Prezentujemy szczegółowy program festiwalu:
niedziela, 19 lutego 2012
Festiwal Kultury Białoruskiej w Poznaniu
W imieniu organizatorów zapraszamy na szereg imprez w ramach Festiwalu Kultury Białoruskiej, który odbędzie się w dniach 28.02 - 2.03 w Poznaniu.
Prezentujemy szczegółowy program festiwalu:
Prezentujemy szczegółowy program festiwalu:
niedziela, 8 stycznia 2012
Podsumowanie roku: więźniowie polityczni
Dlaczego 2011 rok obfitował w tak dużą liczbę więźniów politycznych? Jak
fakt ten wpłynął na białoruskie społeczeństwo? Czy w rozpoczynającym się roku
wyjdą na wolność wszyscy więźniowie polityczni?
Na te pytania starają się odpowiedzieć: Przewodniczący Białoruskiego
Komitetu Helsińskiego Aleh Hulak,
Redaktor naczelna gazety „Narodnaja Wola”
Swiatłana Kalinkina oraz obrończyni praw człowieka Daria Katkouskaja.
Po co władzy więźniowie polityczni?
J. Drakachrust: Dziesiątki
więźniów politycznych, tortury w aresztach oraz rewizje – tak wyglądała
rzeczywistość społeczna w 2011 roku. Nieznaczną, liberalną odwilż zatrzymały
polityczne mrozy, które utrzymują się do dziś. W przeszłości odbywały się nie
mniej poważne akcje protestu, którym towarzyszyły równie brutalne starcia z
organami bezpieczeństwa. Jednak represji na taką skalę, takiej liczby więźniów
politycznych na Białorusi nie było nigdy. Z jakiego właściwie powodu? Już 20
grudnia 2010 roku na Plac wyszło kilkadziesiąt osób.
Do tego należy dołączyć poprawki zaostrzające przepisy prawne,
rozszerzające zakres uprawnień służb specjalnych, zawężające granice wolności
słowa i delegalizujące, w praktyce, pomoc zagraniczną przekazywaną na
działalność społeczno-polityczną.
Lecz po co represjonować, skoro nie ma szczególnie dużego sprzeciwu?
Kalinkina: Oczywiście władza ruszała do wyborów prezydenckich
z nadzieją na mniej lub bardziej czyste zwycięstwo Łukaszenki, jednak nadzieje
te okazały się płonne. Myślę, że władza dobrze wie o dzisiejszych nastrojach
społeczeństwa, dlatego postawiła na brutalne rozprawienie się z akcjami
protestów i zastraszenie obywateli. Wszystko to, co później się odbywało, te
wszystkie arabskie rewolucje, ludzie wychodzący na ulice, zapędziło białoruskie
władze w ślepy róg, ponieważ nie potrafią one prowadzić dialogu z ludźmi.
Sądzę, że dało się odczuć fakt, że reżim Łukaszenki nie ma już poparcia rzędu
70-80%, a ostatnie badania opinii publicznej dowodzą, że nie popiera go już
nawet połowa społeczeństwa. Pojawiła się kwestia tego co robić, gdy się nie ma
poparcia, u nas zadecydowano: zastraszyć, zamknąć itd.
Hulak: To wynik tego, że nie ma tradycji dialogu. I te
tradycje nie mogły się wykształcić ponieważ kraj zbyt długo pozostaje w
izolacji. W efekcie mamy na Białorusi sytuację braku dialogu wewnętrznego i
zewnętrznego, co jeszcze pogłębia represje. Dla Rosji wygodnym jest, żeby
Białoruś nie zdołała odbudować, w miarę normalnych, stosunków ze zjednoczoną
Europą. Dlatego również z tej strony pojawiły się zachęty do takiego
postępowania. Mamy obecnie wyjątkowo skomplikowaną sytuację, w której póki co
nie widać perspektyw.
Katkouskaja: Po pierwsze, prowadzi to do bezkarności: Europa
nie może nic zrobić, by zmienić istniejącą sytuację. Nie może powstrzymać nawet
dużo bardziej krwawych wydarzeń, jak na przykład pacyfikacja naftowców w
Kazachstanie. Po drugie, tu występuje jeszcze czynnik psychologiczny. Władza
zna nastroje społeczeństwa. Podczas milczących protestów, nawet gdy
towarzyszyły im aresztowania, ludzie nie bali się i wychodzili na ulicę. Takich
osób jest teraz niewiele, jednak nawet gdy nieduża grupa ludzi pokazuje, że się
nie obawia, może to znaczyć, że liczba ta może wzrosnąć. Wierzę, że pojawi się
efekt lawiny.
W jakim stopniu kwestia więźniów
politycznych jest ważna dla społeczeństwa?
J. Drakachrust: Jaki
wpływ na społeczeństwo wywarła tak duża liczba więźniów politycznych: w jakim
stopniu wzmocniła strach, a w jakim solidarność? W rozmowach Zachodu z Mińskiem
kwestia więźniów politycznych na Białorusi zajmuje, faktycznie, miejsce
centralne. Na ile jest ona ważna dla samego białoruskiego społeczeństwa?
