Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kampania polityczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kampania polityczna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 grudnia 2010

Aresztowano lidera „Młodego Frontu” Źmicera Daszkiewicza

Funkcjonariusze milicji zatrzymali lidera „Młodego Frontu” Źmicera Daszkiewicza. Do aresztowania doszło gdy tylko chłopak wyszedł z bramy swojego domu. Świadkowie poinformowali, że podbiegli do niego ludzie w cywilu.

Źmicer próbował wytłumaczyć, że nie mają oni podstaw do zatrzymania, jednak funkcjonariusze skuli go i wsadzili do mikrobusa niebieskiego koloru.

Poplecznicy Daszkiewicza twierdzą, że skoro zatrzymanie odbylo sie na terytorium dzielnicy frunzienskiej, to lider "Mlodego Frontu" pozostanie na posterunku milicji tego obszaru.

18 grudnia 2010, 17:12, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

piątek, 17 grudnia 2010

Obserwatorzy odnotowują wiele naruszeń ze strony członków komisji wyborczych

Obserwatorzy z komisji wyborczej nr 6 mińskiej dzielnicy partyzanckiej skierowali kilka skarg do Centralnej Komisji Wyborczej.

Zaobserwowali oni jak o godzinie 19:00, gdy zamknięty już został lokal wyborczy, kapitan milicji Jahor Daszko pozostał w nim wraz z innymi nieznanymi osobami.

Jeden z obserwatorów dogonił na ulicy przewodniczącą komisji Ninę Żałubicką i poprosił by wróciła się do lokalu i wyrzuciła tych ludzi.

Następnego dnia obserwatorzy zastali członków komisji w lokalu, gdy ten był zamknięty. Podczas przerwy obiadowej członkowie komisji wyszli z lokalu, jednak wrócili przed godziną wyznaczoną do ponownego jego otwarcia. Pieczęć, którą stempluje się urny znajdowała się w posiadaniu przewodniczącej komisji.

17 grudnia 2010, 20:48, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

Obserwatorzy odnotowali przypadek otwierania urny wyborczej

Obserwatorzy w lokalu wyborczym nr 48 w mińskiej dzielnicy centralnej dostrzegli fakt otwarcia urny z głosami.

Skierowali oni do CKW skargę, do której dołączyli dokumentację w postaci zdjęć. Na pierwszym znajdowała się pieczęć na urnie z pierwszego dnia przedterminowego głosowania, a na drugim pieczęć z dnia trzeciego. Na fotografiach wyraźnie widać, że pieczęć jest przesunięta i trochę obrócona.

Centralna Komisja Wyborcza do chwili obecnej nie odpowiedziała na skargę obserwatorów.  

17 grudnia 2010, 20:13, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

W lokalu wyborczym zatrzymano aktywistę ruchu „O Wolność”

Funkcjonariusze milicji zatrzymali w lokalu wyborczym Iłja aktywistę ruchu „O Wolność” Bogusława Unhurę. Aktywista przybył do lokalu wyborczego, otrzymał kartę do głosowania, jednak nie oddał głosu.

Członkom komisji wyborczej powiedział, że kartę do głosowania zabierze ze sobą. Przewodniczący komisji wezwał policję i ci zatrzymali aktywistę.

Milicjanci domagali się by Unhura oddał z powrotem kartę do głosowania, lub wrzucił ją do urny wyborczej, jednak ten odmówił.

Bogusław Unhura pozostaje na posterunku milicji.

17 grudnia 2010, 18:07, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj 

środa, 15 grudnia 2010

Nie jesteśmy bydłem, dlatego nie idziemy na głosowanie przedterminowe.

Dziś (czytamy „wczoraj” – uwaga tłumacza)  zaczęło się głosowanie przedterminowe w wyborach prezydenta Białorusi. W ciągu kolejnych pięciu dni lokale wyborcze będą czynne  od 10:00 do 14:00 oraz od 16:00 do 19:00.

Do przeprowadzenia wyborów zostało wydrukowanych 7.447.000 kart do głosowania. Według danych odwodowych komitetów wykonawczych oraz Mińskiego komitetu wykonawczego, na Białorusi mieszka 7.094.614 wyborców.

Zapasowe karty do głosowania stanowią 4,9% liczby wyborców.

Do Brześciańskiej komisji obwodowej dostarczono 1.080.500 kart, do Witebskiej obwodowej komisji– 942.000, Homelskiej obwodowej komisji – 1.168.000, Grodzieckiej obwodowej komisji– 849.000, Mińskiej obwodowej komisji– 1.163.500, Mohylewskiej obwodowej komisji – 872.000, Mińskiej miejskiej komisji – 1.371.500.

Prawo wyborcze na Białorusi posiadają obywatele, którzy osiągnęli 18 lat. Kartę do głosowania można otrzymać nie tylko po okazaniu paszportu, lecz również innych dokumentów – biletu wojskowego, świadectwa służbowego, świadectwa pracownika struktur państwowych, świadectwa emerytalnego oraz legitymacji studenckiej ze zdjęciem.

CKW pod przywództwem Jarmoszyny aktywnie podtrzymuje praktykę przedterminowego głosowania.

W wyborach prezydenckich w 2006 roku w ciągu pięciu dni głosowania przedterminowego zagłosowało aż 31,3% wyborców.

Dla porównania: na Ukrainie i w Rosji ta liczba nigdy nie przekroczyła progu 1-2%.

Z zeznań podpułkownika milicji Mikałaja Kazłoua wynika, że głosowanie przedterminowe wykorzystuje się dla fałszowania wyników narodowego wypowiadania woli. Kazłou został zwolniony po tym, jak podjął próby powstrzymania procederu dorzucania kart do urn podczas głosowania przedterminowego.

