Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wschód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wschód. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 stycznia 2011

Korespondent Wschodni

W imieniu zespołu redakcyjnego portalu "Korespondent Wschodni" pragniemy przedstawić (a także z naszej strony polecić) nowy portal o tematyce wschodniej (w tym również o Białorusi) -Korespondent Wschodni.

Oto krótka informacja o genezie oraz celach portalu:

"1 grudnia rozpoczął swoją działalność polsko-rosyjski portal o prawach człowieka na obszarze postsowieckim – „Korespondent Wschodni”.

Portal ten tworzony jest przez grupę młodych aktywnych osób skupionych wokół dra Marka Migalskiego, którzy nie chcą pozostawać obojętni wobec nagminnych przypadków łamania praw człowieka na tym terenie.

Chcemy, by polska i europejska opinia publiczna dowiedziały się o tym, że na obszarze postsowieckim wiele swobód obywatelskich nie jest respektowanych. Nagminnie łamane są prawa człowieka.

W polskich mediach pojawiają się ogólnikowe informacje jedynie o rażących przypadkach łamania praw człowieka – o pobiciach dziennikarzy, masowych zatrzymaniach opozycjonistów, o groźbach wobec organizacji praw człowieka. My chcemy przekazywać rzetelną informację o tych zdarzeniach, jednocześnie pragniemy zająć się również problemami zwykłych obywateli, ich troskami. Chcemy poprzez portal „Korespondent Wschodni” dać szansę osobom mieszkającym na obszarze postsowieckim opowiedzenia o problemach, z którymi się stykają, czy przekazania informacji o łamaniu praw człowieka w ich kraju.

Serdecznie zapraszamy Państwa już dzisiaj do odwiedzenia strony internetowej
www.korespondent-wschodni.org/
"


wtorek, 2 listopada 2010

Jarmoszyna skłamała w kwestii debat

Prezes CKW: „Żaden z przedstawicieli sztabów nie zgłaszał pretensji co do formatu prowadzenia debat telewizyjnych”. Opozycja: My osobiście mówiliśmy Jarmoszynie o niezbędności debat na żywo.

Prezes CKW Lidia Jarmoszyna na konferencji 1 listopada powiedziała, że na razie „nikt z kandydatów i przedstawicieli sztabów nie wypowiedział otwarcie pretensji dotyczących formatu prowadzenia debat telewizyjnych.” Przypomnijmy - w planach jest emitowanie ich wcześniejszego zapisu. Według Lidii Jarmoszyny, białoruskiej telewizji łatwiej jest prowadzić debaty w takim formacie.

„NN” zasięgnęła opinii kierowników grup inicjatywnych niektórych kandydatów.Czy rzeczywiście zgadzają się oni na prowadzenie debat które nie są emitowane na żywo? Okazało się, że jest zupełnie inaczej. 

Alaksiej Janukiewicz, kierownik sztabu Ryhora Kastusioua, powiedział „Naszej Niwie”, że zapis debat – „to śmieszna propozycja”. „Niejednokrotnie publicznie deklarowaliśmy, że debaty trzeba prowadzić na żywo. Zapis debat– to reżyserowanie potrzebnego obrazka”- powiedział pan Janukiewicz.

Tak samo uważa kierownik grupy inicjatywnej kandydata z BDCh Paweł Siewiaryniec:         „Zapis – to cyrk. Rozpatrujemy możliwość uczestniczenia w debatach tylko wtedy, jeżeli będą to debaty na żywo, z udziałem Łukaszenki. Wiem, jakimi metodami posługuje się BT. Mam całą kolekcję filmów o sobie, zrobionych na tym kanale. Dlatego nie zgodzamy się na debaty w zapisie i nie ukrywamy tego”. P. Siewiaryniec również zaznaczył, że uważa pisanie wniosków do CKW za marnowanie czasu. Ale „jeżeli trafimy na posiedzenie CKW, to obowiązkowo będziemy mówić o konieczności prowadzenia debat ma żywo”- powiedział Siewiaryniec.

W sztabie Uładzimira Niakliaeua wypowiedź Jarmoszyny wywołała śmiech.

Kierownik grupy inicjatywnej Niakliaeua Andrej Dźmitryjeu, zaznaczył, że osobiście zwracał się do Jarmoszyny sygnalizując potrzebę prowadzenia debat na żywo: „Potrzebowaliśmy tego podczas rozpatrywania skargi na naszą grupę inicjatywną. Uważamy, że można brać udział wyłącznie w debatach na żywo. Jeżeli będzie to zapis, to nie ma w tym sensu”.

Nie widzi sensu w prowadzeniu debat w zapisie i kierownik sztabu Andreja Sannikaua Aleksandr Atroszczankau. „Oczywiście, opowiadamy się za prowadzeniem debat na żywo” - powiedział Atroszczankau.

