprzeczeniu” idei inkorporacji Białorusi w skład Rosji powiedział, że jeśli wy chcecie zjednoczyć się w jedno państwo, to my przeciwko nie będziemy.

Ale białoruskie społeczeństwo jest nastawione negatywnie do tej idei. Sam Łukaszenka na niedawnej konferencji prasowej powiedział, że większość narodu białoruskiego nie chce przyłączenia ani do Rosji ani do Unii Europejskiej.

To oświadczenie Putina tłumaczy się tym, że w Rosji zbliżają się wybory parlamentarne i prezydenckie. Wybory do Dumy mało kogo interesują w samej Rosji. Wszystko jest skoncentrowane na wyborach prezydenckich. Putin zamierza w nich uczestniczyć. Mam duże wątpliwości, że w rosyjskim społeczeństwie jest zachowana idea przywłaszczania terytoriów.

Czy w Rosji popularna jest idea zjednoczenia z Białorusią?

Karbalewicz: Jeśli wychodzimy od faktu, że oświadczenie Putina – to kampania PR, to oznacza, że idea integracji Białorusi z Rosją jest popularna w Rosji. Ogólnie rzecz ujmując, PR skupia się na opinii publicznej.

Suzdalcau: To nie tak. Temat integracji na obszarze postsowieckim był zawsze popularny, tak aktywnie wykorzystywany przez elity. Ale w Rosji na porządku dziennym jest teraz nie projekt zjednoczenia Białorusi i Rosji, a projekt unii celnej trzech państw (Białorusi, Rosji i Kazachstanu). Nie będę wypowiadać się za naród, ale w rosyjskiej elicie Łukaszenka się teraz nie liczy. Podczas gdy jest u władzy, nie ma sensu mówić o integracji. Uważam, że przy wszelkiej władzy zjednoczenie Białorusi i Rosji jest niemożliwe. Tematu Białorusi podczas tych wyborów w Rosji nie ma.

Karbalewicz: Jak pan więc wyjaśni oświadczenie Putina? Myślę, że pytanie i odpowiedź były przygotowane wcześniej.

Suzdalcau: Nie jest faktem, że pytanie i odpowiedź były przygotowane wcześniej. Ponieważ temat Białorusi zawsze wypływa podczas transmisji na żywo z udziałem i Putina i Miedwiediewa. Co się tyczy oceny Łukaszenki, to Białoruś ratyfikowała wszystkie dokumenty członkostwa we wspólnej przestrzeni gospodarczej. I w tej sprawie Moskwa nie ma do niego pretensji. A o państwie związkowym nie prowadzi się teraz rozmów.

Łukaszenka i rosyjskie wybory

Karbalewicz: Białoruskie kierownictwo chce wykorzystać kampanię wyborczą w Rosji do własnych celów. Okres rosyjskich wyborów, jeszcze z czasów Jelcyna – to sprzyjający czas dla integracji retoryki. Na białoruskich kanałach telewizyjnych zaczęło się zniesławianie Miedwiediewa. Czy oznacza to, że Łukaszenka postawił na Putina? A oświadczenie Putina to odpowiedź. Być może jest to sojusz? Czy Aleksander Łukaszenka może skorzystać z rosyjskich wyborów w swoim interesie?

Fiodarau: Nie sądzę, by białoruskie władze pokładały wielkie nadzieje w tych wyborach. Te czasy minęły. Grając po stronie Putina przeciwko Miedwiediewowi niczego nie przyniesie rosyjskiemu premierowi. Bo wszystkie elementy władzy i tak są w jednych rękach. A Miedwiediew – to „wiceprzewodniczący”.

Co tyczy się ostatniej wypowiedzi Putina, to był nie tylko komplement pod adresem Łukaszenki. Była też pewna kpina. Ponieważ była tam mowa o zjednoczeniu Rosji nie tylko z Białorusią, ale i z Południową Osetią. Trudno wyobrazić sobie lepszą ilustrację dla białoruskiej władzy. A przy okazji, przedstawiciel białoruskiego MSZ negatywnie ocenił to oświadczenie Putina.

Suzdalcau: Łukaszenka brał udział we wszystkich rosyjskich wyborach. Teraz Łukaszenka naprawdę występuje przeciw Miedwiediewowi. Dokładnie wyczuwa nastroje, walkę frakcji na Kremlu. Prezydent Białorusi ma na celu wesprzeć Putina. Aby, po pierwsze, potem powiedzieć, że tylko dzięki jego poparciu Putin wygrał. Jak powiedział w 2008 roku, Miedwiediew wygrał dzięki jego pomocy. Po drugie, potem, po wyborach, Lukaszenka wystawi rachunek, jaki Putin będzie musiał zapłacić.

Ale w tym samym czasie Łukaszenka prowadzi również inną grę – ze skrajnie lewicowym skrzydłem rosyjskiej sceny politycznej. W rosyjskich mediach pojawiły się wystąpienia, pikiety, na rzecz wsparcia białoruskiego lidera. Siły te występują zarówno przeciw Putinowi jaki Miedwiediewowi. Z tym przedsięwzięciem wiąże się niemało pieniędzy, ważna rolę odgrywa białoruska ambasada w Rosji. Ale nadzieje Łukaszenki są iluzoryczne. Jest to ryzykowna gra, w której on uczestniczy.

2 sierpnia 2011, 18:22, Waler Karbalewicz

Artykuł można przeczytać tutaj

środa, 20 lipca 2011

Dziś mija 17 lat od chwili zajęcia urzędu prezydenta Białorusi przez Aleksandra Łukaszenkę

Aleksander Łukaszenka wygrał w drugiej turze wyborów, która odbyła się 10 lipca 1994 roku. Jednakże uroczyste zaprzysiężenie odbyło się własnie 20 lipca.

Rezultaty tej prezydentury można różnie oceniać. Białoruś skłóciła się ze wszystkimi prawie sąsiadami. Mit cudu gospodarczego w tym roku runął. Na tle innych krajów europejskich, niższą przeciętną pensję obywatele otrzymują jedynie w Mołdawii. Pensja w Polsce przekracza obecnie czterokrotnie zarobek na Białorusi.

Dziś na Białorusi wymienić można nazwiska ponad 30 więźniów politycznych, w tym trzech byłych kandydatów na prezydenta kraju znajduje się w więzieniu (Andrej Sannikau, Mikałaj Statkiewicz, Dzmitryj Us). Zostali oni skazani na wysokie wyroki pozbawienia wolności (5, 6 oraz 5,5 roku); dwóch kolejnych byłych kandydatów: Uładzimir Niakliajeu i Wital Rymaszeuskich dostali wyroki w zawieszeniu, jednak ciągle znajdują na "haczyku". Aleś Michalewicz, który poinformował o praktykowaniu tortur w aresztach, uciekł do Czech, natomiast Ryhor Kastusiou uznawany jest za podejrzanego w sprawie masowych zamieszek i pozostaje w kraju z zakazem jego opuszczania.

20 lipca 2011, 10:07, NN

Artykuł można przeczytać tutaj

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Inauguracja nowej kadencji Łukaszenki może odbyć się 21 stycznia

Taką informację przekazał "Svabodzie" sekretarz Centralnej Komisji Wyborczej Mikałaj Łazawik.

"Jest to data robocza, a nie zatwierdzona. Przygotowania do inauguracji już trwają, a zgodnie z białoruskim prawem ceremonia powinna odbyć się nie później niż 2 miesiące po przeprowadzeniu wyborów prezydenckich".

17 stycznia 2011, 10:33, Uładzimier Hłod

Artykuł można przeczytać tutaj

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Pikieta w Moskwie: Ludzie to nie ziemniaki, wystarczy sadzania!





Pod takim hasłem przeszła dzisiaj pikieta koło Ambasady Białoruskiej w Moskiwie. Została zorganizowana przez kolegów uwięzionej korespondentki "Nowej Gazety" Iryny Chalip , którzy przyszli pod Ambasadę w strojach więziennych.