Kandydaci na prezydenta z ramienia opozycji zachęcają do głosowania w dniu wyborów, a nie w głosowaniu przedterminowym.

 Głosowanie przedterminowe  to prezent dla reżimu. To stworzenie możliwości wykradzenia  wszystkich kart a wyniki przedterminowego głosowania przedstawienia takimi, jakie są niezbędne dla zwycięstwa Łukaszenki. Wszystkie głosy zostaną mu oddane”, - mówi Ryhor Kastusiou.

Wtóruje mu Mikoła Statkiewicz: „Jeżeli ich zmuszą do tego głosowania przedterminowego, oznaczać to będzie, że oni dwa głosy oddadzą za władzę. Bo tam nie tylko karty zamieniają, ale również jeszcze tyle samo dorzucają.”

Witał Rymaszeuski zaznacza, że ci, którzy mają rozum nie pójdą głosować przed terminem:

Jesteśmy ludźmi wolnymi a nie bydłem, dlatego na głosowanie przedterminowe nie idziemy”.

14 grudnia 2010, 9:44, Мікола Бугай, БелаПАН, радыё «Свабода»

Artykuł można przeczytać tutaj

Statkiewicz zwrócił się do pracowników struktur siłowych

Kandydat na prezydenta Mikałaj Statkiewicz w swoim video-wystąpieniu zachęcał wojskowych do tego by trzymali się przysięgi i „rejestrowali fakty przestępstw oraz osoby, które je popełniają”.  Materiał video został przekazany agencji BiełaPAN przez kierownika sztabu wyborczego, którym jest Siarhiej Marcaliew.

 Zwracam się do was nie jako kandydat na prezydenta, lecz jako oficer, jako podpułkownik w stanie spoczynku, który dobrze rozumie waszą sytuację”, - zadeklarował Statkiewicz na początku występu.

 Władza przygotowuje się do wciągnięcia was do swoich niebezpiecznych gier, chce zrobić was wspólnikami swoich zbrodni. Jedna osoba próbuje przekonać was, że stoi na czele sił zbrojnych, że jest prezydentem i ma prawo wydawać dowolne rozkazy. To nie jest prawda. Te prawo stracił on w roku 1999 (oficjalny termin zakończenia prezydenckich pełnomocnictw, bez uwzględnienia wyników referendum 1996 roku, kiedy odliczanie terminów prezydenckich zaczęło się od nowa. – BiełaPAN.), a potem, idąc na wybory, fałszował je. Teraz jest on byłym dowódcą sił zbrojnych i byłym prezydentem”, - powiedział Statkiewicz.

Polityk zwrócił się do oficerów struktur siłowych z prośbą o przypomnienie sobie, że w roku 1999 zostali „porwani, skatowani oraz zabici Wiktar Hanczar, Juryj Zacharanka”. „Oficerowie i żołnierze, którzy wykonali ten zbrodniczy rozkaz okazali się radykalnymi . Ktoś z nich został wsadzony do więzienia na 20 lat. Ktoś zniknął, zapewne, na zawsze. Ktoś próbuje chodzić  wśród nas z ochroną. Ale to nie jest ochrona od nas: to ochrona od tych, którzy dawali mu rozkaz do zabijania świadków.

Nie myślcie, że ta władza jest w czymś oryginalna. U nas w kraju odpoczywa były prezydent Bakijew. On również wydał rozkazał wojskowym strzelać i oni strzelali. Wykonali rozkaz,  myśleli, że działają według regulaminu. A teraz zostali osądzeni. Osądzeni oraz ukarani. A on tutaj odpoczywa. Albo następny przykład: sąsiednia Polska. Służby specjalne otrzymują rozkaz strzelania do górników. I oni ten rozkaz wykonują. A niedawno ich osądzono – po 20 latach. Oni również zostali ukarani. Dotychczas w Chile siedzi 500 oficerów za to, że wykonywali rozkazy Pinocheta. Przypomnę, zamach stanu w Chile miał miejsce w 1973 roku. Pinochet zmarł w ciepłym łóżku a oni do dzisiaj siedzą”, - podkreślił Statkiewicz.

Czasami żeby zachować honor i wierność przysiędze, wystarczy po prostu trzymać się prawa. Na przykład głosowanie przedterminowe. Sierżanci oraz oficerowie milicji ochraniają urny. Na waszych oczach będzie się dokonywało przestępstwo. To już było w 2008 roku. Ale z 6 500  placówek i odpowiedniej ilości sierżantów i oficerów milicji tylko jeden podpułkownik się znalazł, podpułkownik Kazlou, który działał według prawa: próbował powiadomić o przestępstwie. Zróbcie to samo! Wreszcie zauważcie fakt przestępstwa oraz osoby, które je popełniły”, - apelował Statkiewicz. 

 I wreszcie 19 grudnia. Tysiące obywateli Białorusi, waszych sąsiadów, znajomych, a nawet przyjaciół, wyjdą na plac w Mińsku. Jeżeli się dowiedzą, że wybory znów zostały sfałszowane, to będą protestować. A władza znów wami się przykryje. Pomyślcie, w jakiej sytuacji możecie się znaleźć. Zachowajcie swój honor. Nie pozwólcie się wciągnąć do przestępstwa. Służcie tak, jak przysięgaliście, Konstytucji i narodowi”, - zadeklarował kandydat na prezydenta.

 15 grudnia 2010, 9:17, БелаПАН

Artykuł oraz materiał video można znaleźć tutaj

Ile pieniędzy przekazano do funduszy wyborczych kandydatów?

