Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory na Bialorusi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory na Bialorusi. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 grudnia 2010

Milinkiewicz wezwał do przyjścia na Akreścina.

Lider ruchu "O wolność" Aleksander Milinkiewicz zaapelował dzisiaj na swojej konferencji prasowej o to by przyjść o godzinie 18:00 pod budynek więzienia przy ulicy Akreścina.

Milinkiewicz powiedział, że kieruje ten apel nie tylko do polityków, ale do wszystkich obywateli Białorusi, którzy pokażą w ten sposób swoje poparcie dla kandydatów na prezydenta i uczestników akcji 19 grudnia, którzy znajdują się za kratami.

Według Milinkiewicza w taki sposób można zatrzymać rozkręcającej się machinie represji ze strony władz.

Wiktar Iwaszkiewicz w imieniu sztabu kandydata Andreja Sannikaua oświadczył, że rozpoczęła się zbiórka pieniężna dla osób, które zostały poszkodowane w czasie wydarzeń 19 grudnia. W pierwszej kolejności pieniądze te zostaną przekazane na opłacenie prawników - powiedział Iwaszkiewicz.

W konferencji prasowej wzięli udział również Ryhor Kastusiou, Aliaksiej Janukiewicz, Leu Marholin, Wiaczasłau Siłczyk.

21 grudnia 2010, 11:45, Уладзімер Глод (Uładzimier Hłod)

Artykuł można przeczytać tutaj

Drugi dzień na Placu: kolejna brutalna akcja.


Dzisiaj przedstawiciele obywatelskich demokratycznych sił zebrali się na Placu Niezależności, by kontynuować akcję protestu "Plac 2010". Tak jak dzień wcześniej akcja została brutalnie stłumiona przez struktury siłowe, a jej uczestnicy pobici i aresztowani.

Na Plac przyszło około 20 osób. Wśród nich aktywiści: Młodzieży BFN Aleś Kalita, Młodego Frontu Mikoła Dzemidzienka, przedsiębiorca Aleksander Makajeu. Ustawili się oni naprzeciwko Domu rządu, rozłożyli transparent z napisem "Odejdź!". Była to kontynuacja akcji, którą rozpoczęli poprzedniego dnia w trakcie akcji "Plac 2010".

Makajeu: "Dzisiaj mamy państwo totalitarne: nie ma wyborów, nie ma podziału władzy. To jest nawet zagwarantowane w konstytucji. I za kilka dni ten nasz gwarant [konstytucji] położy na niej rękę i znowu będzie kłamał, że jest "gwarantem konstytucji", której zapisy sam narusza. Białoruski naród poczuł wczoraj ducha wolności i ten duch dał impuls wolności, dlatego dzisiaj tutaj przyszliśmy".

Korespondentka: Mikoła, co wiecie o losie swoich zwolenników?

Dzemidzienka: "Bardzo wielu spośród nas zostało zatrzymanych, także nawet nie możemy stworzyć ich listy, ponieważ niektórzy ludzie nie odpowiadają, inni się ukrywają. Na przykład: wczoraj opuściliśmy akcję wraz z Nastassią Pałażanką. Pojechała do domu, a po chwili wysłała SMS-a, że milicja już dobija się do jej mieszkania. Naprawdę przerażająca sytuacja".

Uczestnicy drugiego dnia "Placu 2010" zdołali protestować nie dłużej niż 5 minut - z różnych stron Placu zaczęły wjeżdżać mikrobusy z których powyskakiwali ludzie w cywilu, wyrwali protestującym transparent, ich samych powalili na ziemię i kopali. Następnie zapakowali protestujących do mikrobusów. W ciągu godziny takie napady ze strony milicjantów powtórzyły się kilkakrotnie. W ten sposób został aresztowany Sławamir Adamowicz, który przyszedł by poobserwować rozwój wydarzeń. Na Plac przyszli równiez ludzie starsi. Oto co mówili o tym, co zobaczyli i usłyszeli:

"Po wczorajszej akcji aresztowani informowali: 130 osób całą noc stało na mrozie z podniesionymi rękami. Wśród nich była również kobieta w ciąży. Czy to jest normalne? Nie, to nie jest normalne. To nie jest kraj, w jakim chcielibyśmy mieszkać, wychowywać nasze dzieci. Chcemy wrócić do domu, chcemy wrócić zza granicy, by tu było przytulnie i dobrze naszym dzieciom, nam i naszym rodzicom. Chcemy, żeby nas zostawiono w spokoju, nie przeszkadzali w budowaniu swojego życia i swojego kraju".

We wtorek, 21 grudnia, na Placu Niezależności ma się odbyć trzeci dzień akcji "Plac 2010".

20 grudnia 2010, 22:29, Галіна Абакунчык (Halina Abakunczyk)

Artykuł oraz zdjęcia z akcji można znaleźć tutaj

Skazano około 600 osób. Grożą im również sprawy karne.

Jak powiedział "Svabodzie" rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Aleksander Łastouski, we wszystkich sądach Mińska przeprowadzono już rozprawy, zakończone wyrokami aresztu dla około 600 osób.

"Jednak nie znaczy to, że wszystkie te osoby zostaną uwolnione po odbyciu kary 15 czy iluś dni aresztu, na które skazał je sąd. Wobec każdego będzie prowadzone postępowanie dotyczące udziału w masowych zamieszkach, w myśl odpowiedniego artykułu Kodeksu Karnego. Mamy wystarczającą ilość zdjęć i nagrań wideo. Na miejscu wydarzeń pracowała grupa, która zbierała materiały".