Wśród pikietujących byli: Alaksiej Simanau, Paweł Sielin, Paweł Hucionau, Barys Niamcou, Uładzimir Ryżkou. Uczestnicy pikiety domagali się zaprzestania terroru na Białorusi. Jeden z plakatów brzmiał "Ludzie to nie ziemniaki, wystarczy ich sadzania!"





27 grudnia 2010, 16:32, Radio Svaboda.

Artykuł można przeczytać tutaj.

piątek, 24 grudnia 2010

Łukaszenka zaapelował o miłosierdzie i dobroczynność.

Prezydent Białorusi złożył białoruskim katolikom życzenia z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia.

"Dla wszystkich Chrześcijan Narodzenie jest źródłem wiary, czystości i szczerości, uczy miłosierdzia i dobroczynności i tym samym czyni nas lepszymi, bardziej humanitarnymi, sprawiedliwymi. Ten wspaniały czas popycha nas do realizacji dobrych uczynków, do wrażliwości i zwracania uwagi na wszystkich tych którzy potrzebują współczucia, pomocy i opieki.

Na Białorusi, gdzie od wieków żyją przedstawiciele różnych wyznań, Boże Narodzenie nabiera szczególnego sensu, jako symbol zgody i wzajemnego zrozumienia między ludźmi. W takie dni, jesteśmy szczególnie świadomi tego, że pokój i spokój w Ojczyźnie zależy od nas samych. Tylko razem, połączonymi siłami, będziemy mogli zachować dobrobyt we wspólnym białoruskim domu, czynić go bogatszym i piękniejszym.

Niech ciepło świątecznych dni pozostanie u Państwa przez cały rok i mnoży wytworzoną energię do pracy dla naszej Ojczyzny.

Życzę Państwu i Państwa bliskim dużo zdrowia, sukcesów, szczęścia i radosnego nastroju" - pisze Aleksander Łukaszenka.

Ponad 600 osób, w tym 5 byłych kandydatów na prezydenta, aresztowanych po wydarzeniach 19 grudnia, spędzi święta Bożego Narodzenia za kratkami.

Z listem otwartym do Łukaszenki, w którym zawarto prośbę o przejaw humanitaryzmu i wypuszczenie aresztowanych, wystąpiła znana białoruska pisarka Światłana Aleksiewicz. Związek Pisarzy Białoruskich żąda uwolnienia byłego kandydata na prezydenta, poety Uładzimiera Niakliajeua. Były prezydent ZSRR, Michaił Gorbaczow i rosyjski Komisarz ds. Praw Człowieka, Uładzimier Lukin, proszą prezydenta Białorusi o uwolnienie korespondentki "Nowej Gazety" Iryny Chalip, która jest żoną kandydata na prezydenta Andreja Sannikaua. W domu kandydata i jego żony bez rodziców został ich trzyletni syn.

24 grudnia 2010, 10:12, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

wtorek, 21 grudnia 2010

Neue Zürcher Zeitung: Prawdziwe oblicze Łukaszenki

„Poprzez takie traktowanie opozycji prezydent Łukaszenka pokazuje swoją prawdziwą twarz. Wolne wybory w jego kraju są niemożliwe”- pisze dziennikarz szwajcarskiego wydania «Neue Zürcher Zeitung» Stinger.

 „Nasza władza uznaje tylko jedno stanowisko – to jest stanowisko siły. Wybierano prezydenta – a wybrano cara, który troszczy się tylko o swoich synów i o to, jak napełnić kieszenie swoich urzędników”- cytuje gazeta słowa wypowiedziane nie tak dawno w Telewizji Białoruskiej przez jednego z dziewięciu kandydatów alternatywnych Witala Rymaszeuskiego, który znajduje się teraz w areszcie. Drugi z aresztowanych po wyborach kandydat, również poczas telewizyjnej transmisji na żywo pośrednio obarczył Łukaszenkę odpowiedzialnością za śmierć dziennikarza dysydenta. Wtedy- podczas kampanii wyborczej- atmosfera była swobodna i otwarta.

 „Ale- zaznacza «Neue Zürcher Zeitung»- wszystko to miało niewiele wspólnego z demokracją. Łukaszenka, który autorytarnie przewodzi krajem od 1994 roku, całkowicie kontroluje wszystkie instytucje polityczne oraz może pozwolić sobie na pewne ustępstwa podczas kampanii wyborczej. Wykorzystuje cały aparat państwowy tylko dla zachowania swojej władzy. Był pewien swojego zwycięstwa jeszcze przed tym, w tym przypadku również dzięki niepojednanej opozycji, która nie potrafiła się dogadać w sprawie jednego kandydata. No i Bruksela obiecała w przypadku sprawiedliwych wyborów trzy miliardy euro, zapominając całkowicie, że w systemie łukaszenkowskim absolutnie nie może być prawdziwie demokratycznych i wolnych wyborów”.

„Swoją prawdziwą twarz miński dyktator ujawnił po zamknięciu lokali wyborczych - pisze «Neue Zürcher Zeitung». – Służby porządkowe brutalnie obeszły się z opozycją. Kolejny raz świadczy to o wielkim wpływie komunistycznego totalitaryzmu na byłego kierownika sowchozu. Wciąż straszą go kolorowe rewolucje wraz z wszystkimi ich okropnościami. Choć Białorusi do nich daleko.”

Ponadto, jak zaznacza wydanie, w parę dni przed wyborami Łukaszenka znówu otrzymał poparcie Moskwy.

Według «Neue Zürcher Zeitung», problemem ruchu oporu na Białorusi jest to, że „ogranicza się on do elity miejskiej. W przeciwieństwie do Ukrainy, gdzie przynajmniej na jej zachodnich terenach istniała tradycja antysowieckiego odporności, na Białorusi ciężko liczyć na opozycję, w której można byłoby dostrzec pewną przeciwwagę dla obecnej władzy. Rozpad ZSRR tutaj wielu rozpatruje- nie bez wpływu rosyjskiego- jako tragedię. Świadomość narodowa na Białorusi jest słaba, brak jest tradycji państwowości. Miński autokrata jest bardzo popularny na prowincji.”

 „Łukaszence wciąż udaje się zachować na terenach postradzieckich swoją dobrą reputację przywódcy, jaki zapewnił swojemu narodowi wysoki poziom życia. Jak tylko runą podstawy tej popularności, runie również władza Łukaszenki. Jemu bardziej, niż kiedykolwiek, zależy na dobrych stosunkach z Zachodem i szczególnie na rosyjskim dopływie gazu i ropy. Łukaszenka ma doświadczenie w zdobywaniu korzyści poprzez grę z Moskwą i Zachodem. Od Rosji i w szczególności od UE zależy, czy będzie położony kres tej haniebnej grze”- kończy swój artykuł w «Neue Zürcher Zeitung» dziennikarz Cyrył Stinger.

21 grudnia 2010, 11:55, Nasza Niwa.

Artykuł można przeczytać tutaj.

AKCJA SOLIDARNOŚCI NA AKREŚCINIE



19:00-Aleksander Milinkiewicz i Ryhor Kastusiou odeszli już od budynku więzienia, ale nadal pozostają w pobliżu, odeszli tylko parędziesiąt metrów dalej do setek ludzi. Wśród nich jest dużo młodych, których bliscy znajdują się za kratkami.

Według Naszej Niwy, po akcji został zatrzymany Michaś Paszkiewicz.

18:50- Po ostrzeżeniach ze strony milicjantów działacz Michaś Paszkiewicz i Franak Wiaczorka nawołali wszystkich do odejścia od ściany więzienia na parędziesiąt metrów. Przed odwrotem, wszyscy pozostawili zapalone znicze na śniegu obok ściany.