Według danych CKW na 14 grudnia przychody i wydatki na rachunkach kandydatów wyglądały następująco:

  • Andrej Sannikau – 16 691 950 rubli (16 tys. złotych), wydane zostało – 1 555 569 rubli (1,5 tys. złotych)
  • Uładzimir Niaklajeu – 103 052 910 rubli (103 tys. złotych), wydano – 70 735 183 rubli (70 tys. złotych)
  • Aleksandr Łukaszenka – 33 014 740 rubli (33 tys. złotych), wydane zostało – 0 rubli
  • Jarasłau Ramanczuk – 1 744 030 rubli (1,7 tys. złotych), wydano – 1 200 000 rubli (1,2 tys. złotych)
  • Wital Rymaszeuski – 1 627 620 rubli (1,6 tys. złotych), wydano -  531 864 rubli (530 złotych)
  • Ryhor Kastusiou – 985 110 rubli (985 złotych), wydane zostało 0 rubli
  • Mikałaj Statkiewicz – 160 500 rubli (160 złotych), wydane zostało 0 rubli
  • Wiktar Ciareszczanka – 28 240 rubli, wydano 0 rubli
  • Aleś Michaliewicz – 2610 rubli (2,5 złotych), wydano 0 rubli
  • Dzimtryj Wus – konta nie założył

15 grudnia 2010, 11:09, Юрась Ускоў 

Artykuł można przeczytać tutaj

Skandal w mińskim lokalu wyborczym

Aktywiści „Młodej Białorusi” Paweł Prakapowicz, Wiktoria Jezubczyc i Mikałaj Scieszyc odnotowali naruszenie prawa wyborczego podczas przedterminowego głosowania dzielnicy centralnej w stolicy Białorusi.

O tym fakcie, powiadomił „Naszą Niwę” lider organizacji, Artur Fińkiewicz.

Do zdarzenia doszło na ulicy pionierskiej 37, w lokalu wyborczym nr 48. Według Fińkiewicza, młodzi ludzie zauważyli jak podczas przerwy obiadowej urna została przeniesiona do innego pomieszczenia. Jednocześnie dostęp do niej uzyskali ludzie, którzy nie wchodzili w skład komisji wyborczej.

Fińkiewicz powiadomił, że na miejscu pojawili się już fotoreporterzy STW. Podobno ma przybyć również przewodnicząca CKW Lidia Jarmoszyna.  

15 grudnia 2010, 12:55, ЗП

Artykuł można przeczytać tutaj

Ciareszczanka apeluje o nieprzychodzenie na Plac. Jednak sam będzie obecny.

Kandydat na prezydenta Białorusi Wiktar Ciareszczanka apeluje do wyborców by nie brali udziału w akcji na mińskim Placu Październikowym zapowiedzianej na 19 grudnia.

Apeluję o to by nie przychodzić na Plac 19 grudnia, nie wspierać partii, która popycha ludzi do zamieszek” – oświadczył W. Ciareszczanka na konferencji prasowej w Mińsku.

Pytałem, dlaczego trzeba być na Placu 19 grudnia, a nie potem, kiedy znane będą wyniki wyborów. A może ktoś już z góry wie, że wybory będą sfałszowane? Ja póki co nie wiem o przypadkach fałszerstw. I myślę, że władza nie posunie się do jawnych i publicznych naruszeń”, - powiedział W. Ciareszczanka.

Jednocześnie kandydat dodał, że „jeżeli przez akcję na Placu zostanie naruszona stabilność państwa, to jednocześnie dotknie to również jego ekonomicznej stabilności”.

Jestem przeciwny temu, by partie nakręcały sytuację. Na Placu mogą zdarzyć się również prowokacje. Jeden z kandydatów na prezydenta powiedział mi wprost, że idziemy na Pałac. Ale tam nie pójdą dorośli, to przyciągnie dzieci. I ja, jako obywatel i jako ojciec, nie chcę rozlewu krwi 19 grudnia”. – powiedział kandydat.

Przy czym, Ciareszczanka oznajmił, że sam zjawi się na Placu 19 grudnia, co tłumaczył tym, że będzie tam reprezentować tych, którzy „udzielili mi poparcia i głosowali na mnie w wyborach prezydenckich”.

15 grudnia 2010, 11:25, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

wtorek, 14 grudnia 2010

Socjologowie przewidują drugą turę

Według badań socjologicznych, prowadzonych w dniach od 1 do 10 grudnia 2010 roku, pod egidą Międzynarodowego Centrum Badań socjologicznych i marketingowych SOCIUM, Aleksander Łukaszenka nie odniesie zwycięstwa w pierwszej turze wyborów.

Na pytanie „na którego z kandydatów na prezydenta (na liście było 8 nazwisk) są państwo skłonni zagłosować”:

  • 35,2% wskazało nazwisko Aleksandra Łukaszenki
  • 18,4% - Uładzimiera Niakliajeua
  • 9,9% - Andreja Sannikaua
  • 6,2% - Jarosława Romańczuka
  • 5,1% - Mikołę Statkiewicza
  • 2% - Ryhora Kastusioua
  • 1,9% - Alesia Michalewicza
  • 1,5% - Wiktara Ciaraszczankę
  • 19,8% nie potrafiło odpowiedzieć na to pytanie

Komentując wyniki sondażu dla IA REGNUM, Kierownik Międzynarodowego Centrum Badań socjologicznych i marketingowych SOCIUM, doktor socjologii, autor badań socjologicznych, które przeprowadzane były ostatnimi laty na Ukrainie, w Gruzji i Kazachstanie, Arciom Hewarkjan, zauważył, że po zsumowaniu wyników trzech najpoważniejszych konkurentów Łukaszenki (Niakliajeua, Sannikaua, Romańczuka), dają one 34,5% głosów. Porównanie tej liczby z wynikiem obecnej głowy państwa (35,2%), mówi o tym, że pat trwa i Aleksander Łukaszenka nie zdołał w ciągu trzech tygodni swojej wyborczej kampanii poważnie odskoczyć od tego połączonego wyniku oponentów, mimo, że przewodniczył czwartemu Wszechbiałoruskiemu Narodowemu Zjazdowi. Wszystko wskazuje na to, że Aleksander Łukaszenka w pierwszej turze pokona swoich przeciwników, ale mimo wszelkich wysiłków, nie przekroczy pułapu 51% głosów, co pozwoliłoby wygrać wybory już w pierwszej turze.