Rzecznik przypomniał, że po wydarzeniach, które miały miejsce w nocy z niedzieli na poniedziałek, gdy opozycja protestowała przeciwko wynikom wyborów prezydenckich, wszęte zostało postępowanie karne w myśl art. 293 Kodeksu Karnego Białorusi ("Masowe zamieszki"). Maksymalna kara z tego artykułu wynosi 15 lat pozbawienia wolności.

21 grudnia 2010, 10:34, Валер Каліноўскі (Waler Kalinouski)

Artykuł można przeczytać tutaj

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Kastusiou nie wyklucza rosyjskiego śladu w incydencie koło Domu Rządu

Dziś na wolność wyszło dwóch byłych kandydatów na prezydenta Białorusi: przedstawiciel Białoruskiego Frontu Narodowego Ryhor Kastusiou i przedsiębiorca Dzmitry Wus. Obydwaj zostali aresztowani 19 grudnia podczas wydarzeń, które miały miejsce w pobliżu Domu rządu.

W rozmowie ze "Svabodą" Kastusiou powiedział, że otrzymał dzisiaj propozycję wyjścia na wolność. Jednak by tak się stało, były kandydat musiał najpierw podpisać dokumenty, w których zobowiązuje się stawić na wezwanie organów prawa. Ryhor Kastusiou powiedział, że poprosił o chwilę czasu do namysłu. Przemyślawszy sytuację, kandydat BNF, stwierdził, że nic nie straci zgadzając się na taką propozycję.

Za kratami kandydat miał wystarczającą ilość czasu by przemyśleć wszystko, co się ostatnio wydarzyło. I dlatego na pytanie "Svabody" o to kto jest winny wydarzeń przy Domu Rządu, Ryhor Kastusiou odpowiedział tak:

"Dotarły do mnie informacje dwojakiego charakteru. Pierwsza, według której, rozpoczęcie wyważania drzwi i tłuczenia szyb to po prostu prowokacja. I tam łatwo jest dostrzec ingerencję struktur siłowych. Powstaje jednak pytanie: czyich? Białoruskich czy Rosyjskich? To, rozumie się, jest na poziomie spekulacji. W żadnych dokumentach nie jest to potwierdzone. Na pewno można stwierdzić, że jest to prowokacja. Ciekawe byłoby przyglądnięcie się twarzy tego człowieka. Być może ktoś wiedziałby gdzie on pracuje".

Dzisiaj wyszedł na wolność również inny były kandydat na prezydenta, Dzmitry Wus. Taką informację przekazał mediom sztab wyborczy Wusa. Jednak sam były kandydat do tej pory nie skontaktował się z dziennikarzami. Jego telefon komórkowy jest włączony, jednak Wus nie odbiera.

W nocy 20 grudnia po siłowej akcji rozbicia demonstracji na Placu, Dzmitrija Wusa przewieziono do siedziby białoruskiego KGB. Został wypuszczony po południu. Do wielu redakcji różnych mediów skierowane zostało w jego imieniu oświadczenie. Kandydat potępia w nim próbę siłowego zajęcia Domu rządu. Natomiast swój udział w pierwszym etapie akcji tłumaczy tym, że był przekonany o jej pokojowym charakterze.

20 grudnia 2010, 21:50 (czasu białoruskiego), Уладзімер Глод (Uładzimier Hłod)

Artykuł można przeczytać tutaj

Rymaszeuski i Siewiaryniec są w areszcie śledczym KGB

Wiadomo już gdzie znajdują się Wital Rymaszeuski i Pawał Siewiaryniec. Są oni przetrzymywani w areszcie śledczym KGB - informuje Białoruska Chrześcijańska Demokracja.

Około 19:00 rodzice obu aresztowanych odebrało telefony z aresztu śledczego KGB. Podczas rozmowy poinformowano ich, że Rymaszeuski i Siewiaryniec znajdują się w ich instytucji. Po tych telefonach do aresztu śledczego zwrócił się również adwokat i już jutro rozpoczną się procedury śledcze w tej sprawie. Jutro podjęte zostaną decyzję o możliwości przekazania jakichś rzeczy zatrzymanym oraz ich spotkania z bliskimi.

Wital Rymaszeuski został aresztowany 19 grudnia, w momencie gdy wychodził ze szpitala, gdzie udzielono mu pomocy medycznej po tym jak został pobity przez specnaz. Pawała Siewiaryńca zatrzymano również 19 grudnia, w pobliżu biura parti BChD, gdzie planował spotkać się z matką.

20 grudnia 2010, 20:49 (czasu białoruskiego), Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

Brutalny blitzkrieg Łukaszenki

Próby uzasadniania wydarzeń na Placu jako atak ze strony opozycji nie wytrzymują chronologicznego sprawdzianu.

W dniu wyborów 19 grudnia, gdy akcja na Placu stała się nieunikniona, władza białoruska powróciła do swojego zwykłego schematu działania – „łapać i nie wypuszczać”.

Na początku zablokowano Internet, włącznie z gmail-em i Facebookiem. Wyłączono również telefony niezależnych obserwatorów.

I to wszystko w dniu wolnych wyborów?

Następnie , specnazowcy za bardzo zaangażowali się w wykonanie rozkazu „za wszelką cenę odebrać sprzęt nagłaśniający”. Niaklajeu, jeden z najważniejszych kandydatów na prezydenta, nieprzytomny trafił do szpitala.

Stało się jasne, że scenariusz kierowanej demokratyzacji został naruszony.

Po tym, jak opozycja okazała się dość wytrwała i jednak dostarczyła sprzęt nagłaśniający na Plac, a potem poprowadziła kilkadziesiąt tysięcy ludzi pod CKW, władzy zupełnie wysiadły nerwy.