Z inicjatywy Kastusiowa i Milinkiewicza uczestnicy akcji zaczęli skandować "Wolności!" i "Niech żyje Białoruś!". Jak powiedział Ryhor Kastusiou "niech nasi członkowie za kratkami nas usłyszą i zrozumieją, że myślimy o nich."

Po odejściu od ściany więzienia, młodzi odpalili kilka petard, zrobiwszy swojego rodzaju ukłon dla tych, którzy znajdują się teraz za murami więzienia. 





18:35- Zarząd mińskiej milicji zwrócił się do dziennikarzy, którzy przyszli pod więzienie. Powiedziano im, aby oddzielili się od uczestników akcji. "To jest nielegalne zgromadzenie i organy porządkowe użyją niezbędnych środków w takiej sytuacji"- powiedział przedstawiciel stołecznej milicji.

18:20- Koło więzienia na Akreścinie zebrało się około 200 osób. Wielu z nich trzyma w rękach znicze jako znak solidarności z więźniami politycznymi.

Są listy zatrzymanych na Akreścinie, ale mało która osoba znajduje wśród nich swoich bliskich. W szczególności Ryhor Kastusiou, który przyszedł szukać swojego syna, którego zatrzymano, osądzono i dziś otrzymał 15 dni, ale na liście się nie znajduję. Gdzie go szukać- nie wie. Milicjanci, którzy przyjmują więźniów, nie udzielili mu infomacji.



Jest tutaj poeta Aleś Razanau, reżyser Waler Mazynski, działacz młodzieżowy Franak Wiaczorka, Michaś Paszkiewicz.

Aleksander Milinkiewicz powiedział, że w ramach kampanii solidarności poczynając od dzisiejszego dnia zbierają fundusze dla osób, które uwięziono.

W szczególności, aby do siedziby partii BFL przynoszić ciepłą odzież, środki do higieny osobistej, które przydadzą się uwięzionym. Ryhor Kastusiou, odpowiadając na pytania dziennikarzy, opowiedział o tym,jak to on spędził dzień w więzieniu, co mówili ludzie, krórzy byli w celi, z jakim nastrojem wyszedł. Odpowiadając na pytanie "Svabody" jak on ocenia to, co się stało na Placu, rozbicie szyb, Kastusiou powiedział jednoznacznie "Prowokacja!" . Według niego, kiedy próbowali negocjować z funkcjonariuszami milicji, krórzy już wyszli, ludzie jacy wybijali okna, stali za ich plecami i raptem wszyscy zniknęli. Potem Kastusioua uderzyli w głowę i po tym niczego już nie pamięta.

Co do ilości zatrzymanych, to podczas ostatniej kampanii prezydenckiej w 2006 roku przywieźli tutaj około 500 osób-wcześniej stał tutaj jeden budynek, teraz dobudowali drugi i mogą przetrzymywać więcej jak tysiąc osób. Wiadomo, że wielu zatrzymanych po skazaniu wiozą do więzenia w Żodzinie. Co do warunków w więzieniu, to są one bardzo surowe. Jak mówi Kastusiou, jego syn zdołał zatelefonować i powiedział ze go cieżko pobili.
Osoby, które różnymi metodami przekazują informacje z miejsca uwięzienia, mówią że nie ma możliwości spotkania się z adwokatem, nie pozwalają się napić, jest źle z żywnością.



Spytano Aleksandra Milinkiewicza, czemu władza tak surowo traktuje ludzi , Milinkiewicz odpowiedział, że władzy po prostu puściły nerwy i przestarszyli się liberalizacji, tego że jej nie powstrzymają, dlatego wyruszyli-jak widać- powstrzymać ją, nie pozwalając się rozwinąć.

Wielu pytało Aleksandra Milinkiewicza, czemu jego zdaniem rząd rosyjski odwrócił się od innych kandydatów na prezydenta i postawił na Aleksandra Łukaszenkę. Milinkiewicz odpowiedział, że nigdy nie spodziewał się czegokolwiek dobrego ze strony Władimira Putina i podkreślił, że droga Białorusi nie wiedzie na Wschód , ale do rodziny europejskich narodów. 

21 grudnia 2010, Radio Svaboda. 

Reportaż można przeczytać tutaj.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

PO AKCJI NA PLACU 2010. REPORTAŻ ONLINE.



19:10 Akcja na Placu zbliża się do końca. Prawie nikt już nie został. Funkcjonariusze organów bezpieczeństwa proponują dziennikarzom, których również jest już mniej, by opuścili Plac.

18:50- Ludzie wciąż nie schodzą z Placu. Jest tutaj teraz nie tylo młodzież, ale i osoby w średnim i starszym wieku. Około 40 osób stoi w grupkach. Mówią, że przyszli na znak protestu przeciwko Łukaszence i temu, że nie liczy sie z ludźmi .



Pośród zatrzymanych- Bajaryn i Koutun, imiona których już znamy oraz obywatele Rosji Wachmincau i Mienachau.

Zatrzymanych zawieziono na komisariat rejonu moskiewsiego w Mińsku.

18:45-Na plac podjechały wozy milicyjne i minibusy. Przychodzą nowi ludzie, przeważnie młodzież. Ludzie w cywilu razem z OMON-owcami ścigają młodzież i wrzucają do wozów. Zabierają młodych z przystanków autobusowych. Jak na razie nie wyłapali wszystkich, niektóre grupki młodzieży zebrały się koło Czerwnego Kościoła.

18:40- Zatrzymano Sławamira Adamowicza.



Pośród zatrzymanych na placu jest Alaksandar Makajeu i Uładzimir Jaromenak.

18:20- Na placu Niepodelgłości milicjanci w cywilu zaczęli brutalnie bić młodzież. Dostaje się również dziennikarzom.

Młodzież wyniesiono z placu.

18:10-Na przeciwko Domu Urzędu znajdują się teraz około dwudziestu działaczy młodzieżowych organizacji. Jest tutaj Mikoła Dziemidzienka, Aleś Kalita i inni. Dopiero co rozwinęli plakat "Odejdź!". Po przeciwległej stronie znajdują się pracownicy milicji.

18:00- Akcja przed Domem Urzędu.

13:42- Miedwiediew: Wybory na Białorusi to jej wewnętrzna sprawa.


Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew oświadczył, że wybory na Białorusi, jak i to, co dzieje się teraz w państwie, to osobista sprawa samej Białorusi.

"Wybory na Białorusi to wewnętrzna sprawa Białorusi. To, co się tam dzieje, jest ostatecznie osobistą sprawą niepodległego państwa"- powiedział Dmitrij Miedwiediew w poniedziałek na konferencji prasowej po rozmowach z prezydentem Łotwy Valdisem Zatlersem.

Miedwiediew zawezwał do czekania na oficjalne wyniki głosowania "Wierzymy w to, że te wyniki będą odzwierciedleniem suwerennej woli narodu białoruskiego".

13:25 - Proces Wiktara Czajkouskiego został odwleczony.


Powiernik Mikoły Statkiewicza, członek ruchu przedsiębiorców "Perspektywa" z Brześcia, Wiktar Czajkouski zsoatnie przetrzymany przez kolejne trzy dni.
Sąd Okręgowy w Brześciu oddalił raport policji w celu dopracowania. Milicjancie nie zdołali przedstawić świadków, a sami gubili się w swoich zeznaniach- mówi obrońca praw człowieka Raman Kiślak.

13:29- Około 40 zatrzymanych mężczyzn dowieziono do gmachu Sądu w rejonie sawieckim w Mińsku. Teraz w sądzie jest przerwa na lunch, proces rozpocznie się po godzinie 14.

13:20- Wciąż jest nieznane miejsce przetrzymywania grodzieńskiego dziennikarza Alaksieja Saleja.

13:18- Catherine Ashton potępiła przemoc wobec opozycjonistów w Mińsku.