Katkouskaja: Niestety, muszę stwierdzić, że teraz, gdy nie ma
już takich poważnych starć jak w grudniu 2010-styczniu 2011 roku, społeczeństwo
zajmuje się samo sobą. Jest rozbite na trzy części: 1) „Piąta kolumna”, „Trzeci
sektor” – nieduża, ale bardzo aktywna i solidarna. 2) Władza i nomenklatura. 3)
Reszta społeczeństwa, zainteresowana wyłącznie sytuacją ekonomiczną, którą niewiele
obchodzi los więźniów politycznych. Niedawno na stronie „Naszej Niwy”
zamieszczona była ankieta. Pytano w niej o nazwiska kandydatów, którzy brali
udział w ostatnich wyborach prezydenckich. Odpowiedzi były zaskakujące. Niektórzy
nie wskazali nawet Aleksandra Łukaszenki! Ci ludzie funkcjonują poza życiem
politycznym. Jeżeli mówimy o społeczeństwie w szerokim sensie, to nie zauważam żadnej
troski związanej z tym tematem.
Hulak: Kwestia bezprawnych aresztowań, różnego rodzaju
nacisków na społeczeństwo ze strony organów bezpieczeństwa, jest teraz bardzo
aktualna, obserwujemy niski poziom zaufania dla systemu sądownictwa, milicji i
innych organów. Jednak sam fakt tego, że ktoś stał się ofiarą bezprawnego
działania, rzadko przekłada się na poczucie solidarności. Gdyby ludzie zrozumieli,
że ktoś ucierpiał dlatego, że walczył za innych, wtedy mogłoby to mieć odbicie
w jakimś poczuciu solidarności.
Jednak więźniowie polityczni nie są na razie postrzegani przez
społeczeństwo jako ludzie, którzy o nie walczą, możemy wszak zaobserwować, że notowania
opozycji również są niewysokie. Więźniowie polityczni – to zjawisko, z którego
korzystają obie strony współczesnej Białorusi. Władza może zręcznie handlować
więźniami politycznymi, jak również marginalizować ruchy opozycyjne. Opozycja,
która nie posiada szczególnego poparcia społecznego, ugina się pod represjami, nie
rozbudza poczucia solidarności. Z kolei dla środowisk walczących z systemem, obecność
w kraju więźniów politycznych jest najlepszym dowodem na niedemokratyczny
charakter reżimu, co pozwala apelować o międzynarodowe wsparcie. Takie rozgrywki
są szkodliwe dla pozostałych obywateli, którzy chcieliby spokojnie żyć i
rozwijać się.
Kalinkina: Zgadzam się ze stwierdzeniem, że oponenci
Łukaszenki w naszym społeczeństwie, postrzegani są przez zwykłych ludzi, jako
coś obcego. Gdzieś tam odbywa się walka o władzę, a póki jest ona niepotrzebna
zwykłemu człowiekowi, to jest on co najwyżej obserwatorem, a najczęściej w
ogóle nie jest nią zainteresowany. Ogólnie, wiele osób uważa, że nie dzieje się
dobrze, ale nie wie co można z tym zrobić, jak to zmienić. Z jednej strony, ci,
którzy są zainteresowani współczują więźniom politycznym, ale jednocześnie nie
wiedzą jak tę sytuację można zmienić. Jest też spora część społeczeństwa, która
myśli: no tak, ludzie walczą o władzę, to niech walczą, niech będą ofiary, a ja
nie mam z tym nic wspólnego. Duża część społeczeństwa postawiła się w opozycji
zarówno wobec władzy, jak też jej oponentów skupionych w partiach politycznych.
Tym właśnie można tłumaczyć obecną sytuację.
Dlaczego zaczęto stosować tortury wobec
więźniów politycznych?
J. Drakachrust: Następne
pytanie dotyczy warunków przetrzymywania więźniów politycznych. Tacy więźniowie
byli na Białorusi już wcześniej i w ich wspomnieniach życie za kratami nigdy
nie było usłane różami, jednak wcześniej nikt nie wspominał o stosowaniu
tortur. A obecnie wielu z nich, jeśli nie wszyscy, o tym mówią. Dlaczego? Kiedy
to się zaczęło? Swiatłana Kalinkina, swego czasu, napisała głośny artykuł
mówiący o zwykłym człowieku, który trafił w tryby maszyny sądowniczej i
przeszedł przez piekło tortur. Może to jest właśnie zwyczajna praktyka obchodzenia
się z więźniami, rozszerzona teraz na „politycznych”?
Kalinkina: Nie wykluczam tego, ale naprawdę wcześniej, gdy
człowiek miał jakąś pozycję, zwracał na siebie uwagę mediów, obowiązywały
wybrane metody śledztwa. W 2011 roku nie było żadnych ograniczeń. Było takie
poczucie, że system karny otrzymał carte
blanche. A to, co dzieje się teraz, kiedy skończyły się zarówno śledztwa
jak i rozprawy sądowe, ten nacisk na Daszkiewicza, Sannikaua, Statkiewicza, to
jest skandaliczna sytuacja. Co by nie mówić, zawsze do oskarżonych i osadzonych
dopuszczano adwokatów. Teraz białoruska władza przekroczyła te granice.