Władza chciała sprowokować uczestników by podjęli jakieś gwałtowne działania. Nie udało się. Tym niemniej, reakcja była taka, jakby w kraju miał miejsce uzbrojony zamach stanu.

Na oczach obserwatorów kilkaset specnazowców rozgoniło i wyczyściło Plac z demonstrantów, a dyplomaci zagraniczni, dobrali sobie hełmy, i tylko zdążyli schować się w hotelu „Mińsk”.

Natomiast obserwatorom w lokalach wyborczych w 90% wypadków – jak powiadamia "Ruch za wolnośc"– nie pozwolono obserwować procesu liczenia głosów.

Potem Jarmoszyna ogłosiła wynik 79% dla Łukaszenki i – co za zbieg okoliczności – o tej samej godzinie, 3:00 rano, kiedy przewodnicząca CKW występowała przed dziennikarzami, służby specjalne okupowały sztab kampanii „Prawnicy za wolnymi wyborami”.

Przynajmniej czterej kandydaci na prezydenta zostali brutalnie pobici. Przynajmniej sześcioro z kandydatów zatrzymano.

Jednocześnie próby uzasadnienia wydarzeń na Placu atakiem ze strony opozycji nie wytrzymują chronologicznego sprawdzianu.

Internet wyłączono cztery godziny przed zbiórką na Placu oraz siedem godzin przed incydentem koło Domu Rządu. Niaklajeua pobito godzinę przed akcją na Placu. A obok samego Domu Rządu podczas incydentu – który na Placu mało kto zauważył – trwało spokojne spotkanie. Tego zwycięstwa na pewno nie można nazwać eleganckim.

Trzy miliardy euro, które obiecał Radosław Sikorski, zostały przebite czterema realnymi miliardami od Miedwiediewa.

Wiele osób czekało na triumf stopniowej, kierowanej demokratyzacji, a zamiast tego zobaczyli powrót dyktatury opartej na OMON-owskiej tarczy.

Opozycja była podzielona, Zachód był gotów przymknąć oczy, a Rosja powróciła do roli sponsora. W tej sytuacji zwycięstwo wydawało się zagwarantowane, ale okazało się one najbardziej brutalnym ze wszystkich zwycięstw Łukaszenki. Pozostał on przy sterze. Kierowaniu starymi metodami. Tak, jak potrafi.

20 grudnia 2010, 7:34, Андрэй Дынько (Andrej Dyńko)

Artykuł można przeczytać tutaj

Przeszukanie w domu Sannikaua

W mieszkaniu byłego kandydata na prezydenta Białorusi Andreja Sannikaua przeprowadzono dzisiaj rewizję. Taką informację przekazał "Svabodzie" teść kandydata Uładzimier Chałip.

Według jego słów, wraz z żoną przebywał w domu swojej córki (żony Sannikaua). Osiem osób wtargnęło do mieszkania i zaczęło przeszukanie. Czego szukali w mieszkaniu kandydata, tego Uładzimier Chałip nie wyjaśnił.

20 grudnia 2010, 19:55 (czasu białoruskiego), Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

Aresztowano aktywistów kampanii „Obywatel”

Funkcjonariusze milicji wyłamali drzwi prywatnego mieszkania na ulicy Karola Marksa. Zatrzymali tam trzech aktywistów kampanii „Obywatel” Mikitę Krasnowa, Wiaczasława Dyjanawa i Paula Markoucawa.

Zatrzymani odwiezieni zostali na posterunek milicji dzielnicy Leninowskiej w Mińsku, który znajduje się na ulicy Lenina. Rodzice zatrzymanych czekają pod posterunkiem. Milicja nie chce udzielić im jakiejkolwiek informacji o przyczynach aresztowania aktywistów.

20 grudnia 2010, 19:29 (czasu białoruskiego), Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

Więzienie na Akreścina. 20 grudnia.


Dziś rano, przy więzieniu na ulicy Akreścina, czuwało około 30 osób. Nadal nie przedstawiono listy zatrzymanych. Ludzie domagali się jej, jednak milicjanci odmówili udzielania informacji.

Zawisło oświadczenie, w którym przeczytać można, że z przyczyn technicznych 20 grudnia żadne przekazy do więzienia nie będą przyjmowane.

Rodzice zatrzymanych osób grożą milicjantom, że położą się na asfalcie i zablokują bramę wjazdową do więzienia.

Przez bramę więzienia ciągle przewijają się wojskowe ciężarówki.

Zebrani mówią, że w tym więzieniu trzymanych jest ok. 200 osób. Mówi się również, że wielu aresztowanych zostało przewiezionych do więzienia żodzinskiego. Kilkadziesiąt osób do chwili obecnej przebywa na posterunkach milicji w Mińsku.




20 grudnia 2010, 15:20, Radio Svaboda

Artykuł i pozostałe zdjęcia można znaleźć tutaj

Nieoficjalna lista zatrzymanych, poszkodowanych i osądzonych osób znajduje się tutaj (język białoruski)


Zespół bloga Białoruś2010 będzie bardzo wdzięczny, jeżeli przed pozostawieniem pod którymś z naszych wpisów komentarzy dotyczących praw autorskich, wtrącania się w sprawy Białorusi itp., przeczytali Państwo notkę "O nas" z prawej strony. Z góry dziękujemy.

niedziela, 19 grudnia 2010

Nieznani ludzie w czarnych ubraniach pobili Niakliajeua. Kandydat stracił przytomność

W czasie gdy grupa zwolenników Uładzimiera Niakliajeua z Niamihi w stronę Placu Październikowego, na uczestników napadła grupa około 50 ludzi w czarnych strojach. Zaczęto brutalnie bić zwolenników kandydata, użyto granatów ogłuszających i petard. Hałas wzmacniała apratura. Gdzie znajduje się sam Niakliajeu, a także inny kandydat na prezydenta Mikoła Statkiewicz – do tej pory niewiadomo.