Szef unijnej dyplomacji Catherine Ashton potępiła prześladowania wobec manifestantów, którzy wyszli na ulice Mińska po wyborach prezydenckich na Białorusi. Ashton zażądała natychmiastowego uwolnienia zatrzymanych.

"Ashton potępiła użycie przemocy w czasie powyborczej akcji, takich jak pobicia i zatrzymanie wielu liderów opozycji, w tym kilku kandydatów na prezydenta"- jak głosi komunikat prasowy.

13:05- Obserwatorzy: w niektórych częściach Mińska Łukaszenka nie zebrał 50% głosów.
Powiedział o tym na konferencji prasowej zatępca szefa ruchu "Za wolność" Wiktar Karnianienka. Według niego, w lokalu wyborczym nr 49 rejonu leninskiego, nr 104 rejonu moskiewskiego, nr 40 rejonu sowieckiego Łukaszenka zebrał po 47% głosów, w lokalu nr 57 rejonu kastrycznickiego- 42%.
Karnianienka podkreślił, że takie wyniki były podane przez obserwatorów w tych lokalach, gdzie mieli oni możliwość śledzenia procesu podliczania głosów.

12:40- Zatrzymany Aleksandar Sucjawierchi został skazany na 10 dni aretszu przez Sąd rejonu kastrycznickiego.

12:37- "Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy" wyraziło zdecydowany sprzeciw wobec szokujących faktów używania siły przez pracowników milicji wobec dziennikarzy i działaczy społecznych wieczorem 19 grudnia.

Stowarzyszenia wymaga natychmiastowego zbadania wszystkich przypadków przemocy wobec dzinnikarzy i ograniczania ich działalności zawodowej, jak również pociągnięcia wszystkich sprawców do odpowiedzialności.

12:20- Milicjanci obserwują Wiktara Harbaczowa.

W Borysowie dzisiaj od godziny 11 milicjanci czyhają blisko mieszkania działacza społecznego kampanii "Mów prawdę!" Wiktara Harbaczowa- powiadomili Radio Svabodę znajomi działacza.

Według ich słów, koło budynku nr 9 na ulicy Stachanauskiej stoi zaparkowany minibus, w jakim siedzi kilku mężczyzn w cywilu. Podchodzili już pod drzwi mieszkania Harbaczowa i głośno powiadomili Światlanę Harbaczową- żonę Wiktara-że są ciekawi, gdzie się dziś znajduje jej mąż. Oprócz tego nieznajomi odwiedzili okolicę szkoły, w której uczy się syn Harbaczowa Mikałaj i wypytywali chłopca, gdzie jest jego ojciec.

12:19- Zatrzymano Hannę Siuczyk, żonę Wiaczasława Siuczyka. Milicjanci zabrali ją z pracy i wiozą do sądu rejonu leninskiego w Mińsku.

12:15- Informacji o miejscu przebywania Uładzimira Niaklajeua nadal nie ma. Adwokat Tamara Sidarenka zwróciła się do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Prokuratury Generalnej i jak dotąd otrzymała negatywne odpowiedzi- nie wiedzą, gdzie znajduje się Niaklajeu.

11:54- Były kandydat na prezydenta Białorusi Dźmitry Wus potępił zamieszki w Mińsku 19 grudnia.

"Jednoznacznie potępiam sprowokowanie przez uczestników akcji zamieszek i za próbę przymusowego przejęcia Domu Rządu"- wypowiada się Wus.

11:35- Borodin: Zamieszki w Mińsku przygotowało USA.

Sekretarz Związku Białorusi i Rosji Paweł Borodin jest przekonany, że zamieszki w Mińsku były zorganizowane z pomocą USA.

"Zwabili, upili młodych chłopców i dziewczęta- powiedziała Borodin Interfaxowi -Takiego szturmy młodzi ludzie bez tego by nie dokonali".

11:35- Litwa zaniepokojona prześladowaniami w Mińsku.

MSZ Litwy wyraziło zaniepokojenie w związku z działaniami władz białoruskich wobec opozycjonistów, którzy próbowali przeprowadzić niesankcjonowaną akcję w Mińsku w dzień wyborów prezydenckich.

"Władze Białorusi nie zapewniają wolności zgromadzeń na Białorusi i używają siły wobec demonstrantów- mówi w swoim oświadczeniu MSZ Litwy- szczególny zaniepokojenie budzą surowe działania struktur porządkowych Białorusi w stosunku do kandydatów na prezydenta, przedstawicieli niezależnych mediów i opozycyjnych działaczy, zatrzymują ich, robią naloty na mieszkania i biura przedstawicieli demokratycznej opozycji."

11:35- Koło więzienia na ulicy Akreścina znajduję się blisko 30 osób. Listy zatrzymanych nie ma. Ludzie chcą uzyskać listę, ale milicjanci odmawiają udzielenia informacji.

Rodzice zatrzymanych grożą milicjantom, że będą leżeć na asfalcie i zablokują ruch koło bramy więzienia.

Przez bramę więzienia na okrągło wjeżdżają i wyjeżdżają pojazy milicyjne.

Obecni mówią, że w tym więzieniu znajduję sie około 200 osób. Mówią, że masę zatrzymanych zawieziono do więzienia żodzińskiego, paredziesiąt do tej pory znajduje się w oddziałach rejonowych komisariatów w Mińsku.

OBWE nie uznaje wyborów na Białorusi za wolne i demokratyczne

Wybory na Białorusi nie można uznać za wolne i demokratyczne, jak powiedział na konferencji prasowej w poniedziałek w Mińsku szef misji obserwatorów czasowych OBWE Tony Lloyd.

"Białoruś będzie musiała przejść jeszcze długą drogę, aby wypełnić swoje obowiązki w ramach OBWE" -powiedział Lloyd.

Ogólny przebieg głosowania otrzymał pozytywną ocenę obserwatorów. Jednak sytuacja pogorszyła się w czasie podliczania głosów. "Złą" lub "bardzo złą" ocenę otrzymała praktycznie połowa lokali wyborczych.

Lloyd: "Wybory nie są w stanie dać Białorusi tego nowego początku, jakiego jest warta."

Podkreslił, że "zatrzymania kandydatów na prezydenta i przedstawicieli społecznych oraz ostre rozpędzenie demonstracji będą fundamentem, na podstawie którego będą oceniane obecne wybory."

Wieczór wyborów był nękany zatrzymaniami praktycznie wszystkich kandydatów, jak również setek uczestników akcji ulicznej akcji -powiedział Lloyd.

Lloyd stwierdził, że czeka na odpowiedz rządu Białorusi dotyczącą aresztu uczestników akcji.

20 grudnia 2010, 14:30, Radio Svaboda.

Artykuł można przeczytać tutaj.

PLAC PAŹDZIERNIKOWY 2010- relacja online.

Około 15-20 tysięcy ludzi uczestniczyło w akcji protestu na Placu Październikowym i Placu Niezależności w Mińsku. Pojawiła się deklaracja stworzenia narodowego ruchu walczącego o wolne wybory bez Łukaszenki. Niektórzy demonstranci próbowali wtargnąć do Domu rządowego. Doszło do starć ze specnazem. W wyniku walk dziesiątki ludzi zostało pobitych i zatrzymanych, w tym także niektórzy z kandydatów na posadę prezydenta. Organizatorzy oświadczyli, że akcja będzie bezterminowo kontynuowana i zaapelowali do wszystkich obywateli, by przyszli na Plac Niezależności jutro o godzinie 18:00.

6:30- "Plac 2010" został brutalnie rozpędzony.

6:00- Jak powiadmił działacz kampanii "Europejska Białoruś" Alaksandar Atroszczankau, o 6-ej rano milicja zajechała do mieszkania zaufanej osoby Andreja Sannikaua, koordynatora kampanii społecznej "Europejska Białoruś" Źmiciera Bandarenki. Zgodnie ze słowami córki Bandarenka, milicjanci zabrali jej ojca bez jakichkolwiek słów wytłumaczenia oraz nie mówiąc, gdzie go będą więzić.