J. Drakachrust: Aleh,
według Pana, dlaczego władza jest tak uparta w stosunku do Sannikaua,
Statkiewicza i Daszkiewicza? Doszło do precedensu z Kazulinem. Wszyscy mówili,
że Łukaszenka go nie wypuści, a jak wiemy, jednak to zrobił i to prawdopodobnie
bez prośby o ułaskawienie. A propos, również ubiegłego lata, kilku więźniów
zostało uwolnionych nie zwracając się o to. A jednak na ostatniej konferencji
prasowej Łukaszenka powiedział „jeśli napiszą – wtedy pomyślę”…
Hulak: Mam wrażenie, że taka atmosfera wokół tych
ułaskawień wytworzyła się teraz dlatego, bo dzisiaj nie udaje się nawet handel
więźniami politycznymi. Nasze władze nie mają motywacji do wypuszczania tych
ludzi, pozostała tylko psychologiczna chęć zwycięstwa, a do tego potrzebna jest
ich skrucha. Trudno jest oceniać, gdy musimy analizować nie procesy prawne a
wyłącznie subiektywne odczucia.
Oczywiście, informacja o metodach obchodzenia się z osadzonymi jest
straszna. Problem w tym, że nie możemy jej zweryfikować, dlatego istnieje
domniemane zaufanie dla ofiar, zadaniem władzy jest natomiast pokazanie, że to
nie jest tak. Według mnie, odpowiednie służby powinny wprowadzić więcej jawności,
dopuścić ambasadorów i to byłoby najlepszym dowodem na to, że jest inaczej niż
w skargach. Niestety, tego nie ma.
Katkouskaja: Uważam, że w ogólnym zarysie, sytuacja się
zmieniła, po prostu wcześniej o tym nie wiedzieliśmy. W 2005 roku pracowałam w
prokuraturze, tam uważano, że są pewne miejsca, takie jak milicja czy zakłady
karne, w których mogły zdarzać się przypadki tortur. A właśnie prokuraturę czy
organy KGB uważano za stojące wyżej, gdzie nie dopuszcza się przypadków
stosowania takich praktyk. Dziś ta granica się zatarła. Wszystkie organy
bezpieczeństwa zaczęły wykorzystywać takie metody. Wcześniej istniało poczucie,
że władza stwarza pozory państwa prawa, trzymano się procedur przewidzianych w
prawodawstwie. Ciągle nie mogę się nadziwić, że podczas gdy od niektórych
więźniów politycznych wymuszono prośby o ułaskawienie, to nawet wówczas
procedura nie była wykonywana zgodnie z obowiązującym prawem. Takie represje
mają miejsce nawet w dziedzinie prawa.
Czy w 2012 roku więźniowie
polityczni wyjdą na wolność?
J. Dakachrust: Jaka jest
państwa prognoza na najbliższy rok, czy więźniowie polityczni opuszczą zakłady
w 2012 roku? Czy pozostaną jednak za kratami? A może ich liczba jeszcze
wzrośnie?
Katkouskaja: Wcześniej przewidywałam, że kandydaci nie opuszczą
więzienia do Nowego Roku, chociaż mój pogląd mało kto podzielał. Również teraz
jest mi przykro to mówić, ale nie wierzę, że w ciągu najbliższego roku tacy
ludzie Sannikau, Statkiewicz, Daszkiewicz, Bialacki czy Bandarenka, wyjdą na
wolność.
Kalinkina: Ja nadal wierzę, że oni wyjdą na wolność, ponieważ
po ostatnich wyborach prezydenckich Łukaszenka znalazł się pod ścianą i ma
niewielkie pole manewru. Rosja trochę tę ścianę odsunęła, ale ona nigdzie nie
zniknęła. Dla Rosji, dla Chin, ważnym jest by Białoruś utrzymywała dobre
stosunki z Europą, ponieważ jest ona swoistą „strefą tranzytu” między nimi i
Zachodem. Sama Rosja nie jest gotowa by postawić ścianę między sobą a Europą.
Wiele będzie zależeć od tego jak będą się rozwijać wydarzenia w Rosji, jak
przebiegną wybory i co się stanie po nich, ale w każdym przypadku prezydent
Białorusi będzie potrzebował jakiegoś pola manewru, będzie próbował pozbyć się
pełnej zależności od Wschodu. A uwolnienie więźniów politycznych jest pierwszym
krokiem jaki może zrobić.
Hulak: Dla białoruskiego społeczeństwa najważniejsze jest
by ci ludzie byli na wolności, żeby mogli rozwijać stosunki międzynarodowe, a
także budować je wewnątrz kraju. Sądzę, że władze zdają sobie z tego sprawę. Jak
szybko się to stanie? Dopóki logika barykady dominuje w głowach, to jestem
pesymistą. Po ludzku mam nadzieję, że ten problem zostanie rozwiązany.
6 stycznia 2012, 23:10, Jury
Drakachrust
Artykuł można przeczytać tutaj
poniedziałek, 2 stycznia 2012
Chmura znaczników pod hasłem Białoruś
Postanowiliśmy zaingurować nowy, 2012, rok, specjalnym, autorskim, tekstem, będącym jednocześnie zapowiedzią nowego przedsięwzięcia, które ujrzy światło dzienne w najbliższym czasie.