Świadek tego nadzwyczajnego zdarzenia na Niamidzie Mikoła Statkiewicz sprecyzował informacje, mówiąc, że samochód DAI zagrodził drogę pojazdowi z aparaturą dźwiękową, a także ludziom, którzy zmierzali na Plac Październikowy.

Uładzimier Niakliajeu stracił przytomność, jego stan nie jest znany.

Mocno pobity został również aktywista kampanii „Mów prawdę!” Andrej Dźmitryjeu.

Około 40 osób zostało zatrzymanych.

19 grudnia 2010, 19:31 (czasu białoruskiego)

Artykuł można przeczytać tutaj


z góry przepraszamy za wszelkie błędy językowe lub logiczne, które mogą się pojawiać dzisiejszego wieczoru w naszych wpisach jednak sytuacja jest bardzo rozwojowa, a my staramy się reagować jak najszybciej.

Ploszcza 2010 – Plac 2010 – relacja

Większość kandydatów na prezydenta Białorusi wezwało wyborców do przyjścia wieczorem 19 grudnia na Plac Październikowy w Mińsku, po to by domagać się przeprowadzenia nowych, wolnych wyborów.

9:30 Homel: zatrzymanie Jurija Zacharanki

Milicja zatrzymała społecznego aktywistę Jurija Zacharankę, męża zaufania kandydata na prezydenta Mikołaja Statkiewicza.

O godzinie 5:30 Jurij wyszedł na dworzec kolejowy by pojechać do Mińska. Jednak o 9:00 zadzwonił z telefonu komórkowego i powiedział, że został tymczasowo aresztowany przez milicję. Nie podał już więcej żadnej informacji, a telefon zamilkł. Próbowałam się do niego dodzwonić, ale odezwała się informacja operatora, o tym, że abonent jest czasowo niedostępny”. – poinformowała żona Zacharanki, Nina.

9:55 Zatrzymanie przewodniczącego sztabu wyborczego Rymaszeuskiego na Homelszczyźnie Jury Klimowicza

Klimowicz został aresztowany na ulicy, zabrano go do samochodu i początkowo zawieziono na posterunek milicji, a następnie do aresztu śledczego. Milicjanci oskarżyli go o używanie wulgaryzmów. Jury Klimowicz wybierał się do Mińska, by wziąć wieczorem udział w akcji na Placu Październikowym. Do rozprawy Klimowicz będzie przebywał w areszcie.

10:30 Kastusiou nie wyklucza siłowego rozwoju wydarzeń na Placu

Kandydat na prezydenta Białorusi z partii Białoruski Front Narodowy Ryhor Kastusiou zwraca uwagę na pokojowy charakter zaplanowanej na 19 grudnia akcji protestu na Placu Październikowym, jednak nie wyklucza siłowego rozwoju wydarzeń.

Jeśli władze użyją metod siłowych do walki, my będziemy reagować adekwatnie do ich poczynań”. – oświadczył dziennikarzom Kastusiou po tym, jak oddał na siebie głos w lokalu wyborczym.

10:45 Na dworcu w Nowopołocku zatrzymano Jauhienia Parczynskiego, męża zaufania Mikałaja Statkiewicza.

Parczynski wybierał się do Mińska.

11:45 Ludzie nie są wpuszczani do Mińska

Mohylewski aktywista kampanii społecznej „Mów prawdę!” Ihar Kawalienka powiedział „Svabodzie”, że dzisiejszej nocy nieznani sprawcy przebili wszystkie opony w czterech prywatnych samochodach, których właściciele aktywnie uczestniczyli w kampanii wyborczej miejscowego sztabu wyborczego kandydata na prezydenta Uładzimiera Niakliajeua.

12:00 Matki aktywistów „Młodego Frontu” przyszły pod siedzibę KGB

Matki aktywistów „Młodego Frontu” zebrały się obok pomnika Feliksa Dzierżyńskiego, który znajduje się naprzeciwko budynku KGB. Zdecydowały się przychodzić pod KGB i domagać się odpowiedzi na pytanie, gdzie znajduje się Źmicer Daszkiewicz [aresztowany wczoraj lider organizacji „Młody Front”].

12:25 Przedstawiciel KGB Krajanau poinformował kobiety, że to nie KGB odpowiada za aresztowanie Daszkiewicza i poradził im, by z pytaniem o jego los zwróciły się do milicji.

12:30 Nie martwcie się. Nikogo na Placu dzisiaj nie będzie”. Takie oświadczenie wydał Aleksander Łukaszenka, odpowiadając na pytanie korespondentom znajdującym się w lokalu wyborczym, w którym oddawał swój głos.

12:40 Funkcjonariusze milicji zatrzymali w Miorach pięciu członków sztabu wyborczego Witala Rymaszeuskiego wraz z jego przewodniczącym Bolesławem Macuką.

Milicjanci oświadczyli, że przyczyną zatrzymania była konieczność sprawdzenia wiarygodności dokumentów. Jednak najpierw milicjanci zatrzymali samochód a dopiero potem pomyśleli nad przyczyną. Obecnie wszyscy zatrzymani przebywają na posterunku milicji w Miorach.