5:54- Z aresztu rejonu moskiewskiego Mińska wypuszczono korespondenta tut.by Kanstancina Łaszkiewicza- powiadomiła БелаПАН- jej główna redaktor Maryna Zołatawa: "Kanstancin został zatrzymany około północy i przebywał na komisarciacie milicji około czterech godzin."

5:00- Jak powiadomił działacz kampanii "Europejska Białoruś" Alaksandar Atroszczankau, pracownicy milicji włamali się do biura portalu "Charter97", gdzie przebywała redaktora strony Natalia Radzina i paru wolonatriuszy. Wszyscy zostali zatrzymani.

4:45- Zatrzymano Alaksieja Michalewicza i Dźmitra Wusa.

4:35- Zatrzymano liderów kampanii "Obrońcy praw człowieka za wolne wybory": wice-prezesa federacji praw człowieka Walancin Stefanowicz, obrońców praw człowieka Uładzimir Labkowicz, Anastasija Lojka, Siarhiej Sys, Źmicier Salaujou i innych.

1:40- Uładzimir Niaklajeu został wywieziony w nieznanym kierunku przez nieznajomych ze szpitala, jak powiadomiła jego rzeczniczka prasowa Julia Rymaszeuska.
"Siedmiu ludzi w cywilu włamało się do jego sali, zamknęło jego żonę w sąsiednim pokoju i niezważając na jej krzyki, owinęli Niaklajeua w koc i wywieźli w niewiadomym kierunku."

1:30- Mikoła Statkiewicz znajduje się w areszcie w Arkeścinie. Jego adwokat Siarhiej Marcalieu powiedział:

"Mikałaj Statkiewicz już odjeżdzał taksówką z placu, ale auto zostało przyblokowane kilkoma innymi samochodami. Zamaskowani ludzie, którzy się nie przedstawili, wywlekli go z taksówki i odwieźli do aresztu w Arkeścinie. To jest ostatnie co udało mu się przekazać przez telefon. Było to o godz. 23:37."
Według naocznych świadków Statkiewicz został mocno pobity.

1:10- Milicjanci pobili korespondenta Radia Svabody Aleha Hruździłowicza. W momencie gdy rejestrował pobicie młodego chłopaka, napadnięto go od tyłu i zaczęto kopać. Zniszczono mu kamerę. Po tym jak zaczął krzyczeć, że jest dziennikarzem, zostawili go i pobiegli bić innych. Dziesiątkami ciągnęli ludzi do ciężarówek.











1:00- Uładzimier Niakliajeu został zatrzymany w szpitalu.

Rzeczniczka prasowa kampanii „Mów prawdę!” Julia Rymaszeuska powiedziała Radiu Svabodzie:

„Jeszcze o godzinie 00:30 liczyliśmy na to, ze stan zdrowia Uładzimira Niakliajeua pozwoli mu na pozostanie na noc w szpitalu, mimo że początkowo odmówił dalszej hospitalizacji i planował udać się do domu. Jednak kilka minut temu stało się dla nas jasne, że został zatrzymany w szpitalu. Nie znamy więcej szczegółów”.

Adwokat Niakliajeua Tamara Sidarenka powiedziała Svabodzie, że zadzwoniła do niej żona kandydata, Wolha i poinformowała, że „Niakliajeua wywlekli gdzieś z izby”. Według pani adwokat, jest mało prawdopodobnym, by udało jej się uzyskać jakąś informację o obecnej sytuacji Niakliajeua.

Siedmiu ludzi w cywilu wyprowadziło Niakliajeua z izby.

00:50- Organizacja praw człowieka "Wiosna-96" powiadomiła, że "około 200 osób na Akreścinie stoi odwróconych twarzą do ściany z wykręconymi za plecy rękoma. Wielu zatrzymanych, jacy znajdują się w wozach, milicjanci mocno pobili. W rejonie placu Niezależności dalej trwają zatrzymania, przy czym brutalnie biją młodzież."

00:45- Zatrzymano jednego z szefów kampanii "Obrońcy praw człowieka za wolne wybory"- przewodniczącego Białoruskiego Komitetu Helsinskiego Aleha Hulaka- znajduje się on w wozie milicyjnym. Obrońcy praw człowieka powiadomili, że razem z nimi w wozie znajduje się kobieta w ciąży, która wspólnie z mężem szła przez prospekt- zostali razem zatrzymani.

Aleh Hulak został zatrzymany na skrzyżowaniu ulicy Waładarskiego z prospektem Niezależności. W wozie obok jest pięciu zatrzymanych mężczyzn, a w osobnym parę kobiet.

00:30 Aresztowani zostali publicyści Radia Svaboda Budzimir i Czarniec.

00:25 Milicjanci pobili korespondenta Radia Svaboda Aleha Hruździłowicza, zniszczyli jego kamerę.

Wśród zatrzymanych jest językoznawca Źmicer Sauka – informację przekazała Svabodzie jego córka Karolina.

EuroRadio podaje spis zatrzymanych osób. Można go znaleźć na stronie Radia Svaboda.

Aresztowani zostali kandydaci na prezydenta Białorusi:

Andrej Sannikau

Wital Rymaszeuski

Mikoła Statkiewicz

Ryhor Kastusiou

Jak powiadomił Alaksiej Janukiewicz, zaufana osoba Ryhora Kastusioua, o 23:45 (czasu białoruskiego) samochód, którym odjeżdzał z placu Kastusiou zablokowali pracownicy służ drogowych i przesadzili go do samochodu wozu milicyjnego. Kastusiowi udało się zatelefonować i powiedzieć, że wiozą go do rejonu Leninowskiego i że jest na skrzyżowaniu ulic Lenina i Komsomołskiej. Według Alaksieja Janukiewicza, kiedy milicjanci zabierali sprzęt, Kastusiou otrzymał parę razy pałką po głowie.


00:20 Obok supermarketu Centralny mocno biją ludzi, dzielą na małe grupki, oddzielają poszczególne osoby, ciągną po ziemi, wsadzają do samochodów.

Zatrzymano korespondenta „Gazety Wyborczej” Andrzeja Poczobuta

00:15 Grupy bojowników pozostają w rejonie Placu Niezależności. Jedna z kolumn ruszyła z prospektu w stronę Czerwonego Kościoła. Dwóch bojowników z tarczami znajduje się na ganku hotelu Mińsk.



00:10- Jak powiadomił Radio Svabodę Mikoła Statkiewicz, został zatrzymany przy Poczcie Głównej. Przy czym- według Statkiewicza- milicjanci rozbili szybę prywatnego samochodu, wyciągnęli z niego pasażerów i kierowcę, posadzili tam Statkiewicza. Razem z nim wsiadło dwóch oficerów milicji- powiadomił Statkiewicz. Zatrzymanych wiozą na ulicę Czyhunaczną, stąd wniosek, że wiozą ich do więzienia na Akreścinie.

Starcia się utrzymują, OMON-owcy otrzymali nakaz zawrócenia i zaczęli bić ludzi koło hotelu "Mińsk". Starcia mijają przechodnie. OMON-owcy ugrupowali się w szeregi na chodnikach i przepuszczają ludzi tylko wtedy, kiedy ci okażą jakieś dokumenty.

Pobito trzech rosyjskich dziennikarzy, polskiego i amerykańskiego dziennikarza, dziennikarkę Natalię Radzina.

Dokładna liczna zatrzymanych jest nieznana.

00:10- Pod koniec akcji jej organizatorzy powiedzieli, że będzie trwała bezterminowo i nawołali wszystkich do przyjścia na plac Niezależności 20 grudnia o godzinie 18.