14 grudnia 2010, 10:14, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

Statkiewicz apeluje do kierowców by omijali Plac 19 grudnia

Kandydat na prezydenta Mikałaj Statkiewicz zaapelował do kierowców, by 19 grudnia wieczorem nie poruszali się w centrum Mińska prywatnymi pojazdami lub by omijali w tym dniu Plac Październikowy.

Statkiewicz mówił o tym 14 grudnia w trakcie prezydenckiej debaty, którą przeprowadził na swoich łączach portal tut.by.

Władze bardzo często wykorzystują was [kierowców] jako barykady. Zatrzymują ruch, samochód obok samochodu, Prospekt Niezależności zagrodzony. Proszę, 19 grudnia ok. godziny 20:00 nie poruszajcie się samochodami w okolicy Placu Październikowego i ogólnie po terenie Prospektu. Możecie stać się tą barykadą i będziecie kilka godzin stać w korku, czekać, aż was wypuszczą” – powiedział Statkiewicz.

Jednocześnie wszyscy kandydaci na prezydenta, którzy brali udział w debacie – Wital Rymaszeuski, Mikałaj Statkiewicz i Jarosław Romańczuk zaapelowali do obywateli Białorusi by przyszli 19 grudnia o 20:00 na Plac Październikowy. Podkreślali, że akcja będzie miała charakter pokojowy.

Wszystko rozstrzygnie się nie 20 grudnia, nie 21 i nie każdego kolejnego dnia, ale właśnie 19 grudnia” – oświadczył Statkiewicz.

14 grudnia 2010, 12:09, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Zagłosujesz przed terminem – dostaniesz 4 dni wolnego

We wtorek rozpoczyna się wyborcze głosowanie przedterminowe, które trwać będzie, zgodnie z białoruskim ustawodawstwem, przez następne 5 dni. Jak pokazuje praktyka, przed terminem głosuje zazwyczaj od 20 do 30% wyborców.

Przy czym kierownictwa przedsiębiorstw,  organizacji,  placówek edukacyjnych,  nie tylko rekomendują udział w głosowaniu przedterminowym, ale również zachęcają do tego.

Organy administracji państwowej najczęściej zachęcają do tego ludzi zależnych od systemu państwowego – wojskowych, studentów – szczególnie tych z innych miast, którzy mieszkają w akademikach. Student Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu Informatyki i Radioelektroniki powiedział:

Po akademikach chodzą ludzie i ogłaszają, że trzeba iść na przedterminowe głosowanie”.

Korespondentka: A kim są ci ludzie?

Starostowie, studenci-aktywiści, BRSM-owcy [Białoruski Republikański Związek Młodych]. Za oddanie głosu przed terminem obiecują wielkie profity, pod postacią czterech dni wolnych: piątku, soboty, niedzieli, poniedziałku. „Zajęcia” można opuszczać, to opuszczenie zajęć z ważnej przyczyny”. 

Zauważmy, że to wszystko odbywa się w przeddzień sesji, kiedy u studentów zaczynają się zaliczenia i egzaminy. Jeżeli chodzi o sugestie na kogo głosować, to takowych nie ma, mówi student BPUIiR:

„Po tym jak rektor ogłosił, że rekomenduje głosowanie na Łukaszenkę, nikt więcej z kierownictwa niczego takiego nie mówił”.

Korespondentka: A rektor gdzie o tym mówił?

Rektor mówił o tym na zjeździe aktywu, gdy zebrał starostów i kierownictwo uniwersytetu – to było dwa tygodnie temu. Na stronie ‘Karty’ zamieszczony jest zapis jest wystąpienia”.

Kampania „Obrońcy prawa dla wolnych wyborów” powiadomili o akcji zbierania zdjęć i filmów obrazujących fakt przymuszania wyborców do udziału w głosowaniu przedterminowym. Większość nacisków wymierzona jest właśnie w studentów. Na stronie Kampanii znajdują się dziesiątki skarg studentów wydziału biologii i instytutu biznesu i menedżmentu Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego, Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu Technicznego, Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego im. Maksima Tanka oraz innych placówek edukacyjnych. Przy czym za odmowę uczestnictwa w głosowaniu przedterminowym grożą studentom wyrzuceniem z akademika, nieprzyznaniem miejsca w przyszłym roku i nieprzyjemnościami podczas sesji.

Koordynator kampanii „Obrońcy prawa dla wolnych wyborów” Aleh Hulak powiedział, że nie tylko studenci, ale również pracownicy przedsiębiorstw i urzędnicy państwowi nie tylko informują anonimowo o faktach przymuszania do głosowania, ale również przysyłają dowody:

Hulak: Mamy bardzo ciekawe zdjęcie i film. Kierownictwo Mińskiego Centrum Meblowego w Mołodecznie wszystkim kierownikom jednostek organizacyjnych rozdało listy tych, którzy zagłosowali przed terminem. Notatka ta nazywa się „Informacja o przebiegu głosowania w wyborach prezydenckich”: Po oddaniu głosu robotnik informuje swojego bezpośredniego przełożonego o tym, że zagłosował – przy głosowaniu przedterminowym najpóźniej następnego dnia, przy głosowaniu w dniu wyborów – w ciągu godziny od oddania głosu. Majster przekazuje zastępcy dyrektora ds. ideologii, dyrektorowi generalnemu i komitetowi wykonawczemu informację o liczbie tych, którzy zagłosowali. Takie notatki już zaczęły się pojawiać”.