Autorem tekstu pt. "Chmura znaczników pod hasłem Białoruś" jest Vital Voranau, natomiast pierwszymi jego słuchaczami byli uczestnicy białoruskiej edycji "Spotkań ze Wschodem", w listopadzie zeszłego roku w Poznaniu.
Autorem tekstu pt. "Chmura znaczników pod hasłem Białoruś" jest Vital Voranau, natomiast pierwszymi jego słuchaczami byli uczestnicy białoruskiej edycji "Spotkań ze Wschodem", w listopadzie zeszłego roku w Poznaniu.
Zapraszamy do zapoznania się z publikacją, oraz pilne śledzenie naszych kolejnych kroków:)
Zespół Białoruś2010
Chmura
znaczników pod hasłem Białoruś
„Mickiewicz”, „traktor „Biełaruś””, „kołchoz”, „Łukaszenka”, „Grodno”, „tania wódka”, „dziewczyny na wysokich obcasach”, „lodówka „Mińsk””, „kresy”, „dyktatura”, „Kościuszko”, „Czarnobyl”... Tak dziś wygląda niewielka, ale w znacznej mierze
radioaktywna chmura tagów z hasłem Białoruś po środku.
Chmura znaczników to hasła-linki ułożone w
kształcie obłoków, a wielkość tych linków zależy od ważności lub popularności
danego znacznika. Jeśli weźmiemy pod uwagę mapę prognozy pogody na dziś lub na
najbliższy tydzień, zobaczymy że nad terytorium Republiki Białoruś rozciągneły
się duże czarne chmury z napisem „Łukaszenka”, „dyktatura”, i tylko tu i
ówdzie, czekają nas pewne przejaśnienia. Ci nieliczni, którzy trafiają na
Białoruś przyjeżdzając z innych państw niewątpliwie dodadzą do swojej listy
znaczników hasła: „dobre drogi”, „słodzone mleko”, „czarny chleb”, „czyste
ulice”, „czekoladowe cukierki”, „zaorane pola”, „komuna”. Powiem więcej, ci
bardziej zmęczeni życiem w kapitalizmie i krytycznie nastawieni wobec państw
rodzimych, ponadto dodadzą też znacznik: „nie jest tak źle jak mówią”. Jest to
jednak dosyć niebezpieczna, i zapewne nie jedyna pułapka, czyhająca na
zagranicznego gościa.
Otóż jak
wytłumaczyć współczesnemu człowiekowi rozmaite białoruskie anomalia pogodowe?
Na przykład to, że prezydent Białorusi tępi język białoruski, że ulice miast
sławią imiona ludzi związanych z mordem setek tysięcy naszych dziadów i
pradziadów, że na terenach skażonych strontem i cezem uprawia się żyto, które
później przeoblicza się w ciało i krew białoruskich rodzin, że jadąc fragmentem
stołecznej obwodnicy jedziemy po trupach. Jak wyłumaczyć wiele innych
kataklizmów występujących na terenie państwa Białoruś? Z drugiej strony żyjemy
w świecie ponowoczesności, w realiach natłoku ogromnej ilości faktów docierających
z różnych zakątków świata. Uproszczenia są więc często jedynym możliwym
skrótem, na drodze przyswojenia informacji. Nasze otoczenie znamy często wyłącznie
z przyspieszonej animacji z napisem „bez komentarza”, w okamgnieniu
przefruwające deszcze, migające światła samochodów, ulice i tłumy ludzi podobne
do mrowisk, trzęsienia ziemi i tsunami utrwalone w parusekundowym fleszu,
początki i końce, czasem ze środkiem, ale już bez wypełnienia... Co począć
jednak tym którzy szukają właśnie tego wypełnienia, a nie ogólnych koordynatów?
Najpierw należałoby pójść wszerz i dodać do naszej listy nowe znaczniki, dajmy
na to: „Jan Barszczewski”, „Wielkie Księstwo Litewskie”, „placki ziemniaczane”,
„Polesie”, „Vasil Bykau”, „Moniuszko”, „Jazep Drazdovicz”, „zamki Radziwiłów”,
„kurhany”, „drewniane chaty”, „Dniepr” i „Dźwina”, „Puszcza Białowieska”,
„Ludzie z bagien”, „Pogoń”, „Bitwa pod Orszą”, „Połock” i „Barowliany”.
Białoruskie niebo, to wszak obraz wielce charakterystyczny, przedstawiający
duże spiętrzone, pojedyncze i oddzielone od siebie białe obłoki, po kres wypełniające
błękitny horyzont zlewający się z płaskim, lub lekko pagórkowatym zielonym
pastwiskiem.