00:00- Żona Niaklajeua Wolha jest teraz w szpitalu, gdzie znajduje się jej mąż. Odbywa się konsultacja lekarska. Wolha Niaklajeu obiecała potem opowiedzieć Radiu Svabodzie o wynikach konsultacji.

23:55- Za Czerwnonym Kościołem korespondentka Svabody zobaczyła dwie karetki. Lekarz jednej z nich powiadomił, że w jego karetce znajduje się troje rannych, jakim trzeba pilnie udzielić pomocy na miejscu.


23:50 Halina Abakunczyk mówi, że ludzie nie rozchodzą się. Podzielili się na grupy wokół Placu. Dziennikarka znajduje się koło przejścia z placu Niezależności na ulicę Leningradzą. Tam podjechały zielone autobusy z napisem „zamówiony”, gdzie milicja wsadza demonstrantów.


23:45 Nasz korespondent był świadkiem tego, jak OMON-owiec nie przestaje bić młodzieży nawet w metrze.

23:40 Z Placu Niezależności odjechało 16 samochodów z żołnierzami.




23:35- Korespondentka Radia Savody Halina Abakanczyk przekazuje z niemal pustego już placu Niezależności, że w miejscu zamieszek walają się rękawiczki, czapki, buty, kawałki ubrań. Świadkowie powiedzieli jej, że Andrej Sannikau odjechał samochodem. Gdzie jest ostatni organizator akcji, na razie niewiadomo.

Plac Niezależności jest pusty, z wyjątkiem sił specjalnych, nikt nie pozostał. Dziennikarze próbują się wydostać z kordonu.



23:30- Przekazuje Alaksandar Łukaszuk z placu Niezależności: "Jestem sam, a wokół klika tysięcy osób z pałkami w hełmach. Plac jest okrążony. Są wozy z zatrzymanymi. Widzę 7 pełnych samochodów. 50 osób idzie w stronę Domu Urzędu. Żadnych flag, tylko OMON-owcy, którzy radzą mi opuścić plac. Ruszam do Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego. Nie ma dziennikarzy. Wiele osób zostało rannych. Nie ma żadnej osoby po cywilnemu, są ludzie z żelaznymi tarczami. Plac jest już prawie oczyszczony."

23:30- Przedstawiciel Prokuratury Generalnej Pawał Radziwonau w programie "Wybór" ONT skomentował zamieszki na placu Niezależności. Według niego prawo przewiduje surową karę wobec organozatorów zamieszek. Mogą zostać pozbawieni wolności do lat 15. Radziwonau podkreślił, że "to nie prognoza, to przedstawienie faktów".

23:20 Mówi Halina Abakunczyk: „Specnazowcy bardzo mocno biją ludzi. Kopali kobiety. Zapakowali do ciężarówek wiele osób. Na apel kandydatów na prezydenta o rozpoczęcie negocjacji z przedstawicielami milicji nikt nie odpowiedział. Na Placu znajdują się w większości OMON-owcy. Poruszają się po Placu. Próbują doganiać ludzi, rozganiać tłum. Panuje nastrój trwogi. Ludzie biegną w stronę Czerwonego Kościoła. Trwa „czyszczenie” Placu. Na placu Niezależności pozostało kilkunastu dziennikarzy. Ostatni ludzie są wyrzucani z Placu.”

23:20 Plac Niezależności jest już praktycznie oczyszczony z demonstrantów. Zostały tylko ciężarówki, do których milicjanci pakują uczestników akcji.

23:10 Na gołej ziemi leży zakrwawiona flaga, kawałki odzieży.

Podjechały cztery wojskowe ciężarówki, widocznie niedługo zaczną się aresztownia. Ostro zgarnia się ludzi. Ludzie są łapani i wsadzani do ciężarówek. Wielu ludzi pobitych do krwi leży na asfalcie.

23:10 OMON próbuje zastraszyć ludzi, odpierać, naciskać, uderzać pałkami w tarcze.

Liderzy opozycji oświadczyli, że wezwali do negocjacji kierownictwo milicji. Negocjacjom przewodzi Rymaszeuski. Podjechało 6 wojskowych ciężarówek. Resztę demonstrantów skutecznie odpierają siły specjalne. Możliwe są aresztowania. Nie słychać kandydatów. Liderzy opozycji oświadczyli, że ogłaszają bezterminową akcję na Placu Niezależności. Ludzie padają.



23:05- Kandydaci na prezydenta spróbowali przywołać kogokolwiek z członków Urzędu. Tymczasem szeregi OMON-owców wyszły z Domu Urzędu i rozdzieliły manifestantów na dwie części. Jedna z nich pozostała pomiędzy Domem Urzędu a pomnikiem Lenina. Druga część została na placu Niezależności. Kandydaci na prezydenta zostali koło budynku Domu Urzędu.

Kandydaci zapraszają do negocjacji głównego brygadzistę. W odpowiedzi milicjanci zaczęli bić ludzi.

Jak powiedziała nasza korespondentka Halina Abakunczyk, rozpoczęła się brutalna walka. OMON odpędza ludzi od Domu Urzędu. Milicjanci wypierają ludzi z placu, bijąc wszystkich pałkami.



22:55- Odbywa się mityng. Jest dobry sprzęt nagłaśniający. Dopiero co wystąpił przewodniczący PEN-Clubu Andrej Chadanowicz.

22:52- Przekazuje Halina Abakunczyk: "Na schodach Domu Urzędu dzieją się niezrozumiałe rzeczy. Ludzie ruszyli w stronę drzwi. Kandydaci nie kierowali tym procesem. Ludzie napierają na drzwi. Nagle młodzi ludzie zaczęli rozwalać drzwi ze wszystkich stron schodów. Za każdymi drzwiami były barykady. Nie byli na to gotowi. Jak tylko drzwi się rozwaliły, od razu wyskoczyli funkcjonariusze OMONu. Było kilka brutalnych starć.



Rymaszeuski nazwał to "sprowokowaną akcją, jakiej nie zaplanwały demokratyczne siły. Drzwi rozwaliły pijane osoby. Celowa prowokacja! Ludzie nadal stoją i skandują."




22:45 Ludzie przerwali kordon specnazowców i zbliżyli się do Domu rządowego. Nie opuszczają oni schodów i krzyczą „Odejdź!”.

Tłum znowu zaczął tłuc szyby i drzwi Domu rządowego. Słyszałem okrzyki, że to prowokacja.

Kandydat na prezydenta Ryhor Kastusiou w swoim wystąpieniu apelował o pozostanie na Placu aż do zwycięstwa, ludzie skandują „Nie boimy się”.

22:40 Nasza korespondentka Halina Abakunczyk znajduje się w samym epicentrum wydarzeń, za plecami specnazowców. Widzi rozbite szyby i według niej wygląda to na prowokację: milicjanci mogli wyjść dopiero gdy dopuścili do wybicia szyb. Ciekawym jest, że dyrygują nimi ludzie w cywilu. Po kilku chwilach przerwy znowu dochodzi do starć.

Interfaks: Kandydat Wital Rymaszeuski ma rozbitą głowę.

22:35 Wtargnięcie do Domu rządowego nie powiodło się. Znajdowały się w nim liczne siły Specnazu. Z budynku wyskoczyło wielu specnazowców z pałkami. Trwa wielkie zwarcie na ganku Domu rządowego. Są ciężko pobici. Obok mnie nieprzytomny pobity człowiek. Specnazowcy uderzają w tarcze, żeby przestraszyć ludzi. Na pomniku Lenina występuje Sannikau, który apeluje do milicjantów by nie bili ludzi. Więcej prób zdobycia Domu rządowego nie ma. Specnaz wykorzystuje specjalne środki, gaz.

Do Domu rządowego przybywa jeszcze więcej milicjantów. Specnazowcy otoczyli wejście łańcuchem. Biją ludzi w pierwszych rzędach.