Zatrzymani udawali się do Mińska.

13:00 Kandydaci udadzą się do Prokuratury Generalnej by domagać się uwolnienia Daszkiewicza.

13:44 Brześć: Zatrzymują chcących wyjechać do Mińska w mieście i na rogatkach

Wielu aktywistów z Brześcia i osób, które chciały się znaleźć na Placu Październikowym w Mińsku udało się do stolicy Białorusi wcześniej. Wiedząc, że bezpośrednio przed planowaną na 19 grudnia akcją na Placu, przy wyjeździe mogą pojawić się przeszkody, szereg aktywistów – w większości z Białoruskiej Chrześcijańskiej Demokracji wyjechało do stolicy już w połowie zeszłego tygodnia a w stolicy zatrzymało się u znajomych.

Ci, którzy dzisiaj chcą wyjechać do Mińska są zatrzymywani w mieście i w pociągach.

Wojskowy z bazy obwodu brzeskiego poinformował, że do Mińska ściągane są wszystkie wojskowe jednostki. W bazach pozostają tylko dyżurni.

15:12 Witebsk: przewodniczącego grupy „Młoda Białoruś” pilnuje milicja

Przewodniczący witebskiej grupy Młodej Białorusi Taras Surhan poinformował, że obok jego domu cały dzień dyżuruje milicyjny samochód. W rozmowie telefonicznej powiedziano mu, że w ciągu 17 godzin ma się zjawić na posterunku milicji, jednak Surhan odmówił, argumentując swoją decyzję brakiem nakazu.

15:37 Milicja: Daszkiewicz został aresztowany za bójkę.

Lider „Młodego Frontu” został oskarżony o zbrojny napad. Na stronie Miejskiego Departamentu Spraw Wewnętrznych Mińska pojawiło się oświadczenie, w którym stwierdza się, że Daszkiewicz został zatrzymany w sobotę za udział w bójce.

Według treści oświadczenia, uczestnicy bójki zatrzymani zostali o 16:30 na dziedzińcu domu mieszkalnego, na ulicy Janki Brylia, po tym jak na telefoniczny numer „102” zadzwonił rzekomy świadek zdarzenia.

W drodze postępowania ustalono, że Daszkiewicz wraz z dwoma przyjaciółmi (Łobau Edward i Łazar Dzianis), pod wskazanym adresem, w chuligańskim wybryku, bezpodstawnie i naumyślnie, pięściami i metalowymi przyrządami pobili dwóch innych obywateli”.

W związku z tym wszczęte zostało postępowanie karne wobec Daszkiewicza, Łobaua i Łazara, z art. 339 Kodeksu Karnego Republiki Białoruś (chuligaństwo) – można przeczytać w oświadczeniu departamentu.

17:00 W rejonie placu Październikowego przybyły wzmocnione siły milicyjne.






18:00 Pałac Republiki ogrodzony bramkami.


18:05 Reportaż Walera Kalinouskiego

Przy Placu czołg, a obok niego dwie wojskowe ciężarówki. Naokoło Placu kilkadziesiąt takich ciężarówek, autobusy ze specnazowcami, ewakuatory. Milicja wywozi samochody z parkingów.

18:30 – Dźmitry Wus „Idę na Plac, żeby coś zmienić”.

Kandydat na prezydenta Białorusi Dźmitry Wus odmówił oddania głosu w wyborach na znak protestu przeciwko nieuczciwemu ich przeprowadzeniu oraz tego, że wystartował w nich obecny Prezydent. Oto co kandydat powiedział „Svabodzie”:

Nie idę głosować w związku z tym, że Prezydent nie liczy się z innymi kandydatami i ani razu nie odpowiedział na nasze pytania. On nie liczy się z ludźmi i wyborcami. Dla niego ludzie to tylko wykonawcy”.

18:50 Dyrektor białoruskiej służby Radia Svabody Aleksander Łukaszuk informuje z Placu o trzech dziwnych kwestiach: Nadal około 100 osób jeździ po lodowisku [które postawiono na Placu Październikowym], z głośników ustawionych na Placu głośno rozbrzmiewa rosyjska muzyka ludowa, a na Prospekcie panuje zwiększony ruch.

19:00 Białoruś w informacyjnym oblężeniu.


19 grudnia 2010

Reportaż można śledzić tutaj

Frekwencja o godzinie 16:00 wyniosła 75,8%

Centralna Komisja Wyborcza podała informację o liczbie oddanych do godziny 16:00 głosów. Według CKW do tego czasu w wyborach wzięło udział 75,8% uprawnionych do głosowania, czyli 5 milionów 376 tysięcy 615 osób.

Dane o frekwencji według obwodów:

  • Brzeski – 75,4%
  • Witebski – 81,4%
  • Homelski – 79,3%
  • Grodzieński – 74,1%
  • Miński – 77, 5%
  • Mohylewski – 81%
  • Miasto Mińsk – 65,6%

19 grudnia 2010, 17:56 (czasu białoruskiego), Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

Białorusin głosuje w Warszawie...

Alex, który na co dzień zajmuje się, tak jak cały zespół bialorus2010, tłumaczeniami białoruskich tekstów, dziś sam został reporterem i opisał na potrzeby naszego bloga swojego wrażenia z głosowania w białoruskiej ambasadzie w Warszawie. Oto jego relacja:

W ciągu ostatnich kilku dni myślałem prawie tylko o wyborach. Ciągle się zastanawiałem na kogo oddać swój głos i czy w ogóle warto iść na te tzw. wybory. Większość znajomych postanowiła nie iść, bowiem jedyne wyjście widzieli oni w bojkocie oraz strajku, który objąłby cały kraj. Ale z drugiej strony, to pierwsze wybory, na których mogłem zagłosować, taka oznaka dojrzałości. Poza tym dla wolnej Białorusi jest ważny każdy głos, a to właśnie na nią zagłosowałem.