Jeśli
wrócić do terminologii komputerowej, to po kliknięciu na taki obłok zbliżamy
się do niego by zdać sobie sprawę, że ten kryje w sobie tysiące mniejszych
obłoków, odcieni i linii. I tylko wówczas nasza droga przechodzi z płaszczyzny „wszerz”
do wymiaru „w głąb”. Dopiero wtedy, napotykając mapę pełną skrzyżowań i
rozgałęzień, dowiadujemy się, że Wielkie
Księstwo Litewskie to nie to samo co dzisiejsza Litwa, że placki ziemniaczane
jemy z kwaśną śmietaną, a nie cukrem, że w zamkach Radziwiłów nadal żyją czarne
panny, że rzeka Dźwina płynie przez starodawne miasto Połock, że ludzie z Bagien
to ludzie z Polesia, a dzieci w Borowlianach pod Mińskiem nie przyjechały tam
na wakacje... Bo prawdziwie białoruskie niebo mieni się chmarą znaczących
znaczników.
Vital Voranau
Tekst wygłoszony podczas "Spotkania ze Wschodem", 7 listopada 2011 roku w Poznaniu
Kopiowanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora zabronione.
czwartek, 29 grudnia 2011
Włamanie na stronę Karty97. Znikają materiały.
Redaktorzy portalu informują, że złamane zostało hasło dostępu do części
administracyjnej strony charter97.org.
Jednocześnie właściciele portalu zaznaczają, że nie mają nic wspólnego z, opublikowanym
jakiś czas temu na stronie głównej, artykułem „Gdzie jest Sannikau?”. Najprawdopodobniej
publikacja pojawiła się w celu dyskredytacji żony więźnia politycznego i jego
obrońców. Redaktorzy portalu sądzą, że za włamaniem stoją łukaszenkowskie specsłużby.
Po jakimś czasie okazało się, że hakerzy odpowiedzialni za włamanie, usuwają
zamieszczone na stronie treści.
Pracownicy portalu starają się powstrzymać działania hakerów, jednak póki
co bez rezultatu. Materiały znikają na ich oczach. O godzinie 17:23 (15:23 czasu
polskiego) na stronie były już tylko informacje z 26 i 27 grudnia.
EDIT: 17:40 (15:40) – na stronie nie ma już żadnych materiałów redakcji.
EDIT: Natalia Radzina mówi o "bezprecedensowym ataku, który potwierdza skuteczność naszej pracy". Redaktorzy obiecują jak najszybciej przywrócić całe archiwum portalu.
EDIT: Natalia Radzina mówi o "bezprecedensowym ataku, który potwierdza skuteczność naszej pracy". Redaktorzy obiecują jak najszybciej przywrócić całe archiwum portalu.
29 grudnia 2011, 17:23 (15:23 czasu
polskiego), NN.by
Artykuł można przeczytać tutaj
środa, 21 grudnia 2011
Rok po „Ploszczy”
Decyzje podjęte w 2010 roku nadal rzutują na sytuację ekonomiczną
Białorusi.
Od ostatnich wyborów prezydenckich na Białorusi mija właśnie rok. O
wynikach głosowania, zaprezentowanych przez przewodniczącą CKW, Lidię
Jarmoszynę, nikt ani wówczas ani dziś nie wspomina. Uwaga społeczeństwa przez
długi czas skupiona była na wieczornych wydarzeniach, które miały miejsce na
Placu Niezależności, a także na ich konsekwencjach. Brutalna akcja rozpędzenia
pokojowej demonstracji zakończyła krótki okres liberalizacji, który przez kilka
miesięcy napawał optymizmem prodemokratycznie nastawioną część obywateli.
Tak wielkiej liczby wyborców, którzy zebrali się na Placu, nie spodziewały
się zarówno władze, jak też sami opozycyjni kandydaci na urząd prezydenta.
Morze ludzi z biało-czerwono-białymi flagami rozlało się na Prospekcie
Niezależności po horyzont. Był to najjaśniejszy moment ubiegłorocznej kampanii
prezydenckiej.
„Masowe zamieszki” siedmiu
kandydatów
Euforii tłumu nie przygasił nawet fakt, że kilka godzin przed demonstracją,
w centrum Mińska, pobity został Uładzimir Niakliajeu. O północy przyszła kolej
również na innych polityków. Stłuczenie kilku okien w Domu Rządu zostało uznane
za „masowe zamieszki”, a naprzeciwko ludzi trzymających flagi stanęły setki
specnazowców. Zdjęcia i nagrania wideo z akcji rozpędzania demonstrantów
obiegły serwisy informacyjne całego świata.
Efekt protestu szokował: 639 osób zatrzymano. W siedzibach niezależnych
mediów, sztabów wyborczych i organizacji broniących praw człowieka odbyły się
rewizje. Aresztowanie na raz aż sześciu kandydatów na prezydenta stało się
niechlubnym rekordem. Oprócz Uładzimira Niakliajeua, zatrzymani zostali również
Andrej Sannikau, Mikoła Statkiewicz, Dzmitryj Us, Aleś Michalewicz i Wital
Rymaszeuski. Natomiast Ryhor Kastusiou i Jarasłau Ramanczuk wyszli na wolność
dopiero po rozmowach z funkcjonariuszami służb bezpieczeństwa.
Żadnego usprawiedliwienia
Najpoważniejszą konsekwencją rozpędzenia demonstracji na Placu
Niezależności była atmosfera strachu, która zapanowała w społeczeństwie na całe
pół roku, do chwili powstania ruchu „rewolucji poprzez sieć”. Towarzyszyła jej
jednak niespotykana fala solidarności z więźniami.