2 listopada 2010, 11:20, Алесь Пілецкі

Artykuł można przeczytać tutaj

poniedziałek, 1 listopada 2010

Jarmoszyna zapowiada poważny sprawdzian

Przewodnicząca Centralnej Komisji Wyborczej Lidia Jarmoszyna, podała dzisiaj informacje na temat zebranych przez kandydatów na prezydenta podpisów poparcia.

Jarmoszyna oświadczyła dziennikarzom, że w tym momencie lepiej jest mówić, że są to podpisy, które kandydaci „przedstawili”, a nie „zebrali”. Tłumaczy to tym, że nawet pierwszy rzut oka na listy zebranych podpisów nasuwa wiele pytań i wątpliwości. Niektórzy kandydaci przedstawili wręcz kserokopie list.

Lidia Jarmoszyna nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie, ilu z 11 kandydatów zda ten komisyjny egzamin. Dowiemy się o tym dopiero 8 listopada.

Według Jarmoszyny, na tym etapie kampanii wyborczej CKW nie będzie już tak liberalna jak wcześniej.

„Przeprowadzimy sprawdzanie podpisów ściśle w ramach obowiązujących przepisów.” – powiedziała przewodnicząca Centralnej Komisji Wyborczej.  

1 listopada 2010, 13:09, Уладзімер Глод

Artykuł można przeczytać tutaj

wtorek, 26 października 2010

Niakliaeu zebrał dwa razy więcej podpisów

Do dnia dzisiejszego grupa inicjatywna kandydata na prezydenta Uładzimira Niakliaeua zebrała 203 533 podpisy. Taką liczbę podała Radiu Svaboda rzeczniczka prasowa kandydata, Julia Rymaszeuska.

„Nie podliczamy podpisów codziennie. Ostatnio mieliśmy 176 tysięcy podpisów. Jednak nasi aktywiści popracowali intensywniej w weekend. Największym poparciem Uładzimir  Niakliaeu cieszy się w samej stolicy, oraz w obwodach mińskim, mohylewskim i brzeskim.”

Według prawa wyborczego kandydat na najwyższy urząd w państwie musi zebrać niemniej niż 100 tysięcy podpisów poparcia.  

26 października 2010, 11:02, Уладзімер Глод

Artykuł można przeczytać tutaj

poniedziałek, 25 października 2010

Biało-czerwono-białe flagi wróciły na centralną ulicę Mohylewa

Aż sześć pikiet pod biało-czerwono-białymi flagami zorganizowała dziś na centralnej mohylewskiej ulicy 1-go Maja inicjatywna grupa kandydata na prezydenta z partii BFN, Ryhora Kastusioua. Znajdowały się one w odległości 50 metrów od siebie. 

 Na 1-go Maja jest zawsze wielu ludzi – tutaj znajduje się poczta główna, centralny dom bytu, centrum diagnostyki i mnóstwo różnych sklepów. Miejsce, gdzie frontowcy rozmieścili swoje pikiety leży akurat naprzeciw gmachu miejskiego komitetu wykonawczego.

Ryhor Kastusiou zaznaczył, że pikiety zostały zorganizowane nie tylko w celu zebrania podpisów:

„Postanowiliśmy zorganizować taką mega-pikietę właśnie obok komitetu wykonawczego, żeby pokazać i władzom i mieszkańcom, że biało-czerwono-biała flaga żyje. Symbole narodowe nigdzie się nie podziały – one żyją. Młode pokolenie, które dorosło za Łukaszenki, nie wie, czym jest biało-czerwono-biały sztandar. Tłumaczymy im to. Ten sztandar staje się coraz bardziej popularny. Odnawia się szacunek do niego. Jeżeli tak się złoży, że Łukaszenka pozostanie przy władzy, to, rzecz jasna, nie będziemy mieli takich publicznych możliwości. Kiedy jeszcze w Mohylewie, na centralnej ulice, można będzie zobaczyć dziesiątki naszych flag? Pokazujemy, że jest partia BFN, jest kandydat z tej partii, i jest biało-czerwono-biała flaga.”

 
Milicji na miejscu prowadzenia dużej frontowej  pikiety nie było. Jednak człowiek w cywilnym ubraniu z daleka filmował pikietujących.

Ostatni raz pikiety na ulicy 1-go Maja odbyły się w 2001 roku. Za ich pomocą aktywiści przypominali mieszkańcom Mohylewa o zaginionych na Białorusi politykach. Pikiety te były wówczas tłumione.

23 października 2010, 17:27, Radio Svaboda

Zdjęcia z pikiety oraz artykuł można znaleźć tutaj

niedziela, 24 października 2010

Aleś Michalewicz w Witebsku zbierał podpisy i złożył kwiaty

Kandydat na fotel prezydenta przyjechał na pikietę odbywającą się obok Centrum Handlowego „Kontynent”, gdzie witebscy aktywiści zbierali dla niego podpisy poparcia.