Kampania „Obrońcy prawa dla wolnych wyborów” zwraca się do osób, które stały się ofiarami lub świadkami przymusu ze strony organów administracji, przedsiębiorstw, placówek edukacyjnych, akademików, organów państwowych czy urzędników i udało im się zarejestrować te fakty na filmie, by wysyłały te materiały na adres: 2010prymus@gmail.com

13 grudnia 2010, 16:41, Іна Студзінская

Artykuł można przeczytać tutaj

W Sztokholmie odbyła się pikieta wspierająca demokrację na Białorusi


Pośród występujących byli deputant szwedzkiego parlamentu oraz przedstawiciele praw człowieka z  organizacji Östgruppen.

Szef Östgruppen Martin Uggla w swoim występie zaznaczył, że organizacja szczególnie wspiera te osoby na Białorusi, które aktywnie działają na rzecz demokracji i praw narodu białoruskiego i obierają swoich politycznych przedstawicieli poprzez wolne wybory.

Uczestnicy akcji, ubrani w stroje Dziadka Mroza zakleili sobie taśmą usta, co miało symbolizować ucisk wolności słowa na Białorusi.

13 grudnia 2010, 09:57, Radio Svaboda.

Artykuł można przeczytać tutaj.

CeKaWu: Telewizja Państwowa zapewnia wszystkim kandydatom nieograniczony dostęp do występów przed kamerą

niedziela, 12 grudnia 2010

Dwa incydenty z samochodem Rymaszeuskiego

W ciągu ostatnich dwóch dni, kandydat na prezydenta z partii Białoruska Chrześcijańska Demokracja Wital Rymaszeuski i jego rodzina otrzymali kilka pogróżek.

Jak informuje biuro prasowe kandydata, 11 grudnia po zakończeniu spotkania wyborczego w Homlu, Wital Rymaszeuski wraz z członkami swojego sztabu wracali samochodem do Mińska. Na trasie między Homlem a Budą Koszelewską na samochód, którym podróżował Rymaszeuski niespodziewanie z naprzeciwka wyjechała nieoznakowana ciężarówka ZIŁ. Kierowca Rymaszeuskiego zdołał skierować pojazd na pobocze i tym samym uniknąć zderzenia.

10 grudnia, pod bramą kandydata, gdzie podwoził on żonę i córkę, zastał on przebitą oponę w samochodzie.

Wital Rymaszeuski,  w związku z tym oświadczył:

Uważam te wypadki za prowokacje spec służb, wykonywane na osobisty rozkaz uzurpatora znajdującego się przy władzy w naszym kraju. Taki sygnał można uznać za osobistą groźbę pod adresem moim i mojej rodziny. Jestem świadom tego, że w dogodnym momencie mogę zostać otruty, lub może być wykonana wobec mnie jakaś inna prowokacja. Takie działania służb specjalnym potwierdzają, że strach i panika opanowały obecną władzę. Pragnę zaapelować do nich, by się przyznali i spokojnie oddali władzę. Chcę zaapelować do wykonawców tych nieludzkich rozkazów – takimi metodami mnie nie przestraszycie!”.

Sztab wyborczy Rymaszeuskiego przygotowuje doniesienie do prokuratury z żądaniem przeprowadzenia śledztwa w sprawie tych incydentów, a także zwracają się do obrońców praw człowieka, organów śledczych Białorusi i do organizacji międzynarodowych z prośbą o pomoc w zapewnieniu bezpieczeństwa Witalowi Rymaszeuskiemu i jego rodzinie.    

12 grudnia 2010, 12:15, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

Wybory 2010: jak kreatywnie sprzedać kandydata?

„Kastusiou albo śmierć”, „Nasz kandydat – Żyrafenka”, „Głosując na Niaklajeua, zabijacie kotka”, a również „Czas zamienić łyse opony”, „Jestem jedna taka, prawda” oraz „oddaj to, co skradłeś” – wszystko to efekty pracy amatorów oraz profesjonalnych polittechnologów, którzy pracują na prezydencką kampanię 2010.

Tegoroczne wybory są szczególnymi nie tylko pod względem rekordowej liczby kandydatów, ale również ze względu na pierwsze próby opanowania sztuki wyborczej oraz przekształcenia procesu wyborczego w atrakcyjne show. Właśnie dlatego wiele środków masowego przekazu tym razem korzysta z ocen działalności kampanii nie tylko zwykłych politycznych analityków, ekonomistów, socjologów lecz również specjalistów w branży marketingu i reklamy. Właśnie dziś Białoruś ma szanse przekonać się o tym, jak wiele kosztuje polityczna technologia.

Jednak na razie to zwykli obywatele są najbardziej aktywni. Każdy przejaw takiej aktywności niezależne media przedstawiają jako przejaw miłości do swobody zwykłych Białorusinów oraz ich dążenia do zmian. I tak, szeroką popularność w internecie uzyskały plakaty agitujące za Ryhorem Kastusiouem, wykonane przez blogera Jauhiena Lipkowicza. Plakaty mają ogólną nazwę „Kastusiou albo śmierć”. Jauhien Lipkowicz był maksymalnie szczery w tłumaczeniu źródeł swej sympatii do kandydata:

 W ogóle miałem pecha – był problem z językiem białoruskim podczas nauczania w szkole. Uczyłem się wtedy, gdy język i literaturę wykładano w taki sposób, żeby na zawsze zniszczyć chęć uczenia się go. Język rosyjski – zmuszano nas do pisania wypracowań o tym, jak nienawidzimy Sołżenicyna. Język białoruski miał charakter fakultatywny. Od tego czasu miałem poważny kompleks niepełnej wartości z powodu tego, że nie potrafiłem normalnie nauczyć się języka białoruskiego. Mam teraz konkretne osobiste dążenie – przełamać ten kompleks, stworzony przez kraj, w którym kiedyś mieszkałem."