Kilkunastu opozycyjnych aktywistów wyjechało za granicę, w obawie przed
oskarżeniem.
Wiosna minęła pod znakiem politycznych procesów. W sprawie masowych
zamieszek oskarżonych zostało ponad 60 osób, nie zapadł ani jeden
uniewinniający wyrok. Do dziś za kratami pozostaje Sannikau, Statkiewicz i
Bandarenka, a także Źmicer Daszkiewicz i Eduard Łobau, ci ostatni aresztowani w
przeddzień wyborów.
Jak polityka odbiła się na
gospodarce
Niektórzy Białorusini udawali, że nie dostrzegają powyborczych zmian w życiu
społeczno-politycznym, jednak kryzys ekonomiczny uderzył we wszystkich. Chcąc przekupić
opinię publiczną przed wyborami, Łukaszenka podwyższył pensje do tego stopnia,
że budżet państwa nie wytrzymał obciążenia. W efekcie doszło do trzykrotnej
dewaluacji rubla, a co za tym idzie wzrostu cen.
W ostatniej chwili Rosja udzieliła Białorusi pomocy finansowej. I jeszcze
mocniej przyciągnęła ją w swoje ramiona. To pozwoliło Łukaszence znowu odejść
od koncepcji wprowadzania w kraju europejskich standardów życia i powrócić do
budowy „państwa społecznie zorientowanego”, jednak już nie tak szczodrego jak
rok wcześniej.
***
Co, z dzisiejszej perspektywy, zmieniliby Państwo w przebiegu protestu na
Placu Niezależności w 2010 roku? Na to pytanie „Naszej Niwy” odpowiedzieli uczestnicy
grudniowej demonstracji.
Uładzimir Niakliajeu, „Mów prawdę!”:
Założyłem, że władza nie dopuści
do użycia siły w stosunku do uczestników pokojowej akcji protestu, co jednak
miało miejsce. To był zasadniczy błąd.
Ryhor Kastusiou, Partia BFN: Po pierwsze, naciskałbym na to, by wspólne decyzje wszystkich kandydatów wykonywane
były z większą starannością, zarówno przed protestem, jak i już na Placu. Po
drugie, zrobiłbym wszystko, żeby wyłowić wszystkich prowokatorów, którzy
pojawili się w naszych szeregach.
Iryna Chalip, żona kandydata na
prezydenta, Andreja Sannikaua, kampania społeczna „Europejska Białoruś”: Powinniśmy zostać na Placu Październikowym i
czekać na oficjalne wyniki wyborów, a potem stworzyć miasteczko namiotowe. Tym
bardziej, że jak mi wiadomo, wszystko było już kupione. Drugi wariant – pójść na
spacer po mieście, żeby ludzie nie zmarzli, żeby mogli się poruszać, ale nie skupiać
się na Placu Niezależności.
***
Kino o wydarzeniach na Placu
Niezależności
„Białoruskie
marzenie” (Беларуская мара)
Film w reżyserii Kaciaryny Kibalczycz, opowiada historię życia młodego
człowieka z Mińska, który od 17 lat żyje w kraju „ostatniego dyktatora Europy”.
„Zwyczajne wybory” (Звычайныя выбары)
W reżyserii Jurija Chaszczewackiego. Konstytucja znanych filmów „Zwyczajny
prezydent” (1996) i „Plac Kalinowskiego” (2007). Reżyser nie rezygnuje z
wcześniejszego stylu i nadal prowadzi swój wyimaginowany dialog z prezydentem
Łukaszenką.
„Плошча. Жалезам па шклу”
18 grudnia 2011, 18:10, Jahor Marcinowicz
Artykuł można przeczytać tutaj
wtorek, 13 grudnia 2011
"Białoruskie marzenie" we Wrocławiu!
W rok po wyborach prezydenckich na Białorusi, Wrocławski Oddział Stowarzyszenia Inicjatywa Wolna Białoruś zaprasza na pokaz filmu „Белорусская мечта” („Białoruskie marzenie”).