Uwagę mieszkańców Witebska zwracała biało-czerwono-biała flaga, która łopotała nad stanowiskiem pikietujących. Członkowie grupy inicjatywnej przedstawiali zaciekawionym przechodniom pretendenta w walce o funkcję prezydenta.

Z początku, w tym samym miejscu, na osobnej pikiecie zbierali podpisy również aktywiści Aleksandra Łukaszenki, jednak ci szybko znikli. Odwiedzający Centrum Handlowe co jakiś czas podchodzili do grupy Alesia Michalewicza: jedni z miejsca się podpisywali, inni pytali o szczegóły programu kandydata i byli ciekawi, jakie są jego propozycje przekształceń Białorusi. 

Przez cały czas było wiadomo, że w „Kontynencie” nagle pojawiały się przerwy w dostawie elektryczności, a kupującym proponowano opuszczenie centrum. Zwolennicy Michalewicza doszli do wniosku, że było to spowodowane jakimś działaniem administracji lub czyimś poleceniem, po to by zmniejszyć liczbę uczestników pikiety. 

Po kilku godzinach uczestnictwa w pikiecie, Aleś Michalewicz udał się pod pomnik Uładzimira Karatkiewicza i tablicę pamiątkową poświęconą Wasilowi Bykauowi, gdzie złożył kwiaty.  

23 października 2010, 18:05, Radio Svaboda

Artykuł można przeczytać tutaj

sobota, 23 października 2010

Na dworcach w Moskwie, Warszawie i Kijowie zbierają podpisy dla Niakliaeua

Członkowie grupy inicjatywnej grupy Uładzimira Niakliaeua rozpoczęli zbiór podpisów wśród Białorusinów przebywających w stolicach krajów sąsiednich. Na miejsce przeprowadzenia zbiórki wybrano dworce z których odjeżdżają pociągi do Mińska.

Maksim Arciemjeu przyjechał do Moskwy z obwodu Homelskiego. Pracuje w stolicy Rosji, jednak nie zapomina o wydarzeniach w ojczyźnie. Za namową przyjaciół dołączył zatem do zbierającej podpisy inicjatywnej grupy poety Uładzimira Niakliaeua.

Maksim przez Internet zwrócił się do rodaków mieszkających w Moskwie z propozycją złożenia podpisów pod nazwiskiem Niakliaeua. Propozycja spotkała się z dużym odzewem, co pozytywnie zaskoczyło Maksima.  Okazało się, że wiele osób chciałoby podpisać się na liście Niakliaeua i zapowiada oddanie na niego swojego głosu w wyborach. Na miejsce spotkania z osobami chcącymi złożyć podpisy, Maksim wybrał Dworzec Białoruski w Moskwie. Złożenie swoich podpisów Maksim i jego przyjaciele proponują również obywatelom  przyjeżdżającym na ten dworzec z Mińska oraz wyjeżdżającym na Białoruś.  Jak Maksim Arciemjeu  opisuje nastroje przedwyborcze Białorusinów?

„Nie mogę powiedzieć, żeby wszyscy byli chętni do podpisania się tylko pod Niakliaeua. Rzecz w tym, że ludzie chcą odmiany, chcą by zmienił się prezydent. Jednak są i żarliwi zwolennicy Łukaszenki, również wśród tych którzy żyją za granicą. Kontaktowałem się z nimi i nie dziwi mnie dlaczego tak jest. Bo przecież Ci ludzie żyją z tego co tutaj wypracują, chociaż mogliby żyć w ojczyźnie.”

Czy w zbieraniu podpisów na moskiewskim dworcu kolejowym nie przeszkadzają milicjanci? Maksim Arciemjeu  mówi, że takich problemów, póki co, nie było. Osoby zbierające podpisy poparcia mają zaświadczenia o członkostwie w grupie inicjatywnej Niakliaeua, które w razie czego, mogą okazać milicjantom.

„ Jeżeli nas będą pytać, to pokażemy im zaświadczenia. Jeżeli tego nie zaakceptują, to przestaniemy. Nie ma sensu zaczynać z milicją.”

W tym czasie na dworcu kolejowym w Warszawie, to samo robi, trzech aktywistów w kamizelkach z napisem „Za Niakliaeua”. Jednym z nich jest Wasil Liepiesz, który powiedział w rozmowie telefonicznej:

„Ta akcja ma charakter bardziej demonstracyjny, po  to, żeby pokazać że i tutaj jest białoruska, aktywna młodzież. Wszyscy mamy tutaj swoje sprawy, ale chcemy pokazać, że nie zapominamy o Białorusi, i wspieramy naszych rodaków w ojczyźnie.”

Na dworcu w Kijowie podpisy planowała zbierać wraz ze swoimi przyjaciółmi aktywistka Marta, jednak obecnie nie można się z nią skontaktować. Głos w telefonie odpowiadał po ukraińsku „W tej chwili abonent nie może podnieść słuchawki”.

22 października 2010, 21:21, Алег Грузьдзіловіч

Artykuł można przeczytać tutaj