Alaksandar, popularny bloger, znany jako l_u_f_t, oraz portal „Biełżaba” (http://www.belzhaba.com/) , który już od dawna ma reputację miejsca ostrej satyry politycznej, udowadnia, że pomoc obywateli może być bardzo korzystna dla realnych kandydatów:

Ta kreatywność, którą widziałem, jest różnorodna, ale nie jest złośliwa. Ona nawet powinna stymulować aktywność kandydatów, żeby zachowywali się nie w ten sposób, jak są przyzwyczajeni, tylko inaczej. Być może, to nawet podpowie im coś, przynajmniej na to liczę. W te plakaty została włożona idea spopularyzowania takiego kandydata jak Kastusiou, bo nawet teraz, kiedy kampania przedwyborcza już dość długo trwa, nadal pozostaje takim chłopcem z wioski. Dlatego ta kreatywność właśnie dla niego się pojawiła, żeby poprawić jego perspektywę. Właściwie to już za późno, ale wszystko jedno – było zabawnie.”

Jaunien Lipkowicz swego perspektywicznego kandydata  Ryhora Kastusioua widzi w ten sposób:

Geniuszem, oczywiście, rycerzem bez strachu – a jak jeszcze? – człowiekiem prostym, prawdziwym Robin Hoodem.

Przewodniczący sztabu wyborczego Ryhora Kastusioua, Alaksej Janukiewicz zna twórczość Jauhiena Lipkowicza:

 Podobają mi się te plakaty. Cieszę się, że nasz kandydat oraz nasza kampania pobudziła taką kreatywną oraz znaną w internecie osobę, jaką jest pan Lipkowicz, do robienia tych plakatów. Wyprodukowaliśmy nawet koszulki „Kastusiou albo śmierć” , w których nasi ludzie prowadzili agitację w ośrodkach młodzieżowych. To przyciągało uwagę oraz jednoznacznie grało na plus”.

Politolog, wykładowca Europejskiego Uniwersytetu Humanistycznego, Taciana Czulickaja sceptycznie odnosi się do tezy, że nieprofesjonalna aktywność obywateli może mieć realnie wpływ na wynik wyborów:

 „Mój podstawowy zarzut wobec kandydatów i ich zespołów polega na tym, ze jeżeli zajmujemy się medialną, kreatywną aktywnością, to trzeba jednak zastanawiać się, jaki będzie wynik tej aktywności. To samo dotyczy Internetu. Oczywiście film „Zabierz babci paszport”był bardzo atrakcyjny, zwłaszcza dla młodzieży. Ale czy zobaczą go zwykli wyborcy, czy będzie to miało wpływ na ich decyzje? Nie sądzę, że to pomoże naszym kandydatom w jakiś sposób rozszerzyć swą popularność.”

Sztaby kandydatów tak czy owak starają się uczynić swoich liderów bardziej atrakcyjnymi dla wyborców.

Polityczny technolog Kirył Koktysz ocenia te starania następująco:

 Każda technologia ma pewien sens, jeżeli jest to instrument do osiągnięcia tych czy innych celów. Najistotniejsze, że wszyscy kandydaci mają akurat pewne problemy z tym, co powiedzieć do społeczeństwa. Łukaszenka ma przewagę jako urzędująca głowa państwa, bo on może wprost powiedzieć, w odróżnieniu od pozostałych kandydatów, że będzie tak, jak było. I taka pozycja w danym momencie jest, oczywiście, mocniejsza od pozostałych. Na poprzednich wyborach istniała jakaś intryga – możliwość istnienia Białorusi w tej formie, w jakiej ona już istniała. A teraz wszystko zmierza do przełomu, bo nikt nie wie, jak budować nową Białoruś. Z drugiej strony, widać, że ta Białoruś, która była wcześniej, już się skończyła. Bo Rosja zabiera Łukaszence pieniądze nie po to, by oddać je komuś innemu”.
 

Zarówno według ekspertów, jak i zwykłych wyborców, najbardziej kreatywnie działa sztab Uładzimira Niaklajeua:

Taciana Czulickaja: „Myślę, ze kampania Niaklajeua oraz „Mów prawdę!” jest, jeśli nie najciekawszą, to bardzo jaskrawą kampanią. Nikt nie potrafi teraz konkurować z Niaklajeuem. Ale jeśli zaczniemy analizować koncert, który oni zorganizowali nie tak dawno  razem z Sannikauem na placu Przydworcowym, to ich problemem jest to, że poprzez te akcje chcą zwrócić na siebie uwagę tych, którzy i bez tego ją zwracają. Nie otrzymują oni za to wsparcia tych wyborców, którzy jeszcze nie zdecydowali, na kogo zagłosować”.


 Przedstawicielka sztabu Uładzimira Niaklajeua, Światłana Nawumawa odmówiła odpowiedzi na pytanie, czy na kampanię pracują polityczni technolodzy, a także nie chciała wymienić konkretnych imion organizatorów tych czy innych akcji. Służba prasowa Uładzimira Niaklajeua stoi na stanowisku, że wszystko, co zostało zrobione podczas kampanii to produkt kolektywnej wytwórczości sztabu. Jednak Kirył Koktysz za największy minus wszystkich kampanii przedwyborczych wymienia złą komunikację pomiędzy politycznym liderem i jego sztabem:

Wydaje się, że wszyscy kandydaci nie mają dobrego kontaktu ze swoim sztabem. Istnieje kandydat, oraz istnieje sztab przy nim, i kandydat tłumaczy sztabowi, co i jak trzeba robić. To nie jest zbyt dobry układ”.