reżyserka: Ekatarina Kibalchich
zdjęcia: Andrei Ushin
montaż: Andrei Stvolinsky
produkcja: LasTV
Niewątpliwie trudno jest opowiadać o Białorusi po raz kolejny zawiedzionych nadziei. Ekaterinie Kibalczicz udało się uniknąć martyrologicznego tonu, a nawet przekonująco pokazać Białoruś, z której nadzieja bynajmniej się nie ulotniła. Było to możliwe dzięki przyjętej narracyjnej perspektywie – o doświadczeniach ostatniego roku w „Białoruskim marzeniu” opowiada młody człowiek „taki jak my”. Łatwo wczuwamy się w jego mentalność, tak podobną do naszej i tak różną od mentalności białoruskiego reżimu – zarówno prawdziwej, jak i tej oficjalnej, propagandowej. I rzeczywiście wierzymy, że skoro takich jak on jest wielu i skoro trudno sobie wyobrazić, by mogli oni przystosować się do kuriozalnej białoruskiej rzeczywistości, raczej prędzej niż później coś musi się w końcu zmienić. Centralnym punktem tej opowieści są oczywiście wybory prezydenckie 19 grudnia 2010 r. i następujące po nich represje. Przypomnijmy – były to wybory, w których 7 na 9 opozycyjnych kandydatów zostało zatrzymanych, a wielu z nich także dotkliwie pobitych. Biciem i zatrzymaniami siły porządkowe odpowiedziały też na pokojową manifestację w Mińsku (pobitych zostało ponad 700 uczestników), 48 osób zaś znalazło się za kratkami z zarzutami wywoływania masowych społecznych niepokojów, zagrożonymi karami do 15 lat więzienia. „Białoruskie marzenie” oddaje hołd żonom kontrkandydatów Łukaszenki, które nie tylko wspierały swoich mężów, ale i często ponoszą poważne konsekwencje ich politycznych wyborów. Rejestruje także „milczące protesty” na mińskich ulicach już w 2011 r. Organizowane na zasadzie „błyskawicznego tłumu” (flash mob) przy pomocy Internetu i SMSów bardzo niepokoją władze. Nic dziwnego, nasuwają przecież skojarzenia z wydarzeniami w innej części świata, gdzie także nowe media odegrały trudną do przecenienia rolę. (mn)
Ekatarina Kibalchich - Filmografia:
2010 Katynski Syndron
2010 Extraordinary Rendition
Projekcja odbędzie się w niedzielę, 18 grudnia 2011 roku, o godzinie 20:00, w klubie Karuzela (ul. Szajnochy 4, Wrocław).
Link do wydarzenia na facebook'u
www.wolnabialorus.pl
www.klubkaruzela.pl
reżyserka: Ekatarina Kibalchich
zdjęcia: Andrei Ushin
montaż: Andrei Stvolinsky
produkcja: LasTV
Niewątpliwie trudno jest opowiadać o Białorusi po raz kolejny zawiedzionych nadziei. Ekaterinie Kibalczicz udało się uniknąć martyrologicznego tonu, a nawet przekonująco pokazać Białoruś, z której nadzieja bynajmniej się nie ulotniła. Było to możliwe dzięki przyjętej narracyjnej perspektywie – o doświadczeniach ostatniego roku w „Białoruskim marzeniu” opowiada młody człowiek „taki jak my”. Łatwo wczuwamy się w jego mentalność, tak podobną do naszej i tak różną od mentalności białoruskiego reżimu – zarówno prawdziwej, jak i tej oficjalnej, propagandowej. I rzeczywiście wierzymy, że skoro takich jak on jest wielu i skoro trudno sobie wyobrazić, by mogli oni przystosować się do kuriozalnej białoruskiej rzeczywistości, raczej prędzej niż później coś musi się w końcu zmienić. Centralnym punktem tej opowieści są oczywiście wybory prezydenckie 19 grudnia 2010 r. i następujące po nich represje. Przypomnijmy – były to wybory, w których 7 na 9 opozycyjnych kandydatów zostało zatrzymanych, a wielu z nich także dotkliwie pobitych. Biciem i zatrzymaniami siły porządkowe odpowiedziały też na pokojową manifestację w Mińsku (pobitych zostało ponad 700 uczestników), 48 osób zaś znalazło się za kratkami z zarzutami wywoływania masowych społecznych niepokojów, zagrożonymi karami do 15 lat więzienia. „Białoruskie marzenie” oddaje hołd żonom kontrkandydatów Łukaszenki, które nie tylko wspierały swoich mężów, ale i często ponoszą poważne konsekwencje ich politycznych wyborów. Rejestruje także „milczące protesty” na mińskich ulicach już w 2011 r. Organizowane na zasadzie „błyskawicznego tłumu” (flash mob) przy pomocy Internetu i SMSów bardzo niepokoją władze. Nic dziwnego, nasuwają przecież skojarzenia z wydarzeniami w innej części świata, gdzie także nowe media odegrały trudną do przecenienia rolę. (mn)
Ekatarina Kibalchich - Filmografia:
2010 Katynski Syndron
2010 Extraordinary Rendition
Projekcja odbędzie się w niedzielę, 18 grudnia 2011 roku, o godzinie 20:00, w klubie Karuzela (ul. Szajnochy 4, Wrocław).
Link do wydarzenia na facebook'u
www.wolnabialorus.pl
www.klubkaruzela.pl
piątek, 2 grudnia 2011
Szuszkiewicz i Niaklajeu do Radziwiłłów: udział w uroczystości w Nieświeżu w zamian za uwolnienie więźniów politycznych
Przewodniczący Rady Najwyższej Republiki Białorusi XII kadencji Stanisław Szuszkiewicz, były kandydat na prezydenta Uładzimir Niaklajeu oraz hrabia Aleksander Pruszyński zwrócili się do przedstawicieli rodu Radziwiłłów.

W grudniu powinno odbyć się uroczyste otwarcie dwóch wyjątkowych kompleksów muzealnych- mirskiego i nieświeskiego, odnowienie jakich ciągnęło się przez wiele lat. Na uroczystość zostaną zaproszeni liczni goście, wśród których znajdą się również zagraniczni.