22:30- Odziały OMON i milicji wyszły z Domu Urzędu. Rozpoczęły się walki z manifestantami.

22:30- Alaksandar Fiaduta, członek sztabu Niaklajeua : "Niaklajeu jest na oddziale intensywnej terapii, chciał przyjść na plac, ale lekarze zabronili. Wiemy, że ogromna część zwolenników Niaklajeua jest na placu Niezależności i póki docierają do nas informacje, to realizuje się plan, jaki zaplanowaliśmy.
Spróbujemy pomóc w wygraniu z białoruskią władza. To jest całkiem zalegalizowana struktura, jaka może i powinna wziąć na siebie odpowiedzialność za to, co się dzieje w państwie. Ale niech ona weźmie odpowiedzialność...
To co się stało, kiedy zostały robite szyby, to całkowicie w geście władzy, bo my zaplanowaliśmy całkowicie pokojową demobstrację."




22:25- Ludzie wchodzą do budynku. Pracownicy milicji nie wykazują żadnego sprzeciwu. Rozbite szyby.

Wital Rymaszeuski powiedział korespondentom Svabody, że takie rozwinięcie akcji nie było planowane, że jest bezsensowne i to prowokacja pijanych ludzi.



22:20- Manifestańci próbują się włamać do środku przez zabarykadowane drzwi.


22:15- Pięciu kandydatów na prezydenta skierowało się do Domu Rządu. W tym czasie ktoś wybił szyby w drzwiach. Za szybami dziennikarze zobaczyli tarcze milicjantów. Dźmitry Wus, Andrej Sannikau, Mikoła Statkiewicz, Wital Rymaszeuski, Ryhor Kastusiou stoją przy wejściu do Domu Rządu.

Demonstranci próbują wyłamać drzwi, które są zabarykadowane od wewnątrz.


22:10- Na pomniku Lenina zawieszono biało-czerwono-białą flagę. Trwa narada organizatorów protestu. Zastanawiają się na nim nad dalszymi działaniami. Ludzie na Placu skandują „Niech żyje Białoruś!”. Dzwonią do znajomych by przychodzili na Plac.

22:05- W głównych drzwiach Domu rządu, gdzie mieści się siedziba CKW, nieznani sprawcy wybili trzy szyby. Naród tymczasem nie rozchodzi się, ludzie dzwonią do znajomych, by również oni dołączyli do protestu.

22:00- Szef sztabu Uładzimiera Niakliajeua Andrej Dzmitryjeu przeczytał oświadczenie Narodowego Zjazdu, w którym ogłasza się nieuznanie wyników wyborów i wyraża się potrzebę przeprowadzenia nowych wyborów bez udziału Łukaszenki.

Dowieziono sprzęt nagłaśniający i zamontowano go na pomniku Lenina.

21:55- Aleksander Łukaszuk z Placu Niezależności: „Cały Plac jest pełen ludzi, sztandarów. Ludzie krzyczą „odejdź!”, „Wierzymy, Możemy, Wygramy”. Na pomniku Lenina biało-czerwono-białe flagi. Kandydaci na prezydenta na pewno przewidzieli taki scenariusz”.

21:50- Ryhor Kastusiou zwrócił się do ludzi, by dzwonili oni do swoich znajomych i zapraszali ich na Plac Niezależności by mogli dołączyć się do protestu. Ludzie nie mogą się jednak dodzwonić ponieważ, sieci komórkowe działają z przerwami.



21:45- Kolumna demonstrantów podeszła na plac Niezależności. Morze ludzi praktycznie zapełniło cały plac. Ludzie krzyczą "Niech żyje Białoruś!", "Czas zmienić łyse opony!", "Wybory bez Łukaszenki!". Koło Domu rządowego rozpoczął się mityng. Mikoła Statkiewicz powiadomił, że tworzy się robocza grupa do negocjaji z rządem.

Na placu Niezależności- niewielki mityng. Udało się przywieźć sprzęt nagłaśniający. Przemawiają Sannikau i Rymaszeuski. Rymaszeuski wezwał przedstawicieli KGB i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych do uwolnienia więźniów politycznych i przywrócenia wolnych wyborów.

21:30 - Rzeczniczka prasowa kampanii "Mów Prawdę" Julia Rymaszeuska powiadomiła, że koło biura czatuje około 20 osób ubranych na czarno, podobnych do tych, którzy napadli na Niaklajeua i jego współpracowników. Według rzeczniczki prasowej, szykują się by dostać się do biura z kilkoma kamerami.

21:15- Na kanale ONT, w programie „Kontury” w relacji na żywo prowadzący Awierkau powiadomił, że służby specjalne otrzymały informację, że w dwóch autobusach znajdują się materiały wybuchowe. Przy próbie przeszukania autobusów funkcjonariuszy spec służb otoczeni zostali i zaatakowani przez tłum. Kilka osób poniosło szkodę.

21:17- Z budynku KGB demonstranci zerwali zielono-czerwoną flagę i powiesili w jej miejsce flagę biało-czerwono-białą.

21:20- Manifestanci dotarli na Plac Niezależności

21:21- ONT: Niakliajeu ma lekki wstrząs.

21:22 Z Centralnej Komisji Wyborcze mówi Uładzimier Hłod: „Pierwszy zastępca przewodniczącego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wydał w CKW oświadczenie, ok. 19:00 do MSW dotarło zawiadomienie, że pojawiły się dwa pojazdy a w nich broń i amunicję. Kiedy funkcjonariusze spec służb zatrzymali pojazdy, ludzie nim odmówili przeszukania i uciekli. Milicjanci znaleźli w samochodzie amunicję i rzeczy, którymi można wyrządzić krzywdę innym ludziom. Na pytania dziennikarzy, przedstawiciel MSW nie odpowiedział”.

21:25- Na Placu Niezależności, obok Domu rządowego zebrali się ludzie. Przybył Andrej Sannikau z żoną Iryną oraz inni kandydaci na prezydenta. Witają ich ludzie. Sprzęt nagłaśniający pozostał na Placu Październikowym.


21:10- Przekazuje Waler Kalinouski: "Ludzie, jacy zebrali się na placu (5-8 tys. osób), zajęli prospekt Niezależności. Nie pozwolono im przejść obok administracji prezydenta. "Idziemy w gości do Łukaszenki, idziemy go wyprostować", mówią ludzie. Na ten moment ludzie idą prospektem w stronę budynku rządu. Zajęli i częśc jezdni i chodniki. Milicja nie przeszkadza w przemarszu ludzi. Informacja przechodzi z ust do ust. Możliwe, że tak było to zorganizowane."

21:05- Ludzie opuścili Plac i kolumną ruszyli na prospekt Niezależności w stronę placu Niezależności. Powrócili na ulicę Engelsa, do rezydencji prezydenta, jak zwołał Mikoła Statkieiwcz- nie mogli, bo im przeszkodziły służby drogowe. Ludzie zapełnili całą część jezdni. Ruch drogowy jest sparaliżowany.


20:55- Przekazuje Alaksander Łukaszuk: "Na Placu jest mityng. Dzisiątki flag, stoją gęsto ludzie, młodzież. Ogłoszono apel o stworzeniu nowego ruchu narodowego za nowe wolne wybory, za członków nowego urzędu. Proponowano włączyć wszystkich alternatywnych kandydatów na prezydenta. Krzyczą "Niech żyje Białoruś!". Ciężko się poruszać, masa ludzi. Odczucia, jak na placu w 2006 roku. Na ulicy -10 stopni, wysoka wilgotność. Zamknięte metro, metro się nie zatrzymuje. Głośno z prospektu gra rosyjska muzyka. Na schodach Pałacu Związków Zawodowych występują kandydaci Statkiewicz, Sannikau. Plac całkowicie nie jest zapełniony. Milicjant nie zechciał oszacować ilość przybyłych. Chłopcy wleźli na dachy kiosków, jakimi jest okrążony Plac. Z góry biegną elektryczne przewody, Na Placu milicjanci zachowują się powściągliwie."