19 grudnia o godzinie 12 byłem już przy ambasadzie. Jest to całkiem nowoczesny gmach, obok którego na drzewce powiewała zielono-czerwona flaga. Ach, jak by tutaj pasował sztandar biało-czerwono biały! Przy wejściu zgromadziło się około pięć młodych osób, pewnie studentów, wszyscy mówią po białorusku, omawiają wady i zalety różnych kandydatów opozycji. Z ambasady wychodzi kobieta. Ci młodzi ludzie proszą ją o to, by wzięła udział w głosowaniu alternatywnym, czyli postawiła krzyżyk przy nazwisku kandydata, na którego przed chwilą oddała swój głos. Zwracają się do niej po białorusku, ale ona natychmiast im przerywa i prosi by mówili albo po polsku albo po rosyjsku, bo po białorusku ona "nic nie rozumie". Hm, dziwna kobieta...

Zwracam uwagę na tablicę ze zdjęciami kandydatów, oraz krótkim życiorysem każdego z nich, decyduję na kogo oddać głos. Po chwili wchodzę do lokalu wyborczego, przy wejściu stoi kapitan wojska białoruskiego, jest ponury, jak deszcz w listopadzie. Od razu rzuca się w oczy kolejka złożona z kilkunastu wyborców, stojących po karty wyborcze. Ludzie ciągle odchodzą i przychodzą, tak że kolejka się nie zmniejsza. Na wszystko to z zainteresowaniem patrzy niezależny obserwator, niekiedy zapisuje na kartce kilka słów. Obok przy stole siedzi komisja złożona z 3 osób: kobiety i dwóch mężczyzn, jeden z nich, z malutkimi wąsikami, bardzo przypomina pracownika służb ideologicznych w "Człowieku z żelaza"...

Nadchodzi moja kolej, podaje paszport z kartą pobytu. Pani z komisji przepisuje sobie moje dane oraz adres w Mińsku (i po co było prosić o kartę pobytu?), prosi o podpis, w dzienniku naprzeciw każdego nazwiska są numery, już ponad 300 wyborców zagłosowało. Za chwilę otrzymuję długą kartę z dziesięcioma nazwiskami i jedenastym punktem "przeciw wszystkim". Karty są całkowicie białoruskojęzyczne. No cóż, szkoda tej kobiety, z którą przy wejściu się spotkałem, musiała chyba ze słownikiem tłumaczyć.

Biorę kartę i idę do innego "tajnego" pokoiku. Przy nazwisku mojego kandydata stawiam krzyżyk i wracam do pokoju, w którym znajduje się komisja. Rzucam kartę do urny, i ona z szelestem opada na dno. Opuszczam ambasadę. Na ulicy biorę jeszcze udział w głosowaniu alternatywnym, wyjaśnimy potem czy rzeczywiście popularność wszystkich kandydatów opozycji wynosi mniej niż 1%, jak w telewizji mówili.

Wybory się odbyły, reszta dnia minie na "czekanie na cud"...


Spis zatrzymanych

Większość zatrzymanych została wypuszczona po krótkich rozmowach profilaktycznych.

Zatrzymani:

  1. Łazarenka Waliancin, Koutun Aliaksiej – Brześć, zatrzymani w pociągu relacji Brześć-Mińsk, znajdują się na posterunku milicji w Brześciu.
  2. Siarhiej Szachnouski – Nowopołock, wypuszczony po godzinie.
  3. Mikoła Czabatarou – Nowopołock, przebywa na posterunku.
  4. Bahusłau Macuk – Miory, zatrzymany wraz z czteroma towarzyszami przy wyjeździe z miasta.
  5. Pawał Batujeu – Soligorsk, zatrzymany przez funkcjonariuszy w cywilu w swoim mieszkaniu.
  6. Iwan Szyla – Soligorsk, zatrzymany w mieszkaniu Batujeua.
  7. Źmicer Daszkiewicz – lider Młodego Frontu, prawdopodobnie przebywa na posterunku milicji w mińskiej dzielnicy frunzeńskiej.
  8. Julian Misjukiewicz – Młody Front, wypuszczony po sprawdzeniu danych osobowych.
  9. Źmicer Jasewicz – Młody Front, wypuszczony po półgodzinie.
  10. Dźmitry Iwanou – rosyjski dziennikarz, wypuszczony.
  11. Maksim Piatrowicz – rosyjski dziennikarz, wypuszczony.
  12. Kastuś Żukouski – wypuszczony po godzinie.
  13. Weranika Wielihor – Grodno, wypuszczony po półgodzinie.
  14. Maksim Czarniak – Bobrujsk, pociągnięty do odpowiedzialności karnej za udział w mitingu.
  15. Iwan Biedka – Słonim, pociągnięty do odpowiedzialności karnej za udział w mitingu.
  16. Jury Klimowicz – Homel, mąż zaufania Rymaszeuskiego, oskarżony o drobne chuligaństwo, przebywa w areszcie śledczym, jego rozprawa odbędzie się 20 grudnia.
  17. Jurij Zacharanka – Homel, zatrzymany 19 grudnia rano
  18. Michał Paszkiewicz – Mińsk, mąż zaufania Niakliajeua, jego telefon jest od rana nieczynny, musiał jechać taksówką na planowane miejsce spotkania i zniknął.
  19. Mikoła Parczynski – Nowopołock, zatrzymany 19 grudnia na dworcu.