We wrześniu 2008 roku w Nieświeżu otworzono pierwszą odrestaurowaną część kompleksu muzealnego- główne wejście, sześć sal, bibliotekę. Spodziewano się, że całkowity zespół zamkowy w Nieświeżu będzie odnowiony jeszcze latem 2010 roku. Nie wyszło. Według nieoficjalnych informacji, uroczyste otwarcie nieświeskiego zespołu zamkowego zaplanowano na grudzień, ale dokładna data nie jest znana. Na 10 grudnia wyznaczono uroczyste otwarcie po odnowieniu zamkowego kompleksu w Mirze. Na miejscu w Mirze oczekuje się przyjazdu prezydenta. Być może, Aleksander Łukaszenka zajedzie do Nieświeża.
Według nieoficjalnych informacji, na główną uroczystość zaproszono potomków rodu Radziwiłłów z Polski.
Hrabia Aleksander Pruszyński
Znam Radziwiłłów, są moimi przyjaciółmi. Oczywiście, dla Aleksandra Łukaszenki byłoby dobrze, żeby tam byli. Siedziałem w więzieniu, byłem pierwszym uwięzionym więźniem politycznym. Wiem, że to nie jest kurort. Musimy zrobić wszystko, aby ludzie nie siedzieli w więzieniach.
Stanisław Szuszkiewicz, który podpisał się pod listem do ordynata Karola Radziwiłła, tak uzasadnia swoją postawę:
Przyjazdowi na uroczystość do dyktatora takiej osoby, jak Radziwiłł, nie jest potrzebne, aby dyktator trzymał w więzieniu więźniów politycznych i wyśmiewał się z nich
Korespondent: Otrzymaliście jakąś odpowiedź, jest jakaś reakcja?
Nie czekamy ani nie prosimy o http://www.blogger.com/img/blank.gifodpowiedź.http://www.blogger.com/img/blank.gif Po prosu zwróciliśmy się, być może, zwróci on uwagę na to, że nasi najlepsi ludzie znajdują się w więzieniu.
Podpisujący się, rozumieją, że nie mogą zabronić Radziwiłłom przyjechania na uroczystość na Białoruś. Do "Księcia-Ordynata Karola i Jego rodziny" zwracają się z prośbą, aby swój przyjazd uzależnili od uwolnienia białoruskich więźniów politycznych.
2 grudnia 2011, 17:30.
Artykuł można przeczytać tutaj.

W grudniu powinno odbyć się uroczyste otwarcie dwóch wyjątkowych kompleksów muzealnych- mirskiego i nieświeskiego, odnowienie jakich ciągnęło się przez wiele lat. Na uroczystość zostaną zaproszeni liczni goście, wśród których znajdą się również zagraniczni.
We wrześniu 2008 roku w Nieświeżu otworzono pierwszą odrestaurowaną część kompleksu muzealnego- główne wejście, sześć sal, bibliotekę. Spodziewano się, że całkowity zespół zamkowy w Nieświeżu będzie odnowiony jeszcze latem 2010 roku. Nie wyszło. Według nieoficjalnych informacji, uroczyste otwarcie nieświeskiego zespołu zamkowego zaplanowano na grudzień, ale dokładna data nie jest znana. Na 10 grudnia wyznaczono uroczyste otwarcie po odnowieniu zamkowego kompleksu w Mirze. Na miejscu w Mirze oczekuje się przyjazdu prezydenta. Być może, Aleksander Łukaszenka zajedzie do Nieświeża.
Według nieoficjalnych informacji, na główną uroczystość zaproszono potomków rodu Radziwiłłów z Polski.
Hrabia Aleksander Pruszyński
Znam Radziwiłłów, są moimi przyjaciółmi. Oczywiście, dla Aleksandra Łukaszenki byłoby dobrze, żeby tam byli. Siedziałem w więzieniu, byłem pierwszym uwięzionym więźniem politycznym. Wiem, że to nie jest kurort. Musimy zrobić wszystko, aby ludzie nie siedzieli w więzieniach.
Stanisław Szuszkiewicz, który podpisał się pod listem do ordynata Karola Radziwiłła, tak uzasadnia swoją postawę:
Przyjazdowi na uroczystość do dyktatora takiej osoby, jak Radziwiłł, nie jest potrzebne, aby dyktator trzymał w więzieniu więźniów politycznych i wyśmiewał się z nich
Korespondent: Otrzymaliście jakąś odpowiedź, jest jakaś reakcja?
Nie czekamy ani nie prosimy o http://www.blogger.com/img/blank.gifodpowiedź.http://www.blogger.com/img/blank.gif Po prosu zwróciliśmy się, być może, zwróci on uwagę na to, że nasi najlepsi ludzie znajdują się w więzieniu.
Podpisujący się, rozumieją, że nie mogą zabronić Radziwiłłom przyjechania na uroczystość na Białoruś. Do "Księcia-Ordynata Karola i Jego rodziny" zwracają się z prośbą, aby swój przyjazd uzależnili od uwolnienia białoruskich więźniów politycznych.
2 grudnia 2011, 17:30.
Artykuł można przeczytać tutaj.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