Kreatywne dążenia członków sztabu wyborczego, nie są wzmocnione przez odpowiednią treść polityczną, nie docierają do wyborców. Na przykład, koszulki z  napisem „Jestem taka jedyna - prawda”, żadna z pytanych przeze mnie osób nie kojarzyła z kampanią „Mów prawdę!”. W tej sytuacji pozostaje opierać się na udowodnionych przez czas metodach politycznych.

Sekretarz Uładzimira Niaklajeua Julia Rymaszeuskaja: „W naszych warunkach pozostają nam środki, popularne w czasach Solidarności, a nawet rewolucji na początku XX stulecia. Są to jakieś teksty, rozpowszechnienie drukowanej produkcji a najpierw rozmowy ludźmi. Mieliśmy wiele przypadków, kiedy myślenie o Niaklajeuie stawało się jasnym i zrozumiałym tylko przez osobistą znajomość”.

Przykładem oddolnej kreatywności z jasnymi celami politycznymi może zostać portal elekt.by, który gromadzi spośród zwykłych obywateli jakąkolwiek informację, dotyczącą wyborów.

Jeden z autorów projektu Andrzej Chrapawicki: „Przekazać informację można zarówno za pośrednictwem mediów, jak i wysyłając powiadomienie przez pocztę elektroniczną lub przez Twitter, no i wchodząc na stronę i wysyłając jakąś swoją informację”.


 Iryna Widnawa przedstawicielka tego projektu, zaznaczyła, że w odróżnienie od innych projektów, strona elekt.by, która została stworzona na platformie ushahidi, od razu analizuje tę informację oraz przedstawią ją w formie mapy. To oznacza, że od razu można zobaczyć, jaką twarz mają wybory na Białorusi:

Na platformie tej relacjonowanych było wiele światowych wydarzeń. Na niej obserwowano zarówno katastrofy żywiołowe, takie, jak trzęsienie ziemi na Haiti czy pożary w rosyjskich lasach, jak i wyniki wyborów na różnych kontynentach – od Afryki do Europy czy Ameryki. Faktycznie ta strona może działać jako katalizator myśli społecznej. Realnie wyniki pracy tej strony będą widoczne już wieczorem 19 grudnia”.

 Trzeba przyznać, ze sztab Aleksandra Łukaszenki nigdy nie obciążał siebie zbędnymi kłopotami, tworząc fikcję przedwyborczej agitacji oraz w pełnej mierze wykorzystując administracyjne, a to znaczy i represyjne zasoby. Ale, być może, dowodem na wyczerpanie się obecnej władzy jest to, że ona w coraz  mniejszym stopniu pobudza Białorusinów do twórczej aktywności:

 Alaksandar l_u_f_t: „To świadczy o tym, ze nie sposób o osobie, która zajmuje stanowisko prezydenta przez 16 lat, już nawet pożartować. Wszyscy na tyle się zmęczyli, że już nawet tematów o nim brakuje. Ostatnim krokiem będzie zapomnienie o nim.”



9 grudnia 2010, 21:45, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

 

sobota, 11 grudnia 2010

Z nożem na aktywistę Rymaszeuskiego

Wital Rymaszeuski to pierwszy z kandydatów na prezydenta, który spotkał się z wyborcami w „strefie czarnobylskiej”. Wraz ze swoją ekipą odwiedził trzy miasta tego rejonu. W jednym z nich goście zastali dość wrogie przyjęcie.

I tak w Narowli uczestnikami spotkania było 40 osób, w tym jeden pijany mężczyzna, który zaatakował nożem członka zespołu Rymaszeuskiego Mikołę Arcjuchowa. Wykrzykiwał przy tym hasła przeciwko Rymaszeuskiemu i inne, popierające obecnego prezydenta. Zwolennika Łukaszenki udało się poskromić z pomocą milicji. Nóż został skonfiskowany, jednak zaatakowany nim aktywista nie złożył doniesienia na pijanego mieszkańca Narowli.

Świadkami napadu byli obserwatorzy OBWE, którzy brali udział w spotkaniach wyborczych Rymaszeuskiego w Narowli i Mozyrzu.

Dzisiaj Wital Rymaszeuski odbędzie dwa spotkania z wyborcami w Homlu. Osoba zaufania Rymaszeuskiego Pawał Siewiaryniec spotka się z wyborcami Rohaczowa i Żłobina.  

11 grudnia 2010, 13:49, Ігар Карней

Artykuł można przeczytać tutaj

piątek, 10 grudnia 2010

Reakcja Państwowego Uniwersytetu Białoruskiego na kampanię „Sasza, odejdź!”

Studentka drugiego roku wydziału filologicznego BUP, Kasja Dawydzik została wezwana do dziekanatu na rozmowę po tym jak wzięła udział w nielegalnym marszu, który przeszedł pod hasłem „Sasza, odejdź!”.

Kasja Dawydzik nie zaprzecza, że brała udział w akcji, która odbyła się w Mińsku 24 listopada. Tego dnia na Placu Październikowym opozycja zorganizowała powtórkę z wydarzeń, które miały tam miejsce po ostatnich wyborach. Na Placu obecni byli kandydaci na prezydenta Wital Rymaszeuski, Uładzimier Niakliajeu i Mikoła Statkiewicz. Na to spotkanie z kandydatami przybyło ponad tysiąc osób. Z Placu duża grupa zwolenników demokratycznych zmian na Białorusi, przeszła pod siedzibę Centralnej Komisji Wyborczej, gdzie domagała się zmian w prawie wyborczym. Młodzież szła z transparentem na którym widniał napis „Sasza, odejdź!” i to właśnie do tej grupy dołączyła się Kasja Dawydzik. Dziewczyna opowiada, że przyszła na Plac spotkać się z przyjaciółmi i włączyła się do trwającej akcji. Kasja nie wyklucza, że przez swoje działanie może zostać wyrzucona z uczelni. W jaki sposób?