Poszukiwani w miejscu zamieszkania:

  1. Taciana Szapućka (Młody Front)
  2. Anatol Michnauiec (Białoruski Front Narodowy)
  3. Palina Dziakaua (Europejska Białoruś) – chciano by podpisała zawiadomienie z prokuratury
  4. Źmicer Chwedaruk (Młody Front)
  5. Mikoła Dzemidzienka (Młody Front)
  6. Kaciaryna Liudwih (Młody Front)
  7. Aleksander Serhienka (Mów prawdę!)
  8. Ihar Simbirou (Mów prawdę!)
  9. Uładzimier Kumc (Mów prawdę!)
  10. Wiaczasłau Siłczyk

Wcześniej aresztowani:

Aleś Puszkin – Kurpki, 9 grudnia – 13 dni aresztu

Kiryła Semianczuk – Grodno, 18 grudnia – 6 dni aresztu


19 grudnia 2010, 14:53, Nasza Niwa

Artykuł można przeczytać tutaj

W Nowopołocku odnotowano przypadek dorzucania kart do głosowania

Obserwatorzy Michaił Nowikau (Ruch „O Wolność”) i Jauhień Apecianok (Partia Białoruski Front Narodowy), którzy pracują w lokalu wyborczym nr 22 w Nowopołocku byli świadkami tego, jak jeden z wyborców wrzucił do urny wyborczej wielki plik kart do głosowania.

Obserwatorzy nie mogli przeliczyć ile dokładnie wrzucono kart, ale stwierdzili, że sądząc po objętości pliku nie mogło być ich mniej niż 15 egzemplarzy – poinformowała strona kampanii „Obrońcy prawa za wolnymi wyborami”.

19 grudnia 2010, 14:12 (czasu białoruskiego), Іна Студзінская

Artykuł można przeczytać tutaj

Ploszcza 2010 – Plac 2010 – relacja

Większość kandydatów na prezydenta Białorusi wezwało wyborców do przyjścia wieczorem 19 grudnia na Plac Październikowy w Mińsku, po to by domagać się przeprowadzenia nowych, wolnych wyborów.

9:30 Homel: zatrzymanie Jurija Zacharanki

Milicja zatrzymała społecznego aktywistę Jurija Zacharankę, męża zaufania kandydata na prezydenta Mikołaja Statkiewicza.

O godzinie 5:30 Jurij wyszedł na dworzec kolejowy by pojechać do Mińska. Jednak o 9:00 zadzwonił z telefonu komórkowego i powiedział, że został tymczasowo aresztowany przez milicję. Nie podał już więcej żadnej informacji, a telefon zamilkł. Próbowałam się do niego dodzwonić, ale odezwała się informacja operatora, o tym, że abonent jest czasowo niedostępny”. – poinformowała żona Zacharanki, Nina.

9:55 Zatrzymanie przewodniczącego sztabu wyborczego Rymaszeuskiego na Homelszczyźnie Jury Klimowicza

Klimowicz został aresztowany na ulicy, zabrano go do samochodu i początkowo zawieziono na posterunek milicji, a następnie do aresztu śledczego. Milicjanci oskarżyli go o używanie wulgaryzmów. Jury Klimowicz wybierał się do Mińska, by wziąć wieczorem udział w akcji na Placu Październikowym. Do rozprawy Klimowicz będzie przebywał w areszcie.

10:30 Kastusiou nie wyklucza siłowego rozwoju wydarzeń na Placu

Kandydat na prezydenta Białorusi z partii Białoruski Front Narodowy Ryhor Kastusiou zwraca uwagę na pokojowy charakter zaplanowanej na 19 grudnia akcji protestu na Placu Październikowym, jednak nie wyklucza siłowego rozwoju wydarzeń.

Jeśli władze użyją metod siłowych do walki, my będziemy reagować adekwatnie do ich poczynań”. – oświadczył dziennikarzom Kastusiou po tym, jak oddał na siebie głos w lokalu wyborczym.

10:45 Na dworcu w Nowopołocku zatrzymano Jauhienia Parczynskiego, męża zaufania Mikałaja Statkiewicza.

Parczynski wybierał się do Mińska.

11:45 Ludzie nie są wpuszczani do Mińska

Mohylewski aktywista kampanii społecznej „Mów prawdę!” Ihar Kawalienka powiedział „Svabodzie”, że dzisiejszej nocy nieznani sprawcy przebili wszystkie opony w czterech prywatnych samochodach, których właściciele aktywnie uczestniczyli w kampanii wyborczej miejscowego sztabu wyborczego kandydata na prezydenta Uładzimiera Niakliajeua.

12:00 Matki aktywistów „Młodego Frontu” przyszły pod siedzibę KGB

Matki aktywistów „Młodego Frontu” zebrały się obok pomnika Feliksa Dzierżyńskiego, który znajduje się naprzeciwko budynku KGB. Zdecydowały się przychodzić pod KGB i domagać się odpowiedzi na pytanie, gdzie znajduje się Źmicer Daszkiewicz [aresztowany wczoraj lider organizacji „Młody Front”].

12:25 Przedstawiciel KGB Krajanau poinformował kobiety, że to nie KGB odpowiada za aresztowanie Daszkiewicza i poradził im, by z pytaniem o jego los zwróciły się do milicji.

12:30 Nie martwcie się. Nikogo na Placu dzisiaj nie będzie”. Takie oświadczenie wydał Aleksander Łukaszenka, odpowiadając na pytanie korespondentom znajdującym się w lokalu wyborczym, w którym oddawał swój głos.