20:50- Jarmoszyna: Naszej winy w pobiciu Niaklajeua nie ma.


20:40- "Na Placu ludziom średnio (wszystkie miejsca, jakie są na lodowisku, zajęte). Przywieźli i podłączyli aparaturę, wystąpiło paru liderów, ale muzyki jeszcze nie ma. Natroje u ludzi bojowe. Pracują płatne taalety" (z placy poprzez facebook).

20:27 Waler Kalinouski informuje, że zwolennicy Niakliajeua dotarli na Plac.

Lekarze hospitalizują Niakliajeua z podejrzeniem urazu mózgu drugiego stopnia i wstrząs mózgu. Na twarzy Andreja Dzmitryjeua widać ślady pobicia. Jest on na Placu. Muzyka dobiega z głośników. Ludzie jeżdżą na łyżwach.

20:25 Na schodach Pałacu zebrali się kandydaci na prezydenta. Zastanawiają się co dalej robić. Pawał Siewiaryniec zapytał ludzi, kto z nich myśli, że wybory są nieuczciwe. Wszyscy podnieśli ręce.

20:20 Oblężony sztab-kwatera kampanii „Mów prawdę!”. Na dziedzińcu biura zatrzymano samochód z aktywistą kampanii Siarhiejem Waźniakiem. Istnieje podejrzenie, że za zablokowaniem samochodu aktywisty stoją ci sami ludzie, którzy pobili zwolenników Niakliajeua.

20:15 Uładzimier Niakliajeu znajduje się w szpitalu z wstrząsem mózgu.

Stan Niakliajeua był na tyle ciężki, że karetka zatrzymała się i przez około 15 minut udzielano mu pomocy w samochodzie.

20:10 Plac Październikowy stopniowo zapełnia się ludźmi. Na schodach Pałacu przemawiał Wital Rymaszeuski, który poinformował zebranych o pobiciu kandydata Uładzimiera Niakliajeua. Obok Rymaszeuskiego znajdowali się Jarosław Romańczuk, Ryhor Kastusiou, Andrej Sannikau. Ten ostatni powiedział: „Widzicie jak odbyły się wybory. Łukaszenka znowu zagarnął władzę. Nie dopuścimy zastraszania w naszym kraju!”.

Grupa z kilkudziesięcioma zwolennikami Uładzimiera Niakliajeua, wyruszyła od Niamihi w stronę Placu Październikowego. Aparatura wzmacniająca przekaz dźwiękowy jest konfiskowana.

20:05 Andrej Dźmitryjeu, przewodniczący sztabu Uładzimiera Niakliajeua zaapelował do zwolenników ciężko pobitego kandydata na prezydenta by zebrali się razem i przeszli całą drogę do Placu Październikowego. Godzinę temu grupa złożona z ok. 50 osób zorganizowała napad na grupę, w której znajdowali się Uładzimier Niakliajeu i Mikoła Statkiewicz i brutalnie pobiła jej uczestników. Niakliajeu stracił przytomność i znajduje się obecnie w szpitalu.

Na Plac przybyła grupa Rymaszeuskiego. Dołączyli się zwolennicy Romańczuka.

Przy wyjściu z biura Niakliajeua również nieznani sprawcy pobili ciężko grupę krajowych i zagranicznych dziennikarzy, niektórym zarekwirowano aparaty i inny sprzęt techniczny. Wśród poszkodowanych są: Andrej Liankiewicz, James Hill (New York Times), Julia Daraszkiewicz.

20:05 Z Placu mówi Aleksander Łukaszuk: Na Placu nie ma aparatury dźwiękowej, nie ma możliwości poinformowania o tym co stało się ze zwolennikami Niakliajeua. Teraz znajduje się tutaj już ok. 5 tysięcy ludzi. Dociera grupa Rymaszeuskiego. Na lodowisku przeciąga się czas, w którym ludzie mogą się ślizgać. Pojawiła się biało-czerwono-biała flaga.



19:55- Od strony cyrku idą dzisiątki osób w stronę placy Październikowego. Wielu młodych ludzi idzie z biało-czerwono-białymi flagami. Milicjanci przeszukują plecaki. Na Rynku pojawił się Ryhor Kastusiou i Aleksander Milinkiewicz. Otoczyli ich ludzie. Kastusiou powiadomił, że kolumna przemieszcza się na Plac z różnych stron miasta. Na Placu powiewają pierwsze
flagi.

19:50- Niaklajeua wynoszą z biura na noszach. Zabiera go pogotowie. Jego lewa część twarzy jest cała w siniakach i potłuczona. Jest przytomny. Towarzyszą mu oklaski i okrzyki "Niech żyje Białoruś!"

19:49- Kolumna Rymaszeuskiego-Siewiaryńca przeszło koło kina Centralny.

Tym czasem Niaklajeua hospitalizują- odmawia.

19:45- Jest około dwa tysiące osób. Podczas mityngu i w czasie marszu mają miejsce prowokacje.

19:30- Niewiadomi sprawcy w czarnym pobili zwolenników Niaklajeua.

19:25- Koło dworca masa pijanych prowokatorów, ale na razie bez incydentów.

Rozpoczął się przemarsz, ludzie schodzą do przejścia podziemnego.

Prowokują kolumnę (Niaklajeua, która idzie z Placu od Niamihi). Pobili Niaklajeua, złamali aparaturę. Użyli petard by rozproszyć kolumnę.

19:20- Regionalnym działaczom demokratycznym nie pozwalają dostać się do Mińska. Według słów Wasila Klimowicza, przedstawiciele ruchu "Za Wolność" w rejonie mastouskim, kilku miejscowych działaczy ruchu zatrzymano przy wyjeździe z miasta.

19:16- Obecnie przy dworcu zebrało się koło 500 osób- przekazuje korespondent Naszej Niwy.
Wystąpili Siewiaryniec, członkowie Młodego Frontu Nasta Pałażanka i Mikałaj Dziemidzienka. Statkiewicza jeszcze nie ma. Obecni są głownie członkowie BChD, wszystko na razie odbywa się bardzo spokojnie.

Zbliżył się milicjant, zainteresowany trasą kolumny. Ogłosili, że będą szli ulicą Kirawa, przez park i koło poczty przejdą na prospekt Niezależności.

W międzyczasie na Październikowym leci z głośników głośna muzyka, ludzie nadal jeżdzą na łyżwach. Jeździ około 100 osób.

19:04- Koło dworca jest już 200 osób, jak przekazuje korespondent Naszej Niwy. Narodu przybywa. Wital Rymaszeuski w wywiadzie dla rosyjskiego Kanału 1 powiedział, że niczego się nie boi.
"Niech Łukaszenka się boi" - powiedział.
Kolumna powinna ruszyć o 19:30, na plac Październikowy dojść przez Kirawa i prospekt Niezależności.

O 20-ej jest ogólne spotkanie na Październikowym, również spod biura Niaklajeua na Niamizie przejdzie osobna kolumna.


18:50- Na przydworcowym placu białoruskiej stolicy zebrało się teraz kilkadziesiąt osób- mianowicie tutaj odbywa się zbiórka kandydatów na prezydenta Witala Rymaszeuskiego i Mikałaja Statkiewicza, aby potem, o 19-ej ruszyć w stronę placu Październikowego.
***
Są Rymaszeuski i Siewiaryniec, Statkiewicza jeszcze nie ma. Przyszli członkowie BChD i MF, unieśli parę flag. Rymaszeuski poszedł do budynku dworca zwołać ludzi do marszu.

19/20 grudnia 2010.

Reportaż pochodzi ze strony Naszej Niwy

i Svabody.