Mogę nie zaliczyć sesji, to proste. Uczę się nieźle, średnia moich ocen za ostatni semestr wynosi 7.4 [ok. 4.5 w Polsce]. Jednak wszystko się może wydarzyć. Skreślić kogoś u nas jest bardzo łatwo”.

Studentka jest pewna, że informacje o jej udziale w nielegalnym wiecu przekazali do dziekanatu współpracownicy spec służb. Ona sama widziała w dziekanacie zdjęcie z tego marszu, na którym była zaznaczona jej twarz podpisana jej nazwiskiem w języku rosyjskim. Według Kasji Dawydzik, dziekanat musiał zareagować na docierające do nich informacje służb specjalnych, mimo, że ona sama nie widzi niczego złego w tym, że uczestniczyła w politycznej akcji zgodnej z jej przekonaniami.

Zastępca dziekana wydziału filologicznego Siarhiej Ważnik odmówił komentarza w kwestii przyczyn dla jakich przeprowadził rozmowę ze studentką Dawydzik i domagał się od niej napisania noty wyjaśniającej. Jednak przyznał, że taka rozmowa miała miejsce.

Taka rozmowa rzeczywiście się odbyła, poprosiłem ją by napisała notę wyjaśniającą. Studentka napisała, że znalazła się tam całkiem przypadkowo”.

Ważnik podkreślił  fakt, że studentka Dawydzik brała udział w akcji nielegalnej. Co do ewentualnego relegowania z uczelni Kasji Dawydzik, według zastępcy dziekana, nie leży to w jego gestii: „Taką decyzje może podjąć tylko rektor uniwersytetu”.

Kandydaci na prezydenta Białorusi, którzy brali 24 listopada udział w akcji na Placu Październikowym, są zdania, że akcja była całkowicie zgodna z prawem, bo jako kandydaci mają prawo do spotkań z wyborcami gdzie tylko zechcą. Według nich uczestnicy marszu do CKW poruszali się chodnikami, więc nie utrudniali ruchu samochodów. Milicja nie pociągnęła do odpowiedzialności żadnego z uczestników akcji.

9 grudnia 2010, 21:27, Алег Грузьдзіловіч, Radio Svaboda.

Artykuł można przeczytać tutaj

czwartek, 9 grudnia 2010

Prokuratura grozi Niakliajewowi sprawą karną

Prokuratura generalna uprzedziła kandydata na prezydenta Uładzimiera Niakliajeua, że uznaje za niezgodne z prawem wygłaszane przez niego apele o „wyjście na Plac”. Według informacji zamieszczonych na stronie kampanii „Mów prawdę!”, jeżeli 19 grudnia rzeczywiście coś się wydarzy to wówczas wytoczona zostanie sprawa karna wobec Niakliajeua.

9 grudnia Niakliajeu odebrał telefon z prokuratury. W czasie rozmowy kandydat usłyszał, że 10 grudnia zostanie mu dostarczone do miejsca zamieszkania stosowne powiadomienie.

Niakliajeu: „Zaczęło się dość przewidywalnie, więc spodziewam się metod zastraszania ze strony reżimu. Straszenie więzieniem, kryminałem. Niczego nowego nasz reżim nie wymyślił. I im bliżej do wyborów, gdzie rozstrzygnie się jego los, tym mniej będzie jego demonstracyjnej demokracji. Ona się kończy. A zaczyna się to co dla tego systemu zwyczajne i normalne…”.  

9 grudnia 2010, 18:50, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

środa, 8 grudnia 2010

CKW rozpatrzy wniosek o wykreślenie Łukaszenki

9 grudnia w Mińsku odbędzie się kolejne posiedzenie Centralnej Komisji Wyborczej. Zostanie na nim rozpatrzony wniosek zgłoszony przez kandydatów na prezydenta: Uładzimiera Niakliajeua i Andreja Sannikaua oraz członkini mińskiej komisji wyborczej Haliny Siemdzianawej a także jednego z liderów kampanii „O wolne wybory” Siarhieja Kaliakina.

Kaliakin i Siemdzianawa domagają się anulowania rejestracji kandydata na prezydenta Aleksandra Łukaszenki „w związku z tym, że w procesie rejestracji grupy inicjatywnej kandydata dochodziło do naruszenia przepisów prawa wyborczego”. Według wnioskodawców złamany został konkretnie art.61 Kodeksu Wyborczego Republiki Białorusi, który zakłada, że spis członków grupy inicjatywnej kandydat musi przedłożyć w CKW osobiście. Jednak w imieniu Łukaszenki listę tę dostarczył Aleksander Radźkou, przewodniczący grupy zbierającej dla niego podpisy poparcia.

Siarhiej Kaliakin powiedział „Svabodzie”, że mają jeszcze jeden zarzut wobec Łukaszenki – spotykał się on ze swoimi osobami zaufania w czasie przeznaczonym na wykonywanie obowiązków służbowych, czym naruszył zasadę równości między kandydatami.

Uładzimier Niakliajeu i Andrej Sannikau domagają się również dodatkowego czasu w państwowej telewizji – powiedział „Svabodzie” sekretarz CKW Mikałaj Łazawik.

8 grudnia 2010, 13:00, Алесь Дашчынскі

Artykuł można przeczytać tutaj