12:40 Funkcjonariusze milicji zatrzymali w Miorach pięciu członków sztabu wyborczego Witala Rymaszeuskiego wraz z jego przewodniczącym Bolesławem Macuką.

Milicjanci oświadczyli, że przyczyną zatrzymania była konieczność sprawdzenia wiarygodności dokumentów. Jednak najpierw milicjanci zatrzymali samochód a dopiero potem pomyśleli nad przyczyną. Obecnie wszyscy zatrzymani przebywają na posterunku milicji w Miorach.

Zatrzymani udawali się do Mińska.

13:00 Kandydaci udadzą się do Prokuratury Generalnej by domagać się uwolnienia Daszkiewicza.

19 grudnia 2010

Reportaż można śledzić tutaj

Transparent solidarności z Białorusią

Już dziś wybory prezydenta Białorusi. Walczącym o ich uczciwy przebieg otuchy dodawać będzie stworzony podczas imprezy Nowa Wspaniała Białoruś transparent.

Impreza odbyła się 16 grudnia, o czym informowaliśmy na blogu. Transparent powstał ze stu kawałków materiału i już dziś będzie na Placu Październikowym w Mińsku symbolem polskiego poparcia dla demokratycznych przemian na Białorusi.

Transparent prezentuje się tak:



sobota, 18 grudnia 2010

Zaczęły się obławy

Funkcjonariusze milicji zapukali do mieszkań aktywistów młodzieżowego, demokratycznego ruchu w Mińsku oraz w regionie.

Milicjanci prawie jednocześnie zjawili się w mieszkaniach rodziców Taciany Szapućki i osoby zaufania kandydata na prezydenta Witala Rymaszeuskiego Anatolia Michnauca. Wielu młodofrontowców milicjanci nie zastali w domach, ponieważ trzy dni przed uliczną akcją przeprowadzili się oni do innych miejsc, po to by nie zostać prewencyjnie aresztowanym.

Aktywistę „Młodego Frontu” w Bobrujsku Maksim Czarnjaka zatrzymali na ulicy. Milicjanci spisali dane osobowe chłopaka i powiedzieli mu, żeby nie myślał o wyjeździe do Mińska z zamiarem uczestniczenia w ulicznej akcji, która ma się odbyć w dzień głosowania.

18 grudnia 2010, 20:22, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

Aresztowano lidera „Młodego Frontu” Źmicera Daszkiewicza

Funkcjonariusze milicji zatrzymali lidera „Młodego Frontu” Źmicera Daszkiewicza. Do aresztowania doszło gdy tylko chłopak wyszedł z bramy swojego domu. Świadkowie poinformowali, że podbiegli do niego ludzie w cywilu.

Źmicer próbował wytłumaczyć, że nie mają oni podstaw do zatrzymania, jednak funkcjonariusze skuli go i wsadzili do mikrobusa niebieskiego koloru.

Poplecznicy Daszkiewicza twierdzą, że skoro zatrzymanie odbylo sie na terytorium dzielnicy frunzienskiej, to lider "Mlodego Frontu" pozostanie na posterunku milicji tego obszaru.

18 grudnia 2010, 17:12, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

Niakliajeu i Sannikau: Naród zdecyduje jaki będzie scenariusz na Placu

Kandydaci na prezydenta Uładzimier Niakliajeu i Andrej Sannikau zwołali wspólną konferencję prasową, na której przedstawili swoją ocenę kampanii wyborczej i przygotowali wspólne stanowisko na Placu.

Obydwaj kandydaci oświadczyli, że na Białorusi nie powstały warunki dla przeprowadzenia wolnych i sprawiedliwych wyborów, że kandydaci nie mają swoich przedstawicieli w komisjach wyborczych, oraz że w ciągu ostatnich dwóch tygodni byli pozbawieni dostępu do środków masowego przekazu. Biorąc pod uwagę tylko tych kilka przyczyn nie można już nazwać tych wyborów wolnymi i sprawiedliwymi. Z takim oświadczeniem kandydaci zwrócili się do Unii Europejskiej, Rosji i innych państw.

Kandydaci ogłosili, że wzywają swoich zwolenników do przyjścia na Plac Październikowy w Mińsku wieczorem 19 grudnia, po to by zaprotestować przeciwko nieuczciwym wyborom i domagać się przeprowadzenia nowych, bez udziału Łukaszenki. Według Niakliajeua, niedługo w Mińsku pojawią się uzbrojone służby. „Gdy one otoczą Plac, to my, oczywiście, nie poprowadzimy narodu na czołgi, ale będziemy wierzyć w siłę woli narodu, który chce się zebrać i protestować.” – oświadczył Niakliajeu. Według niego na Łukaszenkę skłonnych jest głosować nie więcej niż 34% wyborców, a na kandydatów opozycji w sumie 37%. Oznacza to, że Łukaszenka nie może wygrać w pierwszej turze, jednak szykuje się oszustwo, masowe fałszowanie wyników wyborów. Niakliajeu nazwał akcję 19 grudnia „akcją obalania dyktatury”. Według kandydata będzie ona trwać dotąd aż upadnie dyktatorski reżim.

Według Andreja Sannikaua to naród zdecyduje jaki będzie scenariusz na Placu.

18 grudnia 2010, 13:16, Валер Каліноўскі

Artykuł można przeczytać tutaj


DOKUMENTALNY FILM JURIJA CHASZCZEWACKIEGO O WYDARZENIACH NA PLACU PODCZAS WYBORÓW W ROKU 2006 już dziś o 16:45 w TVP 2 !!!